-
Posts
1763 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by JoSi
-
[quote name='Ela_and_Krzys']Która? :) Fuksik ma się świetnie. Bimuś - jak to dziadziunio. A kotek - dalej choruje...[/quote] Co z kotkiem? Kiedy będzie kastrowany? Filip już lada moment, 23 grudnia kończy rok a zapalenie dziąseł trwa, zmiana maści na taką z odrobiną sterydów.
-
[quote name='zdrojka']Ela, a jak wasza pociecha? 22 dni to zawsze mniej niż 3/4 roku do moich wakacji :evil_lol:[/quote] Co to są wakacje? Już nawet łąki nie ma dającej złudzenie. Tusia prosto z łóżka chciała wyjść na spacer, bardzo chciała popiskując pod drzwiami wyjściowymi. Cudów nie ma, nie zdążymy, mycie, ubieranie, wkładanie kagańców.... Gazeta pod drzwiami załatwiła problem, sunia musiała i skorzystała. W domu pusto jak w dowcipie z kozą.
-
mini wyżełka czarna, młoda i śliczna ZNALAZŁA DOM U ZDROJKI!!!!!
JoSi replied to AniaB's topic in Już w nowym domu
Mój Fafik już od jakiegoś czasu chodzi w skórzanej obroży. Szelki się rozleciały same, poprzednie pogryzł. Na spacery obrożę dopinam, w domu ma luźną. -
Mała Pinia wyrzucona w Radomiu-zostaje u kochanej DIF
JoSi replied to Tigraa's topic in Już w nowym domu
PS Discus, ona nie może spać na Twoich rękach, każdy pies by tak chciał i właśnie to jest m. innymi oznaką dominacji a nie "straszny pieszczoch". -
Mała Pinia wyrzucona w Radomiu-zostaje u kochanej DIF
JoSi replied to Tigraa's topic in Już w nowym domu
Są dla psów takie grube, splecione liny z prawdziwego sznura, zakończone frendzlami. Znajoma suka się załapała a gryzła wszystko jak Pinia. Może dać jej gałąź grubą, dębową - nie ma drzazg w zastępstwie nóg od stołu. Dobrze mieć dyżurnego buta tylko dla niej, takiego przenoszonego i ze skóry. Dobry jest wołowy, duży gnat, którego nie pokona natychmiast. Kości powodują zaparcia. Pomysł z poznawaniem rodziny na ich terenie jest bardzo dobry i jej zachowanie świadczy o braku paniki suczki. W domu, jak przypuszczałam, bierze całą odpowiedzialność na siebie. -
Wczoraj, późnym wieczorem, Luna wróciła do siebie więc znów pusto się zrobiło, tak spokojnie jakoś. Koty spowolnione bo i ciśnienie spada i w pysk nie ma komu dawać, Faficzek wyluzowany zupełnie, Tusia nie musi stosować uników przed rozdeptaniem. Trzeba jej założyć na szeleczki kokardę jaskrawą, żeby była widoczna na tle błota, suchej trawy i opadłych liści. Nowożeńcy pod wrażeniem ślubu na Jamajce udzielanego przez czarnego Prezydenta (???) w eleganckim garniturze na plaży, ćwiczącego wymowę polskich imion w drodze na miejsce. Świadkowie też czarni, ubrani w tamtejsze stroje czyli wyluzowani. Urzędnik od nie-urzędnika różni się tylko noszeniem butów, wszyscy są mili i serdeczni wyraźnie naturalnie, życie tam płynie w zwolnionym tempie, bez pośpiechu i paniki. Kelnerka poznaje po języku, że Polacy a inni pytają i się cieszą, bo Polacy są mili a Amerykanów nie lubią. Przyroda i widoki powalające, mangrowce tworzą gotyckie sklepienia nad głowami przepływających, kolibry mają porozwieszane plastikowe pojemniczki z roztworem miodu zakończone na górze kwiatkiem, też plastikowym z dziurką w środku, gdzie mieści się dziobek. Piękne wodospady, rafa koralowa z kolorowymi rybkami jak na filmach, oswojone krokodyle, rezerwat 80-ciu gatunków palm.
-
Mała Pinia wyrzucona w Radomiu-zostaje u kochanej DIF
JoSi replied to Tigraa's topic in Już w nowym domu
Discus, radzę nie witaj psa, mimo jej pisków wchodź do domu jak do stodoły, nie reaguj na nic, nie mów, nie patrz na nią. Po rozebraniu i.t.d. siądź gdzieś i zawołaj, najlepiej już uspokojonego psa, wtedy wygłaszcz do woli. To najprostszy i delikatny sposób okazywania Twojej dominacji i ZAWSZE skutkuje,oczywiście nie natychmiast. Uwierz, mam wprawę. Następny sposób stosowany równolegle to jedzenie. Ty zawsze pierwsza, cokolwiek ale żeby pies widział, póżniej pies. Co do wniosków wyciąganych z DIF, racja problematyczna. Pinia po prostu w tamtym domu nie mogła pozwolić sobie na dominację a psy to doskonale czują. Próbowała zdominować Ronię, prawda? Ona może mieć wrodzone cechy dominanta i kropelki nie pomogą, tylko Ty pomożesz. Trzeba być konsekwentnym co dla człowieka jest najtrudniejsze. Psy słyszą 10x lepiej niż ludzie więc można wydawać polecenia szeptem. Powodzenia. -
mini wyżełka czarna, młoda i śliczna ZNALAZŁA DOM U ZDROJKI!!!!!
JoSi replied to AniaB's topic in Już w nowym domu
[quote name='zdrojka']Jarek nie chce... Tata też... Ale będę nad chłopami pracować, choć mało kolorowo to widzę. Szukajcie mu domu![/quote] Czy nie ma behawiorysty w pomocy układania mężczyzn? -
Zdrojka, jamniki przemawiają basem, zwłaszcza wściekłe jamniki i to normalne. Opisałam na wątku Pinii co o tym myślę i nie widzę kłopotów z psem tylko z podejściem właścicielki. Dlatego Fafik u mnie został, bo niewielu ludzi umie poradzić sobie z psycholem a dla mnie to w miarę łatwe. Trudniej fizycznie z czterema psami gdy jeden waży ponad 30 kg a czwartego prawie nie widać. Dzisiaj Tusia (Kleopatra/Kleosia/Pirania) zawędrowała pod bezlistny krzaczek i wystarczyło, żeby ją stracić z oczu. Po chwili wróciła na zawołanie ale ta chwila była pełna strachu i za długa. A może Ty Zdrojka poradzisz, jak przestać tęsknić za Ronią, która jest w bardzo dobrych rękach? Gdzie to głupie uczucie wlazło, że się nie da wyrzucić?
-
mini wyżełka czarna, młoda i śliczna ZNALAZŁA DOM U ZDROJKI!!!!!
JoSi replied to AniaB's topic in Już w nowym domu
Gdy Jarek się zgodzi to będzie Mała i Duży, co? -
Mała Pinia wyrzucona w Radomiu-zostaje u kochanej DIF
JoSi replied to Tigraa's topic in Już w nowym domu
Karolino, czy nie za bardzo kochasz suczkę również zewnętrznie i okazujesz jej to na każdym kroku? Czy nie chcesz wynagradzać jej podłego, dawnego życia? Czy witasz ją wchodząc do domu? Jeśli tak jest, pomożesz Pinii zmieniając swoje przyzwyczajenia. Mam psa Fafika pogryzionego bardzo w azylu i ewidentnie bitego przez ludzi. Na spacery do dziś chodzi w kagańcu (przeszło rok) bo pogryzłby każdego psa bez względu na płeć i wzrost. Już jest znacznie lepiej. W domu też wkładałam kaganiec jeśli odwiedzał nas pies. Z ludźmi teraz nie ma problemu ale zamykam Fafika gdy przyjdą i proszę by nie patrzyli na niego i nie przemawiali a puszczam gdy wszyscy już siedzą. Po pewnym czasie pies sam podchodzi i prosi o głaskanie podbijając rękę pyskiem. To też trwało trochę, nie tygodnie a miesiące. O ile wiem Pinia u DIF nie gryzła ludzi, stąd moje przypuszczenie o przegłaskaniu i utracie Twojej dominacji. Może sunia wymyśliła sobie obowiązek bronienia ukochanej pani, a że mała to się przy okazji boi? To jest do odwrócenia bez utraty miłości suczki. Zaczęła bym od kagańca gdy ktoś przychodzi, wtedy uwaga Twoja i otoczenia nie będzie na niej skupiona. Śliczna jest. -
Dziesięcio- dniowy pobyt Luny w tym domu nie idzie na marne bo Fafik zaczyna rozumieć brak zagrożenia śmiercią lub kalectwem ze strony dużego psa. Wytrzymuje spokojnie spacerowe wyczyny suki, zwariowane biegi i szczekanie. Jak zwykle Ryfka pokazuje kto w rodzinie dominuje i jak zwykle ONka tego nie lubi kładąc łapę na karku i przyciskając jamnika do podłogi. Chwilami to nie pomaga więc wydobywają się basowe ryki z obu stron. Jamnik nie ma piskliwego głosu. Tusia pogryzła ręce usiłujące włożyć obrzydliwy, panterkowaty stroik zimowy. Gryzie słabo ale wywija się mocno więc ubranko zostaje w domu i noszony jest kocyk polarowy w torebce, w którym zawinięta suczka wraca w postaci kokonu.
-
[quote name='zdrojka']No to moje gratulacje! Synowa w porząku? :evil_lol: Gonitwa musiała pięknie wyglądać, psy po kontakcie z błotem pewnie nieciekawie :p[/quote] Synowa bardzo w porządku, błoto opadło w drodze powrotnej co nadrobiły na miejscu koty zciągajając paproć z wysokiej półki. Doniczka pękła na pół i ziemia była wszedzie gdzie nie potrzeba. Fafik został przyłapany na pierwszym piętrze drapaka czyli zaliczył pierwszą drabinkę, zakręt i drugą drabinkę. Spokojnie oblizywał miskę na samej górze. Jak długo można cierpieć po rozstaniu z psem Roniu?
-
Luna ONka przekracza znacznie kubaturą pozostałe psy a wigorem wszytkich mieszkańców tego domu. Musi chodzić na smyczy po schodach, bo nie wszyscy ją znają, i chodnikiem do łąki jak ustawa każe. Wczoraj na spacerze spotkaliśmy ONkowatego, wielkiego Gordona wracającego z zakupów papierosów i gazet, na którego z góry Luna naszczekała, później podeszła i poznały się z radością. Psy szalały po błotnistej łące wykonując koła i skoki aż błoto tryskało co uwolniło łąkę od intruzów. Tego już Tusia nie wytrzymała nerwowo i zawróciła do domu wyłączając wsteczny bieg więc żadne prośby o zatrzymanie nie pomogły. Na szczęście zdalne sterowanie działało i reagowała na krzyki: - nie przepływaj tej dziury, -uważaj, rów głęboki, tak więc wróciła cała i zdrowa. Wieczorne spacery ratuje Patryk, kolega syna. Dzisiaj zostaję teściową.
-
Trzeci dzień pobytu Luny, oby mniej urozmaicony od pozostałych. Dwa razy rzygała, trzy razy siusiała na podłogę i dostała ..aczki, z czego tylko raz w domu. Już opanowana dolegliwość żołądkowa nifuroksazydem. Oba miaukuny z resztą kotów nie uciekają tylko Gabor mało w pysk Lunie nie dał, bohater spod Wołgogradu, naprychał na nią ponuro zamierzając się łapą. Dziś na spacerze trzeba było w miarę szybko wsadzić Tusię do torebki, chroniąc ją przed Luną z padylem w pysku z którego zrobiła śmigło niebezpieczne. Wrzask się podniósł okropny oznajmiający mordowanie czyjegoś psa a nie był to pies czyjś tylko moja Ryfka, leżąca łapami do góry i trzymana przez Lunę całym pyskiem, bez jednego pisku ze strony Ryfki.
-
[quote name='masienka']Takie nieszczescia zawsze sciagaja do dobrych ludzi... miala bidulka nosa :) wyczula, ze z Wami nie zginie[/quote] Takie nieszczęścia trafiają do ludzi którzy widzą , chcą widzieć i w dodatku działać. Moja połamana Franeczka przez godzinę płakała na ruchliwym chodniku pod nosem pani z budki gazetowej. Nikt nie zauważył?
-
Od wczorajszego, późnego wieczora jest u nas ONka Luna czyli wszystko do góry nogami. Tęskni suka za synem okropnie, wącha ubrania na wiszaku, łazi po całym domu nerwowo, chociaż właśnie się położyła obok i przysypia. Wieczorem Fafik wykonywał swoje popisowe numery ze szczekaniem i rzucaniem się na wielką, niebezpieczna w jego mniemaniu sukę, cały czas w kagańcu. Spało towarzystwo odosobnione, Luna z Ryfką i Franeczką, dzisiaj już lepiej, Fafik bez kagańca i wytrzymuje chociaż zdołowany. Największe zaskoczenie ze strony Gabora, który podszedł do Luny i powąchały się nos w nos. Z Filipem gorzej, boi się panicznie i nawet nie przyszedł do gotowanej rybki. Dokładnie odwrotny stosunek miały wobec Ronii, Gabor się bał a Filip nie uciekał.