-
Posts
1763 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by JoSi
-
Rowy zakopano i zrobiła się żółta breja po deszczu, która mało brakowało a była by do bliskiego wglądu gdy Fafik znienacka rzucił się na psa. Pomógł wiatrak robiony jedną ręką, druga zajęta smyczą. Tusieńka zgubiła się za zakrętem na całe dwie minuty, rozpoczęła powrót do domu, bardzo zdezorientowana i przestraszona. Gwizdanie pomogło i zaczęła wracać niepewnie w naszą stronę, ona tak słabo widzi a psów się boi. Najpierw nadziała sie na Fafika idącego na rozciągniętej smyczy, poźniej na Ryfkę, w końcu na pańcię. Przy każdym spotkanym członku rodziny przybierała postać chińskiego paragrafu, pogięta niemożliwie i zachwycona, wąchając i wylizując. Ogonek robił pełne kółka, takie śmigiełko. ``
-
mini wyżełka czarna, młoda i śliczna ZNALAZŁA DOM U ZDROJKI!!!!!
JoSi replied to AniaB's topic in Już w nowym domu
Ja stosuję tą metodę przy powitaniu a jak już się rozbiorę, przyniesione rzeczy wstawiam do kuchni, to sama wołam psy i dopieszczam do woli. Pomogło schroniskowemu Fafikowi, który ubrania chciał w strzępy przerobić, Ryfka od dziecka wiedziała, że nie wolno skakać a Tusia unika łap większych psów i nosi myszki na powitanie trzymając się dalej. W dzień psy nie wchodzą nawet na kanapę dokąd nie zostaną wezwane i pieszczone, na moje łóżko do głowy im nie przyjdzie. Tusia śpi ze mną w nocy, w dzień ma kocyki, kocie budki i wystarcza. -
mini wyżełka czarna, młoda i śliczna ZNALAZŁA DOM U ZDROJKI!!!!!
JoSi replied to AniaB's topic in Już w nowym domu
Chyba bym się zamieniła ! Przecieranie dziąseł 3x dziennie kotu MCO, z chronicznym zapaleniem, wielkiemu okropnie to jest atrakcja. -
[quote name='Jagienka']już o niej głośno [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=83206[/URL][/quote] Przeczytałam, dopisałam się i głównie przeraziłam, nawet ludzie z dogomanii (niektórzy) nie widzą w tej reklamie nic obrzydliwego. Samo określenie jej jako "obrztdliwa" jest nieporozumieniem, jest straszna przynajmniej dla mnie.
-
Nareszcie widać różnicę między komuną a demokracją po polsku. W komunie szczury wpadały w renomowanych garkuchniach do zupy i rozchodziło się z ucha do ucha: kucharz żonie, żona sąsiadom i.t.d. A teraz komórką i już. Szczura też żal. Alive, zazdroszczę. Widocznie mam za dużą wyobraźnię i ta reklama mnie boli a żaden piesek nie jest na tyle "upierdliwy". żeby go nogą traktować.
-
Teraz ja opowiem. DIF wczoraj mało świra nie dostała ze zdenerwowania bo wszystko się nałożyło. Oba psy przeżyły wypadek i wróciły do swoich domów, ale kiepsko wyglądało, zwłaszcza jeden, leżący na drodze ze sztywnymi łapami. Aż się nie chce pisać jak DIF walczyła z przypatkowo złapanym wetem, który w końcu dał temu leżącemu psu zastrzyk i pies wstał. Dał bo DIF go zmusiła. To TYLKO ludzie. Z Ronią nie jest źle, nie mogła lizać ranki to drapała i to spuchło trochę. Mam nadzieję, że dzisiaj już chodzi bez opakowania i wylizuje swobodnie, prawda DIF?
-
Dziękuję Jagoenko, dla Ciebie też całusy. Jeśli modernizacja jest niszczeniem naszego, prawdziwego środowiska to dziękuję bardzo. Wiele lat temu przeczytałam "W cieniu człowieka", książkę o szympansach obserwowanych w ich leśnym żywiole i zaraz po tym miałam praktykę kierunkową w ZOO co pozwoliło na porównanie zachowań za kratami tych małp. Różnice były zaskakujące, widoczne głównie w zachowaniu seksualnym. Masakra. Zboczenia. My, ludzie też żyjemy w klatkach, odcianając się od środowiska, którego już dawno nie znamy i nie rozumiemy. Dzieci w szkole podstawowej uczone są układu pokarmowego u dżdżownicy zamiast gatunków otaczjących roślin i zwierząt. I jeszcze ta reklama PLAY w TV, gdzie z pieska zostaje adresówka wyciągnięta z zupy, pieska uprzednio odganianego nogą przez kucharza. TAKIE REKLAMY POWINNY BYĆ ZABRONIONE.
-
[quote name='DIF']A jutro zdjęcie szwów ok 13. Już jestem umówiona. Trochę się denerwuję... :roll::roll::roll:[/quote] Nie denerwuj się, to tylko dwa szwy i nie boli. Lukomanka, nie przesadzaj, nie jedyna osoba na szczęście dla psów. Przykro mi tylko, że już jestem wyautowana i Ronia była ostatnim psem u mnie na DT, przekochanym psem.
-
Co się z tym wątkiem dzieje? Znika z "już w nowym domu", czy tylko u mnie czy u wszystkich? Moje wetki zalecały chodzenie na smyczy przez tydzień po sterylce i jeszcze dwa dni po wyjęciu szwów. Na zewnątrz malutkie cięcie ale wewnątrz duże zmiany. Nie macie pojęcia jak szybko Ronia umie biegać!!! Madra mała, wie widocznie że jeszcze nie pora. Lepiej u mnie reagowała na ciche polecenia, zupełnie jak dzieci, które skupiają się, żeby usłyszeć co się do nich mówi cicho.
-
[quote name='zdrojka']I dobrze, i źle. Bezpieczniej, ale....... Ja mam słowiki od wiosny, wystarczy wieczorem wyjść na spacer.[/quote] Bardzo źle, to było ostatnie bardzo ciche, bardzo ciemne i zupełnie bezpieczne miejsce na tym blokowisku, gdzie nikt przy zdrowych zmysłach nie zapuszczał się nocami, żeby nóg nie połamać jeśli nie znał na pamięć krętej, dziurawej ścieżki. Ostatni bastion prawdziwej przyrody, pięknych wschodów i zachodów słońca.
-
Ronia nie da się wygonić, nic na siłę, łapy w górze. Robiłam tak: stawałam koło łóżka, klepałam w podłogę i mówiłam "hop" aż do skutku. W końcu zeskakiwała i była bardzo chwalona. Czasem jeszcze szybciej wskoczyła i wtedy oczywiście mówiłam "nie wolno" a zabawa zaczynała się od nowa. Każdego dnia było lepiej aż przestała. Ronia uczy się jak się zachowywać a człowiek cierpliwości.
-
Zdjęcie łąki pod blokiem robi się nagle historyczne. Parę dni temu przyszli fachowcy, mierzyli, wbijali kołki różowe i pomarańczowe, powstał rów wąski a nad nim lampy się postawiły, narazie betonowe słupy. Ma powstać droga spacerowa do Mydlnik, jasna z ławeczkami. A jeszcze w lecie "dialogi na cztery nogi" -co ciekawego widzi pani na tym drzewie? -dwa samce wilgi się biją -co to są wilgi? A wieczorem, gdy słońce schowało się za wzgórzami a niebo było jeszcze jasne: -czemu pani się przygląda? -nietoperzom, lubię nietoperze -nietoperze???? -dwa gatunki tu latają -a ja myślałam, że to jakieś ptaszki Jeszcze trzy lata temu śpiewały słowiki całe noce w dzikich krzewach, tuż pod oknami. Krzewy wycięli a słowiki gdzieś się wyniosły. Jeszcze niedawno pod lipą pojawiały się świetliki w nocy parę metrów od bloku. Zaczęli regularnie kosić łąkę i świetliki znikły razem z kwiatami na wiosnę. Teraz zamiast krętej ścieżki będzie prosty, oświetlony chodnik i ludzie się cieszą. Nie wszyscy.