-
Posts
1763 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by JoSi
-
DIF, myślę że nie masz tyle czasu ile ja miałam. Czekałam aż Ronia sama się zdecyduje, najpierw chodzić w ogóle na spacerze, ona stała ja też i w końcu z nudów szła. W domu to samo, nie chodziłam za nią, żeby zapiąć smycz tylko czekałam i sama przyszła. Miała dobre przykłady reszty psów, które przychodziły na zawołanie. Z zasady nigdy nie chodziłam za psami żeby smycz zapiąć. Czy Ronia nie została kiedyś sama dłużej na zewnątrz? Może mieć uraz i strach ale to przejdzie. Wydaje mi się, że nawet rozkazy trzeba wydawać łagodnie. To też trochę trwa na początku i mówienie wesołym tonem a nie zdecydowanym jest lepsze w tej chwili. Stałam w przedpokoju ze smyczą w ręce i mówiłam: "no chodź ofermo, czekamy na królewnę, spacerek". Przychodziła, na początku powoli, później prawie natychmiast. Ona z jednej strony jest dosyć stanowcza, z drugiej bardzo delikatna. Z nią nie można robić nic na siłę i wynoszenie na rękach nie jest dobrym pomysłem, będzie coraz gorzej.
-
W dzień Tusia śpi w jednym z kocich domków, wymoszczonym polarem - bezrękawnikiem z którego rękawy były sukienkami Tusi w okresie golizny. Wyrosła ze wszystkich starych ubranek zimowych nr 2 i dostała nowe nr 3, taką panterkę. Wygląda śmiesznie łypiąc wściekłym okiem Piranii, chyba nie chce być panterą. Fafik ponawia próby zajmowania łóżka codziennie i nawet ruszyć się nie chce gdy wchodzę. Dzisiaj wysłuchał półgodzinnej przemowy dotyczącej złego wychowania i tego skutków, leżąc na podłodze okropnie skonfundowany. Okaże się czy pomogło. Krótkowłosy staruszek Moryc znów ma gluta w nosie i pełno dredów, które nagle powstały. Wyczesywanie niewiele daje, trzeba te dredy najpierw rozdzielać palcami a z glutem i jego właścicielem iść do weta, pewnie kolejny ząb w ruinie. Filipa czeka kastracja za jekieś dwa-trzy miesiące, rok kończy 23 grudnia.
-
U norwegów czystej krwi z włosami nie ma problemów, same sobie radzą pozbywając się kołtunów zębami. Domowego psa też usiłują oczyścić. Brałam to przez cztery miesiące gdy norweg mieszkał z nami. DIF pracuje i nie ma czasu pisać o nowościach. Dalej tęsknię za Ronią, dla mnie najmądrzejszym i najładniejszym psem na świecie. To były piękne dni....
-
mini wyżełka czarna, młoda i śliczna ZNALAZŁA DOM U ZDROJKI!!!!!
JoSi replied to AniaB's topic in Już w nowym domu
Zdrojka, to dopiero 5 miesięcy. Z moim psycholem - Fafikiem mam stale jakiś problem, jeden się rozwiązuje następny rodzi, ma chłopak fantazję. Od początku prosiłam znajomych psiarzy o głaskanie i chwalenie na spacerach i większość się przyzwyczaiła. Obcych w domu wita groźbami więc muszę trzymać za obrożę informując, żeby na psa nie patrzyli i usiedli, wtedy mogę puścić. Człowiek musi pogłaskać, coś powiedzieć psu, który w danym momencie nie ma na to ochoty. Najlepiej zupełnie ignorować ale to z ludźmi jest najtrudniejsze. -
mini wyżełka czarna, młoda i śliczna ZNALAZŁA DOM U ZDROJKI!!!!!
JoSi replied to AniaB's topic in Już w nowym domu
Mała jak zwykle piękna bardzo, działka też. Zachowanie suczki nie jest poschroniskowe tylko podomowe. Czytałaś na wątku Ronii? Ten sam problem. -
mini wyżełka czarna, młoda i śliczna ZNALAZŁA DOM U ZDROJKI!!!!!
JoSi replied to AniaB's topic in Już w nowym domu
Na dogo miało być lepiej a jest jak zwykle tylko reklamy bezbłędnie wchodzą. Co dalej z oczkami Małej? Mogą być bakterie i świetlik nie pomoże. -
Zdrojka, DIF już ma taki grzebień dobry i dla psów. Kotka jest mixem norwega, ma od czoła do końca noska prosty profil. Radzę nie bierz ją na ręce, chyba że sama będzie chciała i już się do Was bardzo przekona. Jeśli w lecie będzie miała okazję chodzić po drzewach to nie dostań zawału jak zacznie schodzić głową w dół. Norwegi tak mają. Jak kontakty kotki z Ronią? Te koty świetnie bawią się z psami ale trzeba cierpliwie czekać, miesiąc to mało. Tak samo z czesaniem, dużo cierpliwości bez trzymania kota. jak sobie pójdzie to trudno, zacznie coraz dłużej wytrzymywać. Osobna bajka to czesanie brzuszka, napiszę Ci jak to robić gdy się przyzwyczai do grzbietu, na razie nie próbuj. Nasza kochana (mogę tak pisać?) Ronia niestety powinna być w stadzie po mężu i dzieciach co leży w Twoich rękach.
-
Moana, ja bym chętnie porobiła tylko rąk brakuje. Fafik częściej na smyczy jak luzem, Tusia gubi się w zaspach więc trzeba pilnować bardziej niż zwykle a w ogóle zrobił się mróz i psy chodzą górą po lodzie a łąkę rozkopali i zostawili dziury, niektóre z wodą co nie zamarza. Z Fafika robi się akrobata, włazi po drabinkach drapakowych kotów i wyjada wszystko z misek, każde łóżko rozdrapuje do prześcieradła uciekając gdy się pojawię, bo wie że nie wolno. Te wyczyny tylko w dzień, w nocy jest spokojny.
-
Fucha jest śliczna a będzie jeszcze ładniejsza gdy znikną z niej ślady pobytu na działkach. Włosy na ogonku odrosną, jeszcze ma ich za mało. Czesanie obowiązkowe, przyzwyczai się. Może być mixem norwega, zrób zdjęcie z profilu. Ronia ma silny charakter i jeszcze nie do końca rozumie Twoje sygnały. Przestaw się na myślenie psa, który nie łapie co to jest obrażanie się człowieka. Jeśli staniesz się "alfą" będzie bardziej kochała a nie odwrotnie. Poczytaj książkę, którą polecała Zdrojka.
-
Wszystko piękne w białym, czystym śniegu sięgającym Tusi po łopatki lub wyżej. Malutka wygląda jak krokodyl, któremu tylko oczy wystają z wody ale radzi sobie świetnie i bardzo prędko. Po zrobieniu tego co trzeba w tempie ekspresowym z wyraźnym zadowoleniem wędruje do torebki z której już nic nie wystaje. Fafik przemienił się w ryjącego cudaka, wyciągającego od czasu do czasu głowę ze śniegu, zakończoną wielkim, oblepionym kagańcem z którego wydobywa się parskanie i posapywanie. Ryfka tradycyjnie wraca w postaci wściekłego bałwana, warcząc groźnie na próby uwolnienia jej sierści z kul śniegowych, których dorabia się regularnie chodząc pod śniegiem a nie górą.
-
Mała Pinia wyrzucona w Radomiu-zostaje u kochanej DIF
JoSi replied to Tigraa's topic in Już w nowym domu
Obawiam się Discus, że bezwiednie zrobiłaś z Pinii "alfę" przez nadmierne pieszczenie i pozwalanie wchodzenia na łóżko. Dzielna, mała Pinia Cię broni przed złym światem mimo, że się bardzo boi i trzęsie. Ja bym to zmieniła dla jej dobra. Wiem, że trudno, ręce same się wyciągają do takiego pieska. Przeczytaj wątek Ronii, po jednym dniu normalnego traktowania zmieniła swoje zachowanie. My inaczej myślimy niż psy. -
Przeziębienie dobrze się trzyma więc TZ zabrał Fafika i Ryfkę osobno na spacer a Tusia została wyprowadzona na chwil kilka. Na łące za blokiem Fafik spuszczony ze smyczy zrobił wszystko, zawrócił przebiegając blok dookoła i czekał pod bramą. TZ gwizdał i wołał jednak pies nawet głowy nie odwrócił. Właśnie kończy masakrować ostatnią całą kocią myszkę.
-
Tusia chodzi po śniegu zostawiając na nim wszystko co trzeba. W zeszłym roku nie do pomyślenia. Wpadła do nas Ola, która przyjechała z nami z DT Tusi i jej nie poznała. Też nie wierzyła w wyjście suni ze stanu początkowego, nikt nie wierzył ze mną na czele. Już za nami codzienny strach o życie psiunki. Z Fafikiem lepiej, mniej się boi i okazuje radość. mało jest puszczany ze smyczy ale wraca na każde zawołanie.
-
A ja jestem nieszczęśliwa, że więcej nas jest takich podłych jak oprawcy Braila a ludzi ratujących kropla w morzu. Wśród oprawców klechy. Czytaliście o wajmarze, którego chcięli otruć bo zaczął przeszkadzać? Zakonnicy w Krakowie !!! Tym wszystkim ludziom włos z głowy nie spadnie z przyczyn prozaicznych, głównie tchórzostwa. Tylko ludzie mają duszę? Dziękuję za taką duszę. Ludzie stworzeni na obraz i podobieństwo boga? Dziękuję za takiego boga.
-
Zdrojka, z Uciechowem to... Dobrze, że Główny Moderator kiedyś wyloguje mnie na amen z tematu "życie" i prywatnego wątku, oczywiście bez konsultacji. Pogoda jesienno-fatalna, deszcz i wiatr a na dokładkę przeziębienie. Idziemy sobie z Ryfką, Fafikiem i katarem po pas na szczepienia p. wścielkiźnie i recepty na leki dla Tusi. Ryfka od samej klatki popiskuje ze zdenerwowania pobudzając Fafika do gorszego chodzenia niż zwykle więc udaje mu się zaplątać 5 m smyczy w żywopłot a właściwie zdechłopłot bezlistny. Spotkane znajome zachwycają się psem, że taki zgrabny, taki ładny i mimo deszczu błyszczący. Ryfka w postaci właśnie używanego mopa nie wzbudza zachwytu. Fafik waży 13.700 kg, nic nie utył od kastracji, Ryfka 6.200, schudła z przyczyn nieznanych.
-
Mała Pinia wyrzucona w Radomiu-zostaje u kochanej DIF
JoSi replied to Tigraa's topic in Już w nowym domu
Discus, tatuś powinien ustawiać się bokiem i nie patrzeć psu w oczy. Narazie ręki też nie wystawiać do wąchania. Sama kiedyś podejdzie. Chwal ją za dobre zachowanie jak nie capnie, karć słownie jak będzie chciała. Lepiej uprzedzać czyli się przyglądać cały czas. Będzie dobrze, tyrzymajcie się. -
Mała Pinia wyrzucona w Radomiu-zostaje u kochanej DIF
JoSi replied to Tigraa's topic in Już w nowym domu
DIF, proszę o uśmiech. Pinia będzie miała dobrze jak Ronia u Ciebie, chociaż ja też spać nie mogłam w noc poprzedzającą wyjazd Ronii z Wami. -
Tusia -Pirania zmienia się w samobójcę -terorystę. Rzuciła się na wielkiego ONka, trzymanego zawsze na smyczy, ze szczekaniem i zdenerwowała tym psa okropnie. Uniknęła roli pierwszego śniadania dzięki refleksowi właścicielki ryczącego wilczura. Tusia zawróciła z godnością, dumna z wyprowadzenia psa z równowagi z ogonkiem w górze i uszkami nastawionymi, kręcąc kokieteryjnie tyłeczkiem. Oczywiście Fafik chciał ruszyć na ratunek.
-
Mała Pinia wyrzucona w Radomiu-zostaje u kochanej DIF
JoSi replied to Tigraa's topic in Już w nowym domu
DIF pokazałaś cały urok Pinii, ślicznej suni. -
Stado wygłaskane do granic możliwości i trudno powiedzieć, którzy obywatele najbardziej. Kolana nigdy nie są wolne od kotów, mruczącej Franeczki na zmianę z Morycem i ssącym Hakerem, fajtłapa Filip po kolejnych upadkach też wymaga pocieszania, Gabor dopomina się bodąc głową, Ryfka startuje na szyję gdy się zwróci na nią uwagę i już na rękach omdlewa, Fafik podchodzi często nadstawiając głowę no i Tusia dobrze znająca swoje prawa. Czas pędzi coraz szybciej swoim rytmem, dawniej piątek - poniedziałek teraz biało - zielono.
-
Mała Pinia wyrzucona w Radomiu-zostaje u kochanej DIF
JoSi replied to Tigraa's topic in Już w nowym domu
DIF, tak dobrze rozumiem Twoje ambiwalentne uczucia. Widzę, że Discus to jest TEN domek. To się czuje, prawda? Pinię nazywam w myślach Sosenką bo "pinia" to "sosna" tak jak qercus - dąb. -
Wierzyć sie nie chce w działanie farmakologii ale Tusi coraz mniej wypada prawe biodro po prawie roku brania glukozaminy. Ubocznym efektem jest pogoń za psami i łapanie za pludry jeśli sie da a jak nie to tylko szczekanie zostaje. Malutka wyrosła z zimowych okryć, przymiarki skończyły się gryzieniem w rękę, na szczęście lekkim, i pełnym oburzeniem bo jak jest futerko to po co szmatki. Powroty ze spacerów odbywają się zawsze tak samo. Tusia siedzi w torebce, Ryfka z Fafikiem rozebrane z kagańców stają na każdym półpiętrze i nie ruszą dalej jeśli nie zostaną złapane za pysk kolejno. Wtedy dopiero można ruszyć w górę ponownie. Za 10 dni będzie się działo z powodu Luny, ONki mającej być tutaj przez dwa tygodnie. Ryfka i Moryc dobrze ją znają od ślepego jeszcze dziecka, Haker był za mały żeby pamiętać a reszta wpadnie w popłoch na widok dużego psa, tak jak dotychczas gdy czasem przychodzi gościnnie.