Jump to content
Dogomania

JoSi

Members
  • Posts

    1763
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by JoSi

  1. Zdrojka, na wątku Ronii str. 53 jest podany telefon do Halinowa. Wystarczy ?
  2. Marzyłam o domku z ogrodem, marzyłam o dobrych właścicielach dla Ronii ale to wszystko przerosło moje wyobrażenia. Dziękuję Rodzinko, luż jestem spokojna.
  3. Dzięki Zdrojka, oczywiście wspierasz. Żeby było śmieszniej psychcznie nie cierpię przeważnie, obecnie bardzo po Ronii, ale fizycznie nieco. Sunia jest w Halinowie, wyślę niebawem namiary na nią do Ciebie (PW), równa dziewczyna Ania ucieszy się z kontroli poadopcyjnej.
  4. Spotkaliśmy się z synkiem u mamo-babci na imieninach. Widocznie wygląd mój bardziej przypominał Upiora z Luwru niż zwykle i trudno się dziwić. Tak spełniło się moje przedostatnie marzenie, bo ostatnim jest nie zostawić wszystkiego co żyje w tym domu sierotami. Teraz przedemną najnudniejszy punkt programu pt "dbać o siebie", cokolwiek to znaczy.
  5. Aniu, jeszcze bardzo ważne: nie wołaj nigdy kota "kici, kici", to psa doprowadza do furi. Wołaj po imieniu, każdy kot rozumie.
  6. Przyjęcie teraz suczki na DT jest dobrym momentem. Ronia jeszcze nie czuje się PANIĄ na włościach, wszystko jest nowe, później nie wiadomo jak będzie. Jeśli przestanie machać ogonem na widok kota to będzie oznaczało zobojętnienie, staraj się wyprzedzić jej gonienie i za każdym pokazaniem się kota mówić "nie wolno".
  7. Jasne, że możesz przygarnąć sunię. Ronia suczki toleruje, wąchała na spacerach. Uważaj, jej machanie ogonem na widok kota to chęć pogonienia, mów za każdym razem zdecydowanie: nie wolno, aż przestanie machać.
  8. [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=53796[/URL] wątek Ronii ze zdjęciami z nowego domu. Jeszcze parę dni temu goniła po naszej łące podskakując jak sprężynka. Pęknięte serce się wykrwawia z tęsknoty, w domu cisza i obrzydliwy spokój, chociaż Ronia jest (była) cicha, tylko ostatnie, posterylkowe dni wniosły trochę zamieszania, osobnych spacerów z sunią i noszenia jej w torbie po schodach. Szczęście z nowego domu, dobrych właścicieli i wymarzonych warunków jakoś nie dociera, natomiast żal po stracie doskonale.
  9. DIF, tak się cieszę !!! Zapomniałam Ci poradzić, żebyś nie zdejmowała jej obroży przez pierwsze dni. Na początku też miałam problem nawet z zapięciem smyczy, kładła się na plecach i machała łapami. Cudownie, że odbieracie tą suczkę tak samo jak ja. Pewnie się nie dziwisz, że za nią tęsknię. Jak rana po sterylce? Nie zaczerwieniła się? Czy chciała gonić kota? Czy już miała bezpośredni kontakt z Rudym ? Jeśli będzie ją wąchał pod ogonkiem to naszczeka na niego. Każda suczka broni swojej cnoty. Czy udało Ci się podać jej lek ? Przepraszam za te pytania, przywiązałam się niesamowicie. Dobrze, że czas goi rany bo bym sie wykrwawiła. Pozdrawiam serdecznie, ucałuj Kingę i Łukasza.
  10. Ania i Krzyś są bardzo, bardzo mili, mają urocze dzieci. Wszystko w porządku tylko ubranka na noc nie wzięli Ronii. Moja wina. Z krwawiącym sercem musiałam powędrować na imieniny mamy i spotkałam po drodze trzy psy znajomego menela, króre wylizały mi ręce jak nigdy, nawet dzkuska-Sara. Może mam serce w dłoniach ? Żeby ta sunia nie była aż taka urocza, taka mądra, taka kochana, nie patrzyła tak przez szybę samochodu.
  11. :flaming::flaming::flaming::flaming::flaming: WYJECHALI WŁAŚNIE
  12. [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images13.fotosik.pl/118/1d1b924ad15bc09a.jpg[/IMG][/URL]
  13. Rodzinka dojechała koło 13-tej. Ronia bardzo się podoba a wszyscy pojechali do miasta oglądać smoka wawelskiego. Byłam na ostatnim spacerze z Ronią ....
  14. Pies ma tylko zęby, kot dodatkowo cztery łapy z pazurami i jest wesoło jak trzeba czyścić ucho/uszy. Trzymaj za mnie, jadą po Ronię z W-awy a mnie pęka serce jeszcze chwilę potrzebne dla reszty.
  15. [quote name='matusz5'][COLOR=navy][B]fajny i gustowny różowy kubraczek :loveu::loveu::loveu::loveu:[/B][/COLOR][/quote] Mateusz, zlituj się, koszmar nienoszony, nie cierpię tego koloru. Czekamy, ręce mi się trzęsą.
  16. [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images25.fotosik.pl/91/23e0249ec642b818.jpg[/IMG][/URL] Wczoraj, pierwszy dzień po zabiegu w kaftaniku kolejnym z mojego podkoszulka. Dzisiaj już dobrze Ronia się czuje, zaczęła jeść i wyraźnie nie cierpi. Czekamy na rodzinę z radością i smutkiem.
  17. [quote name='zdrojka']Ronia znalazła domek??? Cudna wiadomość :loveu:[/quote] I to jaki, sama bym chciała. Ogródek 3h dobrze ogrodzony.
  18. Wszystko pasuje poza ciasteczkami dla psów. Czyli Pan Ł. nadaje się do jazdy? Puste ręce wskazane. Sunia śpi dzisiaj koło mnie na kocu obok razem z Tusią, która się przylepiła do niej cała. Jeszcze nie chodzi po domu i się nie wylizuje ale w pierwszy dzień po operacji tak bywa. Całą noc wytrzymała w ubranku ale rano, po przyjściu z pierwszego spaceru z trzema psami, zastałam strzępy na łóżku. Spodziewajcie się Sodomy i Gomory, nie sprzątam, pilnuję, żeby się nie lizała. W Krakowie mówi się "wypad na miasto" he, he....
  19. Maine cooy na widok przebranej Ronii wpadły w popłoch absolutny a gdy zdecydowały się wyjść wyglądały jak surikatki siedząc na tylnych łapach z przednimi w górze w bezpiecznej odległości, wyciągając głowy do góry. Po przyjściu z porannego spaceru z trzema psami, Ronia już się rozebrała a ubranko fruwało w strzępach po łóżku, podejżanie wilgotnym w jednym miejscu. Nastąpił kolejny spacer, już z samą Ronią, niesioną po schodach w torbie kocio-psiej za sztywnym dnem w dół i w górę. Mieszkanie brudne jak świńskie ucho, opiekunka kobietą upadłą ze zmęczenia i nieprzespanej nocy a jutro wizyta warszawiaków zabierających Ronię.
  20. Zdrojka, proszę nie spuszczaj Małej ze smyczy blisko ulicy gdzie po drugiej stronie może być kot lub inna interesująca rzecz. Literatura angielska podaje, że nawet najlepiej wyszkolony pies może się zagapić jak i człowiek, więc prowadzenie na smyczy jest konieczne tam, gdzie jeżdżą samochody. Znam wiele takich przypadków zakończonych tragicznie i tłumaczenie zrozpaczonych opiekunów: a przcież tyle lat było dobrze. Z patykami mogą być dowcipy. Moja Ryfka przegryzła kiedyś tak, że zaklinował się dokładnie między zębami górnej szczęki, a że zawsze miała w paszczy mnustwo ziemi więc tylko przez namacanie zorientowałam się o co chodzi i to po dłuższym czasie. Od tej pory miała grube, dębowe patyki, które są pozbawione drzazg i raczej twarde.
  21. Noc minęła ruchliwie. Ronia wyraźnie cierpiła od czasu do czasu, zrywała się, była niespokojna. Zasnęła w końcu z głową na moim ramieniu. Teraz ma mokry, zimny nosek i jak zwykle wykazała się mądrością, gdy bez sprzeciwu dała się wsadzić do torby o sztywnym dnie i tak pokonała cztery piętra na spacer w te i wewte. Zrobiła na spacerze wszystko. Pierwsze kroki były bolesne, stawała i chciała się wylizywać, później już tylko lepiej szło. Nie chcała nic jeść, ani suchego ani rybki gotowanej. Neverend, umowę wyślę najdalej we wtorek, wszystkie papierki z adresami znalazłam.
  22. Czy ja mam świra czy świr ma mnie ? Zaliczyłam 32 piętra licząc w jedną srtonę, pogubiłam wszystko co się dało pogubić a znalazłam szukając czegoś innego, zapomniałam jak się ustawia lampę błyskową w aparacie. Wszystko to przez Ronię poddaną dzisiaj sterylce, która zdążyła zjeść swoją smycz w przeciągu 1 min gdy kupowałam podkłady pozabiegowe jakimś cudem bez kolejki. Ronia, zajęta demolowaniem smyczy nie zauważyła wolności i siedziała sobie spokojnie przeżuwając resztki. Zrobiłam jej kaftanik bezpieczeństwa z rwarzowego, niebieskiego podkładu żeby w ogóle wyjść na spacer wieczorny z pozostałymi psami bo zaczęła się wylizywać i brzuszek był zagrożony. Nie zjadła ubranka w czasie naszej nieobecności tylko zasnęła na posłanku ubrana dalej.
  23. Zapomniałam dodać, że waży 10.45 kg i tak trzymać, oznajmiły wetki. Przygotowuję wyprawkę Ronii na nową drogę życia, mojej kochanej córeczce. DIF, nie gniewaj się, oczywiście, że Twojej. Nie widzę żeby cirpiała, śpi na brzuszku jeszcze lekko przymulona chociaż z gabinetu wyszła normalnie i do samochodu doszła na własnych łapinach, dopiero cztery piętra pokonała wniesiona na rękach.
  24. Jesteśmy w domu !!! To była ostatnia chwila przed cieczką. Dzisiaj Ronia zaczęła siusiać co chwilę na spacerze i wąchać listy miłosne na słupach i krzaczkach. Ma cięcie mniej niż 3 cm. Byłam przy usypianiu. Zastrzyków bardzo nie lubi więc przy pierwszym złapała mnie za rękę znów symbolicznie. Pierwsze co zrobiła po powrocie do domu to wskoczyła na łóżko i tak leży podkład sobie, Ronia sobie. Odwracam się od klawiatury co chwilę, zaczyna zasypiać i przestaje machać ogonem za każdym moim obrotem. Uffff, co za ulga. Dobrze trzymaliście.
  25. W ciągu 24 godz. u Bodzia wystąpiło 6 silnych ataków padaczki. Nie jest dobrze, dawka leku podwojona.
×
×
  • Create New...