-
Posts
1763 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by JoSi
-
Fafik przerobił ostatni ponton na kawałeczki gąbki. Teraz kolej na Ryfkę, tyle kocyków do dziurkowania. Tusia wróciła do zdrowia, nawet goni gołąbki. Koty przestały siedzieć na parapecie kuchennym, młode pustułeczki wyleciały z gniazda. Przerobiona na deptak łąka jest koszmarem. mamuśki chodzą z wózeczkami trasą rowerową, rowery jeżdzą chodnikiem dla ludzi, niewyrównane resztki zarastają dzikim zielskiem z przewagą pokrzyw lub zostały łyse.
-
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
JoSi replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
Na spacerach Frotka przerabia się w Upiora w Operze. W operze bo cały czas szczeka a upiór? W niedzielę trzy razy przewróciła wózek na chodniku, podskakując na przednich łapach. Wczoraj szłyśmy do weta po propalin dla Ryfki, dłuższa trasa więc żal mi było takiego spaceru bez Frotki. Chyba z 40 razy zdejmowała obie łapki z wózka, dla mnie tyle głębokich skłonów przy poprawianiu postawy. Pazury w przednich łapach ma starte dokładnie, w tylnych obcinam. Poduszeczki zupełnie miękkie, smaruję oliwą codziennie. Gdy tak obie siedzimy przy komputerze, Frotka pod nogami, parę razy dziwnie się zachowała. Nagle podskakuje, na pysku zdziwienie, sięga nosem raz do prawego, raz do lewego uda, uszy nastawione. Zupełnie jakby coś czuła ale nie ból. Gdyby ją bolało, uszy by kładła. Po sterylce przez dłuższy czas nie dostawała sterydu, teraz raz na 10 dni wracamy do podawania. Zobaczymy po reakcjach czy to ma sens. Tak mi żal sparaliżowanego Kostka, stracił jedną nogę, tą gorszą. Makabra. -
Witajcie. Za parę dni (16-tego) minie siedem miesięcy odkąd przywiozłam sparaliżowaną Frotkę z Radomia. Na SGGW i w Krakowie nie pozwolono jej operować, było za póżno, można tylko do pięciu dni od wypadku. Pan Piotr (ten od wózka) zapytał, czy tylne łapki nie są zaciśnięte w piąstki, a że nie były, to ma szansę chodzić ale długo to trwa. Śledzę wątek Kostka i ze zdziwieniem stwierdzam podobieństwo zachowania obu, zupełnie innych psów. Wykazują niesamowitą energię, czujność i chęć życia. Kostek jest w gorszej sytuacji bo większy i brakuje mu stałej opieki. Frotka 5.5 kg. Trzymamy obie z Frotką za Kostka.
-
Tuż nad kuchennym oknem, po remoncie bloku, zostało coś jak budka z dziurą kierującą wylot na północ. Osiadły w tym domku ptaki, jakieś nietypowe, trudne do identyfikacji z powodu szybkiego lotu. Córka znajomej zasadziła się z lornetką i wyszła jej pustułeczka. Koty czują i słyszą młode siedząc na parapecie ale nic nie widać bo gzymsik zasłania.
-
ByŁa ŻywĄ PochodniĄ-maŁa Sunia Z Torunia znalazła domek!!!!!!!!
JoSi replied to asiaf1's topic in Już w nowym domu
"Człowiek to brzmi dumnie? Dopiero gdy leży w trumnie" Takich ludzi, katujących psy, koty i dzieci, nie wsadzała bym za kraty tylko kastrowała/sterylizowała podcinając przy okazji jeden nerw, bez którego żadnej przyjemności już by nie czuli. Zapili by się z nudów i spokój. -
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
JoSi replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
Niedziela, czyli dzień jak codzień. Najpierw spacer z trzema psami, powrót, gotują się ryby dla kotów, mogę sama zjeść śniadanie expresowe czyli płatki jakieś zalane mlekiem z pudełka, rozdzielam śniadanie kotom i kolej na Frotkę. W pampersie to co zwykle rano, czyli wszystko. Świetnie, marchew działa, myję oliwą z oliwek sunię, która dostaje zastrzyk, dzisiaj witaminy. Kolej na masaż, gimnastykę, szczotkowanie i gotowe. Chwila na kawę i dogo, zaraz wyjdziemy z Frotką na spacer. Jeszcze tylko wyczyścic kuwety kotom, po spacerze zająć się znów masażem i gimnastyką, podlać kwiaty. Frotka nie życzy sobie czesania brody, odwraca głowę, z resztą nie ma problemu. Dzisiaj, przy rozczesywaniu kołtunka na pupie po prawej stronie, nagle się zerwała i odwróciła pysk prosto w to miejsce. Może przypadek? Może poczuła? -
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
JoSi replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
Majqa, nie wiem co powiedzieć. Może narazie wstrzymajmy się z ogłoszeniami na allegro. To nie jest suczka, którą wstawimy do ogrodu i niech sobie chodzi w wózku. Po paru minutach będzie razem z wózkiem leżała zupełnie bezradna. Cały czas trzeba ją pilnować nawet przypiętą do smyczy. Zresztą nie można jej z tej smyczy puszczać. Wygląda na to, że nikt, nigdy i niczego jej nie uczył. Swoje imię zna doskonale, nawet do nogi w domu przychodzi, co nie działa na spacerze gdy dostaje świra i komendy nie docierają. Gdy czytam, ilu ludzi oddaje zabrane psy z azylu czy ogłoszeń bez powodów to włosy się jeżą. Tu nie da się obiecać, że pies będzie kiedyś chodził. Może tak już zostanie. Nóżki Frotka zginaja w stopach, zwłaszcza prawą. Nawet palce podnosi tej prawej łapki. Przy zmiane pampersa podciąga oba kolana do brzuszka gdy siusia. Dawniej tego nie było. Lewa dalej ma tendencje dośrodkowe, prawa zaczyna. Nie są to przykurcze. W lewej trzeba walczyć z tendencją przykurczu ścięgna achillesa, tego nad piętą. Rzadko, ale udaje że chodzi, tak to wygląda, zwłaszcza przy gościach. Podnosi tyłeczek wysoko i wykonuje ruchy przód-tył tej prawej łapki. Mnie się wydaje to pamięcią neurologiczną a ruchy przez podrażnienia poduszek wrażliwych na bodźce dotykowe. Motorem przesuwania do przodu są przednie łapy, reszta ciała pociągana. Nie umiem powiedzieć, na ile i czy, czuje ukłucie igły. Wetkę dziabnęła na sam widok strzykawki, w domu żadnej reakcji, jakieś lekkie drgnięcie. Co ja będę opowiadać o wzajemnych uczuciach, po przeszło półrocznym pobycie psa w tym domu? -
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
JoSi replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
[quote name='MalgosMalgos']Mam podklady,pampersy i majleczki oraz sliczny kocyk. Wysle najblizsza okazja. Gdyby jeszcze czegos bylo potrzeba pisz Joasiu na [EMAIL="malgosmalgos@hotmail.de"]malgosmalgos@hotmail.de[/EMAIL] Serdecznie pozdrawiam malgosmalgos[/QUOTE] Jesteś cudowna, skarpetki od Ciebie cały czas są używane, kocyki śliczne i każde mile widziane bo prać trzeba co chwilę. Ryfka, mimo Propalinu, przecieka trochę. Ten Propalin to taki antysikacz. Fafik ogryza pontony, ocalały przycięte dna. Na nich trzeba kłaść kocyki, inaczej przekopią wszystko aż do podłogi. Frotka niszczy tylko zabawki, nie rusza posłanek. Jabłka skończyły się nagle, zastąpiłam je surową marchewką. Znów trzeba testować dawkowanie Frotce, przecierać Tusi, Fafik i Ryfka dostają w całości radząc sobie. Opieka nad Frotką to jak nad niemowlakiem tylko łatwiejsza. Dzieci bardzej się wiercą, ona leży spokojnie, chyba że ktoś przyjdzie lub się rusza z miejsca. Do każdego, nowo wkładanego śpioszka, przyszywam poduszeczki. Konieczna jest taka na lewe kolano, które dalej obija i powstaje zaczerwienienie, smarowane solkoserylem wieczorem. Frotka w dzień jest czujna, pada po 22-giej i ostatnie przewijanie, mycie oliwą i smarowanie maścią gdzie to wskazane, odbywa się na śpiącej suczce. Po kąpieli w specjalnym szamponie (dr.Seidla, dla psów) futerko Frotki nie jest takie szorstkie i mniejszy z niej rozczochraniec. Trzeba ją szczotkować codziennie lub parę razy dziennie, bardzo jest elegancka przez całe 10 min. Zużywamy dużo mniej podkładów, jeden wystarcza na dwa tygodnie czyli wszystkiego można się nauczyć. Odstawiłam obecnie pajacyki, wkładam śpioszki bo jest za gorąco -
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
JoSi replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
[quote name='black_cat']a ja mam wrazenie ze Drakula przed konsumpcją, wygląda jakby się przygotowywała do ataku :evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol: obmyśla tylko strategię :) słodka jest[/QUOTE] A nie, to słodki uśmiech z krzywym uzębieniem i szczyt zadowolenia, tam gdzie "myśli" zastanawia się na co naszczekać, trawa zasłania potencjalne ofiary. Ta trawa jest dobrą gimnastyką, Frotka podnosi się, żeby coś zobaczyć, nawet na lewą łapkę. Podskakuje z impetem na przednich aż do wywrócenia i miękiego lądowania. -
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
JoSi replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
Bo to diablica jest - nie dla mnie. -
Z Tusią już lepiej, pozbierała się na szczęście. Sypia na poduszeczce Frotki, którą sama wybrała, widocznie mniej tak bolą stawy. Pod adresem Fafika wysyłane są groźby karalne. Wykończył już trzy pontony i jedną kocią budkę. Ta zostaje do całkowitego zniszczenia, żeby nie wpadł na pomysł dewastacji moich materacy.
-
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
JoSi replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
Wróciłyśmy. Kąpiel do przewidzenia: koo... w umywalce, prysznic wywołał płacz Frotki i zjawienie się zaniepokojonej reszty psów. Spacer na łące jak z każdym innym mokrym osobnikiem, natychmiast kołami do góry. Wypięłam Frotkę z wózka, wytarzała się do woli. Wyschłyśmy obie, jej futerko, mnie ubranie. -
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
JoSi replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
Wiselko, wysłałam Ci zdjęcia cztery. Zobaczymy co z tego wyniknie. Wczoraj wędrowałyśmy na łąkę z jaskrami i piękną trawą ale wyłonila się z tych traw najpierw zupełnie łysa głowa, póżniej gołe bary, taki bezwłosy King Kong, reszty nie byłam ciekawa więc wróciłyśmy. Tak zakończyła się sesja zdjęciowa. Powoli obcinam resztę włosów Frotki, nie zupełnie krótko tylko trochę. Gimnastyka tylnej lewej łapy zaczyna iść opornie, boję się o przykurcz ścięgna Achillesa. Mam zamiar wykąpać sunię i wyjść z nią na spacer. Jest bardzo gorąco, parno i duszno. Zobaczymy jak to będzie. -
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
JoSi replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
Fotki będą jak fotosik mnie wpuści. Ciągle czeka na logowanie a jak się zaloguje mówi: taki już jest. Dzisiaj ciepło, chyba bardzo ciepło. Byłyśmy z Frotką dwie godziny na spacerze, obeszłyśmy osiedle w różne strony. Przez większość czasu Frotka szczekała, na ludzi, psy, gołąbki i pozostawione narzędzia. Energia ją rozpiera i nawet się nie zmęczyła. Ja też nie, lubię upały. -
Postępy Frotki są minimalne, no i trudno. Gorzej z Tusią. Łapki tylne wypadają ze stawów biodrowych coraz bardziej, miała jakiś atak w dzień, rozpoczęty odgłosem wymiotującego kota. Później ledwo stała zataczając się, przez godzinę leżała na moich kolanach aż wszystko się uspokoiło. Już nie biega na spacerach, chodzi wolno przeważnie z prawą, tylną nogą w górze. Jeszcze to chore serce... Kleosiu, Kleopatro, może to przejściowe?
-
mini wyżełka czarna, młoda i śliczna ZNALAZŁA DOM U ZDROJKI!!!!!
JoSi replied to AniaB's topic in Już w nowym domu
Zdrojka....jesteś tam? -
Oczywiście nie aluzja tylko pamiętam Wasz smutek gdy zabierałam Frotkę ze schroniska. Temu też się nie dziwiłam. Jesteście świetne, radomianki, podziwiam Was a opieka nad jednym, poszkodaowanym psem i trzema w miarę zdrowymi jest komfortem w porównaniu z tym co robicie. Trzymajcie się, nie odpisuj, wiem że nie masz czasu. DIF, co ze zdjęciami? Też masz kłopot z Fotosikiem? Ronia w moim wewnętrznym wątku nigdy nie zamiera mimo częściowego zastępstwa Frotką.
-
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
JoSi replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
Majqa, natychmiast po programie były trzy telefony nie licząc znajomego cieszącego się z kontaktu po latach. Dwie dziewczyny mieszkają daleko, jedna po drugiej str Krakowa. Pomyliły sobie ul. Na Błonie z Błoniami, na których zresztą domy nie rosną, a moja ulica nawet kierunku nie wskazuje. Trzecią osobą była b. miła pani, mieszkająca 2 przystanki dalej, pracująca i na "od czasu do czasu". Musiała bym być dyspozycyjna o różnych porach w różne dni czyli odpada. Z bloku obok znajoma z widzenia zgłosiła gotowość syna, studenta, który chętnie pomoże jak wróci z Alp. Wrócił cały i zdrowy ale ochota mu przeszła. Spotykane osoby opowiadają z przejęciem jak to oglądały w "kundlu" psa na takim wózku jak Frotka i to z naszego osiedla. Brak percepcji nie pozwolił im jednak zauważyć i psa i mnie. Dzisiaj menele zauważyli, że Frotka ma zaniki mięśni z dużym przejęciem. Uspokoiłam ich stwierdzeniem zaniku futerka, które obcięłam bo pod pampersem i śpioszkiem się kudliło. Tak więc wychodzę z Frotką kiedy chcę, nie muszę 3x dziennie niestety. Jak pisałam nie ma fizjologicznego czucia, potrzebuje ruchu i biegania po trawie. Ruch ma w domu samym zapewniony, jest kogo pogonić więc uprawia bieg po zdrowie do woli. Tak sobie myślę, że nie będę pisała o Frotce na tym wątku narazie. Jest tak dużo psów potrzebujących natychmiastowej pomocy. Co Wy na to? Postaram się być na bierząco w wątku o "pogryzionym Fakirze i łysej Tusi" w "już w nowym domu". Niezbyt często, mam mało czasu. -
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
JoSi replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
Na spacerze z Frotką rozmowy głupie i ciekawe. Pierwsze pomijam. Dowiedziałam się o kotce, która wpadła pod samochód i miała sparaliżowany tył. Dobrym właścicielom do głowy nie przyszła eutanazja, dbali o zwierzątko jak o zdrowe. Po roku kotka sama zaczęła chodzić, najpierw trochę krzywo, później coraz lepiej. Frotka ma węch niesamowity, dzisiaj wywęszyła gdzieś z odległości 8 m suchy kawałeczek chleba. Pognała przez wertepy na skróty i dopadła. Bardzo lubi pomrowy - ślimaki bez skorupy. Stale trzeba uważać a jej nos jest lepszy niż ludzkie oko. -
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
JoSi replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
Wisełko, to Ryfka która skończyła 12 lat i jest od małego z nami. Futro rosło jej po drugim roku życia, podobno dlatego, że strzygłam a nie trymowałam. Ona nie jest rodowodowa. Frotka przy niej ma bardzo szorstkie włosy a ta sunia jedwabiste, srebrne, obcinane krótko na lato. Za to charaktery mają podobne. Drugą taką wariatkę mogłam znaleść tylko w Radomiu. -
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
JoSi replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
Frotka waży 5.5 kg na szczęście dla mnie. Regulację trawienia zapewniają jabłka, wczoraj za dużo zjadła i trzeba było umyć Frotkę w dużej umywalce. Rano wielki kot Gabor ocierał się o pysk suni, która tak zgłupiała, że zapomniała jak nie lubi kotów. Dziwne, Frotka w ogóle nie boi się samochodów.