-
Posts
1763 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by JoSi
-
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
JoSi replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
[URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images42.fotosik.pl/3/ec56eb11037abcff.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images46.fotosik.pl/3/afdb942b2f4364ab.jpg[/IMG][/URL] Trzy małe suczki, jeden wielki bałagan, podgryziona budka od Wisełki i kocyk od MalgosMalgos. -
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
JoSi replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
Sparaliżowana Funia ma szanse na chodzenie, duże szanse, merda ogonkiem i wróciło głębokie czucie, zresztą przeczytajcie sami. Sparaliżowany Bursztyn, na razie nie grozi mu eutanazja ale powrót do schronu. Również duże sznse na chodzenie, głębokie czucie zachowane. Link na poprzedniej stronie, zobaczcie jakie kochane psy. [SIZE="5"]Konieczny chociaż DT by mogły wrócić do zdrowia.[/SIZE] Opieka nie jest trudna a radość dla pomagającego wielka. Frotka ma małe szanse na normalne chodzenie ale jest w domu kochana i nic już jej nie grozi, mam nadzieję na poprawę wyników analiz ale trzeba czekać. -
[url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=113042&page=47[/url] Sparaliżowana Funia ma szanse na chodzenie, duże szanse, merda ogonkiem i wróciło głębokie czucie, zresztą przeczytajcie sami. Sparaliżowany Bursztyn, na razie nie grozi mu eutanazja ale powrót do schronu. Również duże sznse na chodzenie, głębokie czucie zachowane. Link na poprzedniej stronie, zobaczcie jakie kochane psy. [SIZE="5"]Konieczny chociaż DT by mogły wrócić do zdrowia. [/SIZE] Opieka nie jest trudna a radość dla pomagającego wielka. Frotka ma małe szanse na normalne chodzenie ale jest w domu kochana i nic już jej nie grozi, mam nadzieję na poprawę wyników analiz ale trzeba czekać.
-
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
JoSi replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
Oczami wyobraźni widzę Malgos czającą się na czworakach. -
Czy są jakieś zmiany na lepsze? Wiem, trzeba czasem długo czekać. Czy nikt nie da chociaż DT takiej cudnej suni?
-
Ostróda- Sparaliżowany Bursztyn po wypadku - Ma dom. Za TM.
JoSi replied to ylonne's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Trzeba uważać, żeby nie zrobiły się odleżyny gdy pies ciągnie za sobą tył cały zasiusiany. Frotka jest mała więc kłopot był mniejszy ale nie mogłam jej na początku wsadzać pampersa, właśnie z powodu odleżyn. Można kupić tańsze pieluchy niż pampersy, na różną wagę dziecka. Mniej więcej w połowie przcina się otworek (nie wycina dziurki), w poprzek na ogon. Nie może być za ciasny (krążenie krwi). Ja przecieram skórę oliwą z oliwek, zapobiega to podrażnieniom przez mocz. Nie myję wodą. Zaczerwienienia skóry likwiduję solkoserylem żelem. Uwaga na oliwkę Bambino dla dzieci - zajzajer podrażniający. Jeśli pampers zjeżdża można przywiązać go do szelek np. sznurowadłami. Pytajcie o wszystko, postaram się poradzić. -
Ostróda- Sparaliżowany Bursztyn po wypadku - Ma dom. Za TM.
JoSi replied to ylonne's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
bardzo mocno trzymam z Frotką. -
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
JoSi replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
No to kanał. Przyszli ludzie z Krakowskiej Kroniki, jedna pani i trzech panów, psy ujadały jak wściekłe, Frotka zlewała podłogi i ludzie dziwili się, jak to sąsiedzi wytrzymują. Na szczęście psy szybko się uspokoiły, jakoś tak głupio odpowiadałam na pytania i, na bank, jedną odpowiedź wytną bo gdy pani zapytała, dla czego tak poświęcam się psom, powiedziałam jak zwykle: - nie poświęcam się tylko uszczęśliwiam, często jest mi głupio, że jestem człowiekiem wiedząc jak ludzie postępują ze zwierzętami. Poprosili o wzięcie Frotki na kolana a ja w białych spodniach, spodziewałam się totalnego zalania. Spodnie zostały czyste, Frotka wylizywała mi twarz, oglądali zdjęcie Tusi w dezabilu i Tusię obecną, posłuchali jej historii ponurej zmywając się następnie do Oli. U Oli psy się bardziej zdenerwowały, Gawronek ugryzł ją w palec a Bodzio w tyłek czego normalnie nie robią. Wolę tego wszystkiego na własne oczy nie oglądać. -
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
JoSi replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
Przeglądałam wieczorem Frotkę kolejny raz, chyba tysięczny. Nie znalazłam blizny po sterylce ani blizn po odleżynach, które zupełnie zarosły futerkiem. W kalendarzu zapisuję kolejność zstrzyków: M T M D itd., jakiś kod genetyczny marsjanina. Nie daję już nivalinu, dwóch lek. wet. było za, trzech lek. med. przeciw ze względu na wątrobę a Frotka i tak się podnosi. Wyraźną różnicą jest ustawianie prawej łapki na poduszeczkach, lewą dalej stawia na podwiniętej stopie. Większe zmiany obserwuję przy masażach, silniejsze odruchy rdzeniowe. Usiłowałam zważyć sunię trzy razy u wetów, wyniki od 5.200 kg do 6.00 kg, do wyboru. Nie ma możliwości bezruchu psa przez 30 sek., cyferki czerwone latają jak głupie w te i wewte a Frotka się kręci non stop. Miało być krótko i lakonicznie a wyszło jak zwykle. -
Funiu kochana wirtualnie... to za mało !
-
Nie przegapcie tego serduszka, nie przegapcie tej miłości, może jedynej w waszym życiu.
-
Ostróda- Sparaliżowany Bursztyn po wypadku - Ma dom. Za TM.
JoSi replied to ylonne's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Czekamy. Jak już będzie coś wiadomo podaj nr konta. -
Ostróda- Sparaliżowany Bursztyn po wypadku - Ma dom. Za TM.
JoSi replied to ylonne's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dr Degórska z SGGW mówiła, że do 48 godz. powinno się operować. Czy ten prześliczny pies dostaje leki przeciwbólowe ? Koniecznie powinien. Może się mylę, ale on nie powinien siadać. -
Ostróda- Sparaliżowany Bursztyn po wypadku - Ma dom. Za TM.
JoSi replied to ylonne's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Szansa na pozytywną operację do dwóch dni po wypadku. Najlepiej Wrocław lub SGGW. Dacie radę ? -
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
JoSi replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
Osiem miesięcy temu zabrałam Frotkę z Radomia. Osiem miesięcy z cudowną, pełną niespodzianek, o wielkim temperamencie sunią. Czas wzlotów i upadków z mojej strony, ożywienia mieszkania pełnego bardzo ruchliwego psa ze strony Frotki. Frotka jest wszędzie, zupełnie nie odczuwa się jej kalectwa. Przemieszcza się błyskawiczne i tylko nie uśmiecha ogonkiem ale po układzie uszu widać i w ogóle wyrazie pyszczka w jakim jest nastroju, czego chce i jak się cieszy lub denerwuje. Jestem jej wdzięczna za tolerancję moich poczynań i zupełny brak agresji. Jeszcze żeby zdrowa była zupełnie i wyniki analiz miała dobre to będzie szczyt szczęścia. Sabino, dziękuję za wklejenie suni do mojego wątku, dziewczyny i wujkowie z Radomia, dziękuję za uratowanie Frotki, wszystkim dziękuję za podpowiadanie jak leczyć, za paczki i pieniądze. DORKA, pamiętam Twoją ucieczkę przed pożegnaniem i nie dziwię się, przyjechała jakaś obca baba z Krakowa a Wy skazałyście na nią Waszą faworytkę. Mam nadzieję, że śpicie już spokojnie chociaż w tym, jednym z wielu, wypadku. Wyobraźnia jest przekleństwem, powinnam się cieszyć ale martwią mnie inne psy, zwłaszcza dzisiaj po przejściu nawałnic z burzami i tornadach, psy będące w azylach, wyrzucane i błąkające się gdzieś po tym i innych krajach. Czym bardziej jestem przywiązana do moich trzech przyjaciół azylowych, tym bardziaj boli los pozostałych. A właśnie... trzy psy z azylu i ani jednej kontroli poadopcyjnej. Frotka zmieniła się w lejka jakiegoś, mam nadzieję, że będzie lepiej. -
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
JoSi replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
Dzięki wielkie MalgosMalgos. Każda chłonność mile widziana. Pozdrawiamy, Frotka i ja. -
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
JoSi replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
Kot nie jest dla apodyktycznych ludzi i może dla tego więcej kobiet lubi koty niż mężczyzn, chociaż to też nie jest regułą. Jak powiadał Leonardo da Vinci, "nawet najmarniejszy kot jest cudem natury". Piękne są koty i bardzo mądre, tylko trzeba je poznać i zrozumieć, nie pozwalać gonić psom a już na pewno nie szczuć. Z moich czterech psów trzy azylowe nie lubią kotów, nawet malutka Kleopatra, która czasami pogoni najmniejszego - Franeczkę. W domu przyzwyczaiły się do różnorodności stada, na spacerach trzeba uważać na reakcje Fafika, żeby nosem nie zaliczyć żywopłotu gdy znienacka pociągnie w stronę kota. Frotka na wózku zmienia się w psa gończego, jeśli kot zniknie w nieznanym kierunku, przeszukuje wzrokiem okoliczne drzewa. Powoli zwiększyłam dawkę wody w zupce, daję już Frotce całą miskę, takę średnią, no i efekty są. Z jednej strony cieszą, z drugiej można dostać świra. Muszę zmienić plan dnia, jedzenie psom dawać na śniadanie i obiad a nie na obiad i kolację, 15 min. po wodzie z jedzeniem wychodzić z sunią na conajmniej 30 min. i niech podlewa trawniczki i chodniczki do woli. -
Czy Funia nie jest zamknięta w klatce?
-
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
JoSi replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
Wczoraj wielki kot Gabor wykopał mnie z narożnika. Najpierw delikatnie wcisnął się za plecy, lekko się przesunęłam więc położył na brzuchu, znów się przesunęłam, on położył na boku i nagle wyprostował łapy wbijając pazury w nerki. Poszłam sobie. Fafik kończy dewastować kolejne poduszki na wersalce. Reasumując: zniszczył trzy pontony, czwarty zaczął (schowałam), kompletnie pogryzł dwie budki kotów z gąbki, trzecią, welurową od Wisełki, tylko nadgryzł, zniszczył dwie poduszki z Lumpexu służące Frotce podczas gimnastyk, podarł następne dwie (ładne były), zdewastował odzyskany spód pontonu. Na całe szczęście nie połyka jak Ryfka koce, w której zniknęły cztery przez całe jej życie. Fafik, biedny Psycholek. Frotka miała wieczorem niespodziewane odruchy siedząc na kolanach. Łapek nawet nie układałam, sama podciągnęła pod brzuszek. Zaczęłam głaskać ją po szyii, drapać za uszkami, ugniatać kark i podczas tego ugniatania tylne łapy zaczęły reagować drżeniem i ruchem. Tak jakby nieuszkodzony przód rdzenia łapał połączenie z uszkodzonym tyłem. Oby, mogę się mylić. -
[quote name='Zmysł']Przed chwilą w przelocie widziałem Funię, bo byłem na Gagarina w sprawie innego psiaka. Akurat była na spacerku. Wesolutko pomykała na wózeczku.... i strużeczką znaczyła teren[/QUOTE] Z Frotki też często leci podczas spacerów na wózeczku, przez dwie godz. do pięciu razy. Ale nie oznacza to, że stale. Może te spacery je pobudzają? Nie wiem.
-
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
JoSi replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
Sleepingbyday, trzymam za realizację pomysłu. Czytam niektóre wątki o sparaliżowanych psach i czasem nieśmialo coś doradzam. Wiecie, ja dotąd miałam wyrzuty sumienia z powodu adopcji Frotki. Liczyłam, że ktoś lepszy się znajdzie ale po siedmiu miesiącach przestałam liczyć i tak Frotka została skazana na mnie. Cieszę się całym sercem, mam nadzieję, że z wzajemnością. Dalej szukam mieszkania na parterze, właśnie ze względu na sunię. A sama Frotka ? Pije jak piła, czyli prawie wcale ale wodniste zupki działają tak dobrze, że pieluszki nie wytrzymują. Ciągną się smugi mokre po podłodze, śposzki są przelewane, wypadają przez otworek na ogonek jakieś wnętrza pampersów w postaci galaretki, na które trzeba szybko reagować bo sunia zjada. Któregoś dnia spotkałam znajomą z pieskiem, terierkiem Westią (?). Przyglądała się dłuższą chwilę Frotce i jej poczynaniom po czym potwierdziła identyczne zachowanie jej pupila. Fakt, najpierw szczekały na siebie, później się znudziły i wymyślały wszystkim psom i ludziom w zasięgu wzroku. Biały piesek i kolorowa suczka na wózku, taki ładny, głośny duecik. -
Takie piękne, łagodne oczy, taki wyraz oczekiwania na mordce, taka samotność chorego ciałka a tak mało trzeba. Ludzie, to nie jest ciężko zajmować się sparaliżowaną suczką, to daje tyle radości człowiekowi !!!
-
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
JoSi replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
[quote name='sleepingbyday']JoSi ty masz nowy zawód - rehabliitacja psów z problemami ruchowymi. przecież codzienna obserwacja jej organizmu daje ci bezcenną wiedzę -powinnaś zająć się konsultacjami...[/QUOTE] No to mnie rozbawiłaś jak dzisiejszy telefon. Wszystko robię w ciemno, ledwo się czegoś nauczę a już nowe powstaje i głowa pęka od myślenia. Telefon był taki: -Pani robi wieczorki panińskie? Powstrzymałam się z trudem od odpowiedzi, że tylko noce poślubne z instrukcją obsługi ale śmiechu nie udało mi się powstrzymać. -
Radom-kochany Jurand-wygrał życie, odszedł za TM w swoim domu.
JoSi replied to Tigraa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Zainteresował, resztę stada też i psy zaczęły szczekać z Frotką na czele. Świetnie Jurand sobie radzi, nawet lepiej w pomieszczeniach niż otwartej przestrzeni. Pozdrawiam z Krakowa, jak zwykle zapraszam np. pod pretekstem kontroli poadopcyjnej. -
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
JoSi replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
Wczoraj, późnym wieczorem, położyłam Frotkę na własnych udach, zdjęłam śpioszek, chcę rozpinać pampersa a ona wydaje dźwięki, najpierw wrrrr..., zaraz po tym auuuu... Przestraszyłam się, czy ją coś zabolało czy ma już powyżej? Raczej stawiam na to drugie. Zostawiłam pampersa w spokoju, dałam się suni przekręcić na brzuszek, zabrałam do masowania pleców i dostępnych mięśni łapek. Po jakimś czasie zgięłam jej te łapki do pozycji "siad" a Frotka podniosła się na przednie i zaczęła ziapać. Mięśnie ud zrobiły się jak buły twarde, jakieś silne napięcie powstało. Z ciekawości wyprostowałam łapki, Frotka położyła się normalnie i przestała ziajać. Ponowiłam próbę i znów to samo. Oczywiście zastanawiałam się, na ile szkodzę a na ile pomagam. Wymęczona Frotka dała się przewijać bez specjalnych komplikacji, nie licząc efektu pokarmu wodno-stałego z przewagą wody. Leży na plecach z pieluszką między łapami i leci z niej jak z fontanny prosto w górę, taki wielorybek. Po raz pierwszy mało w oko nie dostałam. Tym razem "wielorybków" było osiem, niewątpliwy rekord. Wczuła się w Olimpiadę i podbija wyniki? Za każdym razem wycieram ją ręcznikiem kuchennym do sucha, nigdy nie wiadomo kiedy to się skończy a na końcu trzeba wetrzeć oliwę. Mokra powirzchnia jest do kolan, wszędzie, poza brzuszkiem pełno futerka, którego się nie pozbędę bo z Frotki nie zrobię pawiana. Oj wychodzi Monia, wychodzi, a ja się tylko cieszę. Też jesteś w mojej głowie i sercu via wózeczek Dżekusia.