-
Posts
1763 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by JoSi
-
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
JoSi replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
Mnie chodzi po głowie zebranie najciekawszych wątków z lekką korektą i napisanie w postaci książki pt. "Już w nowym domu" czy jakoś tak. Niektóre historie czyta się z bijącym sercem mimo pewnej wiadomości o psie, który miał szczęście. Frotka załapała się na zwykłe jedzenie z przewagą wody, pije/je bardzo chętnie i dużo tylko trochę dłużej to trwa, ale ile wychodzi! Płucze te nerki, mam nadzieję, dużo lepiej. Zmieniła trochę zachowanie podczas zabiegów leczniczo- kosmetycznych. Dawniej, gdy brałam ją na ręce, wydobywało się z niej gardłowe -yyyym, teraz -wrrryyym. Tylko wieczorem sama ją zbieram z kocyka, Frotka przewraca się na plecy, w postaci zemdlonej i usypiającej ląduje na rękach, w dzień wołam i przychodzi do nóg. Muszę bardzo uważać podczas tych zabiegów, jest zawsze w szelkach przygotowana do samodzielnego opuszczenia kolan. Gdyby mogła to by zeskoczyła, problem w tym, że myśli o takim zwyczjnym skoku. -
Sparaliżowany Czucz-> Kochali Go Wszyscy... teraz za TM [*]
JoSi replied to demi's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
demi, nie bój się pampersów tylko wysmaruj psa przed włożeniem oliwą z oliwek. Nigdy nie bambino dla dzieci - to zajzajer jakiś. W pampersie wytnij w poprzek, gdzieś w połowie, dziurę na ogonek (ostre nożyczki), nie za dużą i nie okrągłą bo przecieknie. Najtańsze są Huggies w Macro. Oliwa chroni skórę przed odparzeniami. Mam doświadczenia już prawie osiem miesięcy ze sparaliżowaną Frotką, której weci nie pozwolili operować. Można tylko do 2 dni po wypadku bo narobi się jeszcze większej szkody. Ze sterydami ostrożnie - niszczą wątrobę. -
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
JoSi replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
Ta kobita przyprawi mnie o zawał. Taka była wczoraj zablokowana a dzisiaj, przy kolejnej zmianie pampersa siusiała bez końca. Kto by pomyślał, że mocz może tak uszczęśliwiać. Udało jej się przelać wszystko dookoła, tak trzymaj moja kochana suniu, nie zadręczaj niepewnością. Urinary spowodował dalszy skutek uboczny, zrobiła kamyczki a nie koo... mimo zwiększonej porcji jabłek. To nie jest tak, że oglądam Frotkę tylko od tyłu, chociaż początki takie były gdy trwała walka z odleżynami. Faktem jest znajomość każdego zakamarka jej ciałka, doglądanie każdego zaczerwienienia, przyglądanie się wszystkiemu co z niej wychodzi. Taka konieczność, chociaż wolę patrzeć w jej śliczną mordkę o wielkich oczach i dużym, czarnym nosku, bawić się jej reakcjami, cieszyć z powolnej zmiany zachowania. -
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
JoSi replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
Epidemia szerszeni? Znów, późnym wieczorem, pojawił się taki jeden na suficie i odbyło się skuteczne polowanie z exmisją na zewnątrz. Kotu Morycowi spodobało się chyba moje kicanie po meblach bo wlazł na najwyższe meble w kuchni i nie dawał się złapać. Wchodziłam na taborety, Moryc ocierał się mrucząc ale gdy wyciągałam po niego ręce przechodził na następną szafkę. Taka zabawa trwała do 23.30 więc miałam po kokardę i chciałam położyć się w końcu. Frotka mnie martwi bardzo, Urinary spowodował jeszcze mniejsze siusianie, z piciem też nie jest dobrze po pierwszych udanych próbach. Suchy pokarm nie zwiększa chęci picia natomiast zmniejsza siusianie nawet podczas przecierania oliwą. Cała zdenerwowana dałam jej normalne jedzenie bardzo rozcieńczone. Stała chwilę nad tym roztworem zdziwiona i wychłeptała wszystko. Wyniki analizy nie wskazują jeszcze uszkodzenia nerek tylko ten stan zastoju co jest groźne. Wybieram się z Tusią do innych wetów na EKG, przy okazji przedstawię wyniki Frotki. Mam nadzieję, że prędko mnie tam przyjmą, trzeba się zapisać telefonicznie dopiero w poniedziałek. -
amstaffka z poderżniętym gardłem!!! Tesla ma DOM!!!!
JoSi replied to mosii's topic in Już w nowym domu
Wiele lat temu, gdy mój młodszy syn był w szkole podstawowej, ksiądz na religi powiedział, że zwierzęta nie mają duszy. Syn wstał i zapytał klasy: kto uważa, że zwierzęta mają duszę? Wszystkie ręce były w górze. Ksiądz wezwał moją mamę do siebie ze skrgą na buntowanie klasy, mnie jakoś nie chciał. Mówiłam do niego "pan" a nie "prosze księdza". I tak to się zaczęło, uczenie od podstaw że ludzie są lepsi, że nie można godzić w ich godność, którą utracili na własne życzenie już dawno o ile ją w ogóle posiadali. -
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
JoSi replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
Rada Ani z Australi okazała się dobra a weci zaakceptowali. Można dodawać 1/2 łyżeczki oliwy z oliwek do wody i Frotka pije do dna, bo te oczka robią się coraz mniejsze i są do końca. Kupiłam 2 kg Urinary, dawać mam 1.2 g dziennie. Ostatnio Frotka decyduje o sposobach masażu, gimnastyki i robieniu zastrzyków. Biorę ją na kolana a ona przewraca się natychmiast na brzuszek i siedzi z pieluszką między łapkami. Zaczynam więc masaż od grzbietu przy każdorazowej asyście Filipa czekającego na opakowanie igły, świetnej zabawki szeleszczącej. Przed zastrzykiem tworzę przedziałek w futrze i wyczuwam mięsień, jak już jestem gotowa Frotka podbija mi rękę nosem więc bawimy się od nowa. Po zabiegach po stronie pleców już bez protestów suni mogę przejść na stronę brzuszka. Końcowym etapem drogi do weta jest długi chodnik między blokiem a trawnikiem. Frotka już doskonale zna tą trasę, po której pędzi bez oporów za to z dźwiękami, na zmianę powarkuje i popiskuje non stop. Gna przed siebie bojąc się równocześnie. -
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
JoSi replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
Dziękuję wszystkim za przekazywanie dobrej energii, również mojej przyjaciólce Ani z Australii, która czyta stale forum dogomanii i pomaga pomysłami mailowo. Wybieramy się z Frotką po Urinary, jest parno i duszno, boję się burzy ze względu na Fafika, dla którego burza jest katastrofą i muszę być przy nim, żeby on mógł przytulać się do mnie w trakcie. Tylko wtedy jest spokojniejszy. -
ZA TM Kraków Merlin od 2001 roku w schronie DOSTAŁA UDARU!
JoSi replied to AgaG's topic in Już w nowym domu
Ola dziękuje Wam za dobre słowa. Własnie przeczytałam jej wszystko co napisałyście. Wczoraj pochowała Merlinkę u siebie w ogródku koło Filonki. Była sama, Andrzej wyjechał i przepłakała cały dzień. Jeździ raz w tygodniu z Maxiem na kroplówki. Maxio ma olbrzymi przełyk, nieoperowalny. Zdarza mu się nie wymiotować co któryś dzień, ogólnie wygląda już lepiej. -
Trzymajcie się dziewczyny, daj się uratować suczko! "Użył jak człowiek w studni" "To tylko człowiek" "Zdechł człowiek" "Tu leży człowiek pogrzebany" "Nawet czlowieka by tak nie potraktował", itd., itd. Przysłowia ludowe są głupotą naszego narodu. Takie określenia powodują zły stosunek do psów a słyszymy je codziennie. Słowo "pies" wystarczy zamienić na "człowiek", może wtedy dojdzie do ludzi jak to brzmi naprawdę. Właśnie bezdomnemu z działek podrzucili amstafkę a on sam znalazł szczeniaka w śmietniku. Nie tylko Halinów dziewczyny, tu w Krakowie jest tak samo, w całym kraju tak samo.
-
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
JoSi replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
W onecie znalazłam "Wskaźniki i normy dla organizmu psa" i ogólnie nie jest tak źle ale trzeba korygować i zadbać by było lepiej. Jutro odbieram Urinary, pokarm który podobno pomaga w siusianiu oraz już dokładne wyniki analizy moczu. Frotka dostała dwie małe porcje tego pokarmu suchego na próbę i oczywiście wcięła z radością, co mnie nie zdziwiło zupełnie. Ona by gwoździe zjadła o zapachu mięsa. Apteka załatwiła homeopaty domięśniowe: traumel i discus. Tusi muszę dawać Furosemid co drugi dzień, nie raz na tydzień jak dotąd ale dalej 1/4 tabletki, podczas gorszej kondycji codziennie, przy ataku dodatkowo rozpuszczony. Jutro idę z nią do weta na osłuchanie serca, ewentualne USG i coś na skórę, która zaczyna się jej łuszczyć. Optymizm znów wrócił. Gabor jest najczujniejszym osobnikiem ze wszystkich, zawsze gdy ktoś idzie klatką schodową siedzi pod drzwiami. Jesli jest to mieszkaniec nie ucieka. Dobrze, że koty nie szczekają. -
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
JoSi replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
Szłam odebrać wyniki moczu Frotki jak na ścięcie. Wróciłam ścięta. Leukocyty 6 - 8 w pol. widz. Erytrocyty 2 - 4 " " Moczany amonu Mocz zastojowy, wodę z rybek ugotowanych może pić tylko 1x tygodniowo, za dwa dni odebrać URINARY U/C Royal Canin a miało być na wątrobę. Czy ktoś wie, co dodawać do wody żeby suczka piła? Nieszkodliwe na nerki i wątrobę? Jak przekazywać Frotce energię pozytywną, która właśnie wyparowała ze mnie razem z optymizmem? -
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
JoSi replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
Gdy masuję Frotkę w pozycji na plecach, ma bardzo silne odruchy wyprostu i zginania obu łapek, ale to co się dzieje przy masowaniu dokładnie tych samych miejsc w pozycji na brzuchu jest niesamowite. Najlepiej działają poduszki łapek, ogon zmienia pozycje z prawej na lewą jak przy merdaniu tylko mocniej, po prostu ona wali tym ogonem z całą siłą aż do wyczerpania baterii, zgina i prostuje łapy co chyba nie jest przyjemne bo nawet głowę jej podrzuca i uszy się trzęsą. Nie specjalnie lubi wcieranie traumelu w okolice kręgozmyku, sam traumel dla niej jakoś brzydko pachnie, nawet kichała na początku. Trudno wyobrazić sobie jak to jest, gdy przechodzi się z miejsc pełnego czucia do kompletnie znieczulonych. Wyczyn Moryca odebrałam jako protest. Półeczka jak dotąd była kocia w lecie na balkonie, zimowa moja w przedpokoju. Grzecznie przeprosiłam i przeniosłam. -
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
JoSi replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
MalgoMalgos, dziękuję jeszcze i jeszcze raz, odpisałam na PW. Twój Moritz to imię mojego kota, Maurycego którego nazywam Moryc. Siedział ten Moryc przed półką z butami w przedpokoju i myślał. Doświadczenie już mnie nauczyło o nie zawsze korzystnych skutkach myślenia kotów, więc on myślał a ja stałam przyglądając się, co można zrzucić lub uszkodzić podczas realizacji pomysłu kota. W końcu znudziłam się dochodząc do wniosku, że spadające buty niczego nie zepsują i poszłam przygotować Frotkę do wyjścia po pobraniu moczu. Wszystko szło zgrabnie, mocz znalazł się w pojemniczku, Frotka w torbie z przyczepioną karetą, wkładam stopę w adidasa a tu.... mokro, bardzo mokro, wypływa. Biedny staruszek, musiał się nagimnastykować by tak idealnie trafić. -
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
JoSi replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
Świetny pomysł z dużą ilością picia zaowocował przelewaniem pampersów, śpioszków, skarpetek, gąbek na kolanach czyli wszystkiego. Za Frotką ciągnęły się mokre smugi po calłym mieszkaniu a nerki oczyszczały się przez pół dnia. Muszę dawać jej jedną dużą miskę wody spod rybek przed spacerem a nie dwie po. -
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
JoSi replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
Dzisiaj wyniku nie było, mamy nowy mocz zanieść w poniedziałek. Zwyczajnie wetki zapomniały, każdemu się zdarza. Ten, który oddałam był jakiś mętny. Dawno zauważyłam jak mało Frotka pije, ale dopiero dzisiaj wpadłam (kretynka) co zrobić, żeby ją zachęcić. Codziennie zostaje mnustwo wody po ugotowaniu ryb kotom. Ta woda to ósmy cud świata, jak się okazało. Frotka wypiła dwie pełne miski, resztę pozostałe psy. Nie jestem pewna czy bardzo chciałam mieć cztery lejki w domu, jednak się cieszę. Apteka zamówiła mi Traumeel żel i pozostałe homeopaty. Traumeel żel już jest więc działamy. -
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
JoSi replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
Frotka dostaje Essentiale Forte na wątrobę. Ona jest taka zwariowana, u weta jeszcze bardziej niż zwykle, że USG nie jest możliwe a narkozy nie powinna mieć. We krwi nie ma innych zmian, mocznik jest dobry, jutro wyniki badań moczu. Atak Tusi (omdlenie) nie jest pierwszy tylko pierwszy raz widziany w całości. Było to rano, zupełnie chłodno po chłodnej nocy. Musiała się źle poczuć, gdy przyszła pod moje nogi do łazienki, gdzie się przewróciła. Jesteśmy razem prawie dwa lata i od początku miała bardzo silną arytmię. Dostaje codziennie leki na serce. Nie wiadomo ile ma lat, oceniana od 10-14. Właściwie wszyscy, którzy ją znają dziwią się, że jeszcze żyje. Taryfa ulgowa dawana przez sąsiadów, jest właśnie dzięki Tusi, nie wierzyli w wyciągnięcie jej z tego stanu, w którym była. Znalazłam ją w internecie, w psach z naszego azylu, gdzie nigdy nie wchodzę. Zadzwoniłam i dowiedziałam się o jej pobycie w DT, który się kończył bo dziewczyna wyjeżdzała na święta. Pojechałyśmy do akademika z Olą, na zewnątrz stała roztrzęsiona Tusia z panią, mająca na gołym, bezwłosym ciele tylko smycz. Był 15-ty grudnia czyli zimno. Spojżałyśmy z Olą na siebie, decyzja o zabraniu była natychmiastowa i bez zbędnych słów. W domu obcięłam rękaw z polara, wycięłam dwa otworki na przednie łapki i tak Tusia przebywała wewnątrz, (na zewnątrz miała wsadzane dodatkowe ubranko) aż do odrośnięcia włosów po operacji czyli ok. czterech miesięcy. Wszystkie leki z azylu były przeterminowane, wymienione natychmiast. Refundacja operacji przez TOZ była możliwa tylko u wskazanego weta, czyli jak zwykle krakowska korupcja. Podziękowałam uprzejmie i moje wetki operowały. Dzisiaj jest 64-ta rocznica Powstania Warszawkiego. Czemu nie mogę być tam, w W-awie z pozostałą resztką mojej rodziny? -
Takim ludziom, którzy doprowadzają psy do tego stanu i wyrzucają, powinno się stawiać stary sedes na nagrobku a nie obrażać symbolu Krzyża. Dobrze Dziewczyny, że jesteście, dziękuję Wam.
-
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
JoSi replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
Wisełko, pozwól, żeby osa Docenta ugryzła, to nie jest groźne a zacznie szanować i nie łowić bzyczących obywateli. Młodego jamnika znajomej ugryzł szerszeń 2 tygodnie temu. Ratowano go kroplówkami i lekami przez trzy godz., przeżył. Okazuje się, że każdy inaczej widzi, dla mnie ten owad jest piękny jak i inne, które poznałam dzięki macro fot. mojego syna. Owady są niesamowite, nawet mucha mięsna. Frotka ma złe wyniki krwi, bardzo podniesiony aspat i alat. Dostaje leki na wątrobę, nie będzie brała sterydu. Zaniosłam dzisiaj jej mocz do analizy, wyniki w sobotę. Tusia znów miała atak, który mogłam obserwować od początku do końca. Podeszła do mnie, łapki się pod nią ugięły i przewróciła się na bok, po chwili uniosła się z trudem jak pijana. Opisałam wet., może to być jej bardzo słabe serce i omdlenie. Wszystkie objawy przeszły po godzinie. Opowiadałam napotkanym sąsiadom o tych przeżyciach a oni zapytali, czy mnie nie szkodzą (???). Nie warto żyć uważając tylko na siebie. Oczywiście martwię się bardzo ale brałam komplikacje pod uwagę razem ze zmartwieniami. -
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
JoSi replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
[URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images33.fotosik.pl/336/a4f11533c9973c8f.jpg[/IMG][/URL] Popatrzcie w twarz owada. Taki, ale nie ten, buczał wieczorem groźnie na suficie. Cztery koty obserwowały bez ruchu, piąty, Filipek usiłował złapać, fajtłapa jeszcze nigdy nie ugryziona przez osę. Udało mi się złowić szerszenia do pudełeczka i wypuścić przez okno. Ugryzienie byłoby groźne dla kota. Efektem mojego miotania się po pokoju było przerażenie Filipa, uciekał nawet przed muchą. Zdjęcie robił kiedyś starszy syn. -
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
JoSi replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
[quote name='JoSi']Na wsi w niedzielę [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images25.fotosik.pl/255/06fbfe085c998348.jpg[/IMG][/URL] Tak staje Frotka[/QUOTE] To zdjęcie jest najważniejsze, gdy Frotka wstaje sama, nie przewraca się, jest bez smyczy a przy mniejszych nierównościach udaje, że chodzi. Prawa łapka wykonuje takie ruchy przód-tył i tylko wtajemniczeni wiedzą o pamięci neurologicznej. Wszystko idzie bardzo powoli do przodu, dalszej degeneracji nie widać, mam wielką nadzieję na regenerację nerwów. Codzienne masaże ujawniają nowe odruchy łapek, drżenia mięśni, silne wyprosty i zgięcia nawet lewej. Przednie łapki ma jak Pudzian, bardzo wyrobione i mocne mięśnie. -
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
JoSi replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
Dalszy ciąg niedzieli na wsi. [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images30.fotosik.pl/256/ec49098149c0f534.jpg[/IMG][/URL] Frotka w strumyczku [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images31.fotosik.pl/334/348fb921b30e9360.jpg[/IMG][/URL] Za głęboko. [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images33.fotosik.pl/335/47eb2a7d6a8cf665.jpg[/IMG][/URL] Z nosem w trawie. -
Funiu, potrzebujesz domu, potrzebujesz opieki i stałego dbania o ciebie obecnie. Będziesz chodziła.
-
Sparaliżowana Frotka zostaje na zawsze u JoSi :)
JoSi replied to pani_stanislawa's topic in Już w nowym domu
Jeśli wczorajszy dzień był Wielką Nagrodą, to dzisiejszy jeszcze większą karą. Frotka w samochodzie zachowuje sie wspaniale, Ryfka wpada w chisterię od początku do końca jazdy. Znamy od lat kolegę, który nas zaprosił, ale nie od strony ujawnionej dzięki Frotce. Pierwszy człowiek mówiący wprost o zrozumieniu zabrania na dobre suczki i cieszący się z tego. Lekarz, który przepuszcza żaby i inne zwierzęta jadąc samochodem, mający suczkę i psa, oraz trzy koty, wszystko cudem uratowane. Zwłaszcza Fuksik (ze zdjęć) miał szczęście, znaleziony w starej skarpetce w śmietniku jako topiony, całkiem już spory szczeniak, przeżył topienie i wyzdrowiał w rękach lekarza. Frotka wypuszczona na łące, bez wózka i smyczy, doganiała pozostałe psy, często wstawała na tylnych krótko, żeby gonić dalej. Wróciliśmy do domu na kawę. Włożyłam Frotce pampersa i śpioszek, powiedziałam cicho i bez nadziei na wysłuchanie prośby: -wejdź do torby, odpocznij sobie, a ona popatrzyła na mnie i weszła. Osłupieliśmy wszyscy, jednak nie okazałam zaskoczenia jak by to było zupełnie normalne. Dzisiaj poszłyśmy do weta gdzie dała koncert Super Drakuli. Z trudem włożyłam jej kaganiec aby wetka w ogóle mogła podejść do rozjuszonego psa, o wysłuchaniu serca nie było mowy, dało się pobrać krew przez przyduszenie Frotki moim ciałem. Cukier w normie, to na dzisiaj, reszta wyników w środę.