Jump to content
Dogomania

JoSi

Members
  • Posts

    1763
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by JoSi

  1. [quote name='halcia']Dowiem sie histori Barbi.Wiele psiaków jest bardzo madrych ,bez udziału człowieka,nie wiem jak to sie dzieje.Wiele z nich spedziło cały zywot w schronie,lub wiele lat,a w domu zachowuja sie jakby wiedziały co człowiek od nich oczekuje.Serdeczne pozdrowienia dla Ciebie i Barbulka/tak do niej przemawiałam w drodze/[/QUOTE] Niedawno słuchałam późnym wieczorem "Trójki", gdzie toczył się wywiad z amerykańskim prof. od behawioru psów. Mówił i mówił ten profesor aż skołowany redaktor zadał pytanie wprost: - Przoszę powiedzieć jasno, kto jest w końcu inteligientniejszy, pies czy człowiek? -Jest niewielki procent ludzi intelgientniejszych. Moje stwierdzenie o Barbi, że jest mądra to raczej potocznie "wygodna" dla człowieka. Idziemy, jedziemy do weta o 13-tej za pomocą Oli. Pada deszcz. Wczoraj pół dnia Barbi leżała na wersalce. Najpierw ją sama tam położyłam, później zdjęłam, ona wróciła, wskoczyła bez pomocy i została. Położyła się wygodnie, dostała ręcznik kuchenny pod brodę bo tak łatwiej jej oddychać, gdy ma pyszczek wyżej. Umocowałam ten ręcznik w jej budce na noc i spała całą noc spokojnie bez chrapania. Barbi wcale nie szczeka, jest bardzo cicha. Wczoraj pochodziła dosyć dużo po mieszkaniu, jeszcze trochę boi się kotów. W trakcie chodzenia charczy od czasu do czasu. Wet sprawdzi, czy nie ma czegoś w gardle co drażni.
  2. Pół dnia spędziła Barbi leżąc na łóżku. Sama wskoczyła. Podłożyłam jej ręcznik kuchenny, papierowy pod pyszczek, zaczęła oddychać prawie normalnie. Wyciek z nosa ma dalej. W Krakowie leje deszcz, żadnych spacerów. Od czasu do czasu charczy jakby coś przeszkadzało jej w gardle. Jutro zwrócę uwagę weta. To charczenie jest przy chodzeniu, dzisiaj sobie pochodziła po mieszkaniu. Jeszcze trochę boi się kotów. Głaskałam ją długo, bardzo to lubi, zasypia spokojnie i mocno. Patrzenie na nią jest przykre, gdy zapada się część pyszczka przy oddychaniu. Dobrze, że jest tutaj.
  3. Wróciłam z Frotką z imienin i witały mnie psy... razem z Barbi w przedpokoju. Jestem wzruszona, tylko pies potrafi tak darować kąpiel, lekarza, nie stracić zaufania natychmiast. Tak mi przykro, jutro znów wet i zastrzyki. Przeczytałam uważnie Wasze rady. Myślę, że najlepiej zrobię wyprowadzając Barbi wieczorem tuż przed blok na krótko. Tak na początek aż się przyzwyczai. A ludzie i ich opinie? Negatywne mam gdzieś, nie słucham. Wielu nie posiada zwyczajnie wyobraźni. Halciu, dowiedz się czegoś więcej jeśli możesz. Jeśli Barbi urodziła się w schronisku z którego nie wychodziła, to jest to bardzo mądra sunia.
  4. Już wszystko wiem, trzeba wynosić, będzie długo trwało zanim się nauczy chodzić. Cała reszta jutro po wynikach badań. Będzie wiadomo, czy Barbi wymaga ratunku i leczenia czy tylko trzeba pozwolić jej żyć. Teraz lecimy z Frotką na imieniny mamy, tzn. Frotka na wózku leci. Nie mogę sobie pozwolić na wędrówki na koniec osiedla bez Frotki, której należy się spacer bez względu na pogodę.
  5. Aniu przyjeżdżaj, na dzień, dwa, tydzień. Operacja Barbi (głównie ze względu na guzki) jest melodją przyszłości o ile w ogóle możliwa i rozsądna. Jeszcze w życiu nie widziałam takiego stresu. Ma swój własny koszyk, taki sam jak ten w którym przyjechała, przespała w nim kolejną noc. Rano wyszła z niego i pomachała ogonkiem robiąc śmigiełko. Znoszę ją i wnoszę na spacery, które są dalej jednym wielkim strachem przed przestrzenią. Dzisiaj przeszła całe 5 m żeby schować się w śmietniku. Siusiu zrobiła ładnie na zostawioną w tym celu ścierkę, oczywiście w domu. Nie wiem, czy uczenie jej wolności jest dobrym pomysłem, skoro i tak nic na spacerze nie zrobi, tylko się boi... boi. Może narazie dać jej spokój, niech się przyzwyczaja do domu, jak myślicie? Tak, nad nią można tylko płakać, ja nawet tego nie umiem.
  6. W sumie ciężki dzień i dziwny. Spacery 3:0 dla Barbi, bez nóżek. Zamieniłam chodniczek dwa razy posiusiany na ścierki-frotki bardzo pojemne. Wyciek z nosa jeszcze większy, bardziej wodnisty niż ropny. Może tak ma być. Dawanie lekarstwa bezproblemowe. Po spacerze, obiedzie, zmianach pieluchy Frotce postanowiłam posiedzieć trochę. Wzięłam Barbi na ręce, zrobiła się jakaś sztywna i nie mogła sobie znaleźć miejsca więc odniosłam ją do drugiego pokoju. Po chwili przyszła, połozyła łapki na moich kolanach, znów wzięłam na ręce i leżała koło mnie prawie godzinę z głową na udach. Dzisiaj już machała ogonkiem normalnie i energicznie, nawet pojawił się na jej pyszczydle półuśmiech. Właśnie śpi tuż obok po kompieli, która była dla niej katastrofą. W brodziku woda wyglądała jakby puścił z Barbi kolor brunatny. Nie dziwię się, po godzinnym głaskaniu przed kąpielą ręce miałam brudne i lepkie. Jeszcze nie zrobiła kupki więc dałam jej 1/4 jabłka drobno pokrojonego bez skórki. Uwielbia jabłka, jak i cała zgraja psów w tym domu. Jeden z guzków na listwie mlecznej jest naprawdę duży, czułam przy kąpaniu. Barbi jest bardzo biedną i kochaną suczką. Aniu, jak dojechaliście do Rzeszowa? Napisz, proszę. Dziewczyny, organizujcie pieniądze na leczenie suczki. Stołówkę ma gratis ale leki mogą być kosztowne a ja nie wyrabiam bo Frotki leczenie jest bardzo drogie. Mogę mieć rachunki tylko komu posyłać jeśli się przydadzą? Trzymajcie za wyniki analizy krwi, trzymajcie za to biedne stworzonko!!!
  7. Barbi nie wyrzuci bo tu nie mieszka, zresztą on lubi psy, mnie przestanie. Sunia ma chodzić tylko w szelkach -wet no i ma te szelki Fafika. Śpi teraz na boku bardzo zmęczona po przeżyciach z pyszczkiem częściowo otwartym. Zapomniałam dodać, że ma zapalenie spojówek, raczej przez infekcję ogólną nosa. Mam przemywać oczy tylko herbatą, zobaczymy czy zastrzyki nie usuną tego stanu zapalnego. Wyniki badania krwi jutro, zobaczę pojutrze przy kolejnej wizycie. Oby nic nowego się nie urodziło.
  8. Barbi ma ok. 12-tu lat. Prawie wszystkie ząbki usunięte, po jednym kle przetoka do zatok. Dużo i duże guzy zwłaszcza prawej listwy mlecznej. Serce nie jest bardzo złe, po wyleczeniu infekcji można myśleć o operacj tych listw i sterylce przy okazji. Dziurkę, tą zatkaną, nosa ma oczyszczoną z wydzieliny i piachu. Pobrana krew do analizy, antybiotyk (zastrzyk) dany, następny w sobotę. Jeszcze Metronidazol, 5 prochów, 1 dziennie codziennie. Założona książeczka, wykąpać ją muszę jeszcze dzisiaj bo już skóra się bardzo łuszczy. Temperatury nie miała, pyszczek krzywy raczej po wypadku. Pomiędzy nosem a oczami ma duże miejsce, które się ugina przy wdechu i wyraźnie widać, że tam nie ma kości. Masakra, mimo wszystko, lub nawet przez to wszystko, cieszę się, że ma gdzie odpoczywać. Aniu, dziękuję Wam bardzo i łańcuszkowi przewoźników. Wydałam 50 zł. Dziś mnie rzuci TZ, jeszcze nic nie wie o Barbi.
  9. Myślałam patrząc na zdjęcia, że to psychczne. Od 10-tej dzwonię do wet, nie odbierają czyli operują. Nie mogę iść w ciemno, Barbi waży najmniej 8 kg i trzeba ją donieść. Trudno nazwać machanie ogonkiem ruchy tego, co wystaje spod brzuszka. Ogonek ma stale przyklejony gdzieś nisko, końcówka się rusza w takt przepraszania. Idę, już się dodzwoniłam...
  10. Rano Barbi wlazła pod łóżko, spała w wiklinowej budce kotów na poduszce. Musiałam to nieszczęsne łóżko odsuwać i czołgać się po nią, żeby zabrać na spacer. Oczywiście chodzenie po schodach wykluczone, po chodniku też nie chodzi, na trawie położyła się na brzuchu i czołgała prawie matr jak komandos. Nie jest chuda, raczej lekki nadmiar, żebra prawie niewyczuwalne. Muszę z nią dzisiaj iść do weta, ma ropny wyciek z nosa. Ona nie jest cała pokręcona, zwyczajna suczka z prostym kręgosłupem. To kłębek stresu, po mieszkaniu nie chodzi, nigdzie się nie rusza, nawet koty się jej nie boją. W nocy wysiusiała się na chodniczek, którego nie schowałam, żeby nie ślizgała się po panelach. Na spacerze nawet nie stanęła na łapy, trzeba ją przyzwyczaić do chodzenia na wolności. Stare szelki Fafika pasują. Ta ciemna sierść na plecach jest brązowa, reszta chyba nie siwa lecz jasna. Spytam, czy mogę ją wykąpać w jej stanie bo kudełki ma zbite i skóra nie oddycha. Ech... łagodna bida, to był najwyższy czas na wyrwanie jej z tamtego życia, oby na dobre, oby się bardziej nie rozchorowała.
  11. Barbi już jest w domu. Właśnie zabrała się do jedzenia. Jest bardzo przestraszona. Oj, za malo było, zaraz przyniosę więcej. Podobno boi się wejść na trawę. Będzie spała w osobnym pokoju, musi odpocząć po przejściach. Z koszyka nie chciała wyjść dopiero na schodach się zdecydowała i jeszcze szybciej dała nura z powrotem. Nie jest wcale taka pokurczona jak na zdjęciach, przy jedzeniu nie była. Oddycha jakby miała katar. Zdjęć nie będę jej robiła teraz, ucieka pod łóżko jak się tylko odwracam. Wcale nie pachnie tak bardzo azylem. Przy Fafiku po schronie to fijołek. Jest śliczna, oczy ma cudne. Mam nadzieję, że ten strach jej przejdzie w miarę upływu czasu.
  12. Wyjechały z Rzeszowa, telefonowała Anna, Barbi biedna i przestraszona.
  13. Cudownie, nie mogę się doczekać, bałam się, że będzie jak z Jerrym.
  14. Czy już wszystko dograne? Napiszcie cokolwiek. Dobijają mnie te pieski, którym nie mogę pomagać, staruszki skazane na zapomnienie. Dobrze, ze Barbi jest suczką, piesek u mnie nie ma szans przez Fafika.
  15. Dziewczyny CZEKAM... Do jutra chyba nie będę przy kopie ale wszystko (?) wiem. Rozmawiałam z Albiemu, która do mnie telefonowała. AnnaB, podać Ci jakiś dokładniejszy opis dojazdu? Adres jest na wątku sparaliżowanej Frotki, str. 1
  16. [B]UWAGA[/B] Ola zgadza się zawieźć szczeniaka do Wieliczki w niedzielę. Tylko pytanie: czy to do hotelu pana Tomka czy gdzieś prywatnie? Jeśli hotel, to czy ustalone? Napiszcie dokładniej, szczeniak mógłby przyjechać najpierw do mnie i Ola go natychmiast zabierze, mam się z nią skontktować po obiedzie. Ona sama nie siedzi w komputerze.
  17. Aniu, postaw jakiś płaski pojemniczek prosiakowi w klatce, zacznie tam się załatwiać bez uczenia. Jeśli zdecydujesz się puszczać rozetkę w zamkniętym przed psami pokoju to wystawiaj jej tacki, najlepiej w miejscu gdzie się załatwi. Będzie czysto, świnki bardzo dobrze uczą się same.
  18. Ze szczeniaczkiem to może nie problem. Spytam Olę naszą nieocenioną, często rozwozi psy. Wieliczka to już Kraków prawie. Tylko dokładnie trzeba wiedzieć kiedy i jak Ola będzie mogła, to szczeniaczek mógłby być przywieziony do mnie. Ola mieszka niedaleko, zabrała by natychmiast. Oczywiście Barbi zawiozę do bardzo dobrego weta, może najlepszego w Krakowie, do którego chodzę w razie awarii zdrowotnych piesków i w trudniejszych wypadkach. Boję się o nią, większość życia w azylu spędziła i ma postawę "już dosyć".
  19. [quote name='AnnaB']Z tego co wiem to niedawno wszystkie psy w schronisku były odrobaczone odpchlone i zaszczepione na wściekliznę[/QUOTE] To świetnie. Acha, czy możecie załatwić jej szelki? Przy trudnościach z oddychaniem są lepsze a na oko można nie trafić z wymiarem.
  20. SBD, nie mogę się obijać gdy takie staruszkowate maleństwo ledwo żyje. Może być środa, każdy dzień, zdołam załatwić coś p. pchłom i robalom. Chyba, że Wam się uda.
  21. Jeśli jest możliwość natychmiast, to najlepsza opcja. Bez kąpieli, odrobaczania i odpchlenia. Tylko proszę o telefon, muszę wyjść z psami na spacer i poznać je z Barbi poza mieszkaniem bo będzie szczekanie w bloku. Powtarzam telefon: [B]012-638-00-83[/B]
  22. Czytam kolejny raz od początku ten wątek. Barbi - imię cudne. Mieszkała z Zenkiem - psem? suka bez sterylki? Sunia jest piękna ale przerażona. Mam doświadczenie z Fafikiem, do dziś (dwa lata) bardzo przestraszonym psem po przejściach. Moim marzeniem jest zobaczyć jej uśmiechnięty pyszczek, u Fafika (Fakira) już widuję. Obawiam się, że Ona już nie ma czasu na czekanie, wyciek z nosa jest raczej przeziębieniem, bo uraz skrzywienia przegrody raczej stary lub od zawsze. Wyobrażam sobie zawartość jej ogona, ślicznego zresztą, Fafik tak miał po schronie i kąpać go nie mogłam przez dwa tygodnie z powodu ran po pogryzieniu w stanie zapalnym. Zapach to nie problem. Czystość nie problem. Brudzenie podłogi (panele) nie problem. Problemem jest jej życie i pieniądze na leczenie. Wiem, że pomożecie, przywieźcie Ją, proszę. Wszystkie moje namiary są na pierwszej stronie wątku sparaliżowanej Frotki. Nie mam komórki, tel. 012-638-00-83
  23. Filip sam znalazł kawałek włącznika światła. Fafik wlazł na największy nasyp w okolicy robiąc na samej górze kupsztala. Widok super. TZ postanowił wychować cztery psy z wynikiem zadziwiającym. Fafik schował się pod moje nogi, Frotka przytuliła się do niego, Ryfka straciła słuch chowając się w przejście do przedpokoju z uszami na podłodze, Tusia uciekła na moje ręce wylizując z rozpędu polar. Żadne przysmaki nie pomogły. Sama byłam zdziwiona, zwłaszcza Tusią tak kochającą TZ-ta, który na nasze szczęście poszedł sobie do Homera - niewidomego od urodzenia kanarka. TZ to mój Tymczasowy (od 24-rech lat) Zwierzak. Jawny przykład najtrwalszych w tym kraju prowizorek.
  24. Gdzie ta sesja zdjęciowa? To żart, nie jest potrzebna tak naprawdę. Jeśli uważacie, że Barbi odpoczywała by w tym domu po schronisku mając DT na czas nieokreślony, to przywoźcie do Grodu Kraka czyli do nas. Ona nie potrzebuje długich spacerów, raczej spokój i ciepły kąt przed (podobno) ciężką zimą. Nie potrzebuje sterylki, Fafik jest skutecznym wydmuszkiem - sprawdzone przez Frotkę sparaliżowaną. Widzę jej przerażenie.
×
×
  • Create New...