Jump to content
Dogomania

JoSi

Members
  • Posts

    1763
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by JoSi

  1. Diano, pajace też mogą być. W zimie Frotka chodziła a rękawki podwijałam. Są gdzieś wstecz zdjęcia.
  2. Funia jest łatwiejszym przypadkiem niż Frotka, ma głębokie czucie, kontroluje fizjologię. Wspólną mają radość życia i chęć. Uwierzcie, te psy więcej nam dają niż my możemy im dać. Opieka nie jest trudna, Funia to lekka, mała suczka. Z biegiem czasu trudno jest się oderwać od masaży i gimnastyk, człowiek stara się myśleć jak jeszcze może pomagać i ułatwiać życie takiej suni. Nikt nam nie da takiej bezwarunkowej, głębokiej miłości.
  3. Mieszkanie na parterze dalej czeka, nikt nie chce kupić. Tu pomieszało się trochę, kobieta, ktore chciała moje mieszkanie, kupiła inne, większe. Zaczynam sama działać i ogłaszać do sprzedaży to w którym jesteśmy żeby kupić tamto. Mięśnie podudzi Frotki są różne, w prawej łapie wyraźnie większe ale tak jest od początku. To samo mięśnie ud. Odruchy przy masażach prawie bez zmian tylko w tej słabszej, lewej łapie, są teraz silniejsze niż były. Ścięgno achillesa w lewej blokuje się, trzeba trzymać długo żeby puściło. Nie można dogiąć zupełnie stopy, zostaje na około 70 st. od uda. Frotka w upały chodziła w samym pampersie, przez pierwsze dwa dni to była katastrofa. Na trzeci dzień zaczęła układać nogi już lepiej ale obiła sobie lewe kolano mocno. Pocieszam się myślą, że te biedne łapki żyją i nie ma zupełnego zaniku mięśni. Gorzej z mięśniami wokół miednicy. Miejsce kręgozmyku, dokładnie na granicy kręgów piersiowych i lędżwiowych, jest prawie niewyczuwalne. Była głęboka dziura. Zaczynamy treningi z chodzeniem na szaliku po domu. Już nie boję się o kręgosłup i dalsze przesunięcia kręgów a mam nadzieję, że zmuszę Frotkę do lepszej gimnastyki.
  4. [quote name='diana79']a śpiochy przydadzą się jeszcze Froci? bo moja córka powoli z nich już wyrasta ;)[/QUOTE] Czy masz takie 62 cm? Przydadzą się. Frotka robi dziury i rozciąga. Bez śpioszków obija kolano.
  5. [quote name='MalgosMalgos']dobrze, ze jest zapas, bo nastepny raz moge dopiero we wrzesniu. Jesli jeszcze nie doszly, to napewno juz sa prawie u celu Bardzo dziękuję, jeszcze nie ma wezwania na pocztę do odbioru więc włączę domofon. Udało mi się wykopać wyciągi z banku z marca, kwietnia, maja i czerwca więc piszę natychmiast: [B][SIZE="4"]2008/02/12 AGA76 40zł 2008/02/14 Zofia W. 20 zł 2008/03/07 Emilia2280 97.21 zł 2008/04/28 AGA_Mazury 200 zł[/SIZE][/B] [COLOR="Red"]Bardzo, bardzo dziękuję[/COLOR] [COLOR="Black"]Wielka pomoc w pokryciu sterylki - 150 zł, antybiotyku osłonowego po, nivalinu, milgammy, pieluszek huggies itd. Przepraszam, jeśli nie napisałam o innych osobach pomagających, jeszcze nie znalazłam reszty wyciągów, mam nadzieję że mi darujecie bałaganiarstwo.[/COLOR]
  6. Dziękuje Wisełko, oddaj do schronu. Mam dużo misek, zapasowych też, a kojec po kilku dniach byłby mocno zniszczony. Fafik z Ryfką dewastują wszystko w czym i na czym śpią. Podkładów jest też jeszcze duży zapas dzięki Wam.
  7. A ja muszę pisać inaczej, bo Frotka chyba czyta i zachowuje się dokładnie odwrotnie natychmiast. Pisałam "grzeczna przy masażach i gimnastyce" - już nie, korkociąg jakiś się zrobił. "Tylko szczeka na spacerach" - złapała faceta za nogawkę, na szczęście nie rozerwała nogi i nogawki. Mam nadzieję, że wózek jeszcze wytrzyma jej wyczyny ale wątpię czy długo, ona potrafi zupełnie z tego wózka wyleźć, przewraca dowolnie i w ogóle zgroza. Próby nauki przyzwoitego zachowania schodzą na manowce, dopiero po godzinnym spacerze w upale, po wertepach, pod górkę i z górki, trochę jest spokojniejsza. Każdego mijanego psa atakuje i właśnie leży odpoczywając, na kocyku przy moich nogach, już w domu. Dzisiaj znów była żywą reklamą wózka dla psów, pani wzięła namiary na p. Piotra, które teraz zawsze noszę z sobą. Ma sparaliżowaną jamniczkę. Inna, dobrze starsza pani, rozpłakała się opowiadając o swoim psie który UMARŁ. Coraz częściej słyszę to słowo chodząc z Frotką. Pani, po śmierci swojego ukochanego psa, zabrała z ulicy dwa błąkające się pieski. A Frotka jest wspaniałą sunią właśnie taka jaka jest, razem z jej wybujałym temperamentem i zadziwiającą inwencją twórczą.
  8. Martwię się Frotką, postępy żadne a zaniki mięśni coraz większe, miednica wyczuwalna razem z małą, można uczyć się anatomii. Zaczynam tracić nadzieję, że zacznie chodzić. Reszta Frotki bardzo żywa, aż za bardzo. Byłyśmy w Odonowie, wzięłam jeszcze Ryfkę, która kopała dziury gdzie popadnie, Frotka spadła z wózka na własne życzenie przeszło 10 razy, pierwszy raz gdy odkryla świetne miejsce do tarzania. Okazało się miejscem rozkładającego się kreta. Suczki pokłóciły się o patyk i w efekcie Frotka złapała Ryfkę za ucho, Ryfka wydawała dźwięki rozpaczliwe a na uchu zęby nie zostawiły śladu bo jamnik się nie szarpał. Po godzinnych występach akustycznych, przerabianiu parku na krajobraz powojenny (leje po bombach), łamaniu gałęzi krzewów ozdobnych i ogólnie dewastacji terenu, zamknięto nas w pokoju z klamkami i bez krat gdyż innego nie znaleziono.
  9. Dzięki Frotce dobrym ludziom otwierają się serca. Najbradziej zaskakujące było spotkanie czterech chłopców, takich 10-12 lat, którzy podeszli bardzo zmarwieni pytając, czy pieska nic nie boli, póżniej czy można dotknąć. Jak zwykle Frotka udawała diabła tasmańskiego czym chłopcy nie byli zaniepokojeni, wystawili dłonie do powąchania, sunia zaniemówiła wyraźnie zadowolona więc głaskali, drapali za uszkami a ona przytulała głowę do ich nóg. Jeden dzieciak opowiadał o suczce, która UMARŁA jego babci i miała w przeliczeniu na ludzi 106 lat. "I proszę pani, ja tak ją kochałem". Łąkę, a raczej to co z niej zostało, dopadła grupa zcinająca trawę profesjonalnie, nawet dmuchawy mieli czyszczące chodniki więc dużo dźwięków było przed blokiem. Frotka znów wpadła w amok szczekając na dźwięk i sprzęt, jeden z panów podszedł do furii spokojnie i opowiedział, jak wyciągnął z wody dwa topione szczeniaki, które już parę lat żyją u niego, jeden zrobił się ogromny, drugi został mały, "nie ma pani pojęcia, jakie kochane psy".
  10. [quote name='Wisełka']Było by cudownie gdyby JoSi udało Ci się zrealizować plany i zaopiekować się Frotką na zawsze :loveu: Nigdzie nie będzie jej lepiej jak u Ciebie :loveu: :loveu: :loveu:[/QUOTE] Tego ostatniego zdania nie jestem taka pewna. Wczoraj byłam, widziałam mieszkanie, okazało się znajomych. "Czynnik ludzki" w porządku czyli jestem za. Teraz trzeba czekać na decyzję głównych zainteresowanych i możliwość wymanewrowania Państwa, które bierze od kupna 2%, od zamiany natychmiastowej po kupnie też. Kupująca jest po fizyce UJ i pracuje za całe 1000 zł w Fizyce Jądrowej PAN, jej mąż lepiej zarabia, nie bawi się nauką, którą za parę lat i tak szlak trafi. Też pracowałam w PANie przez 30 lat, przez ostatni rok nawet za 1350 zł, po biologii UJ. Przez ostatnie lata brak podwyżek. Piszę o tym, żeby każdy kto chce wiedział, jak to w naszym kraju coraz lepiej się zarabia.:mad: Jedziemy z Frotką w sobotę zwiedzać kraj, za pomocą brata z samochodem, jesteśmy zaproszeni do Odonowa k. Krakowa na parę godzin.
  11. Zaczynają rysować się poważnie możliwości zamiany mojego mieszkania na identyczne, parterowe w bloku obok. Plusy - wiadomo, minusy nieznane. Najgorszy jest "czynnik ludzki" czyli sąsiedzi. Tu przyzwyczajeni są do szczekania psów, psy do nich. Zobaczę. Z lekkim sercem zrezygnuję z widoku na Lasek Wolski, wolę widok oczu Frotki. O tej zamianie myślę od dłuższego czasu, teraz przyszła pora na działanie. Moje wątpliwości, dotyczące zostawienia Frotki u mnie na stałe, wynikały z nadziei na samodzielne chodzenie małej. Gdyby zaczęła to może ktoś inny dałby jej lepszy dom, więcej spacerów, lepsze otoczenie. Teraz jest "dzieckiem specjalnej troski" a tą troskę jej zapewniam. Jeszcze nie piszę "już ma dom - przenieście". Trzeba poczekać, chociaż o niczym tak nie marzę. Własne uczucia muszę schować w kieszeń, chodzi głównie o szczęście FROTKI.
  12. A powiedzieli, że picasa się otwiera.
  13. file://localhost/D:/MOJE%20DOKUMENTY%20D/Moje%20obrazy/Eksport%20programu%20Picasa/2008.05.07/DSCN0562.JPG 8 kwietnia
  14. [quote name='Wisełka']To rewelacyjnie że masz pomoc JoSi [IMG]http://www.dogomania.pl:80/forum/[/IMG]Kiedy będzie wiadomo czy jest szansa żeby Frocia staneła na nóżki o własnych siłach??[/QUOTE] Wisełko, tego nikt nie wie. Z różnych przykładów sądząc, może stać się to nagle lub powoli, po pół roku lub po roku. W najgorszym przypadku...wcale. Obecny etap jest zagatkowy, bo jak działa sygnał: "wstawaj Frotka", dociera przez ucho do mózgu a ten przekazuje dalej, do łapek i Frotka podnosi się z wysiłkiem. Czasami ten wysiłek jest taki długi, że suczka męczy się i ziaje z wywalonym językiem. Leki działają ewidentnie, przez dwa tygodnie po sterylce nie dostawała i było gorzej. Ćwiczymy taką słowną stymulację parę razy dziennie, nieproszona Frotka pokazuje sama przy wychodzeniu z resztą psów na spacer podnosząc się, jakby mówiła: ja też potrafię. Wczoraj minęło pół roku (półrocznica?) pobytu suczki u mnie. Początki nie były łatwe aż do wyleczenia odleżyn. Teraz "domowa" Frotka nie stwarza problemów, "spacerowa" robi z siebie diabełka, nawet niektórzy (większość) się jej boją gdy tak szczeka jakby chciała ugryść. Mała furia w napadzie szału przewraca wózek i ryczy złowrogo, jednego pijakoroba (trzech synów alkoholików) zwłaszcza nie trawi, zresztą reszta psów (razem ze mną) też nie bardzo.
  15. Dziękuję za odpowiedź. Czy Korunia dalej na łapkach ma rude kropki a czarne, między łatami na grzbiecie? Postaram się przesłać jej zdjęcia robione u mnie, czyli pierwsze jakie miała. Trochę mało ostre, była cały czas w ruchu. Bardzo serdecznie pozdrawiam.
  16. Frotka była dzisiaj trzy godz. na spacerze w tym 2.5 szczekała. Umówiłam się z Olą, żoną Andrzeja, z którym odbierałam Frotkę z Radomia a Olę znają chyba wszystkie wolontariuszki krakowskie dzięki licznym DT, których udziela. Obecnie mają 6 psów w DS i Gawronka w DT. Ola poczekała z Frotką trochę aż zapłacę rachunki w agencji PKO gdzie nie da się wejść z psem. Później, już we dwie, poszłyśmy do weta po recepty dla suni, dalej po marchewkę dla całej bandy i wracałyśmy dookoła, Frotka z językiem na chodniku, ja na pępku. Najważniejsze, że mam już pomoc stałą, Ola przyjeżdza po zakupy na moje osiedle parę razy w tygodniu i będzie pilnowała Frotki, gdy ja będę robiła swoje. Umawiamy się pod sklepem. Dla mnie to bardzo dużo, nie lubię wychodzić bez suczki, pokonywać dłuższej trasy i wielu schodów bez niej. To taki "pusty przebieg".
  17. Co u Korusi? Taka długa cisza nastała. Gdy była u mnie, kilka godz. zaledwie, łapki miała jeszcze krótkie, łapała sparaliżowaną Frotkę za ogon i razem się przemieszczały w dużym tempie. Chłopcy jej nawet nie kupili, facet im oddał mówiąc, że wieczorem zabije bo nikt nie chce. Dziękuję Wam za DS dla Korusi, prześlicznej suczki.
  18. Dostałam odżywkę keratynową do paznokci w prezencie, bardzo przydaje się Frotce. Smaruję jej te paznokietki u nasady z góry i z dołu bo kruche trochę były przy obcinaniu. Na szczęście Frotka w jednej tylnej łapce ma 3 paznokcie białe, w drugiej dwa, więc wyraźnie widać różowość w środku, po masażu ciemniejszą.
  19. Bary nareszcie uśmiechnięty, to takie wzruszające.
  20. Gratuluję Pani Ewie i jestem pewna, że suńcia nie będzie się męczyła a już z pewnością umierała samotna i niechciana. To bardzo ważne, psy mają więcej uczuć od nas.
  21. Dziękuję wszystkim za przesłane pieniądze i bardzo przepraszam za brak indywidualnych podziękowań. NAPRAWDĘ nie mam czasu na znalezienie papierów, jeszcze TZ jest chory i po operacji. Muszę dokopać się do danych p. Piotra (od wózka), wydrukować i wozić z Frotką na spacery. Kilka osób, mających psy w potrzebie, pytało. Jedyne co mi wychodzi bezbłędnie to bałagan.
  22. [quote name='Aga_Mazury']Mi najbardziej się podoba jak Śniezka biegnie.... to takie inne niż jak pamiętam... jej smutne oczka w budzie....[/QUOTE] Biega z ogonkiem w górze i uśmiechem na pyszczku, cudo.
  23. Monia, Kostek to sparaliżowany, wilkowaty pies. W tytule wątku nie ma jego imienia, zdanie kończy się mniej więcej "dostał wózek i co..." Znajdziesz, poszukaj, dla mnie zgroza i pokazanie jakie są skutki braku systematycznej opieki. Bez masażu, bez gimnastyki i nagle...ups, łapka została w buciku, sama odpadła. Myślałam jakiś czas temu o bucikach dla Frotki jednak nie wpadłam jak umocować, żeby nie zaciskać naczyń więc zrezygnowałam. Narazie nie ma dalszych postępów, obawiam się degeneracji nerwów a nie regeneracji. Tym bardziej muszę gimnastykować i masować, nawet ogonek, by wszystko żyło. Rozumiem chęć Frotki do zjedzenia każdego owoca ale cytryny razem ze skórką? Wczoraj wyciągnęłam z jej pyska dużą końcówkę cytrusa, już dobrze pogryzioną. I tak jest kochana, daje sobie wsadzać rękę do pyska bez protestu, w idealnym spokoju znosi wszystkie czynności pielęgnacyjne i rehabilitacyjne a przecież to wariat wyjątkowy z nadmiarem temperamentu.
  24. DIF cieszę się, za Ciebie, za Barego, za siebie, za Wszystkich. Jesteś świetna.
×
×
  • Create New...