-
Posts
15154 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ala123
-
Kizia wraca z adopcji :( Dzisiaj zadzwoniła do mnie dziewczyna z płaczem,że nie może uporać się z chorobą Kizi, nic nie pomaga,kotka co noc dusi się, jest zaśliniona, nie może jeść... Zabieram ją z powrotem do przychodni w Izbicy. Załamać się można. Do domu stałego nie mam pretensji, kot miał być zdrowy, a tymczasem od samego początku jest problem i się nasila.
-
Kizia niestety rozchorowała się w ds :( Dostała znowu kataru, kalciwirus też się uaktywnił... Dziewczyna, która adoptowała koty oczywiście nie będzie jej oddawać, ale nie jest zadowolona z takiego obrotu sprawy. Z całą pewnością koty wyjeżdżały z lecznicy zdrowe, ale wiadomo,że stres związany z podróżą zrobił swoje: spadła odporność i choróbska wróciły. Nie chcę zostawiać ds z tym problemem, dlatego wysłałam ostatnio Kizi przeciwbólowy i przeciwzapalny Metacam oraz Melox - żel do pyszczka. Mam nadzieję,że wróci do zdrowia. Leki kupiłam w Vita Wet, kosztowały 40zł. Wcześniejszy dług zmniejszył się o 200zł, a teraz znowu zwiększył o 40zł: 281zł - 200zł wpłata anonimowa na początku lipca=81zł pozostawało do spłaty 81zł+40zł za leki Kizi=121zł pozostaje do spłaty w Vita Wet
-
Jeżeli chodzi o zbiórkę na pomagam.pl to rzeczywiście raz udało mi się zebrać tam pieniądze dla wieszanego psa, ale to było działanie pod wpływem emocji i jakoś udało mi się napisać odpowiedni tekst i dotrzeć do ludzi. Pies potrzebował wtedy natychmiastowej pomocy, ratowane było jego życie.Teraz jest inna sytuacja,prawie wszystkie koty mają już domy, a pozostał po nich dług. Ludzi pewnie nie będzie to obchodzić, bo najważniejsze,że zostały uratowane. Nawet nie potrafiłabym w tej sytuacji sformułować apelu o wsparcie; obawiam się zawsze stwierdzenia,że skoro sama zdecydowałam się pomóc kotom, to teraz sama powinnam ponieść koszty tej pomocy. Wiem, że tutaj na Dogomanii jest grono osób, które mnie wspierają i duchowo i finansowo, myślę,że ufamy sobie nawzajem. Inaczej jest na szerszym forum, jak np fb, co widać choćby po moich bazarkach: na Dogo coś się dzieje, na fb zupełna klapa.
-
A tutaj jest młoda koteczka, która została przed zimą wywieziona przez właścicielkę jako małe kocię, a w ubiegłym tygodniu sąsiedzi tej baby zauważyli,że kotka wróciła do niej ... Oczywiście ta twierdzi,że to nie jej kot, ale ludzie na wsi wiedzą swoje. Kotka jest w ciąży, jutro ma być sterylizowana. Przebywa w przychodni w Izbicy. Nie mogłam jej nie pomóc...
-
Mam też dobrą wiadomość, a właściwie dwie: jutro do domu stałego wiozę Kizię i Teosia, które przebywają w przychodni w Izbicy :) :) Państwo adoptują dwa kotki, aby im było raźniej. Teosia jeszcze tutaj nie przedstawiałam, jest to kocur zabrany z zamojskiej starówki w opłakanym stanie, został wyleczony z kataru, wykastrowany,test nie wykazał żadnych chorób wirusowych. Kot ma kilka lat, bardzo przeżywa zamknięcie w klatce szpitalnej . Na szczęście kobieta zdecydowała się także na niego :) To jest Teoś zwany też Teofilem:
-
Dostałam z Royal Vet podsumowanie kosztów utrzymania i leczenia rudego kocurka z podejrzeniem FIV. Już dawno pojechał do domu w Krakowie, ale dopiero teraz przysłano mi na maila koszty: pobyt 03.02-28.03.2017 - 53 dni x 12 zł = 636 zł podkłady 20 szt x 2,5 = 50 zł dodatkowa mokra karma - sheba 3,6 zł + 2 x happy cat 2,9 x 2 = 5,8 = 9,4 zł leki: / w tym zylexis / 79 zł książeczka zdrowia 5 zł PCR 160 zł test FIV/FeLV 60 zł RAZEM: 999 zł W związku z powyższym dług w Royal Vet zwiększył się : 2224zł+999zł=3223zł pozostaje do spłacenia. Lekarze nie wystawiają mi faktury, bo i tak przecież nie zapłacę od razu całości; wystawiają faktury częściowe po wpłacie kolejnych kwot ( najczęściej po 100-200zł).
-
No, cudnie :) Razem z Hermanem pojechał do Warszawy mały szary kocurek od Dory1020. Mały był grzeczny, bawił się myszką, potem przytulił się do niej i zasnął. Herman natomiast koncertował całą drogę z Zamościa do Warszawy. Przerwy robił jedynie na chwilę, kiedy go głaskano, ale kierowca przecież musiał koncentrować się na jeździe. Chłopak, który go wiózł, mówi,że nie chce od dzisiaj znać Hermana, tak dał mu popalić :)