Jump to content
Dogomania

motyleqq

Members
  • Posts

    5536
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by motyleqq

  1. [quote name='evel'] No i szczeniaczki, szczeniaczki śmierdzą i są fujka i ostatnio na tym placu przy Urzędzie Miasta i SM uciekałyśmy przed bobasem TTB, coby złych skojarzeń nie miał po tym, jak go czarna dama przeroluje - ale pan zrozumiał aluzję i nie napierał jakoś bardzo ;)[/QUOTE] Etna też średnio lubi szczeniaczki, tzn raczej zachowuje się, jakby nie istniały :evil_lol: chociaż raz bardzo długo bawiła się z maleńkim huskim i to na szczeniaczkowych zasadach, położyła się i dawała się gryźć :crazyeye: ale raz też podeszła do nas para z jakimś szczeniaczkiem i Etna się spięła i sami stwierdzili, że chyba jednak sobie pójdą ;)
  2. pozwolę sobie wrócić do głównego tematu tego wątku :evil_lol: mój TŻ mieszka na krótkiej ulicy, takiej po 3 domy na stronę. na prawie każdym podwórku pies drący mordę non stop. w sumie tylko Etna jest cicho na tej ulicy :evil_lol: jeden facet ma dwa psy. nie wiem, co mu odwaliło, ale ostatnio postanowił nie zamykać ich w kojcach, kiedy ma otwartą bramę :roll: no i niestety przed chwilą szłam tamtędy z Timim i jeden jego pies do nas wyskoczył. facet stał przy bramie i się patrzył, jak odganiam jego psa, a mój dostaje szału. więc mówię do niego, czy mógłby zabrać swojego psa, a ten do mnie... 'to Ty tu jesteś obca' :crazyeye: wnerwiłam się, a że przyjechała po mnie mama, to postanowiła wyjść i coś przygadać kretynowi. niestety bez skutku, gdyż dowiedziała się, że jego pies rządzi na jego ulicy :crazyeye:
  3. ahahaha nawet tak nie mów :lol:
  4. no nie wiem... to jest człowiek, co praktycznie nie wychodzi z domu... :evil_lol:
  5. motyleqq

    Barf

    [quote name='Martens'] No i obowiązkowo tableteczka kwasu foliowego dziennie od początku cieczki do połowy ciąży; zmniejsza o ponad połowę ryzyko rozszczepu podniebienia u maluchów (ważne szczególnie w rasach krótkogłowych) ;)[/QUOTE] czemu do połowy ciąży, a nie do końca? pytam z ciekawości, bo u nas jeden kociak został uśpiony z powodu rozszczepienia podniebienia, być może można było temu zapobiec
  6. [quote name='a_niusia']no dokladnie u nas tez tak bylo!! bo my mielismy prace i remont, a on mial siedzenie w chacie, bo musial isc na wczesniejsza emeryturke, gdyz zalatwil sobie noge. ronka jak u nich jest i ojciec mojego tz wstaje i idzie do kuchni to zawsze lezie za nim. tylko za nim:))) a jeszcze ona potrafi byc strasznie namolna jesli chodzi o glaskanie i raz bylam swiadkiem sytuacji, kiedy tata dokonal opieprzu calej rodziny, bo nikt nie glaszcze ronisi oraz slyszalam jak zazadal od najmlodszego brata tz, ze ma spadac z fotela, bo to fotel ronji:))) ogolnie to ja nic do tego nie mam i w zeszla sobote ronisia byla u nich caly dzien i zabrali ja na dzialke i sobie tam lazila. on mowi o niej z podziwem "ronja...to jest dopiero pies":))))[/QUOTE] ej, tata TŻ też tak robi, że mówi 'weź się przesuń, pies chce usiąść'... :evil_lol: no i sam jej ustępuje, bo ona ma swoje stałe miejsce na kanapie i dosłownie jak on tam leży, to ona nad nim staje i czeka, aż zejdzie :roll: [quote name='Majkowska']Znów miałam conajmniej 2 strony do nadrabiania :D Jak czytam o waszym remoncie i przeprowadze to aż mi się gęba cieszy :D Zazdroszcze, u mnie to tylko wizje przyszłości póki co. Śmię twierdzić że Ci teściu może psicę zabrać. Wiem jak było u mnie - najpierw wymówki że sprowadziłam sobie pieska i koty i rodzice muszą się nim od czasu do czasu zająć, a potem jak wyprowadzałam się to tata był gotowy stoczyć ze mną o Amora walkę. A jak go zabrałam do nas to potrafił przyjechać po niego, wpakować go do auta i odwieźć do nich :D Teraz moje koty też sobie przywłaszczył. Ale wcale się o nie bić nie będę :P Choć wzięłabym je jak się wyprowadzę ale raz - nie odda mi ich, a dwa - nie chciałabym żeby moje dziecko wychowywało się w nowym mieszkaniu w smrodzie kocich szczochów ( a Sralnik niestety by zaraz swoje zrobił).[/QUOTE] o nie, nie strasz mnie nawet, nie oddam Etny za nic! :cool3: chociaż jak wzięłam małego, to tata TŻ powiedział, całkiem na serio, że sobie psa wymieniłam na nowy model! [quote name='Martens']Trzeba teściowi sprezentować własnego pieska :diabloti: A z kocic moją ulubienicą jest jak dobrze kojarzę Carla, ta z ciemnym znaczeniem na ryju i psychopatyczną miną :evil_lol:[/QUOTE] też tak uważam, generalnie on dotychczas mówił, że weźmie sobie swojego pieska, jak nie będą już mieli kotów, ale bez przesady, jak z Etną doszły do porozumienia, to nic gorszego już być nie może :evil_lol: hahaha, tak, to Carla :evil_lol:
  7. ale promocja, biorę! :evil_lol:
  8. jestem Twoją koleżanką z dogo, sprzedasz mi staffika za 500zł? :loveu::evil_lol:
  9. rzecz w tym, że tata Piotra spędza bardzo dużo czasu z Etną, tzn całe dnie jak Piotr jest w pracy, wszystko robią razem i w ogóle :roll: pies jest jego głównym zajęciem i osobą towarzyszącą jak wszyscy są w pracy, no i rozumiem że będzie mu smutno i pusto w domu(nikt tak nie wypełnia domu jak Etna:evil_lol:), no ale to nasz pies...
  10. i dziewczynki same: [IMG]https://scontent-b-cdg.xx.fbcdn.net/hphotos-frc3/1394798_586793598025088_1286140184_n.jpg[/IMG] remont trwa. beze mnie :diabloti: wczoraj nawet Etna tam była i oczywiście świrowała. generalnie nie znosi przeprowadzek i już się tego boję ;) jeszcze bardziej się boję tekstów potencjalnego teścia o tym, że nam jej nie odda blablabla. do tego stopnia, że jakoś wewnętrznie już mnie nerw bierze, jak głaszcze psa :evil_lol: poza tym szykują się też zmiany świnkowe ;) żeby jak najbardziej usprawnić proces wyciszenia kontaktów Etny z prosiakami, będziemy robić dla nich ogrodzony wybieg. aktualnie szukam czegoś, z czego można go zrobić... będzie ogromny, TŻ się nieco przeraził, ale zgodził, zobaczycie w swoim czasie :evil_lol:
  11. kwestia tego, co zrobić z pieskiem, który postanowił nie przyjść, jest skomplikowana i po prostu zależy od psa ;) niedawno Timi postanowił sprawdzić, czy można przyjść nieco później, najpierw zajmując się czymś w trawce :evil_lol: więc powiedziałam mu raz, że nie, nie można tak i problem się rozwiązał, zanim faktycznie stał się problemem. a tak co do liny, to jeszcze trzeba umieć jej używać. moim zdaniem, jak ktoś tą linę cały czas trzyma w rękach, to nie nauczy psa zbyt wiele. no cóż, wszystkiego trzeba umieć używać, żeby miało to sens :diabloti: Vectra, co do tego [QUOTE] ok fajnie że są cierpliwi i lubią długo .. no ja nie widzę potrzeby , zakorzeniania w psie tego , że można mnie nie słuchać , albo się bawić w kotka i myszkę i sprawdzać moją silną wolę. Jak ktoś lubi , ma psa który jest mniej kumaty w kwestii robienia człowieka w bambuko , ok. Mnie to nie bawi i lubię szybko.[/QUOTE] jak ktoś nie umie korzystać z pozytywnych narzędzi, to faktycznie w międzyczasie zakorzeni w psie nieposłuszeństwo i narobi sobie więcej problemów, niż miał na początku. ja ostatnio zajrzałam na początek mojej galerii... okazało się, że niektórych rzeczy, które zrobiła mała Etna, w ogóle nie pamiętam :diabloti: wydaje mi się teraz, że to było milion lat świetlnych temu, bo już taka nie jest. musiała chodzić w obroży po domu, bo inaczej nie szło się z nią porozumieć ;) i powiem Wam, że na początku po wzięciu małego, nie kumałam co się wokół mnie dzieje, bo on nie umiał NIC. a ja czułam się strasznie dziwnie z psem, którego nie można powstrzymać nawet zwykłym 'siad'. pewnie faktycznie jest tak, że nie umiem korzystać z pewnych narzędzi tortur ;) ale dobrze mi z tym, bo nie chciałabym tego robić. jakby nie patrzeć, te dwie sprawy się ze sobą łączą: jak nie jesteśmy do czegoś przekonani, to nie wyjdzie nam to jak należy. tyle tylko, że nie potrzebuję nic poza to, czego używam, bo radzę sobie i idę do przodu ze swoimi psami do przodu. edit: trafiłam dziś na fajny tekst. mam nadzieję, że trafi do jak największej ilości osób, dzięki czemu niektórzy przestaną patrzeć w strasznie ograniczony sposób na pozytywne szkolenie, znaczy na szkolenie bez kolczatek, dławików itd, oto link [URL]http://czarnylolek.blox.pl/2013/10/Szufladkowanie-w-szkoleniu-psow.html[/URL]
  12. [quote name='Vectra']problem z Tobą to jest taki ,że w skrajności popadasz i nie za bardzo chcesz czy umiesz , spojrzeć obiektywnie poza swoje ramki. Teraz piszesz , że nie jesteś pozytywna .. a tam za chwile będziesz walczyć , że wolisz dłużej bez przymusu ... celowo używam słowa PRZYMUS , bo to słowo można ubrać w demony.[/QUOTE] nie, napisałam tak, bo wiele osób myśli, że pozytywna oznacza wieczne ciumkanie do psów :) a tak nie jest. i tak, wolę dłużej, ale bez takiej awersji, jak kolczatka czy co tam innego. przytrzymanie psa w miejscu też można nazwać awersją, ale dla mnie to po prostu uniemożliwienie zrobienia czegoś i tyle. i owszem, robię tak ;) Szura, ja uniemożliwienie czy wycofanie się z sytuacji nie uważam za awersję. i nie tylko ja, zawodowi szkoleniowcy 'pozytywni' również
  13. [quote name='Vectra'] Przytrzymanie ze stoickim spokojem , ale z tonem wzroku nie znającym sprzeciwu - działa cuda. Grunt , to nie demonizować i nie ubarwiać , że awersja to przemoc. [/QUOTE] no i wychodzi jednak na to, że nie jestem taka pozytywna :cool3:
  14. fakty są takie, że kolczatka nie powinna iść w parze z rowerem. oraz takie, że argument 'bo to dobek', to nie argument. no i faktem jest też to, że na ostatnich paru stronach, co rusz kolejna osoba stwierdzała to samo na temat Amber ;)
  15. [quote name='Vectra']żeby dyskutować , to trzeba mieć z kim :diabloti:[/QUOTE] a to akurat prawda. dyskusja z osobą, której argumenty są o treści 'bo to doberman' , jest pozbawiona sensu... ;) może wróc Vectra do postów marmary z tego wątku, bo ona bardzo dobrze ten cyrk podsumowała. no i Obama swoim obrazkiem ;)
  16. haha, ja też chciałam suczkę, a mam psa :evil_lol:
  17. ja dostałam naprawdę super warunki, bardzo mi hodowca ułatwił podjęcie decyzji... nie mogło być inaczej :evil_lol: więc może masz taką samą sytuację i należy brać papisia :cool3:
  18. nie będę już ciągnąć tematu kolczatki, Amber i jej psa. gdybyś dokładnie przeczytała nie moje posty, tylko wszystkich pozostałych, postronnych obserwatorów ;) to faktycznie wiedziałabyś, o co chodzi. bo wcale nie o to, że Amber jest drobna, a ma dużego psa. może ktoś inny będzie chciał ten temat kontynuować. to, że człowiek nie jest alfą i omegą i że popełnia błędy, jest dla mnie oczywiste. jeszcze kwestia, czy potrafi powiedzieć, że je popełnił, czy zasłania się rasą ;) ja bardzo często mówię o tym, ile złego zrobiłam z Etną(przypominam, że forum to tylko część życia). były rzeczy mające podłoże w jej przeszłości, które ja beznadziejnie pogłębiłam i z którymi jeszcze teraz przyjdzie mi się zmierzyć po przeprowadzce. teraz kiedy wzięłam małego byłam już mądrzejsza. co do roweru, to nie wiem czy ktokolwiek tutaj faktycznie ma problem z nauczeniem psa jeżdżenia przy rowerze. jak masz psa podpiętego pod siodełkiem, to się w nic nie wkręca, bo fizycznie jest to niemożliwe. poza tym na rower bierze się psa, nad którym ma się słowne panowanie. oba moje psy są 'psami z życiem', zwłaszcza Etna. Etna jest nauczona współpracy z człowiekiem, reagowania na to co się do niej mówi i w ogóle nie uczyłam jej biegać przy rowerze... tylko ją przypięłam i pojechałyśmy. Timi jest w trakcie nauki, ale żeby nie było, nie mam z tym problemu. po prostu potrzebuje więcej czasu, niż Etna ;) dla mnie sprawa jest prosta, i dla wielu innych też: jeśli nie panujemy nad psem bez kolczatki, to nie bierzemy go na rower.
  19. evel, to ja tak miałam przed wzięciem Timiego. ciągle i ciągle był wolny :diabloti: w sumie to na początku chciałam jego brata... długo się zastanawiałam i brat został zajęty ;) potem nadal się zastanawiałam, hodowca mnie nakłaniał, a wręcz przytrzymywał dla mnie psa odrzucając inne rezerwacje... :eviltong: no czy mogłam podjąć inną decyzję?! :evil_lol:
  20. oto Caro [IMG]https://scontent-a-mad.xx.fbcdn.net/hphotos-frc3/1383229_586789484692166_970980657_n.jpg[/IMG] chciałabym, żeby był mój :placz:
  21. jeśli chodzi o jeżdżenie komunikacją z psem, to Etna na początku miała tak, że się wierciła, gryzła smycz itp, ale w kółko pokazywaliśmy jej, że tak się nie robi i kazaliśmy leżeć, aż jej się nudziło i szła spać ;) teraz wbija do pociągu i od razu się kładzie do spania, czasem pod koniec ma już dość i wchodzi na kolanka :evil_lol: i w sumie też od początku musiała z nami jeździć, chociaż jak pierwszy raz wracałam z nią z Wawy do siebie to samochodem. a autobusami miejskimi to najpierw wzięliśmy ją na spacer i potem podjechaliśmy dwa przystanki do domu, spotkały tam ją same dobre rzeczy: smakołyki i darmowe głaskanie od ludzi :evil_lol:
  22. [B]Vectra[/B], tylko że W OGÓLE nie chodzi o to, czy słusznie jest używać kolczatki, czy nie. poczytaj dokładnie co kto napisał, również osoby, które same używają kolczatek ;) i jeszcze raz to napiszę, temat 'kolce to zło' zarzuca ciągle sama Amber.
  23. no wiecie, na początku jak mnie rozdzielono z Etną, to ja nie mogłam spać bez niej :eviltong: dlatego teraz podwójnie się cieszę z przeprowadzki. jedziemy dziś po tapetę i w ogóle :loveu:
  24. ja kiedyś też spotkałam kolesia, co okładał swoje psy kijkiem, bo nie chciały do niego przychodzić(wolały bawić się z Etną). powiedziałam mu, co o tym myślę, a on do mnie wyzywająco 'to niech pani swoją odwoła' :cool3: psy się bawią w najlepsze, ale wyzwanie zostało rzucone, więc wołam psa. Etna od razu się przy mnie zameldowała, a pan 'no ładnie pani odwołała' i... wyrzucił swój kijek ;) ale miałam też spotkanie z babą, która tłukła swoją suczkę, normalnie jak na tym obrazku z Vivy 'i kto tu jest suką?'. powiedziałam tylko 'co pani wyprawia?' bardzo wymownym tonem, baba udaje, że to nie do niej... więc pytam, czy mam dzwonić na SM? nic nie odpowiedziała, ale przynajmniej przestała tłuc psa. mieszkała ze mną w klatce i był to jeden z najbardziej przerażonych psów, jakie widziałam. taki, co ciągle się czołga i udaje, że nie istnieje...
  25. ja też nie umiem rzucać :evil_lol: ale mam pieski, które mają to gdzieś, zwłaszcza Etna, która ratuje wszystkie rzuty :cool3: od jutra remontujemy naszą chatkę przed przeprowadzką :loveu:
×
×
  • Create New...