Jump to content
Dogomania

motyleqq

Members
  • Posts

    5536
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by motyleqq

  1. myślę, że wegański rynek dalej będzie się rozwijał :) teraz to raczej w dużych miastach, ale i u mnie bez problemu można kupić tofu czy mleko roślinne, a nawet jest jeden rodzaj wegańskiego serka waniliowego, który jest pyszny :evil_lol: ja w sumie z takich gotowych produktów mało korzystam. głównie z mleka, bo mi się nie chce samej robić ;) tofu kupuję tak raz na miesiąc, choć ostatnio mi bardziej posmakowało i trochę częściej. a te kotlety sojowe i inne takie, to są średnio smaczne i raczej są pomocne tylko przy jakiejś totalnej niemocy kulinarnej czy braku czasu ;)
  2. Majkowska, jestem weganką, nie jem niczego co ma w składzie produkty odzwierzęce :) nie jem mlecznej czekolady, gorzka często jest wegańska(ale różnie bywa). jeśli chodzi o wegańskie odpowiedniki, to w Polsce raczej trzeba być zdanym na produkty domowej roboty. ja nie narzekam ;) galaretkę można zrobić z agarem, zamiast żelatyny i uwaga, pojawia się też w tej formie w cukierkach :cool3: co do smaku odpowiedników, to zależy. np czekolada z mlekiem ryżowym dla mnie jest niedobra. ale nugatowa jest wspaniała :)
  3. Czekunia, ja też czasem miewam takie ochoty. bo coś ładnie pachnie, bo zawsze to uwielbiałam. np jak było dużo milki w domu ;) ale uważam, że to, co przeżywają zwierzęta, nie jest warte chwili mojej przyjemności i po prostu myślę o tym wszystkim, gdy mam chęć zjeść coś tam
  4. e tam, barf pełną gębą :diabloti: mi raz Timi przyniósł przepiórkę, ale na szczęście była żywa i zostawił ją jak mu kazałam :evil_lol:
  5. [quote name='Beatrx']wiesz, kury potrafią przez dłuższy czas jajka wysiadywać, a nagle coś im "odbije" i te jaja porzucają. tak samo jaja zniesione, których żadna nie wysiaduje potrafią być po prostu nogami pogniecione, więc ja bym się nie doszukiwała dylematów moralnych w zbieraniu jajek;)[/QUOTE] kwestia dylematów moralnych związanych z jedzeniem jajek to niestety dużo więcej niż sam fakt tego, że kradnie się je kurom. o tym, czy samo podbieranie jajek jest etyczne można rozmawiać tylko przy całkowicie etycznej hodowli kur, a to bardzo wątpliwa sprawa, a takie hodowle jak ta, o której napisała Kasia, to właściwie nieistotna ilość... i wcale nie jest powiedziane, że jest to naprawdę etyczne miejsce, biorąc pod uwagę to, co napisała Szura. plus jeszcze to, że obecna kura nioska jest tak zmodyfikowana przez człowieka, że można się w ogóle zastanawiać, czy powinno coś takiego być dla ludzkiego widzimisię. a teraz coś bardziej przyjemnego ;) [IMG]https://scontent-b-cdg.xx.fbcdn.net/hphotos-prn2/1374209_587822551255526_1599461460_n.jpg[/IMG]
  6. Angelika, to nie jest kwestia wyobraźni, tylko etyki i sumienia :) mimo, że nie uważam, że kura poczuwa się do własności jajka(chociaż nie wiem tego), to 'coś mi mówi' że to nie jest w porządku. po prostu. no tak, trzeba chcieć. zmusić się nikogo nie da ;) musi to być jednak silne, wewnętrzne przekonanie, bo przecież wielu jest takich, co po jakimś czasie wracają do mięsa. ja sobie tego nie wyobrażam. pozwolę sobie coś zacytować [QUOTE] [B]konfrontacja z przerażającą rzeczywistością tuczarni i rzeźni nie jest wycieczką krajoznawczą, z której wraca się, by opowiadać przy kominku o swoich przygodach, po czym jak gdyby nigdy nic wrócić do starego życia. chociaż czasem właśnie tego bym sobie życzyła. czasem chciałabym, by to wszystko okazało się tylko koszmarnym snem[...]. teoretycznie mogłabym nadal kroczyć przez życie z zimną obojętnością i pałaszować kotlety, jakby nie były kawałkami martwych zwierząt[...]. wystarczy udawać idiotkę, a życie w mgnieniu oka przestaje być skomplikowane. lecz może właśnie to cierpienie, do którego sama przykładam rękę, jest jedynym, jakie kiedykolwiek będę w stanie udaremnić[/B] [/QUOTE] no i ja też kiedyś mówiłam, że nie mogłabym nie jeść... mięsa... potem serów... :)
  7. [quote name='Szura'] I w większości to nie jest tak, że te kury dożywają spokojnej starości, bo mało który hodowca trzyma kury 15 lat, bo miejsca na to i czasu nie ma, [/QUOTE] więc co? w końcu są zabijane, czyli jednak jedzone? czy zabijane i zakopywane? to w sumie bez znaczenia, bo zabicie to zabicie, ale pytam z ciekawości filmik obejrzę w domu ;)
  8. [quote name='Martens']To jest kwestia instynktu wysiadywania i opieki nad potomstwem, a jego brak to zazwyczaj efekt długotrwałej selekcji pod kątem hodowli przemysłowej, niestety. Na fermie niosek instynkt kwoczenia to problem.[/QUOTE] czyli taka kura ozdobna nie ma instynktu wysiadywania? czy po prostu zależy która? [quote name='asiak_kasia']no tylko znowu wracamy do punktu wyjscia, kuraków ozdobnych się nie jada bo nie są szczególnie smaczne. A ktoś kto hoduje kury dla jedzenia i jajek wybiera raczej inne rasy, a nie ozdobne. ;)[/QUOTE] ale nie chodziło mi o zabijanie dla jedzenia, tylko o zabijanie przy nadmiarze kogucików
  9. my z TŻ też wzdychamy do staffików :cool3: także dobrze że mi taką promocję po znajomości dałaś :evil_lol:
  10. [quote name='Szura'] Jednak najlepiej nie jeść jajek i nie mieć dylematów czy to jajko jeszcze można, czy już nie. :lol:[/QUOTE] no właśnie, słuszne spostrzeżenie :evil_lol: ale chyba i tak bym nie mogła. czuję, że to nie jest w porządku, zjadać kurze jajko. [quote name='asiak_kasia']Bogatsza o wiedzę wracam :diabloti: ja nie wiem jak reszta, ale moj pan Heniek ma 70 lat i zajmuje się tym od dzieciaka, ma fizia na tym punkcie, i kontakt w "branży" ;) Kur nie bierze od byle kogo, dba i myśli. Z reszta co tu dużo gadac, jak każdy pasjonat podchodzi do tematu bardzo poważnie. Ja tam nie wnikam w subiektywne spojrzenie na temat, wiem tylko, że moje kuraki są jak najbardziej eko. A co do nadwyżek kogutów, nikt z tego problemu nie robi, bo koguty, które nie beda używane w dalszej hodowli się kastruje :cool3: i sobie biegają szczesliwe kapłonki. Nie wiem jak w innych rasach, ale zielono/żółtonóżki są przede wszystkim ozdobne (jajka to taki dodatkowy plus) i one sobie po prostu zyją ze stadem. A co do jajek, moje kuraki są chyba wyrodnymi matkami, bo jakoś nieszczególie zauwazyłam przywiązanie do jajek :diabloti: Czasami zniosą gdzies poza kurnikiem, i o ile psy nie znajdą to nie wracają do nich. Swego czasu znalazłam kilkanascie sztuk w różnych miejscach w okolicy stajni. I zadna się nie przyznała do "dzieci" :evil_lol: I zeby nie było nikogo nie namawiam do posiadania kur, ot po prostu wtrąciłam swoje 3 grosze, bo nie wszystko jest tylko czarna, albo tylko białe. Btw swego czasu w Poznaniu była wystawa ptactwa ozdobnego, dość tłumnie oblegana, wiec to nie jest tak, że nie ma ludzi, którzy sie tym pasjonują. Po prostu to nie jest szczególnie dochodowa branża, jeżeli się nie ma produkcji taśmowej. A wiadomo w pl rolnik zawsze na dorobku. :roll:[/QUOTE] pytanie tylko, czy poważne pochodzenie do tematu, oznacza branie kur z takich hodowli, gdzie zwierzęta nie są zabijane. nie każdego to przecież obchodzi. właściwie, to prawie nikogo. no właśnie ja czytałam, że kury porzucają swoje jajka. ale zastanawiam się, jak to jest, czemu jedne decydują się wysiedzieć, a drugie zostawiają?
  11. [quote name='Martens']A u mnie właśnie rzadko - ale ja nie jestem wege, ani nie używam kolczatki; to pewnie przez to :evil_lol:[/QUOTE] mało kontrowersyjna jesteś :evil_lol: [quote name='Okamia']Panów Heńków wbrew wszystkiemu jest wielu bo ras rodzimych jak zielononóżka nie trzyma się zazwyczaj w stadach większych niż 40-maxymalnie 50 sztuk ponieważ dochodzi do walk i pterowagii (wydziobywanie piór). Dodatkowo jest to rasa zagrożona wyginięciem podobno. Ogólnie polecana właśnie do amatorskiego chowu na własny użytek. A tak w ogóle wbiłam bo temat kurek jest mi bliski ostatnio :evil_lol: więc cześć i czołem.[/QUOTE] w porównaniu do ilości masowych hodowli? w porównaniu do hodowli, gdzie koguciki się mieli? w porównaniu do hodowli, gdzie dorosłe koguty kończą w garnku, i kury zresztą po jakimś czasie też? niestety, ale jest ich bardzo niewielu, bo to się zwyczajnie nikomu nie opłaca. mówię oczywiście o porównaniu do wszystkich kur, nie tylko tych ozdobnych
  12. [quote name='asiak_kasia']Ja jak kupowałam swoje kuraki, to musiałam wczesniej zadeklarowac ile sztuk i jaki stosunek kury/koguty. Także niejako dostałam na zamówienie, chociaz na drugiego koguta musiałam czekać ponad miesiac. Nie wiem jak u innych się to odbywa, bo tak jak wspomniałam ja trafiłam na pasjonata. U nas kura dziennie znosi jedno jajko. Wiec w sumie tych jajek mamy około 20-30 sztuk. Także cała rodzina jest obdarowana, i moi rodzice od baaaardzo dawna nie kupili jajek w sklepie. Moje kuraki są w miąre dobrze wychowane bo jajka znosza w kurniku. Chociaż zdarzają się czasami niespodzianki w stajni/garazu, ale na ogól kuraki o nich zapominają i zajmuja się tymi z kurnika. A ja profilaktycznie takie jajka wrzucam na kompost, bo zwyczajnie nie wiem z kiedy są. Przy takim typowo wolno wybiegowym chowie nie ma opcji zeby tego dopilnować, jako, że one całymi dniami łaża, gdzie chcą. Nie widziałam, żeby którakolwiek zjadła swoje jajko...aczkolwiek czasami jak na kopost wyrzuce skorupki to siędo nich dobierają, wiec moze? U nas kurczaków jako takich nie ma, bo zwyczajnie te jaja im kradniemy :diabloti: wiec trudno mi odpowiedzieć. Musze zasięgnać jezyka u Heńka i jak bede mądrzejsza to Ci odpowiem ;) Wiem, że nadwyżki jako takiej [U]on osobiscie[/U] nie ma, bo po prostu ma chętnych na swoje kuraki. I druga kwestia, że ich nie produkuje jakoś notorycznie. Niemniej jednak da się pogodzić etykę i posiadanie kur. Trzeba tylko wiedziec skad brać i co brać ;)[/QUOTE] no to wygląda, że faktycznie można to pogodzić, pod warunkiem, że nie uważa się, że samo podbieranie jajek jest nieetyczne. bo tak też można uważać. czy kury są jakoś 'przywiązane' do swoich jajek, czy porzucają je i nie przejmują się tym? dzięki za nową wiedzę :cool3: nie wiem czy mimo to, potrafiłabym znów jeść jajka. być może tak wyprodukowane tak, ale po prostu wiem, że bez problemu można bez nich żyć. swoją drogą mój TŻ gadał, że moglibyśmy mieć kury, to jak coś, to weźmiemy od Ciebie albo tego Twojego pana Heńka :diabloti: kwestia jest jeszcze taka, że takich panów Heńków jest tak mało, że praktycznie nie ma o czym mówić :shake: Majkowska, czy taka dieta jest dla psa zdrowa, jest bardzo mocno wątpliwe...
  13. [quote name='Majkowska']Nie wywołuj wilka z lasu :evil_lol: Kurcze, ale analizę tego wszystkiego napisałaś. Nigdy nie pomyślałabym w ten sposób... A jak się w takim razie ustosunkowywujesz do karmienia zwierząt mięsem? Przecież tak logicznie biorąc to jest to to samo mięso które być Ty zjadła. Przypomniało mi się że kiedyś spotkałam na jednym forum (mało napisane bo powinnam się oficjalnie przyznać że zjechałam równo) taką panienkę, która była wege i mało tego - jej pies też być musiał. Poprostu nie jadł mięsa, karmy, ani żadnych produktów pochodzących od zwierząt... Pamiętam jedną najlepszą wypowiedz na moje pytanie skąd pies ma w takim razie wziąć potrzebne mu składniki odżywcze - " w trawie jest również bardzo dużo witamin" :lol:[/QUOTE] w ciągu ostatniego roku nauczyłam się argumentować swój styl życia :cool3: jeśli chodzi o psy, to jak wege je ma, to obojętnie co postanowi, będzie to hipokryzja. jeśli dajemy psu mięso, to jesteśmy hipokrytami, bo kupujemy to, co uważamy za nieetyczne. ale jeśli robimy z psa wege, to tak jak napisała Martens, robimy coś niezgodnego z naturą. weganie nie powinni mieć zwierząt mięsożernych, żeby uniknąć dylematu...
  14. Kasia, czy przy takich ozdobnych gatunkach [U]faktycznie[/U] nie ma nadwyżki wyklutych kogucików? ile kura na raz może wysiedzieć jajek, z których będą kurczaczki? i jak często są kurczaczki, a jak często jajka są podbierane z jednej kury? edit: co się dzieje z jajkiem, które nie zostaje zabrane przez człowieka i nie będzie wysiadywane przez kurę? pytam z ciekawości, bo w ogóle nie wiem. gdzieś czytałam, że kura takie jajko zjada?
  15. [quote name='Unbelievable']na pewno kończą, przecież to logiczne, ale nie wspierasz strasznych procedur, no proszę cię : P[/QUOTE] dla mnie nie jest logiczne, że zjada się kurę czy koguta, toteż nie jest dla mnie etyczne nabycie kury z takiego miejsca ;)
  16. [quote name='A&L']Czyli rozważasz taką możliwość i nie masz jako takiego obrzydzenia do jajek czy podobnych produktów odzwierzęcych, ze względu na poglądy? Pytam, bo właśnie ciekawi mnie czy będąc wege nabywa się takiego obrzydzenia, że wiesz, jak patrzysz na szklankę mleka, to Cię cofa, czy to jest takie bardziej - lubię i bym zjadła, ale to w moim mniemaniu nieetyczne. Ja jestem mięsożerna i nie wyobrażam sobie nie być, nie jeść mięsa, o nabiale nie wspomnę. Są natomiast rzeczy, których nie tknę. Mój dziadek hoduje króliki no i oczywiście u dziadków to jest największy rarytas, a ja w życiu nie zjadłabym tego, co parę chwil wcześniej głaskałam. Odwiedzam te króliki, zanoszę im żarcie, jak są małe, to już w ogóle patrzę i titam, bo takie to to suodkie :loveu: no i nie zjadłabym królika od dziadka. Myślę, że z innego źródła już tak. Dziwne to może, ale tak mam, po prostu mnie obrzydza, jak widzę w lodówce to mięso.[/QUOTE] hm... miałam okres, że mnie brzydził np zapach wędlin, kiełbas. ale mi to przeszło. nie jem tylko i wyłącznie ze względów etycznych, zawsze lubiłam mięso, sery, jajka. jest wielu wegan, których to brzydzi. mi jest raczej smutno/przykro nie uważam, że to dziwne, że nie zjesz królika od dziadka. też tak miałam kiedyś, mój śp wujek miał króliki i jak się dowiedziałam, że jest z nich pasztet, to nigdy więcej nie zjadłam pasztetu ;)
  17. [quote name='Unbelievable'] srutututu. Jest WIELE ras kur hodowanych tylko dla przyjemności, wolnowybiegowych, różne odmiany/gatunki, które wcale nie wspierają jakiegoś przebiegłego procederu :grins: z krową akurat ma to sens ;)[/QUOTE] nie sądzę, by gdziekolwiek zostawiano żywe wszystkie koguty. i że w tych hodowlach wszystkie kury i koguty żyją do spokojnej starości nie kończąc w rosole :)
  18. [quote name='Majkowska']A powiedz mi - co wchodzi w skład kociego barfa? Różni się to jakoś od psiego? U mnie Inka zjada wszystko - jak widzi mięso to dostaje jakiegoś dzikiego zewu i leci na zabicie i wyszarpuje mi je z rąk. Za to Stella nic poza suchą karmą, puszką gardzi, wedliną też, surowe mięso tylko pokrojone w drobniutkie kosteczki i to musi być cielęcinka. Dawniej Inusię karmiłam głównie mięchem, podrobami , kurczakiem, ale jak ta baryła się pojawiła to wszystko co dobre się skończyło...[/QUOTE] różni się duuużo :) przede wszystkim dlatego, że dodaje się sporo suplementów. i często to te suplementy są 'niejadalne' dla kotów. [quote name='A&L']Tak już przy okazji - jak tu jestem ;) Jesteś wege ze względu na poglądy. O ile jeśli idzie o mięso, to jest to zrozumiałe, o tyle - jeśli dobrze myślę - nie jesz produktów odzwierzecych ze względu na to, że kurki czy tam inne zwierzątka są hodowane w złych warunkach? Powiedz mi czy gdybyś miała dom na wsi nie pokusiłabyś się o to, żeby sobie kupić kurę/krowę czy co tam kto lubi żeby mieć takie zwierze, a przy okazji móc jeść jajka/pić mleko itd.? No bo wtedy Ty hodujesz te zwierza i wiadomo, że mają super warunki, a znoszenie jaj to rzecz naturalna. Albo nawet jakbyś miała babkę/ciotkę/sąsiadkę, która by hodowała takie zwierzęta w dobrych warunkach? Zaznaczę, że nie czepiam się Ciebie, tylko pytam tak z ciekawości, bo się ostatnio zastanawiałam ;) edit. Majkowska, z tego co wiem to koty jedzą jakąś specjalną mieszankę [URL="http://www.barfnyswiat.org/viewtopic.php?t=134"]TUTAJ[/URL] i ogołnie w wątkach na tym forum można sobie poczytać ;)[/QUOTE] odpowiem na Twoje pytania, ale jeśli zlecą się tu sępy pełne złośliwości, to wtedy od razu zamilknę :eviltong: ewentualnie przeniosę się wtedy na PW jeśli chodzi o kury: żeby mieć kurę, która zniesie dla nas jajka, to skądś trzeba ją wziąć. kiedy wykluwają się kurczaczki, to część z nich jest kogutkami, które są w większości zbędne, w związku z czym są zabijane. także biorąc taką kurę i nawet zapewniając jej wspaniałe warunki, to i tak najpierw przyczyniamy się do procederu, którego nie popieramy. czasem rozważam taką rzecz, że trafia do mnie kura z adopcji ;) bo tak bywa. wiadomo, kura znosi jajka, niezależnie od tego, czy jest zapładniana, czy nie. z takimi jajkami coś trzeba zrobić. trudno mi stwierdzić, jak bym postąpiła. może dałabym po prostu psom, bo przecież i tak to robię. mówi się też od strony etycznej, że to wykorzystywanie kury. nie mam zdania w tej kwestii, bo jednak kura nie do końca ma poczucie własności. co do krów: żeby krowa dała mleko, trzeba ją zapłodnić. mleko jest dla cielaka, a nie dla człowieka :) może byłoby etycznie podkraść krowie nieco mleka, zostawiając większość dla cielaka. ale po pierwsze, nikt tego nie praktykuje... a po drugie, nadal jest to wykorzystywanie krowy, ciąża, poród, to wszystko nie jest proste łatwe i przyjemne. edit: nie chodzi tylko o cierpienie zwierząt w masowych hodowlach. chodzi też o postawę, że niby to człowiekowi coś się od zwierząt należy(mięso, mleko, jajka), że zwierzęta są dla ludzi. ja tak nie uważam, nie mamy prawa ich wykorzystywać(wg mojej moralności, a nie wg ustanowionego prawa oczywiście)
  19. [quote name='A&L']Ja też tego nie rozumiem, ale myślałąm, że z żarciem też o to chodzi ;)[/QUOTE] nie, akurat barfa jedzą norweskie i jedna domowa, ta najstarsza(o dziwo, sama się nauczyła) :) no i teraz kociaki też już się uczą barfować, właściwie to się rzuciły na miski z barfem :evil_lol:
  20. [quote name='A&L']Myślałam, że chodzi o to tłumaczenie co kiedyś opowiadałaś z wychodzeniem z domu, że jedne koty mogą, a reszta ma wolierę ;)[/QUOTE] hehe nie. z wolierą jest kwestia tego, ile kto kosztował. dla mnie totalnie niezrozumiałe, ale to nie jest mój dom, nie moje koty, nie moja sprawa.
  21. [quote name='A&L'] Dlaczego niektóre? ;)[/QUOTE] bo nie wszystkie chcą jeść :eviltong: a branie kota metodą 'na głodnego' jest niebezpieczne dla zdrowia. przestawienie kilkuletniego kota na barfa jest dość skomplikowane
  22. ojej, współczuję teściowej :roll: a co do dzieci, to Etnie są obojętne, jak już ma dość głaskania, to sobie odchodzi. u rodziny mojego TŻ są mali chłopcy, jeden raz biegał za Etną pół dnia, ona w ogóle nie straciła cierpliwości :loveu: kiedyś nawet jakiś chłopiec obcy wsadził jej palec w oko... i nic. za to Timi to tak różnie. w sumie tylko raz było u nas małe dziecko, trochę warknął, a potem po prostu unikał. jak u TŻ była ta rodzina z dziećmi to się przestraszył i nie chciał w ogóle wejść na górę do nich :eviltong: ale wczoraj zauważyłam, że trochę naśladuje Etnę. jak ktoś wchodził do domu i on się zaczynał spinać, mruczeć już pod nosem, a ona latać jak debil i machać ogonem, to mu przechodziło, luzował się i spokojnie stał i patrzył
  23. no teść to się mnie nie raz pyta, czy można coś Etnie dać. ale w ogóle sam też uważa, że pies to nie śmietnik i za bardzo jej nie daje nic poza jej własnym jedzeniem. oprócz naleśników, zawsze jak smaży, to jeden jest dla Etny :evil_lol: nic mu wtedy nie było, ale teraz już będę wiedzieć i pilnować, żeby nikt psom tego rarytasu nie dał
  24. [quote name='evel']Jestem dumna bardzo z przemiany swojego psa, ale takie coś to chyba nigdy nie nastąpi, Zu musiałaby być na jakichś psychotropach chyba :evil_lol: Choć zdarzało jej się próbować bawić z jakimiś oseskami na DT u LadyS ;)[/QUOTE] wiesz, ja sama nie wiem co się wtedy stało... widocznie ten szczeniaczek miał jakąś magiczną moc :evil_lol:
  25. jeśli chodzi o karmienie, to i moi i TŻ rodzice coś tam kumają, a nawet jak nie, to się nie wtrącają ;) moi koty niektóre swoje karmią barfem, ale jeśli chodzi o psa, to mój tata uważa, że pies może jeść WSZYSTKO :diabloti: np krówki :evil_lol: a ile się Timi kaszanki nażarł latem... :evil_lol: jak przywieźliśmy małego to mój tata powiedział, że teraz nic się nie będzie marnowało :cool3: ale niestety Timeczek okazał się wrażliwy i nie może jeść tych wszystkich wspaniałości ;)
×
×
  • Create New...