-
Posts
5536 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by motyleqq
-
gratuluję, wiem jak cieszą takie pozornie małe rzeczy :)
-
ciekawą mnie te teorie spiskowe :cool3:
-
Szura, rozwaliła mnie zieloność Twojej kolekcji :evil_lol:
-
tylko że to Ty Amber cały czas odwołujesz się do ogólnego zastosowania kolców, jakbyś miała jakiś problem z tym, że inni nie uważają tego za słuszne/potrzebne/cokolwiek. cała reszta, w tym ja, rozmawia wyłącznie o używaniu kolczatki w jednej, konkretnej sytuacji: jazda rowerem. i jakoś wszyscy, niezależnie od tego, czy uznają kolce za słuszne w pracy z psem, uważają je za szkodliwe w jeżdżeniu przy rowerze(wszyscy tu biorący udział w dyskusji, oprócz Ciebie oczywiście) ps: tak, jakieś ee dwa lata temu bałam się go pogłaskać. tylko że to nie miało nic wspólnego z tym, że jest temperamentny. jakoś potem nie miałam z tym problemu, a wręcz na DCDC w Warszawie wciskał swój wielki łeb pod moją pachę i nie umierałam z przerażenia... pewne rzeczy się zmieniają :)
-
ciekawe czemu inne, duże psy jeżdżą normalnie na szelkach... a tak, tylko Jari jest taki trudny, że jednak musi w tych kolcach. i duży, to najważniejsze.
-
[quote name='Szura']Dobre i to, zawsze mogę zalewać wegańską wódą rozpacz, że to nie NASZE wesele. :evil_lol:[/QUOTE] będzie dużo wódki :loveu::evil_lol: a tak poza weselnym klimatem ;) praca popłaca, czyli mój młodszy piesek ogarnął mózg(zakładając, że go ma) i przestał wpadać w totalną ekscytację na widok smaczków i klikera i dziś pracował bez żadnego jęczenia i prób szczekania :loveu:
-
[quote name='Amber'] To samo się może stać i w jeździe na szelkach. Poza tym chyba każdy normalny stara się jeździć tam gdzie nikogo nie ma, a nie po Marszałkowskiej. I nie wiem jak jeździsz na rowerze ale ja na prostej drodze się nie przewracam, a jak jeżdżę po cięższym terenie, to pies nie jest na smyczy.[/QUOTE] i Twoim zdaniem nie ma różnicy, jak w takich sytuacjach pies zostanie szarpnięty na kolcach, a na szelkach? spoko :)
-
jak dla mnie to ta suczka nie należała do najszczuplejszych... może to tylko kwestia zdjęć.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
ja tam się na żadną dziewczynę z psem na zacisku nie rzucałam... i jak sądzę, nie robiła tego żadna z osób wypowiadających się teraz. oj Luzia, bo się czepiasz bez sensu. przecież psu się nic nie stało!
-
Szura, będę o Tobie pamiętać :evil_lol: dziewczyną Twoją niestety nie zostanę, ale chociaż najesz się na moim weselu haha :evil_lol:
-
[quote name='aussie&husky']Niby tak,ale...No właśnie,ale.Kolce nie są niezbędne,by uzyskać pełną kontrolę nad psem (uwierz mi,wiem coś o tym-mam silnego samca wcale niełatwej i niemałej rasy,który bywa zadziorny do innych psów).[/QUOTE] pewnie zaraz się dowiesz, że skoro udało Ci się uzyskać panowanie nad psem bez kolców, to znaczy, że Twój pies nie jest aż taki trudny :evil_lol:
-
o jeżdżeniu samochodem nie mam pojęcia. o pracy z psem, owszem mam. więc rozmowy na te dwa tematy to zupełnie różne sprawy, co uważam za oczywiste :) co do drugiego, użyj swojej wyobraźni. wierzę, że dasz radę. a właściwie to się cieszę, że nie masz czasu jeździć ze swoim psem na rowerze, lepiej dla niego :)
-
[quote name='Amber'] Głupie jest branie wszystkiego dosłownie. Nie no oczywiście, że widać gołym okiem. Nie ma to jak się wypowiadać na temat rzeczy, o której się nie ma pojecia.[/QUOTE] nie muszę zakładać kolców swoim psom, by mieć pojęcie o tym narzędziu i by wiedzieć, jaka jest różnica między kolcami, a zaciskiem :roll: i to chyba Ty nie masz pojęcia, co może się stać, kiedy pies biegnie przy rowerze na kolcach, a co w identycznej sytuacji stanie się gdy będzie w szelkach. a ponoć masz wyobraźnię :) chyba jakąś wybiórczą... edit: z kolczatek korzystają i mniejsze psy. bo kolce to nie jest środek na możliwość utrzymania dużego psa(jakoś mnóstwo osób z dużymi psami sobie radzi) :)
-
[quote name='Amber']Kontrowersyjnym? Dla mnie kontrowersyjne jest przekonanie, że od kolców można zachorować na raka albo gorzej![/QUOTE] a jakie głupie jest przekonanie, że ktokolwiek twierdzi, że od kolców dostaje się raka :) [quote name='Amber'] Przecież ty nigdy kolców nie używałaś, to skąd wiesz jaka jest różnica? :eviltong:[/QUOTE] nie muszę używać, by widzieć różnicę gołym okiem.
-
[quote name='Kasi i Lena']To musi Ci być strasznie ciężko zajmować się nimi z zamkniętymi oczami ;) U mnie było powoływanie się na opinie szkoleniowców ,tylko jakoś się nie dowiedziałam jakich szkoleniowców. Że to takie szkodliwe przecież :D I powtarzanie z uporem maniaka że pies na flexi ciągnie a jak ciągnie to tylko szelki :D Tylko nadal nie rozumiem co ten pies na flexi ciągnie:roll:[/QUOTE] obroża zaciskowa, a kolce przy flexi czy rowerze to zupełnie inne sprawy. nie wierzę, że nie widzisz różnicy :)
-
[quote name='evel']Myślisz, że miałaby szansę zabrać psa i odejść, skoro pies atakujący był luzem? Nie poszedłby za nimi? To, że laska po pierwszym spięciu stoi i rozmawia nie jest wcale dziwne - ja też rozmawiałam z ludźmi od suki - napastniczki, całkiem kulturalnie (co okazało się błędem, bo lepiej na nich działają urwy i inne łacińskie wyrażenia :roll:), dziwne jednak że babiszcze nie trzymało psa, bo drugie spięcie to ewidentnie jej wina, a ta smyczą co najwyżej powinna siebie samą pizgnąć przez łeb. Mnie zastanowiło też to, co robił ten facet - wyglądało to tak, jakby bardziej niż na złapaniu swojego (?) asta skupiał się na oddzieleniu owczarkowatego. Nie bardzo kumam.[/QUOTE] wiesz co, nie wiem czy miałaby szansę, ale powiedz mi szczerze, lazłabyś prosto w takiego psa? stała i czekała, aż coś się wydarzy? ja bym szybciutko zrobiła w tył zwrot(jeszcze przed tym pierwszym atakiem, po prostu bym tam nie podchodziła z psem). ten ast nie rzucił się jak tylko zobaczył owczarka, najpierw do niego podszedł, wąchali się, potem właściciele ich zasłaniają i w sumie nie wiem, co się stało, że ast zdecydował się na atak(mogło nie stać się nic, wiadomo). a to walenie smyczą to już w ogóle mistrzostwo. mnóstwo czasu upłynęło od ataku do momentu kiedy ona zaczyna lać tego psa. wspaniała kara. co za człowiek :roll: [quote name='Szura'] Ja ostatnio widziałam amstaffa biegnącego przy rowerze... NA KOLCZATCE. Debilizm.[/QUOTE] na dogo są osoby które też tak jeżdżą/jeździły z psem :)
-
[quote name='Pani Profesor']jeszcze leje go w najlepsze :loveu: no po prostu buractwo pierwsza klasa, choć ja - na miejscu dziewczyny z owczarkiem - odeszłabym prędzej, bo ast, jak widać na filmie, próbował zaatakować drugi raz, a nie liczyłabym na to, że babsko da sobie z nim radę...[/QUOTE] w ogóle nie kumam tej akcji: dziewczyna z owczarkiem sobie stoi, gada z właścicielką, w ogóle nie patrzy co się dzieje między psami, a przecież atak nie nastąpił od razu. pewnie gdyby była bardziej uważna, to zabrałaby swojego psa, zanim doszło do spięcia. a po wszystkim nadal stoi i gada z ludźmi, o co chodzi? czeka, aż labek też postanowi ugryźć(czemu ten koleś go nie zapiął?), przecież mogło się tak stać. sytuacja ogólnie dziwaczna ze strony każdego uczestnika.
-
uwaga uwaga, max 5 zdjęć na post! ;) śliczne masz prosiaki, oj śliczne :loveu:
-
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
motyleqq replied to evel's topic in Foto Blogi
do twarzy olej kokosowy :loveu: buzia marzenie po nim :cool3: ja robię z tego peeling cukrowy, albo po prostu nakładam sobie jak krem, ale to albo wieczorem, albo jak mam dużo czasu do wyjścia, bo dość długo się wchłania -
[quote name='evel']Te wiejskie zabawy są absolutnie przerażające i chyba bym umarła, gdyby ktoś mi kazał w nich brać udział, a już "w roli głównej" to w ogóle :roll: Ogólnie to fajnie poradził sobie z kwestią ożenku mój kuzyn - ślub cywilny z powodów światopoglądowych (toruje mi drogę :diabloti:), po ślubie "starszyzna" na obiadek w restauracji a cała reszta wieczorem do zaprzyjaźnionego rockowego pubu, wynajętego na całą noc. Bezstresowo, miło, przyjemnie ;)[/QUOTE] no i tak powinno być, a nie dostosowywanie się do sztywnych zasad, ustalonych nie wiadomo przez kogo ;) w końcu to nasz dzień, nie? [quote name='Vectra']aaa Motylek ... u mnie były wegańskie potrawy :) bo mój brat cioteczny i jego żona , są weganami. więc kucharki przygotowały , specjały dla nich ... w ilości że każdy pokosztował :) aczkolwiek , królowała tradycyjna polska kuchnia :) i polecam Wam , będąc na kilku weselach ... organizowanych różnie - wynajęcie sali i kucharek najbardziej badziewne imprezy , są w restauracjach i domach weselnych :) i zdecydowanie wariant kucharki + sala , wychodzi dużo taniej. aczkolwiek i tak tania impreza to to nie jest :shake: no ale można powiedzieć , że inwestycja się zwraca ... w kopertach :evil_lol: słodyczy mam do końca życia ;) bo zamiast kwiatów , mieliśmy opcje lotto lub słodycze[/QUOTE] u nas będzie cały catering wegański :cool3: nie ma innej opcji. inaczej nie będzie wesela :diabloti: mój TŻ pracuje w restauracji i często są tam wesela i dobrze wiemy, jaka to porażka. zresztą naprawdę nie wiem, czemu ludzie tak wybierają, zwłaszcza że akurat u niego jest ciasno ;) chyba, że ktoś robi tak jak evel napisała, ale raczej nie, bo siedzą do rana ;) [quote name='a_niusia']ja mam od podstawowki taka umowe z moim ojcem, ze wezme slub jak zaprosi kazika albo chocia pidzame na moje wesele. chyba go nie stac.[/QUOTE] świetnie, tylko szkoda, że pidżama już nie gra :placz:
-
kocham go :loveu::loveu: jest naj naj naj piękny :loveu:
-
no to klaki mamy tyle samo lat :cool3: moja mama pierwsze dziecko urodziła mając 21 :eviltong: wyraźnie chcieliby już mieć wnuka, ale mają kotki i im na razie wystarcza, haha :evil_lol: jeśli chodzi o wesele i ślub, oboje mamy głęboko różne tradycje itd. zrobimy wszystko po swojemu ;) już sam fakt, że wesele będzie wegańskie przemawia za tym, że to nie będzie tradycyjna imprezka :evil_lol: jak się ktoś ma obrazić, to trudno. nasze wesele, nasz ślub, nasz najważniejszy dzień w życiu ;) jedyne, co na pewno będzie tradycyjne, to biała suknia :loveu:
-
[quote name='Majkowska']Spełniaj marzenia ;) Dzieci wcale nie są takie złe :evil_lol:[/QUOTE] trochę nas na razie nie stać :evil_lol: ale mam plan rodzić zaraz po studiach haha :lol:
-
[quote name='evel']Ekhm. Ja tak czekałam, czekałam i wreszcie się nie doczekałam. Dlatego też wprowadziłam pewne zmiany, m.in. zmianę TŻta :evil_lol:[/QUOTE] :evil_lol: ja nie czekam aż tak długo... :evil_lol: jesteśmy razem ponad 3 lata i jakoś powiedzmy od roku marzę o zaręczynach, to chyba jeszcze nie czas na zmianę TŻ? :diabloti: ale mamy w znajomych parę, co są razem jakieś 8 lat i facet jest takim dzieciakiem, że wątpię, by ona się doczekała i ja ciągle mówię swojemu, że ja tyle czekać nie będę ;) u mnie drugi pies nic nie zmienił w moich instynktach i nadal marzę o dzieciach i w ogóle :cool3:
-
[quote name='klaki91']gdzie wy wszyscy mieszkacie, serio :crazyeye: ja blisko 20 lat mojego życia spędziłam na wsi gdzie pełno jest biegających luzem psów, teraz kolejne 3 w mieście gdzie jest również masa sierściuchów i żadna z moich suk nigdy nie została poważnie zaatakowana nie licząc jakiejś szamotaniny raz na 10 lat nigdy też nie miałam problemów z odgonieniem agresorów a zdarzały się na prawdę hardcorowe sytuacje widocznie mam szczeście :cool3: [/QUOTE] ja teraz mieszkam na wsi i w sumie mogłabym napisać, że mnóstwo psów biegających luzem nas atakuje. ale jaki to atak, szczekają, szarżują, czasem pokażą zęby, ale jak tylko tupniesz nogą to zwiewają :diabloti: dwa razy wyszłam z siebie i powiedziałam właścicielom co myślę, ale to dlatego, że miałam zły dzień, no i wyjątkowo był w pobliżu właściciel ;) raz skończyło się krwią mojej suczki, na szczęście nigdy więcej nie spotkałam tego psa, chyba nie był tutejszy