-
Posts
5536 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by motyleqq
-
fakt, niewielu wetów zna się na gryzoniach i trzeba się z tym liczyć, kiedy się je ma. jeśli odsyła do specjalisty, a nie leczy w ciemno udając, że wszystko jest ok, to wtedy spoko. niestety mnie spotkało coś zupełnie innego przy obu świnkach. głupia byłam, ale myślałam, że grzybicę to ona umie wyleczyć, a wyszło jak wyszło :shake:
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
motyleqq replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
oj Waldek widocznie DOJRZAŁ, współczuję :evil_lol: jak mój zacznie odstawiać takie akcje, to straci jajka ;) jak na razie, wylizywał tylko siki Etny... -
a ja bym takiemu psu wprowadziła klatkę :)
-
[quote name='Rinuś']Ogólnie to ja nie miałam nigdy problemu z wetami, oprócz przypadku kiedy Brutus miał ropień na przedniej łapce i dziurę w niej i pewien wet wsadził mu na żywca pensetę w tą dziurę, to jak pies mi zawył to z miejsca podziękowałam i wyszłam i od razu odwiedziłam innego weta...właściciel ,który kocha swojego zwierzaka przeważnie ma przeczucie czy dany wet jest ok czy wali ściemę...fakt, że niektórzy właściciele przeczytają coś w necie i myślą, że są najmądrzejsi na świecie i że to oni mają rację, a nie wet. Dlatego jak się nie jest pewnym to lepiej odwiedzić kilku weterynarzy, wiadomo wiąże się to z kasą, ale życie kogoś kogo kochamy jest przecież bezcenne. :)[/QUOTE] miłość do zwierzaka nie wpływa na Twoją wiedzę z zakresu jego leczenia. jeżeli w oczywisty sposób nie widać, że coś poszło nie tak, to nie wiesz, że tak było. w przypadku obu moich świnek sytuacja była właśnie oczywista(przecież Tosia zmieniła się w żywego kościotrupa w 3 dni, przy Zosi byłam już dużo bardziej uważna i od razu zauważyłam, że nie je), ale skąd mogłam wiedzieć, że Timi powinien był brać coś osłonowego podczas babeszjozy? sądziłam, że wetka zrobiła wszystko, co należy. tym bardziej, że jakiś czas temu ta sama wetka uratowała jednego z naszych kociaków z miotu B. obie moje świnki bardzo płakały u weta. nie jest to żaden wyznacznik wiedzy czy umiejętności lekarza, niektóre rzeczy bolą. poza tym odnoszę wrażenie, że próbujesz zasugerować, że jakoś słabo kocham swoje zwierzaki :cool3: Justa, to raczej kwestia tego, że niektórzy weci to konowały i jak sami nie mamy jakiegoś zakresu wiedzy, to się kończy tak, jak się kończy. ja już teraz wiem, że pewnych rzeczy się świnkom nie podaje, wcześniej pozwoliłam to zrobić.
-
[quote name='Majkowska'] A co do stawiania sobie samemu diagnozy to odzywanie się u weta też może zwierzakowi zaszkodzić. Czasem się coś przeczyta, a potem u takiego weta z bożej łaski rzuci się podejrzeniem, a wtedy wet olśniony stwierdza że to właśnie dokładnie TO. Potem okazuje się że leczy nie to co potrzeba...[/QUOTE] przy takim wecie to bez znaczenia, czy coś powiesz, czy nie, i tak Ci nie pomoże, tylko zaszkodzi... Zosia rano miała 17g spadku wagi, teraz już wróciła do swojej właściwej :multi:
-
hmm a pluszaki z wyrwanymi oczami?
-
ja tam bym się cieszyła, że pies chce się bawić z Tobą, a nie sam ze sobą :cool3: kłoda itp to bym się jednak bała. jest taka zabawka, chyba petstages o wyglądzie patyka, może by mu się spodobała? :evil_lol: spróbuj mu też wytłumaczyć, do czego służy kong, trzymaj mu go, na wierzch daj coś smarownego i pysznego, żeby zaczął wylizywać. albo inne zabawki na żarcie, np piłka firmy trit
-
[quote name='a_niusia'] mnie najbardziej wkurza to, jak lekarz, ktory tak naprawde malo co potrafi, zamiast skierowac pacjenta do specjalisty, to trzyma go u siebie i robi mu krzywde leczac w ciemno. dlatego ciesze sie, ze mam dobrych weterynarzy wlasciwie od wszystkiego, nie tylko weterynara pierwsego kontaktu. wiecie...jakis czas temu bardzo duzo jezdzilam z jedna z moich suk do ortopedy, potem na rehabilitacje i w poczekalni spotykalysmy naprawde okropne przypadki i dowody na to, ze wielu weterynarzy nie potrafi sie przyznac do tego, ze czegos nie mie zrobic. i tak np. spotkalysmy psa po totalnie schrzanionej operacji "rekonstrukcji" wiezadla krzyzowego...moja suka doszla do siebie po tplo u dobrego ortopedy w niecale 3 miesiace plus potem tydzien po usunieciu tytanowej blaszki. pies, ktorego spotkalysmy meczyl sie prawie rok zanim trafil do naszego doktora i serio...moglabym mnozyc takie przypadki. dla mnie wisnia na torcie bylo jak poszlam wyczyscic psu gruczoly i koles zrobil to tak, ze cala zawartosc jednego z nich zostawil jej w srodku zamiast wycisnac to na zewnatrz, a drugiego w ogole nie ruszyl. zajebisty specjalista, co nie. mojego psa jeszcze nigdy w zyciu nie swedziala tak dupa. na szczescie wrocilam z konferencji moja kumpela i zalatwila sprawke:)))[/QUOTE] o to to! na początku chorowania Tosi poszłam u nas do weta i z miejsca dostała antybiotyk, który po pierwsze spowodował rozrost drożdżaka w pysku(całkiem przestała jeść), a po drugie jest tak silny, że robi spustoszenie w świnkowym brzuchu. potem już tam w ogóle nie chodziłam, tylko kursowałam do Warszawy. dopiero przy tym ostatnim pogorszeniu musiałam zrobić cokolwiek, a do Warszawy daleko, przynajmniej glukozę dostała... no ale skończyło się tak, jak się skończyło. oczywiście to nie jest wina tej wetki. z Zosią teraz tak samo i już postanowiłam, że z prosiakiem tam więcej nie pójdę, bo więcej szkody, niż pożytku. [quote name='Justa']Całe szczęście właściciel ma prawo wyboru lekarza, który będzie leczył jego psa. Szkoda, że my nie mamy takiego prawa, szkoda w tym wszystkim tylko zwierzaków.[/QUOTE] no, jak myślę o tych ludziach, którzy z wizytą czekają aż jest naprawdę źle i po prostu za późno... naprawdę szkoda zwierząt :shake:
-
[quote name='Rinuś']No to współczuć weterynarZy pozostaje...[/QUOTE] tak bywa w małym mieście, gdzie weci zajmują się głównie pracą w rzeźni ;) [quote name='Justa']Weterynarzom też należy współczuć.. czasem tacy ludzie przychodzą, że szkoda gadać :shake:[/QUOTE] no zawsze są dwie sprawy medalu. u nas ostatnio jest jakaś plaga babeszjozy i 'moja' wetka miała pacjenta, który wszystko miał już zażółcone, łącznie ze skórą(dalmatyńczyk, więc było doskonale widać), a właściciele twierdzili, że nic nie było po nim widać...
-
z moich doświadczeń wynika, że to ja dostrzegam więcej, nie licząc weterynarzy w Ogonku w Warszawie...
-
no myślę, że musisz go nauczyć gryźć powoli, a nie zżerać jakby od tego zależało jego życie ;) obojętnie co, czy gryzak, kość, czy kong: trzymaj w ręce i niech w ten sposób je, to go spowolni
-
[quote name='Justa']To może trzeba wprost zapytać czy mógłby pan dr zbadać mojego psa?[/QUOTE] na przyszłość będę wiedzieć :)
-
[quote name='Justa']Jasne, że powinien zbadać psa ogólnie, zmierzyć temperaturę, zajrzeć do paszczy, zbadać węzły chłonne, a także przeprowadzić wywiad dotyczący biegunek, kaszlu itp. Jeżeli Twój wet tego nie robi to chyba czas go zmienić ;)[/QUOTE] mnie tylko pytali czy pies ostatnio nie chorował, czy nie było biegunki, ale badać to nie badali, a jakoś tak wyszło że z każdym szczepieniem byłam u innego weta...
-
było tak, że podbiegł do mnie na spacerze, usiadł i zaczął piszczeć podnosząc przednią łapę. obejrzałam, nie było żadnego rozcięcia, zawróciliśmy do domu. chwilę szedł powoli, ale potem zobaczył ptaki i poleciał galopem jakby nigdy nic. niestety w domu zaczął kuleć na potęgę. teraz mu znowu przeszło, nie wiem co będzie dalej, zobaczymy. wyglądało to tak, jakby krzywo stanął czy coś w tym stylu
-
[quote name='Martens'] Może zadzwoń do weta od gryzoni i dopytaj?[/QUOTE] tak chyba zrobię a jako że mam mało problemów, to Timi zaczął kuleć :loveu: jest fantastycznie ostatnimi czasy!
-
czytając takie opisy jak ten Fauki, cieszę się że mój TŻ wyraźnie powiedział, że na bordera się nie zgadza :evil_lol: i mam psa który pracuje równie fantastycznie co bordery, a nie ma przy tym tych wszystkich dziwnych fiksacji
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='Pani Profesor']To dobrze się składa,bo Patryk jest STRASZNIE szybki, ale zdecydowanie lepiej mu się żyje z psem, kiedy to Patryk radośnie zwiewa (bo drugi pies go raczej nie dogania i zabawa trwa w najlepsze). Jeżeli za to Patryk goni, to mu się włącza 'dorwij zwierza' i zaczyna warczeć - to takie zabawowo-dzikie warczenie, ale większość psów odpuszcza w tym momencie :shake: tym bardziej, że kąsa w ogon - wciąż zabawa, ale mało delikatna.[/QUOTE] szkoda że daleko od siebie mieszkamy, Etna szybko przyjmuje styl zabawy drugiego psa i z każdym chętnym umie się pobawić, albo zlewa całkowicie jak ktoś się skrajnie głupio zachowuje :evil_lol: raz latał za nią taki malutki piesek, co sam nie wiedział, czy się boi, czy chce się bawić, czy co... i podbiegał, zachęcał, a jak ona na niego spojrzała to piszczał i szczekał i uciekał ;) więc po chwili ona uznała, że to jakiś nienormalny typek i przestała zwracać na niego uwagę :cool3: Timeczek też warczy w zabawie i ona już do tego przywykła ;)
-
[quote name='Majkowska'] A jak kapiesz świnkę w tym nizoralu to nic jej się z tą raną nie stanie? To chyba ostry środek.[/QUOTE] ominęłam te rany, bo właśnie się bałam, że ją podrażnię. powoli się to zasklepia. może nie jest to straszna rana, ale przed psikaniem to był mikroskopijny, suchy strupek... :shake: Zosia je, ale mało. muszę nadal ją dokarmiać. zastanawiam się czy w ogóle jeszcze powinnam ją tym lekiem psikać(oczywiście teraz raz na 3 dni)
-
[quote name='Naklejka']Moja Chrumka nie żyje z powodu durnego weta :p Bierz dwie! :)[/QUOTE] współczuję :shake: ale człowiek mądrzejszy się robi przy takich doświadczeniach, bardziej uważa no właśnie będę miała teraz klatkę 160cm plus ta mała 50 jako pięterko, więc jak najbardziej będzie miejsce by wziąć dwie, a często są do adopcji parki :) więc jest taka możliwość
-
[quote name='Martens']Oj, rozumiem... Na zadupiu, jak u mnie, często ciężko znaleźć dobrego weta, szczególnie specjalistę, ale ubóstwiałam moją ostatnią wetkę za to, że jak kończyły jej się możliwości diagnostyczne albo doświadczenie, to mówiła "jedźcie do W-wy tu i tu, np. do Marcińskiego na usg, bo ja tu nic więcej nie zobaczę" itd... Najgorzej jak ktoś zaczyna leczyć zwierzaka "w ciemno" - tyle że ja często zadawałam różne straszne pytania, typu "co właściwie psu jest" albo "a co to za zastrzyk ma być?" :diabloti: i tak skreśliłam jakieś 90% wetów w okolicy :evil_lol: Z drugiej strony z tego co zaobserwowałam, takie podejście wetów generują po części klienci :roll: których interesuje tylko cena leczenia i żeby było jak najtaniej, a co zwierzakowi jest, jakie dostał leki albo gdzie jeszcze mogliby jechać na lepszą diagnostykę to zawracanie gitary. Dobrze, że jest poprawa; już dość nieszczęść zdrowotnych u Was było, może w końcu wyjdziecie na prostą.[/QUOTE] no właśnie ja też mieszkam teraz na zadupiu i wielu wetów już przerobiliśmy i ciągle musimy się zmywać od jakiegoś. teraz już nikt nie został :shake: na szczepienie z psem pójść można, ale jak coś się dzieje, no to lipa... jedna wetka w Wawie sama mi wszystko dokładnie tłumaczyła, jak używała trudnego słowa to wyjaśniała i takie podejście mogliby mieć wszyscy... [quote name='rashelek']Paskudnie ta rana wygląda... Ale jak już wiesz co i jak to szybko ją wyleczysz :) Może jeśli to przez odejście Tosi, faktycznie potrzebna jest jej nowa koleżanka? Niestety weci tacy są, raczej małoktóry zna się na gryzoniach, ale leczy "żeby nie było"... Moje kuzynki miały świnkę, 3 lata żyła i odeszła w męczarniach, co jakiś czas się dusiła a wet leczył chociaż nie wiedział co i jak :shake:[/QUOTE] będę szukać koleżanki jak zniknie grzybica :) myślę o dwóch od razu, w pakiecie, ale nie wiem jeszcze jak będzie masakra, biedna świnka :shake: wykąpałam Zosię, bardzo jej się nie podobało ;) teraz myję wszystko po kolei w środku dezynfekującym
-
zobaczcie, jak wygląda najgorsza rana Zosi [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/850/4kfz.jpg/"][IMG]http://img850.imageshack.us/img850/6231/4kfz.jpg[/IMG][/URL] wetka zajrzała do pyska, nic tam nie ma. prawdopodobnie ogromna ilość imaverolu podtruła Zosię i stąd brak apetytu. dostała kroplówkę, żeby szybciej się organizm oczyścił i żeby się wzmocniła. oczywiście karmię ją ze strzykawki, zjada chętnie, nie ucieka, sama łapie strzykawkę. jestem wściekła na 'moją' wetkę. uważam, że jeśli się czegoś nie wie, to należy się do tego przyznać i wysłać do specjalisty, a nie dawać coś na oko. Zosia powinna być psikana co 3 dni, a płyn powinien być bardzo rozcieńczony. tymczasem dostała skoncentrowany płyn 2-3 razy dziennie... widać chyba, do czego to doprowadziło :shake: edit: Zosia zjadła normalnie z miski warzywka :multi:
-
[quote name='Unbelievable']a no widzisz, nie widziałam żebyś to pisała : P w każdym razie ja bym się miała na baczności[/QUOTE] spoko, nie bagatelizuję sprawy. dostała właśnie żarcie w insulinówce i była zachwycona, znaleźliśmy też weta co jej zajrzy do pyska i zaraz jedziemy [quote name='Majkowska']Czemuś jeszcze jesteś winna? Daj spokój, przestań się obwiniać za całe zło tego świata, zwierzęta chorują bez względu na to jak bardzo je kochamy i jak bardzo o nie dbamy. Nie możesz wszystkich chorób zwalać na siebie. Zachorowały bo zachorowały, wina niczyja, trzeba je teraz tylko wyleczyć za co rzecz jasna cały cas trzymam kciuki.[/QUOTE] aj, nie wiem, za Tosię też się czuję winna, że może czegoś za mało dawałam, że coś źle robiłam... :shake: przynajmniej Timi już się dobrze czuje...
-
[quote name='Unbelievable']tylko wiesz, świnia ma zapalenie ucha i coś w pysku a umiera na atak padaczkowy, ja bym się zaczęła zastanawiać ;)[/QUOTE] tłumaczyłam już, co się stało. bakterie odpowiedzialne za zapalenie ucha zaatakowały mózg, a to doprowadziło do objawów neurologicznych i ją zabiło. była leczona u najlepszych wetów od gryzoni, nie ma się nad czym zastanawiać, wiemy co się stało. Tosia w dniu śmierci dawno nie miała drożdżaka, była leczona na zapalenie dopiero po wyleczeniu tego pierwszego i jedno nie miało związku z drugim(co najwyżej taki, że mając zapalenie ucha dość długo, spadła jej odporność i przypałętał się ten drożdżak przez to) edit: właśnie przeczytałam coś takiego [QUOTE]Świnki z nieznanych przyczyn łatwo wpadają w anoreksję. Przyczyną bywa stres po utracie towarzysza, po przestrachu, po chorobie, czasem zmiana miejsca, czasem nie potrafimy znaleźć przyczyny. Faktem jest, ze świnki potrafią odmówić jedzenia i zagłodzić się - choć poszukiwanie choroby nie daje rezultatów.[/QUOTE] serio, czuję się jakby to przeze mnie, że tak gadałam, że ona się nie przejęła... :placz:
-
[quote name='Unbelievable']a może to jakaś świńska wirusówka? ktoś tu kiedyś wstawiał jakąś dziwną chorobę, może to to, bo aż dziwne, że dwie świnki mają podobne objawy (mówiłaś, że Tosia też na początku miała grzyba)[/QUOTE] ta choroba dotyczyła łysych świnek. no i nie mają podobnych objawów, Tosia miała drożdżaka w pysku i zapalenie ucha. miała też zaburzenia równowagi. Zosia do wczoraj zachowywała się normalnie(poza drapaniem), wieczorem przestała jeść. ona ma grzybicę na 100%, pytanie czy tylko na skórze. jest też opcja, że ją to drapanie osłabia. drapie się tak, że się klatka trzęsie. ale wczoraj też czytałam że przy świerzbie świnka traci apetyt(a świnki często mają grzyb razem ze świerzbem, jest też na niego leczona) aa, Tosia miała grzyba, ale to było w grudniu, od razu po przyjeździe, na tle stresowym i wyleczyła się w tydzień, może dwa, samym smarowaniem maścią
-
[quote name='Martens'] Może dziewczyna bardziej przeżyła śmierć towarzyszki niż się wydawało - no ale jak się świnkom podnosi odporność to już nie pomogę ;)[/QUOTE] na to wygląda. aż mam wyrzuty sumienia, że tak gadałam, że się nie przejęła :eviltong: na odporność podaję jej zwiększoną ilość wit C [quote name='rashelek']Ja tam o świnkach mam zerowe pojęcie, także nie pomogę. Ale trzymam kciuki za powrót Zosi do zdrowia ;) A co u Timowego brzuszka?[/QUOTE] [quote name='Majkowska']Dzienodbry wam :) Kurcze no ładny ten stojaczek faktycznie. Tyle że wiadomo- jak ma coś na nim zostać i rozprzestrzeniać się to lepiej się go pozbyć bez sentymentów. Zrobisz sobie nowy - latwizna ;) No właśnie- jak tam Timik? Już dobrze?[/QUOTE] Timi już nie wymiotuje, bierze teraz leki osłonowe na wątrobę. generalnie wszystko z nim dobrze :) o Zosię się martwię, bo przestała jeść :shake: szukam w okolicy weta, który będzie umiał zajrzeć jej do pyska, być może ma tam zmiany tak jak miała Tosia, przez które jedzenie ją boli. je tylko siano :roll: zaraz jej zrobię papkę do strzykawki. swoją drogą zważyłam ją wczoraj, żeby wiedzieć, gdyby schudła. bardzo się zaskoczyłam, ostatnio ważyła 760, wczoraj [B]840[/B] :diabloti: ma 7 miesięcy, chyba spełnia się moje marzenie o dużej śwince :evil_lol: