-
Posts
1073 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by lis
-
[QUOTE] A jak po wódce rozwiązują się języki... ahh... Książkę można by napisać. [/QUOTE] Oj,tak - podejrzewam,że takich właśnie rzeczy i w podobnych " okolicznościach przyrody " :razz: nasłuchał się Matkowski,którego książka spowodowała Łobodzińskiego do napisania artykułu,od którego zaczął się ten wątek.
-
[QUOTE]Takie samo to wsparcie jak moje gdy kibicuję reprezentacji Polski przed telewizorem :roll: [/QUOTE] Nie obracaj kota ogonem,bo myśliwi też kłusują :razz: potrafią także " dogadywać " się z hodowcami,np.napuszczają psa / psy na owce i zgłaszają atak wilka :cool3:
-
Czyli wspierać kłusownictwo,tylko samemu nie kłusować? - ładnie ... :cool3: [quote]Widzisz, ja też sporo czasu spędzałem i spędzam nadal na wsi, i o ile czasem słyszało się że ktoś ze wsi norę znalazł i rozkopał o tyle o truciu mowy nie było. Wyłożenie dużej ilości trutki przy małej ilości lisów było mało efektywne i nieekonomiczne. Teraz najwyraźniej rolnicy stwierdzili, że zyski przewyższą koszty i masz co w podanym linku.[/quote]Oj,były,np.zatrute jajka i tego typu pomysły - stosowane także przez myśliwych. [quote]Jakby myśliwi tam utrzymali populację na rozsądnym poziomie to one nie byłyby tak uciążliwe dla rolników i Ci trucie by sobie darowali.[/quote]Jak to się mówi" " chłop żywemu nie przepuści " - nieważne,czy trutka była na lisa,kunę,tchórza czy ptaka drapieżnego - wszystko to ich wróg,więc nie ważne co się truje. [QUOTE]Nigdy nie wywalczysz tego by te zwierzęta nie dostawały dodatków paszowych i leków... A jak wywalczysz im metr czy dwa kwadratowe więcej to niewiele im to w życiu zmieni.[/QUOTE] Zawsze można coś zrobić,ale najlepiej siedzieć z założonymi rękoma.
-
Zauważ jeszcze,że nie tylko rolnicy zabijają ptaki drapieżne,ale także hodowcy gołębi ... którym kibicują myśliwi: [QUOTE]Pewnie pomysleliscie ze chodzi mi o jastrzebie........ W sumie tez ale glownie o ludzi hodujacych golebie. Niedawno zdalem sobie sprawe jak wielkich mamy w nich sojusznikow. Ptaki drapiezne sa w Polsce chronione gdyby mysliwy zastrzelil takiego ptaka wybuchlaby awantura. Tymczasem rozmawialem z wieloma golebiarzami ze wsi i to co uslyszalem mnie zamurowalo. Wielu z nich ma plapki na ptaki drapiezne malo tego sporo tych klatek na legalu stoi u nich za stodolami i wcale sie z tym nie kryja a ich sasiedzi traktuja zabicie ptaka drapieznego jak zabicie szczura ktory robi szkode w gospodarstwie. Rekordzista z ktorym rozmawialem zalatwil w okresie od jesieni do wiosny 2007/08 37 jastrzebiopodobnych schwytanych w domowej roboty plapke a za przynete uzywajac zywego golebia. KIlkanascie to norma dla posiadacza takiego urzadzenia . Tez zauwazyliscie takie uzadzenia w swoich obwodach? Prawde mowiac to majac takich sojusznikow odstrzal ptakow drapieznych jest nam zupelnie nie potrzebny DB"[/QUOTE] cytat pochodzi z łowieckiego ale,niestety nie podam źródła,gdyż jest to cytat z czyjejś wypowiedzi,która już ów cytat,zawierała.
-
[QUOTE]Dokładnie tak jak mówisz - nie znasz się ale próbujesz nauczać. Przytocz proszę więc zdanie tych inaczej myślących, wraz ze źródłem. Zobaczymy jakie mają pomysły. Nadał powtarzasz frazesy o należytej ochronie, tylko że nie masz pojęcia jak takie coś wprowadzić w życie.[/QUOTE] To,że czegoś nie widzisz lub nie znasz nie oznacza,ze tego nie ma ... Na pewno takie osoby są,ale trudno jest im się przebić. [QUOTE]Bzdura - poczytaj zasady selekcji.[/QUOTE] Wilk,np.wybiera najsłabszą lub chorą sztukę - no ale,oczywiście ostatnio myśliwi twierdzą,że wilk nie jest żadnym selekcjonerem,natomiast przyrodnicy to samo mówią o was ;) [QUOTE]A hodowli się czepiam nie spowodu sposobu w jaki ginie krowa czy świnia bo ten znam od podszewki i mam z nim styczność prawie na codzień, tylko z powodu warunków życia do czasu tej śmierci, i tego co się w zwierzęta ładuje podczas tego krótkiego życia a co potem człowiek zjada.[/QUOTE] No i widzisz - o to nam chodzi,żeby poprawić warunki życia tych zwierząt i to można zrobić i należy o to walczyć,a nie gadać o dziczyźnie. [QUOTE]To co pokazujesz to niestety przykład, tego co może się dziać gdy myśliwi przestają się interesować odstrzałem lisów, czego domaga się forumowy lis - przy obecnej populacji lisa rolnicy biorą sprawy w swoje ręce. Zresztą tajemnicą poliszynela jest że i za wilki też się wzięli. Szkoda tylko że cierpią prz tym inne zwierzęta :-([/QUOTE] Nie obracaj kota ogonem,że to wina lisów,czy wilków - gdy lisów było mniej,rolnicy też je zabijali w ten lub w inny sposób - wiem,gdyż sporo czasu przebywałem na wsi i pamiętam to i owo.
-
[QUOTE]Znalazłoby się, wymyśliłoby się... Takie gdybanie. Jakby można było skutecznie chronić pola bez kosztów czyniących to rolnictwo nieopłacalnym to już by to było robione. Jak sam widzisz Ty też nie masz pomysłu jak to robić a i mądrzejsi od Ciebie i ode mnie nie dali rady wymyśleć więc tu nie gdybaj o ochronie pól jak nie masz o tym pojęcia.[/QUOTE] Tak,ja nie mam pojęcia jak to zrobić,bo się zwyczajnie na tym nie znam ... ale nie prawdą jest,że mądrzejsi nie dali rady - mądrzejszych,inaczej-mających inne zdanie się nie słucha,słucha się tylko tych,którzy działają zgodnie z PZŁ i nie próbują " zawracać Wisły kijem " - nikomu na zmianach nie zależy,a najmniej myśliwym: gdyby pola były należycie chronione a państwo płaciłoby za szkody,myślistwo straciło by swoją podporę. [QUOTE]To że drapieżnik zabija zwierzę mięsożerne to też selekcja naturalna.[/QUOTE] Drapieżnik wybiera najczęściej najsłabszą lub chorą ofiarę - człowiek,nie. [QUOTE]A człowiek od wieków był tym drapieżnikiem. Popatrz na rysunki naskalne i zobacz ile jest tam o polowaniach a ile o uprawie roślin i co było pierwsze.[/QUOTE] Zdziwię cię,bo według naukowców człowiek na samym początku był ... roślinożercą. [QUOTE]Nic tam nie padło że polujemy z miłości do zwierząt. [/QUOTE] Mam na myśli ogół myśliwych,z którymi rozmawiałem,taki argument padał. [QUOTE]A jaka różnica w śmierci poprzez zdławienie dla tego zająca czy on został zabity by go zjeść, czy tez bez celu? Zawsze to ta sama śmierć. A to nic nie obala, bo polowanie nie polega na tym aby psy zdławiły zwierzynę, tylko aby ją strzelić.[/QUOTE] Różnica jest taka,że mówiłeś,iż zwierzęta giną szybko i bezboleśnie - jak widać,w takich " zabawach ' nie chodzi o " strzelenie ",tylko o zabawę - przypomina to polowania " par force ". Skoro zabijać można w każdy sposób,bo " śmierć to śmierć ",to czemu tak się czepiasz hodowli? - przecież ' dla tej krowy czy świni nie ważne jest,jak zginie " :razz: Widzisz,zawsze można obrócić kota ogonem ;) Zając zostanie zjedzony,posłuży czemuś,a borsuk lub lis zostanie zakopany,spalony lub ciepnięty do rowu - tak też robią myśliwi. Różnica polega też na tym,że my jesteśmy ludźmi i nasze postępowanie nie jest instynktowne,jest ograniczone pewnymi normami moralnymi,itp. [QUOTE]No jako wolny człowiek masz prawo sobie tak woleć. Ja sto razy wolę zjeść zdrową dziczyznę niż świnkę faszerowaną antybiotykami. [/QUOTE] A ja mam prawo wyboru i mogę nie jeść dziczyzny jak i tej świnki ;) [QUOTE]Dlaczego nie podajecie źródeł zewnętrznych cytatów? [/QUOTE] Najwięcej cytatów pochodzi z [url]www.łowiecki.pl[/url]
-
[quote]Gdyby pieniądze za zwierzynę wystarczały na pokrycie szkód to koła nie musiałyby ani zbierać składek od członków, ani sprzedawać części zwierzyny na polowaniach obcokrajowcom. Ubezpieczenie od szkód bankowo byłoby nieopłacalne, bo firma ubezpieczeniowa też musi zarobić a ryzyko wystąpienia szkody prawie stuprocentowe. I nie myśl że rolnik czeka na łatwą kasę, bo koła też nie rozdają pieniędzy rolnikom na lewo i prawo jak leci bo i harytatywną organizacją nie są. Bankowo rolnik więcej pieniędzy by dostał gdyby mu zwierzyna plonu nie zjadła niż dostaje odszkodowań. Ponadto dzik zrobi więcej szkody niż sam jest wart, bo nie tylko trzeba liczyć to co zje, ale też co zniszczy przy okazji buchtując.[/quote]Na pewno znalazłoby się jakieś wyjście,lub ich kombinacja,ale po co,skoro tak jak jest,jest po prostu wygodniej i prościej. [quote]Chmmm zawsze sądziłem że śmierć od kuli jest o niebo lepsza i łatwiejsza niż śmierć głodowa... Ale widać niektórzy woleliby by zwierzyna padła z głodu niż dać komuś ją odstrzelić. No cóż są różne poczucia wartości.[/quote]Tylko że,widzisz - selekcja naturalna jest ... naturalna,śmierć głodowa,także - zwierzęta żyły swoim życiem,swoim rytmem przez tysiące lat,a teraz człowiek narzuca im swój styl życia - najpierw chroni,dokarmia,a potem zabija. [quote]Skoro w hurtowni marnuje się jedzenie to znaczy że to hurtownia ma straty a nie producent. Powinni popatrzeć co się marnuje i mniej zamawiać, wtedy i producent będzie musiał zmniejszyć produkcję skoro będzie mniej zamówień - proste.[/quote]Chyba nie jest to takie proste,skoro tak się dzieje - bogatym krajom bardziej opłaca się zniszczyć nadwyżkę żywności,niż rozdać ją potrzebującym. [quote]Ja jestem świadom tego że żebym coś zjadł to to coś wcześniej musi stracić życie. Nie dorabiam sobie ideologii że jedząc same rośliny nie wpływam na życie zwierząt.[/quote]Wy za to,dorabiacie ideologię do zabijania - piszecie,że zabijacie zwierzęta z " miłości " do nich,itp - czyż nie jest to obłudą? [quote]No zapewne cierpi tak jak i sarna czy zając zagryzany przez lisa - taka sama śmierć. Ale myślę że i tak lepsza jak głodowa... [/quote]A,nieprawda - bo lis nie zagryza zająca bez celu,dla zabawy,a myśliwy zabija lisa i borsuka,dla samego zabicia i nie można tego porównywać - no i obala to mit,że zwierzęta mają szybką i bezbolesną śmierć. Wiesz,sto razy wolę żeby takiego zająca zjadł lis,wilk czy też inny drapieżnik,niż myśliwy - bo drapieżnik walczy o przeżycie,a myśliwy nie. Tu,jeszcze ciekawa wypowiedź myśliwego: [QUOTE]Strzelając sarnę nie czuję żadnej satysfakcji jeśli strzał padł z bliska -wykonanie wyroku. PRZYGODA zaczyna się w momencie kiedy trzeba strzelić w świece i to na granicy regulaminowej odległości przy wietrze i innych niesprzyjających warunkach . Z takiego strzału można być dumnym i dla takich wspomnień warto polować. Innym przykładem może być polowanie na rogacze(samiec sarny) w wysokim zbożu . Widać tylko łeb i trzeba tenże łeb odstrzelić w taki sposób aby nie uszkodzić czaszki. Itd itd .... Ogólnie rzecz biorąc każdy dobry strzał z dużej odległości sprawia jakąś tam przyjemność i nie chodzi o zabicie zwierzaka ( no czasami [IMG]http://www.forum.lasypolskie.pl/images/smiles/mg.gif[/IMG] ) Co jest jeszcze fajnego w strzelaniu? -szum kuli.....bardzo fajny -widok uderzającej kuli....cuś pięknego -odgłos uderzenia w zwierza .... niesamowity -zwalający się zwierz....wg. uznania To naprawdę trzeba zobaczyć,usłyszeć i poczuć aby móc to ocenić i komentować . Dla Ciebie to chore a dla mnie normalne. [/QUOTE]
-
[QUOTE]Państwo płacące za szkody? A co za różnica dla rolnika kto płaci? [/QUOTE] Chyba Wiesz,jaka jest zasada: im więcej zabijesz,tym więcej będzie kasy na szkody i tym mniej szkód - gdyby to państwo płaciło za szkody,nie było by tego parcia - rolnik musiałby już sam stosować środki zapobiegawcze,gdyż państwo nie płaciło by takim,co sami nic nie robią i tylko czekają na łatwą kasę,doszłyby do tego jakieś obowiązkowe i prywatne ubezpieczenia,itp. A bez dokarmiania nie byłoby nadmiaru zwierzyny płowej,z braku pożywienia część populacji padałaby z głodu podczas zimy - selekcja naturalna. [QUOTE]Może natomiast spowodować ograniczenie ilości zwierząt których całe krótkie życie ogranicza się do kilku metrów kwadratowych kojca. Pomijając już wspomniane wcześniej aspekty tego co się ładuje w te zwierzęta zarówno z paszą jak i zastrzykami. Nadprodukcja żywności jest nieopłacalna dla producenta. Nikt nie będzie wkładał kosztów w hodowlę jeśli nie ma z tego zysku. Chyba że mu Państwo do tego dopłaci. A jak na razie do hodowli świń czy krów nikt nie dopłaca, tylko do upraw pól. [/QUOTE] Tak,nieopłacalna ... znajomi pracują w hurtowni spożywczej i wiem,ile żarcia dziennie się marnuje,idzie do zsypu,bo,np.o jeden dzień przekroczyło termin ważności i zdatności do spożycia - z mięsem jest pewnie,podobnie. Myślisz,że hodowcy staliby z założonymi rękoma,gdyby wyczuli konkurencję? - obecnie takiej konkurencji nie ma,bo dziczyzna jest produktem niszowym. [QUOTE][A co do wegan - mi tam wisi co kto je, byle był świadom tylko ile istnień zwierzęcych ginie podczas na przykład opryskiwania roślin które je./QUOTE] Nie rozśmieszaj mnie - powiedz lepiej ile istnień zwierzęcych ginie,żebyś Ty mógł się najeść - każdy kij ma dwa końce :razz: P.S: nie odpowiedziałeś mi jeszcze,czy borsuk,lis szczuty i zagryzany przez psy,nie cierpi i ginie szybką i łatwą śmiercią?.
-
[QUOTE]No tak, niektórym się marzy by każde pole było ogrodzone, najlepiej betonowym dwumetrowym murem bo jest najskuteczniejszy. Piękny byśmy mieli krajobraz wtedy.[/QUOTE] Metod ochrony pól jest sporo,należy je łączyć ze sobą,ale obecnie rolnikowi nie chce się tego robić - jak ktoś pisał,rolnik może sobie pić piwko,bo mu myśliwi pola pilnują :razz: Różne metody ochrony + państwo płacące za szkody + zakaz dokarmiania i może byłoby inaczej. [QUOTE]A co do dokarmiania - zwierzyna była dokarmiana przez myśliwych już wiele lat wstecz i jakoś tej eksplozji dzika nie było...[/QUOTE] Może dopiero teraz zbieracie żniwo tego dokarmiania/ - poza tym,o wpływie / negatywnym / dokarmiania na populację dzików pisał wasz Łowiec Polski. [QUOTE]No właśnie jak widać na przykładzie polowania, hodowla nie jest jedyną metodą zapewnienia mięsa. I jak już sobie też wcześniej wyjaśniliśmy większa ilość spożycia dziczyzny wymusza zmniejszenie popytu na zwierzęta hodowlane, a ponieważ popyt kreuje podaż - wymusza zmniejszenie ilości utrzymywanych w hodowlach zwierząt do stanu który uda się sprzedać.[/QUOTE] Nie pleć bez przerwy tych samych bzdur: nie wyżywisz CAŁEJ ludzkości z polowań,hodowla i tak będzie miała się dobrze i nadprodukcja żywności,też nadal będzie - być może zmieni coś opracowanie syntetycznego mięsa - no ale dla was,to jest nienaturalne,tak samo jak wegetarianizm :razz:
-
[QUOTE]Pamiętaj że obecnie przyrost naturalny dzików wynosi ok. 100-150% stanu wiosennego.[/QUOTE] Brak ochrony pól i dokarmianie,robią swoje.:razz: [QUOTE]mocnego można było spokojnie strzelić bo takich było kilka spotkanych, no ale przecież nie o to chodzi...[/QUOTE] Tzw.selekcja to nawet według części myśliwych jest pic na wodę ... a już w szczególności w przypadku dewizowców - liczy się kasa: [QUOTE]Przykład 1. Przyjeżdża pan dewizowiec na byka. Podprowadzający jest leśniczy, zasiadają na ambonie na wybranego przez leśnika byka. Pojawia się byk 14- obustronnie koronny nie do zdjęcia. Leśnik mówi dewizowcowi, że tego nie strzelamy. Dewizowiec pyta się czy może popatrzeć przez lunetę, bo zapomniał lornetki. Oki, odpiera leśnik, po czym następuje strzał a byk pada… Przykład 2. Przyjeżdżają dewizowcy na dziki. Dewizowców interesują tylko grube odyńce… Polowania zbiorowe na dziki są prowadzone przez trzy dni bez efektów. Zadowolenie stopniowo spada zagranicznych gości, więc zabierani są na nocne polowania przy nęciskach. W końcu jednemu udaje się położyć grubego dzika (sęk w tym ze była to locha). No, ale biznes to biznes… Przykład 3. Dwóch dewizowców przyjeżdża na rogacze. Strzela 14 sztuk w 3 dni, o kryteriach selekcji nie będę pisał, bo nie ma sensu. A swoja drogą ciekaw jestem, jaki jest rekord strzelenia ilościowego kozłów w ciągu jednego dnia przez dewizowca? Przykład 4. To, co najbardziej mnie boli. Polowania zbiorowe dewizowe, ale to wątek na osobną dyskusje… [/QUOTE] [QUOTE]Dla mnie hipokrytą jest ktoś kto chce zakazać zabijania wolno żyjących zwierząt, ale nie ma nic przeciwko intensywnemu tuczowi i zabijaniu zwierząt rzeźnych przyjmując że tak ma być.[/QUOTE] Znasz mnie?,skąd wiesz,ze nie mam nic przeciwko? - mam,ale,niestety ludzie muszą jeść mięso / przynajmniej niektórzy /,a hodowla to jedyna metoda na zapewnienie tego mięsa naszej,przeludnionej populacji / polowania nie wykarmią wszystkich ludzi / - poza tym,myśliwi też jedzą mięso więc to nie jest tak,ze piętnują mięsożerców a sami mięsa nie jedzą - po prostu propagują własne jego źródło - dziczyznę. Myśliwi gardzą też ludźmi,którzy mięsa nie jedzą - z moich rozmów z myśliwymi wynika,że wegetarianin to ... człowiek chory psychicznie,bo wyrzeka się swojej natury,natury drapieżnika - syntetyczne mięso? - też złe - tylko dziczyzna jest jedyną,słuszną drogą. [QUOTE]Ktoś kto jest przeciwko zabiciu lisa na futro, jednocześnie chodząc w polarze poliestrowym którego produkcja już zatruła środowisko, a ten polar potem będzie jeszcze leżał na wysypisku setkami lat.[/QUOTE] Taaak ... będziemy chodzić w futrach / także mężczyźni? :razz:/ - jak jaskiniowcy :cool3: [QUOTE]Ktoś kto kto mi mówi że zabijanie zwierząt jest be, jednocześnie wylewając psu na kark środek na pchły... [/QUOTE] Tego,to już nawet nie będę komentował ...
-
[QUOTE]To nadal nie jest konkret. Ja Ci podam konkret na podstawie mojego koła liczącego 40 członków i mającego obwód w centrum Polski. Na 50 dzików do skupu poszły dwa, na 25 jeleni poszły cztery byki i dwie łanie, z 80 saren - 35. W innym kole gdzie poluję z 15 dzików, 3 jeleni i 20 saren do skupu poszło 5 saren. Są koła gdzie ilość zwierzyny przerasta kilkukrotnie możliwości konsumpcyjne myśliwych i rodzin i tam rzeczywiście duża część zwierzyny idzie do skupu. Ale nie dlatego że myśliwi nie chcę dziczyzny tylko dlatego że nie mają możliwości zjeść takiej ilości. Na przykład na Wolinie jest koło które ma w planie 700 (siedemset) dzików.[/QUOTE] Ale to też działa w drugą stronę: wyraźnie widać,że myśliwi nie polują dla mięsa,ze jest ono jedynie produktem ubocznym polowania - zabija się dużo więcej zwierząt,niż potencjalnie byłoby potrzebne,bo plan trzeba wykonać - nie na więc polowania z głodu,jest polowanie wyznaczone przez cyferki,wyliczenia,itp. - co się urodzi,trzeba wybić. [B]Akteon - [/B]dla mnie myśliwi byli i będą obłudnikami,dla których liczy się przede wszystkim własne dobro - obłudnikami,którzy chcą wmówić społeczeństwu,że największym ich wkładem w ochronę przyrody i zwierząt,jest ... dokarmianie tychże zwierząt,że myśliwy zabija te zwierzęta z ... miłości do nich,że wszelkie drapieżniki,wilki,ptaki drapieżne są " be ",bo " niszczą " im zwierzynę,itp. - obłuda i hipokryzja na każdym kroku.
-
[QUOTE]Konkrety kolego, konkrety. Znikoma tzn jaka? Jakie masz dane ile idzie do skupu a ile idzie na własny użytek? Jeśli chodzi o kwestie finansowe, to czy idzie do skupu czy na własny to dla koła wsio równo kto zapłaci za tuszę - skup czy myśliwy. No i obala Twoją tezę że myśliwi polują przede wszystkim dla trofeów [/QUOTE] Czytam myśliwskie fora,wypowiedzi myśliwych już parę lat i widzę,że zabieranie mięsa na własny użytek nie cieszy się dużą popularnością. [QUOTE]To jest tylko Twoje zdanie którym wyrażasz co Ci się wydaje... [/QUOTE] Jest to najprawdopodobniejszy skutek wzrostu popytu na dziczyznę - konkurent + szkodnik,którego należy tępić. [QUOTE]Ale co Ci w tym przeszkadza że ludzie między sobą rozmawiają takim językiem? Taka mentalność psa ogrodnika - Ja tak nie mówię, więc inni też niech tak nie mówią :roll:. Dla Ciebie sa te określenia śmieszne, bo dla Ciebie są po prostu nic nie znaczącymi wyrazami, a dla myśliwego te wyrazy oznaczają zawsze COŚ.[/QUOTE] Nie tylko między sobą,jak wpakują się na inne forum żeby innych " uświadamiać ",to też posługują się tym swoim " slangiem " ;) - najbardziej wkurza słowo " pozyskanie ',bo nie oddaje istoty tego procederu,a według myśliwych używanie słowa zabić jest nieetyczne,bo ... myśliwi nie zabijają,tylko " pozyskują " :cool3: [QUOTE]Wyciągasz bzdurne wnioski. Słowo łowisko miało być nie używane dlatego że dla 5-latka jest to jeszcze słowo którego znaczenia nie rozumie. To tak jakbyś w podstawówce chciał nauczać fizyki kwantowej. Po za tym mam prośbę, jak wklejasz cytaty, to podpisuj kto i gdzie to napisał. Pogadaj z dziećmi co mają rodzinę na wsi, bez spotkań z myśliwymi Ci od razu powiedzą co im rodzina mówi o lisach... Bo te z miast niestety lisa znają tylko z ZOO.[/QUOTE] Z łowiskiem być może Masz rację,ale zauważ też,że ciężko by było 5-cio latkowi wytłumaczyć,że łowisko to miejsce,gdzie myśliwi zabijają zwierzęta :cool3::razz: A co do lisa i drapieżników: jak młody człowiek może mieć w przyszłości szacunek do zwierząt,skoro od dziecka utwierdza się go w przekonaniu,że to szkodnik?. [QUOTE]Tobie się tak kojarzy, myśliwemu nie. Dlatego Ty używaj sobie noga a myśliwy niech sobie używa badyl. Łapa jelenia - w sumie ciekawie to brzmi hehehe.[/QUOTE] Można jeszcze powiedzieć kończyna lub odnóże :razz:
-
[QUOTE]Najliczniej strzelaną zwierzyną grubą są obecnie dziki. 95 % strzelanych dzików to osobniki do lat 3 bez trofeum. Więc raczej dla mięsa. Z łań czy kóz też trofeum nie ma...[/QUOTE] Nie zmienia to faktu,że znikoma część tego mięsa idzie na,tzw. " użytek własny ",tylko do skupu i na eksport,żeby było czym płacić za straty - błędne koło. [QUOTE]Być może i byłby zwiększony nacisk na odstrzał drapieżników. Ale myślę że nie było to i tak porównywalne z masowym truciem gryzoni w fermach zwierząt czy składach żywności. No ale zaraz się pewnie dowiem że szczur to szkodnik i to jego wina że sobie szuka tu a nie gdzie indziej jedzenia...[/QUOTE] Nie być może,a na pewno - już teraz drapieżniki maja przekichane,a co by było,gdyby dziczyzna stanowiła większy procent rodzimego rynku? - znowu powróciłby termin " szkodnik " i były by argumenty za tępieniem wszelkich drapieżników,jako konkurencji. [QUOTE]Jeśli chodzi o gwarę myśliwską - nie rozumiem co komu przeszkadza że na nogę mówię cewka, badyl, czy bieg. ... Tiaaa... słowo badyl zdecydowanie łagodzi znaczenie słowa noga, które jest po prostu straszne... :roll: Bo widzę nadal pozostajemy przy niezmiennym rozstrzaskanym. Dla myśliwego w słowie badyl są zawarte od razu dwie informacje - część ciała i gatunek.[/QUOTE] Przeszkadza mi,gdy zamiast krew myśliwi mówią " farba ",zamiast zabić - " pozyskać ",poza tym,wiele myśliwskich określeń brzmi po prostu śmiesznie,jeśli nie głupio: oczy zająca - trzeszcze,nos lisa - wietrznik,itp,itd. Być może to tradycja,ale też i kamuflaż - żeby tylko,broń Boże nie powiedzieć wprost,o co nam tak naprawdę,chodzi :razz: [QUOTE]Nie traktuj lekcji jako sztywnego wykładu ,niech to bedzie luźna pogadanka o łowiectwie .Zabierz pomocne materiały ,do dzieci najbardziej bedą przmawiały zdjęcia ,z książek lub albumów obrazki ,szkice a Ty dodasz do tego swój komentarz . Jak jest możliwośc to można wyświetlić film.Opowiedz jaką rolę spełnia myśliwy w przyrodzie (unikaj tu fachowych terminów łowieckich np. "łowisko "lepiej zastąpić "las ,pole") a).myśliwy jako GOSPODARZ LASU i jego mieszkańców czyli zwierząt leśnych - np.zdjęcia z sadzenia lasu ,budowy paśnków lub budek,dokarmiania zwierzyny ,walki z wnykarstwem ,do tego krótki komentarz b).myśliwy jako TRADYCJONALISTA (opowiedz iż mamy sówj jezyk łowiecki np.pokaż zdjęcie zająca szaraka i nazwij że uszy to słuchy że oczy to : trzeszcze itd. jeżeli masz możliwość to możesz "puścić " z płyty CD sygnały łowieckie (ja miałem sygnalistę na swojej pogadance oraz na apelu przy rozdawaniu nagród).Frajda dla dzieci niesamowita!!! Opowiedz o Naszym patronie św .Hubercie c).myśliwy i POLOWANIE - możesz wziąć akcesorja myśliwskie (lornetka,wabiki ,torba myśliwska może jakieś medle Król polowania ,lub ozdnaki łowieckie trofea najlepiej oręż z dzika (unikaj trofeum z czaszką ) bo zaraz bedziesz miał tysiące pytań jak to się preparuje itd. Pamietaj żeby powiedzieć o psie myśliwskim który jest wiernym Towarzyszem łowów (pokaż rasy psów i krótko omów) Wytłumacz że polujemy na polach żeby ochraniać pola z zasiewami ,czyli żeby rolnik mógł zebrać plony z tego co zasiał i później mógł sprzedać ziarno (możesz tu powiedzieć że dziki uwielbiją kukurydzę tak jak dzieci popcorn - będzie humorystyczne ,że polujemy na szkodniki takie jak lis,co wykrada kury lub niszczy gniazda ptaków Musisz dotrzeć do wyobraźni dzieci że polowanie ma pozytywny oddzwięk,czyli ochrona pól i walka z szkodnikami ....[/QUOTE] Jak widać,dzieciom też lepiej nie mówić otwarcie - łowisko,polowanie,itp. - ale za to należy używać słowa " szkodnik " i podkreślać,że myśliwy to taki dobry pan,który broni biednych rolników,ich pola i kury przed " szkodnikami " :razz: P.S: co do " badyla ' to ja wolę określenie noga lub łapa - badyl kojarzy się bardziej z ułamaną częścią gałęzi,niż ze zwierzęcą kończyną.
-
[B]Akteon[/B] - niestety,ale problem polega na tym,że zwierzęta hodowlane zostały wyhodowane właśnie w tym celu,jakiemu obecnie służą i większe spożycie dziczyzny nie zmieni ich losu,ich przeznaczenia - jedyne co możemy zrobić,to walka o jak najlepsze warunki życia,hodowli i uboju - to możemy zrobić. Jak już mówiłem,promocja dziczyzny odbiłaby się negatywnie na naturalnych drapieżnikach,które już teraz są oskarżane przez myśliwych o " wybijanie " im zwierzyny - wilk jest zły,bo " niszczy ' im jelenie,sarny i dziki,itp. - większe spożycie dziczyzny = większa konkurencja = tępienie drapieżników. [QUOTE]jeśli myśliwy będzie strzelał tylko do tego, co zje lub zapekluje na zimę,[/QUOTE] Myśliwy nie poluje dla siebie,tusze są własnością koła,myśliwy może je tylko odkupić,poza tym myśliwi nie polują dla mięsa,tylko żeby " wykonać plan " - nieważne,czy jest głodny czy nie - to co zostało przeznaczone do zabicia,musi zginąć - myśliwi piszą,że to jest " ochrona,hodowla i pozyskanie zwierzyny ",ale nie wszyscy w to wierzą: [QUOTE]Z tych haseł to o ochronie i hodowli lepiej żeby, jak dotychczas pozostała zasłona milczenia. Pozostaje pozyskanie tego co, jak bozia da, to się wyhoduje samo.[/QUOTE] Myślistwo to obecnie hobby,drogie hobby,sposób na podniesienie statusu społecznego,lub na nawiązanie kontaktów biznesowych - mięso to skutek uboczny,i tak dla myśliwych najważniejsze są trofea,nie mięso.
-
[QUOTE]Społeczeństwo to nie tylko warstwa najuboższa, to także ludzie średnio zamożni jak i Ci najbogatsi. Po za tym wysoka cena dziczyzny w sklepie wynika z małego popytu. Ponieważ firma na każdy przerobiony kilogram musi dać dużo większy nakład pracy niż gdyby tego przerabiała tonami dlatego narzuca wysokie marże. Obecnie cena dzika w skupie wynosi ok. 2-2,5 zł a cena półtuszy wieprzowej 8,4 za kg. Więc o czym mówimy?[/QUOTE] Mimo wszystko ta półtusza wieprzowa jest kupowana,bo w zupełności wystarczy przeciętnemu człowiekowi,także z warstwy średnio zamożnej - dziczyzny próbują osoby,które szukają czegoś nowego,lub ci,którzy maja styczność z myśliwymi - poza tym,myślistwo to nie tylko zabijanie dla mięsa,to zabijanie ogólnie,także konkurencji - im większy byłby popyt na dziczyznę,tym większa była by presja na wszelkie drapieżniki,jako na " szkodniki łowieckie ",które by tępiono coraz bardziej żeby pozbyć się konkurencji - człowiek panem i władcą.
-
[B]Juzer[/B] - w kwestii dzików i dokarmiania: [QUOTE] Populacja dzika wzrasta z roku na rok, ale tragedii nie ma, ale wzrost widoczny. Najgorzej jest w kołach, gdzie w sposób wariacki dokarmiano zwierzynę - jak w chlewie.[/QUOTE]
-
Nawet największe spożycie dziczyzny nie zmniejszy produkcji mięsa,to ułuda - nie ma i nie będzie tyle dziczyzny,żeby konkurować z hodowlą,poza tym głodni ludzie / w większości biedni / nie patrzą na to,co jedzą byle by się najeść. A co do oprysków,to dzikie zwierzęta obecnie najczęściej żywią się na polach,szczególnie dziki,więc szansa na skażenie jest raczej spora.
-
Widzisz,mimo wszystko niektórym ludziom jest przykro i takich ludzi jest coraz więcej - globalny wegetarianizm to ułuda ;) ale można powiedzieć,że świadomość ludzi się zmienia. Nadal nie odpowiedziałeś mi w kwestii cierpienia na filmikach w linku.
-
[QUOTE]Owszem dla wszystkich nie, ale im więcej było by konsumowanej dziczyzny tym mniej by musiało być hodowanych zwierząt rzeźnych ktorych jakoś mięsa jest jak wyżej, a i warunki hodowli nieporównywalne[/QUOTE] Hodowla to biznes,to że Ty ie kupisz nie oznacza,ze produkcja zmaleje - obecnie i tak jest nadprodukcja żywności,którą bardziej opłaca się zniszczyć,niż rozdać potrzebującym,głodnym - poza tym,z rozmów z osobami kosztującymi dziczyzny wynika,że nie jest to nic specjalnego,zauważ też,że dzikie zwierzęta żywią się na pryskanych,sztucznie nawożonych polach,więc ich mięso wcale nie jest aż tak zdrowe: [QUOTE]Słyszałem kiedyś audycję radiową, w której jeden stary myśliwy twierdził, że mięso - dziczyzna jest b. zdrowe, bo zwierzyna instynktownie wyszukuje tylko zdrowe nieskażone ziółka i tylko te zjada. Przez przypadek, mieszkam tuż przy lesie i stale obserwuję żerujące zwierzęta na polach. Szczególnie lubią te pola, gdzie stosuje się obfite nawożenie i dużą ilość oprysków. Zielonka z takich pól jest nieporażona chorobami grzybowymi i niepogryziona przez owady, a z powodu nawożenia, w tym dolistnego - jest soczysta i smaczna. Właśnie wczoraj, mój sąsiad rolnik pryskał swoje oziminy trucizną na skrzypionki. Na opakowaniu trucizny pisało: na pole potraktowane środkiem nie wolno wpuszczać zwierząt przez 60 dni. Tymczasem sarny pasące się na opryskiwanym polu nawet nie raczyły go opuścić w czasie pracy traktora i jadły świeżo opryskane rośliny. A wieczorem, jeszcze nie zrobiło się ciemno, a już widziałem sylwetki jeleni i dzików na tymże polu. W tej sytuacji ceny dziczyzny w pewnym sklepie w pobliskim mieście, wcale nie wydają się wygórowane - skoro zawierają taką wkładkę. Te ceny to: 45 zł/kg - żeberka z dzika; 120 zł/kg- comber z jelenia itp. Amatorom dziczyzny życzę smacznego. [/QUOTE]
-
Tylko że to jest NIEREALNE - dziczyzny nie starczy dla wszystkich ludzi,hodowla jest jedynym gwarantem wyżywienia naszej ciągle rozrastającej się populacji - poza tym,większość ludzi jada normalne mięso i jakoś żyje ;) Można też nie jeść mięsa,znam osoby / vege,które są dużo zdrowsze nie jedząc w ogóle mięsa - ale to też zależy od organizmu człowieka.
-
[quote]Tak jak Ty byś nigdy nie kupił tych egzotycznych gatunków, tak ja bym nigdy nie podał swojemu rocznemu dziecku mięsa z fermowych kurczaków, świń czy krów. Wolę by jadła zdrowo! Wystarczy poczytać fora hodowców żeby zobaczyć co się ładuje w te zwierzęta:[/quote]Rozumiem,że teraz wszyscy powinni się przerzucić na zdrową i smaczną dziczyznę? - kto Ci broni kupować mięsa,drobiu i jaj z ferm ekologicznych,z hodowli nieklatkowych? - są takie ;) Nigdy nie jadłem ośmiornicy / czym chwali się [B]Juzer[/B] i nie zamierzam jej jeść - czy to taka zbrodnia?. i jeszcze - kultura myśliwego: [quote]niniejszym ogłaszam: 1 - short apel do mysliwych. W miastach i tak nas nie polubią - chyba że bezpośrednie otoczenie, z którym da się podyskutować normalnie a nie tak, jak tutaj. 2 - Obrońcy zwierząt i zieloni - weźcie się kuźwa w koncu do roboty. Kłapać na necie potrafi nawet 12 latek. Idź baranie. posadź drzewo. Posprzątaj chodnik z psich gówien ZRÓB COŚ ZAMIAST PIEPRZYĆ NA FORUM 3 - łobodzinski - jeteś tchórzem. narobiłeś bajzlu i nie potrafisz / nie chcesz / boisz sie otwartej konfrontacji. Przez mail Cie nie ugryzę. 4 - na festiwal przybywa Fairh No More - więc ... 5 - mam was w dupie. idę strzelic dziczka na wiwat. [/quote] zadufanie myśliwych: [QUOTE]Myśliwi, polują bo tak chcą, mają realny wpływ na ekologię, liczebność , rozmieszczenie i skład gatunkowy zwierząt w środowisku. Ich działalność na mocy ustawy jest chroniona prawem. W związku z materialną odpowiedzialnością za zwierzynę są w obecnej sytuacji gospodarczej i prawnej niezbędni i niezastąpieni. Dzięki sprawnej organizacji mającej intelektualne( własne stacje badawcze) i materialne oparcie gospodarują na olbrzymich terenach, mogąc prowadzić akcje zalesień wsiedleń, redukcji, a nawet budowy zbiorników wodnych na swoim terenie. Są w stanie naukowo argumentować większość swoich działań Co za tym idzie mogą sobie w dobrych humorach , rekreacyjnie polować, grając wam na nosie. A teraz ekologiczne zielone oszołomy: Wasza działalność mimo wielu lat prób nie jest nawet w stanie zakłócić dobrego samopoczucia myśliwych, nie macie praktycznie żadnego wpływu poza incydentalnym, ani na ekologię ani na zwierzynę ani na skład gatunkowy fauny w waszym otoczeniu. Wasza działalność a szczególnie wszelkie akcje z reguły są sprzeczne z obowiązującym prawem. Wasze istnienie przez większość ludzi jest odbierane jako pohukiwania nieszkodliwych szaleńców, materialnie nie ma z waszej działalności żadnego pożytku. A co za tym idzie jesteście wiecznie wkurzonymi szemrającymi po kątach, nie posiadającymi żadnej mocy sprawczej szaraczkami. Na dodatek prawie kazdy myśliwy swoją wiedzą o ekologi zwierząt was po prostu rozkłada. Pewnie stąd ta frustracja. Myślistwo nie jest tanią pasją, dlatego też biorą się za nią ludzie dobrze zorganizowani, o jasno wytyczonych celach, często ustabilizowani życiowo i materialnie. Za naszymi działaniami stoją sztaby naukowców często z tytułami profesorskimi, mamy wsparcie uczelni wyższych zasilających nasze szeregi wykształconą kadrą, poparcie wśród większości pracowników LP. Zieloni pseudoekolodzy to banda potarganych nieudaczników, z pretensjami do wszystkich i wszystkiego z nieuregulowanym życiem osobistym i często materialnymi problemami. Chaotycznie podejmujący różne działania które następnie zarzucają nie widząc szybkich efektów. Bez poparcia zaplecza intelektualnego i materialnego. Zle zorganizowani. [IMG]http://forum.przyroda.org/images/smiles/jezyk_.gif[/IMG][/QUOTE]
-
[QUOTE]To ponawiam pytanie o krewetki, homary i inne małże. A łapanie w siatki dziko żyjących śledzi i dorszy? To też jest "zbyteczne". Przecież są hodowlane karpie z marskością wątroby od intensywnego tuczu. Przecież produkcja wieprzowiny też wystarczy. To po co wołowina i drób? Raz piszesz, że nie można zabijać "czujących stworzeń". Raz piszesz że można. A które konkretnie? Nie każdy chce żreć tylko mortadelę.[/QUOTE] Widzisz,nigdy nie kupiłbym czegoś do jedzenia,co pochodzi z tak egzotycznych gatunków jak te,o których piszesz,z czystego szacunku dla tych stworzeń - bo ja do niczego nie potrzebuję krewetki,homara,czy małży,ani śledzia,dorsza czy tuńczyka ( ryb nie lubię,drobiu też ) - według mnie,przeciętnemu Kowalskiemu dziczyzna nie jest do szczęścia potrzebna,jadają ją tylko szychy i myśliwi ;) [QUOTE] Wilk na granicy wyginięcia... A przed redukcją jeleniowatych w latach '90 na wilka się polowało i nie był na granicy niczego.[/QUOTE] A po redukcji? - nie miał się czym żywić i był tępiony aż do 1998 roku,kiedy to został objęty ochroną - jak coś znajdę na ten temat,to tu wkleję. Poza tym,twoi koledzy po strzelbie ubliżają tym drapieżnikom,wyzywając je od " burasów "," szaro burej zarazy " i " wilczej plagi ",bardzo podoba im się również tępienie wilków,a co niektórzy nawołują wręcz do kłusownictwa: [QUOTE] [COLOR=#000000]2. Strzelanie wilków w Słowacji. W Słowacji na wilki się nie poluje tylko się je tępi. Przez cały rok - skorzystały na tym m.in. "polskie" przygraniczne dziki. Mamy ich zdecydownie więcej niż kilka lat temu. A wilka jakby mniej. Poza tym w Słowacji strzela sie oficjalnie kilkadziesiat niedźwiedzi (ok 40). Nieoficjalnie (prawdopodobnie) ok 150. Dlaczego? Obwody są prywatne a mało kto jest na tyle "zielony" żeby karmić niedźwiedzie zamiast dzików. 3. Jak jestem przy dokarmianiu: u nas praktycznie wszystkie karmiska i nęciska są w tej chwili "okupowane" przez żubry lub niedźwiedzie. Czasem po prostu ręce opadają. 4. CZy Skandynawowie przestrzegają prawa? Na pewno bardziej niz My Polacy. Ubiegłoroczny dewizowiec z Finlandii zaskoczony dużą ilościa wilczych tropów połączoną z ochroną drapieżnika, zapytał mnie czy .... Polscy myśliwi nie mają w samochodach łopat? Bo każdy fiński mysliwy takową w bagażniku auta wozi... Czyżby Wałęsy słuchali (przemówienie o "braniu swojego interesu w ręce")? A może ludzie w "obcych krajach" mają w d..ie durne prawo? To tak na marginesie "kłusownictwa wyssanego z mlekiem matki". .... [/COLOR][COLOR=#000000]w spr. wilka: "doceniam" i naszych Kolegów ale Słowacy przy strzelaniu wilka nie "czają się". Okres polowań trwa tam bodajże przez 3 miesiące a strzelają (prawie oficjalnie) przez cały rok. Od kilku lat w odpowiedniku naszego powiatu (po sąsiedzku za granicą) strzelanych jest corocznie kilkanaście (bliżej 20 niż 10) wilków. Wg tychże Słowaków nieoficjalnie "leży" tyle samo lub więcej. Pojedyncze wilki znikające po polskiej stronie to w porównaniu z tym małe piwo...[/COLOR] [/QUOTE] i o innych drapieżnikach: [QUOTE][COLOR=#000000]Z innej beczki: w naszej Ojczyźnie żubr, niedźwiedź a od kilku lat ryś są "nietykalne". Przypadki kłusownictwa tych gatunków są sporadyczne i w przypadku 2 pierwszych gatunków są one najczęściej wynikiem pomyłek. A w Niemczech? Michael mający obwód u podnóza Alp wspomina mi, że strzelił rysia. Pytam gdzie? W Polsce (wtedy jeszcze wolno było na nie polować), Rosji itp.? Nie .... U mnie w obwodzie.... Jak to u Ciebie?.... Tak to: "zieloni" wypuścili bez zgody władz 2 pary rysi niewiadomego pochodzenia. Mimo wszystko państwo pigułkę przełknęło i rysie w lesie zostały. Do czasu. Okazało się, że gdy kot upoluje sarnę i sobie ją schowa, znajdują ją dziki i zjadają. Więc gdy zgłodnieje zabija następną itd. Trwało to dopóki kocur nie spotkał się z wiązką śrutu.... W każdym razie rysi tam już nie ma.... O ostatnim (chyba zeszłorocznym) niedźwiedziu nie wspomnę...[/COLOR] [/QUOTE] [QUOTE]Redukcja jeleniowatych Ci się nie podoba, abstrahując od przyczyn, ale za chwilę piszesz o nadmiernym rozrodzie na skutek dokarmiania. Policz sobie plon kukurydzy w obwodzie polnym o powierzchni powiedzmy 7 kha i porównaj z masą karmy, wywiezionej przez koło łowieckie. Wyjdzie czarno na białym, co jest istotnym powodem wzrostu rozrodczości, a co nie.[/QUOTE] Zrozum że to nie ja podaję kukurydzę i nęciska jako przyczynę wzrostu populacji dzika,tylko Łowiec Polski - poza tym,gdyby skutecznie zachęcać rolników do ochrony upraw,zamiast cieszyć się,że dzik żeruje na polu,było by tych dzików mniej. [QUOTE]Zdecyduj się w końcu - czy myśliwi powodują nadmierny wzrost czy "wybijają". [/QUOTE] Może powodują nadmierny wzrost,żeby potem wybijać? ;) [QUOTE]Wydzierżaw obwód, płać odszkodowania, nie poluj, skoro tak Ci zależy na możliwości "oglądania". Ja płacę z własnej kieszeni. [/QUOTE] Kto Ci każe dzierżawić,płacić - robisz to dla własnej przyjemności,nie z miłości do zwierzątek. [QUOTE]Ale jak długo polowanie nie zagraża populacji, nie jest moralnie gorsze od hodowli i uboju. A pewnie jest o tyle lepsze, że powoduje mniej cierpienia.[/QUOTE] Czy na wklejonych przeze mnie filmikach / link / jaźwiec / borsuk i lis szczute psami,nie cierpią?,czy ich śmierć jest tak szybka,że " nie poczują bólu? - czy lis szczuty przez psy w sztucznej norze nie cierpi psychicznie / o ile nie odniesie ran /?.
-
[quote] Wilk a sprawa polska [URL="http://www.laspolski.net.pl/index.php?topic=6_2006"]‹ Numer 6/2006 ›[/URL] [B]Wilk objęty całkowitą ochroną słono kosztuje podatnika. A społeczeństwo, niegdyś bardzo przychylnie nastawione do wilków, nie akceptuje już wzrostu populacji tego gatunku. Coraz mocniejsze są także głosy, że niezbędne jest prowadzenie jego odstrzału.[/B] W Zatwarnicy kupujemy najnowszy numer "Gazety Bieszczadzkiej". Już z pierwszej strony czerwoną czcionką kłuje w oczy tytuł "Wilczy apetyt". W tym roku wilki jakby rozsmakowały się w bieszczadzkich psach. Kazimierz Ślączka z Jałowego stracił Niunię i Bolka. Mieszkająca kilkadziesiąt metrów dalej Danuta Sadkowska pożegnała Lolka i Rudego. Wiktor Domaradzki nie zobaczy już swej siedmiomiesięcznej dalmatynki Diany... Takich przypadków artykuł wymienia około dziesięciu, z samych tylko okolic Ustrzyk Dolnych. Wszędzie ślady wskazują jednoznacznie - sprawcami były wilki. Tyle gazeta. Według ostrożnych szacunków w ciągu ostatnich siedmiu lat wilki zabiły w Bieszczadach kilkadziesiąt psów podwórzowych. Szczytem bezczelności z ich strony było porwanie airdale teriera z podwórka Franciszka Kaźmierczyka, jednego z największych polskich wilczarzy (ma on na koncie 58 upolowanych wilków). Przypadki zagryzania psów dotyczą nie tylko Bieszczadów. - W latach 2004 i 2005 na terenie mojego leśnictwa wilki zjadły ponad 20 psów. Zdarzały się przypadki porwania psów z łańcuchów - mówi leśniczy Ryszard Krzaczkowski z Nadleśnictwa Narol, położonego na skraju Puszczy Solskiej. - Najprawdopodobniej sprawcą wszystkich ataków była stara wadera, chodząca z jednym młodym. Ile dokładnie psów padło łupem wilków, tego nie wie nikt, gdyż odkąd zaprzestano wypłaty za nie odszkodowań, zjedzonych psów nikt już nie zgłasza. Zgłaszane są natomiast inne zagryzione zwierzęta. I tak, od wprowadzenia ochrony gatunkowej, wilki na Podkarpaciu zagryzły 1343 owce, 12 koni, 54 krowy i 65 kóz. Suma wypłaconych w tym regionie odszkodowań przekroczyła 500 tys. złotych. - Czy jesteśmy w stanie płacić tak duże pieniądze na ochronę gatunku, który w istocie wcale nie jest zagrożony wyginięciem? - pyta Edward Marszałek z RDLP w Krośnie. Coraz częściej myśliwi i leśnicy przebąkują, że wilka jest już tyle, iż można by powrócić do - ograniczonego, ale jednak - odstrzału. [B]Tyle, to znaczy ile?[/B] Z ostatniej przeprowadzonej w Polsce inwentaryzacji wilków (koordynowanej przez Zakład Badania Ssaków PAN w Białowieży) wynika, że bytują one w 39 nadleśnictwach i 13 parkach narodowych. Ogólna liczba watah stwierdzonych w sezonie 2004/05 wahała się od 113 do 135, przy czym największą ich liczbę odnotowano w Karpatach i na Pogórzu Karpackim (ok. 45 watah) oraz na Roztoczu i w Kotlinie Sandomierskiej (ok. 25). Średnia wielkość watahy wyniosła 4,9 osobnika, a największa stwierdzona miała 12 osobników. W sumie daje to 600-700 osobników. Czy to dużo czy mało? - W skali całej Europy jest to gatunek zagrożony - mówi prof. Włodzimierz Jędrzejewski z ZBS i wymienia potencjalne zagrożenia: fragmentację środowiska, zaburzenie korytarzy ekologicznych i kłusownictwo. - Jeżeli do tego dołączymy jeszcze polowania, to w przypadku tego gatunku, który ma duże wymagania środowiskowe i stosunkowo powolny rozród, można łatwo doprowadzić do wytępienia lokalnych izolowanych populacji. - To jest wyłącznie ideologia - mówi doc. Kajetan Perzanowski ze Stacji Badawczej Fauny Karpat PAN w Ustrzykach Dolnych. - Wilka rzeczywiście nie ma w krajach Europy Zachodniej, gdzie dawno temu został wytępiony, natomiast w Europie Wschodniej nie jest to gatunek zagrożony, a już na pewno nie w Karpatach. Jego wprowadzenie na listę gatunków chronionych było decyzją nie popartą żadnymi argumentami merytorycznymi, lecz raczej polityczno-społecznymi. Nie przyniosło ono zresztą ani znaczącego wzrostu liczebności wilka, ani też poszerzenia jego zasięgu. Przypomnijmy, że całkowita ochrona tego gatunku datuje się od roku 1998. Po II wojnie światowej był to gatunek łowny bez okresu ochronnego. W 1955 r. wprowadzono nakaz eksterminacji tego gatunku, a za każdą pozyskaną sztukę płacono nagrodę (1000 zł za wilka zabitego na polowaniu indywidualnym, 500 zł - na polowaniu zbiorowym i 200 zł za szczenię wybrane z gniazda). Przez następne cztery lata barbarzyńskimi metodami zabijano rocznie 350-420 tych zwierząt, aż wreszcie uznano "wilczą plagę" za opanowaną. W 1975 r. wprowadzono wilka na listę gatunków łownych i zniesiono nagrody. Nieco unormowało to odstrzał, choć w Karpatach w latach 1980-90 odstrzelono łącznie prawie 900 sztuk. W 1995 r., pod naciskiem społeczności międzynarodowej, w tym znanej ze swych akcji ochrony praw zwierząt francuskiej aktorki Brigitte Bardot, objęto wilka ochroną, z wyjątkiem województw, gdzie był on najliczniejszy - ówczesnego krośnieńskiego, przemyskiego i suwalskiego (w tych dwóch ostatnich chroniony był jednak na mocy osobnych rozporządzeń wojewodów). - Na wszelkie sposoby walczyliśmy o to, by nie wpuścić go na listę zwierząt chronionych, bo wiedzieliśmy, że jak jakiś gatunek już się na niej znajdzie, bardzo trudno wydobyć go z powrotem. Przykładem jest kruk, który wszedł na nią kiedyś, a teraz wszędzie kręcą się tabuny chronionych kruków, pożerających młode zające, jaja i pisklęta ptaków - mówi Andrzej Pawlak, myśliwy z Bieszczadów. - Niestety, stało się... Trzy lata później wilk znalazł się pod ochroną na terenie całego kraju. [B]Zmiana mentalności[/B] Człowiek wilka nigdy nie darzył szczególną sympatią. We wszystkich bajkach - od "Czerwonego Kapturka" po "Opowieści z Narnii" wilk występuje zawsze jako stworzenie podłe i okrutne, sługa złych sił. - Zawsze tam, gdzie był człowiek, wywierał on presję na wilki - mówi Adrian Bagnowski, leśniczy z Nadleśnictwa Pomorze (RDLP w Białymstoku), który zwierzęta te obserwuje często przez okna swej leśniczówki w Puszczy Augus-towskiej. Jego zdaniem, ochrona paradoksalnie zdaje się nie służyć temu gatunkowi. - Już teraz wilki coraz częściej szukają pokarmu w pobliżu osad ludzkich. Jeszcze kilka lat takiej ochrony, a zaczną żerować na śmietniskach, tak jak czynią to obecnie kruki w Suwałkach czy niedźwiedzie na przedmieściach alaskańskich miast - mówi. Coraz więcej, i to nie tylko w górach, jest przypadków, gdy wilki nie ustępowały drogi jadącemu samochodowi, bądź też oddalały się od pilarzy na zrębie dopiero wówczas, gdy ci odpalili piły. - To, że wilk przystaje i patrzy na człowieka, wcale nie znaczy, że chce go zaatakować! - broni wilków dr Sabina Pierużek-Nowak ze Stowarzyszenia dla Natury "Wilk". - Zwierzęta te mają w świetle dziennym słabszy wzrok w porównaniu do człowieka. Przy niekorzystnym wietrze trochę czasu zajmuje im ustalenie, na co właściwie patrzą. Według niej, wilki zawsze zimą zbliżają się do ludzkich osad, gdyż podążają za swym głównym pokarmem. Gdy ze względu na grubą pokrywę śnieżną w górach zaczyna brakować pokarmu, kopytne schodzą w doliny - te zaś w większości zajęte są przez osiedla. Zwierzęta bytują więc na granicy polno-leśnej, a przybyłe za nimi wilki znajdują się przez to bliżej innego rodzaju pokarmu - psów. - Masowe przypadki porywania psów z podwórek świadczą o tym, że coś się jednak zmieniło w mentalności samego drapieżnika - mówi doc. Perzanowski. - To są zwierzęta bardzo inteligentne i szybko nauczyły się, że człowiek im nie zagraża. Wprowadzenie kontrolowanego odstrzału przypomniałoby im, że człowiek jest zagrożeniem i należy trzymać się od niego z daleka. Włodzimierz Jędrzejewski przypomina jednak, że psy zabijane są przez wilki także w krajach, w których gatunek ten nie jest pod ochroną - na przykład na Białorusi, gdzie na wilki poluje się bardzo intensywnie, każdej zimy zabijają one wiele psów podwórzowych. Według niego problemem jest nie brak płochliwości, lecz niedostępność innych ofiar. [B]Ciągnie wilka... z lasu[/B] - Już osiem lat temu przewidywałem, co się stanie. Jako pierwsze wyginą dziki, potem w Bieszczadach skończy się jeleń, a wilki - nie kojarząc człowieka z zagrożeniem - zaczną zbliżać się do ich osad i wyjadać owce - mówi Andrzej Pawlak. - Nie spodziewałem się, że moje prognozy tak szybko się sprawdzą. Ocenia się, że na terenach leśnych zamieszkałych przez wilki, łupem tych drapieżników pada 25% populacji dziko żyjącej zwierzyny kopytnej. Na terenie większości bieszczadzkich nadleśnictw jelenie, sarny, dziki i zające występują już prawie w śladowych ilościach, w wyniku czego leśnicy obserwują stale pogłębiający się stan załamania podstawowej populacji tych niegdyś licznych tutaj zwierząt. Statystyki są w tej kwestii zatrważające, ponieważ tylko na terenie jednego województwa podkarpackiego w sezonie 2004/05 wilki upolowały ponad 400 dzików, jeleni i saren. Notoryczny brak naturalnego pokarmu w lesie skłania głodne drapieżniki do polowań na terenach znajdujących się we władaniu człowieka. Choć według dr Sabiny Pierużek-Nowak wilki zawsze zbliżały się zimą do osad ludzkich, w opinii miejscowej ludności ten nieufny i płochliwy niegdyś gatunek przełamał barierę strachu i coraz śmielej zapuszcza się na tereny zurbanizowane. Polują tuż przy ludzkich zabudowaniach, a ich łupem stają się coraz częściej psy, kury, gęsi, kaczki, a nawet świnie. W grudniu 2005 r. minister środowiska wydał jednorazową zgodę na odstrzał czterech bieszczadzkich wilków. Odstrzał mógł być przeprowadzony do 28 lutego. Przy sporym wysiłku udało się upolować jedynie trzy osobniki, które według relacji podchodziły do ludzkich siedzib, by polować na zwierzęta gospodarskie. Przypadków, gdy minister środowiska wydał zgodę na odstrzelenie problematycznych wilków, było w całej Polsce od czasów wprowadzenia ochrony zaledwie kilka. Tymczasem zdaniem Perzanowskiego, aby ustabilizować sytuację, trzeba by tylko na terenie Bieszczadów strzelać rocznie co najmniej kilka osobników. Według Pawlaka - kilkanaście. Zaniepokojeni nasilającymi się atakami wilków hodowcy zwierząt gospodarskich żądają od władz odpowiedzialnych za ochronę środowiska wypłacania pełnych kwot za zabite zwierzęta. Jak zatem widać, wilk objęty całkowitą ochroną słono kosztuje podatnika. A społeczeństwo, niegdyś bardzo przychylnie nastawione do wilków, nie akceptuje już wzrostu populacji gatunku. Niektórzy biorą więc sprawy w swoje ręce... [B]Tajemnica Poliszynela[/B] Artykuł w "Gazecie Bieszczadzkiej" kończy się wypowiedzią jednego z poszkodowanych: - Ja bym im dał radę i sprawę załatwił, ale się boję, żeby inna zwierzyna się nie nażarła i nie pozdychała. Chodzi oczywiście o wykładanie trucizny. O tak, ludzie nie zapomnieli o starych, sprawdzonych metodach tępienia drapieżników. Mieszkańcy Bieszczadów na pytanie, czy słyszeli o przypadkach nielegalnego pozyskania wilka, odpowiadają żartobliwie: Dzisiaj jeszcze nie. - Do 1995 roku w Bieszczadach odstrzeliwano średnio 35 wilków rocznie. Teraz nieśmiało mówi się o co najmniej kilkunastu nielegalnie pozyskiwanych wilkach w roku. Jest to przynajmniej połowa pozyskania z okresu przed wprowadzeniem wilka na listę gatunków chronionych - czytamy w pracy magisterskiej Tomasza Kałamarza, obecnie stażysty w Nadleśnictwie Bircza, obronionej w zeszłym roku na Wydziale Leśnym SGGW. - Czy nie jest to zbyt duża cena, płacona przez wilki teoretycznie objęte ochroną? Według niego wysokie nielegalne pozyskanie wskazuje, iż bierna ochrona wilka nie była najlepszym pomysłem. Podobnego zdania jest Kajetan Perzanowski. - Ten zakaz jest martwą literą prawa i doprowadził tylko do tego, że nie mamy kontroli nad populacją - mówi. - Nie wiemy, co się z nią dzieje, nie znamy poziomu śmiertelności, tego jakie zwierzęta są eliminowane, w jakim wieku... Te wszystkie dane były dawniej dokładnie znane i na ich podstawie można było prowadzić racjonalną gospodarkę. Ponadto, polowania prowadzone były tylko zimą, a przypadki kłusownictwa zdarzają się w ciągu całego roku, także w okresie rozrodczym. Prof. Jędrzejewski wskazuje, że kłusownictwo to jest dwojakiego rodzaju - obejmuje wnykarstwo i odstrzał przez nieuczciwych myśliwych. - Nie wierzę, by legalny odstrzał wyeliminował całkowicie odstrzał nielegalny. Ci myśliwi, którzy są nieuczciwi, dalej będą nieuczciwi. Jeżeli nawet będą mieli zezwolenie na odstrzał jednego wilka, to gdy im się trafi drugi, też go zastrzelą - mówi. - Jeżeli pozwolimy na legalny odstrzał wilka, to śmiertelność wzrośnie, bo będzie to dalej kłusownictwo plus legalny odstrzał. Odmiennego zdania jest Andrzej Pawlak. - Gdy wilk był zwierzęciem łownym, plany odstrzału nigdy nie były w pełni wykonywane - mówi. - Niektórzy ekolodzy boją się, że wilk zostanie w Bieszczadach całkowicie wystrzelany. Tymczasem nie ma takiej fizycznej możliwości, chociażby dlatego, że nie da się niepostrzeżenie podejść na Halicz czy Bukowe Berdo, gdzie wilki gromadzą się za dnia, wiedząc, że tam są bezpieczne. Ponadto, każdy z myśliwych upolowanym wilkiem się chwalił, więc przez samą myśliwską zazdrość ponadplanowy odstrzał był niemożliwy. - Wilk powinien być w Polsce objęty krajowym planem hodowlanym, stanowiącym część analogicznego planu europejskiego - mówi prof. Ryszard Dzięciołowski z Zakładu Zoologii Leśnej i Łowiectwa SGGW. - Program taki może powstać jedynie przy zgodnej współpracy przyrodników, naukowców, myśliwych, rolników, hodowców i wszystkich zainteresowanych zachowaniem wilka (i innych drapieżników) w naszej faunie krajowej. [B]Otwarta furtka?[/B] Próbę utworzenia podobnej strategii podjęto ostatnio na Podkarpaciu. - Jest to pierwsze opracowanie uwzględniające opinię nie tylko naukowców, ale także innych zainteresowanych środowisk - podkreśla Kajetan Perzanowski, który był szefem zespołu przygotowującego dokument. - Nie jest to praca naukowa, lecz ściśle określone zasady postępowania. Regionalna strategia ochrony i gospodarowania populacją wilka w województwie podkarpackim obejmuje kilka elementów. Reguluje m.in. zasady monitoringu populacji wilka w tym regionie, proponuje uproszczenie procedur oceny szkód powodowanych przez wilki wśród zwierząt gospodarskich oraz - co jest zupełną nowością - postuluje wprowadzenie oceny ubytków zwierzyny w lasach i umożliwienie właścicielom obwodów uzyskiwania dotacji celowych na odbudowę stanów zwierzyny. Najwięcej kontrowersji budzi jednak punkt ostatni - wprowadzenie możliwości regulacji liczebności populacji wilka. - Dotąd były to przypadki interwencyjne. My sugerujemy, by było to rozwiązanie systemowe. Po całorocznej analizie wszystkich czynników zespół ekspertów wskazywałby miejsca, gdzie należałoby dokonać regulacji - wyjaśnia doc. Perzanowski i przypomina o precedensie żubra w Puszczy Białowieskiej. - Tam też prowadzona jest regulacja populacji gatunku chronionego, polegająca na corocznym odstrzale kilkudziesięciu osobników, a nie wzbudza ona żadnych sprzeciwów. - Ta strategia jest przykrywką do tego, żeby powoli wracać do polowań. Jest to próba zniesienia ochrony - mówi prof. Jędrzejewski. Zapytany o wciąż rosnącą wartość odszkodowań (w zeszłym roku na Podkarpaciu było to 187 tys. zł), opowiada: - W skali całej Polski to naprawdę nie są duże kwoty. Zresztą sam projekt zakłada znacznie wyższe wydatki na różne cele poboczne (koszt realizacji programu autorzy oceniają na ok. 730 tys. zł rocznie; część z nich jest już obecnie ponoszona, np. na pokrycie kosztów zespołu oceniającego szkody - przyp. autorów). - Jeżeli już mówimy o strzelaniu do wilków, to tylko do tych osobników czy watah, które faktycznie są najmniej płochliwe i powodują problemy. Takie działania są dużo skuteczniejsze niż "ograniczanie liczebności populacji". Często wystarczy odstrzelić jednego wilka, aby całkowicie wyeliminować szkody - mówi Jędrzejewski. - Z badań wynika, że 70% watah w ogóle nie powoduje żadnych szkód albo powodowane przez nie szkody są minimalne. Natomiast zupełnie mija się z celem strzelanie do tych wilków, które najczęściej podchodzą pod myśliwskie ambony, gdyż bytują one w lasach, a nie w pobliżu osiedli ludzkich! Sabina Pierużek-Nowak proponuje trzecią drogę. Kierowane przez nią stowarzyszenie od lat zajmuje się łagodzeniem konfliktów na linii wilk-człowiek. Wśród proponowanych rolnikom rozwiązań wylicza ogradzanie pastwisk wysokimi płotami, pilnowanie owiec przez owczarki podhalańskie oraz zamykanie owiec na noc w drewnianych koszarach otoczonych fladrami. - Pewien gospodarz z Beskidu Żywieckiego, którego straty sięgały 20-30 owiec rocznie, po wprowadzeniu tych metod nie zanotował już żadnych szkód od wilków, choć wataha nadal przebywała w tym rejonie - mówi. Jej zdaniem, do wilków można strzelać jedynie w przypadku, gdy program ochrony zwierząt gospodarskich jest w pełni realizowany, a mimo to wciąż powstają szkody. [B]Epilog[/B] - W chwili obecnej nie przewiduje się ograniczenia statusu ochronnego wilka - czytamy w oficjalnej odpowiedzi Ministerstwa Środowiska na skierowane przez nas pytanie o przyszłość tego gatunku w Polsce. - Regionalna strategia ochrony i gospodarowania populacją wilka w województwie podkarpackim jest obecnie opiniowana przez Państwową Radę Ochrony Przyrody. Po uwzględnieniu ewentualnych uwag PROP strategia zostanie przyjęta przez ministra środowiska. Publikując niniejszy artykuł nie chcemy niczego sugerować, a jedynie zwrócić uwagę na kolejny po bobrze, niezwykle trudny problem związany z ochroną krajowej fauny. Jest absolutnie pewne, że wilk do jaroszy nie należy. Wilczy problem także nie należy niestety do prostych, a sposób jego rozwiązania musi zadowolić zarówno ekologów, którzy występują w obronie zwierzęcia, oraz tych, którzy ponoszą dotkliwe szkody z tytułu działalności drapieżnika. Coraz mocniejsze są głosy, że niezbędne jest prowadzenie odstrzału. Jak twierdzi prof. Dzięciołowski, możliwość polowania na wilki jest dla myśliwych właściwą rekompensatą za uszczuplenie możliwości polowań na ich ofiary. - Polowanie to, w pełni regulowane co do rozmiaru i zgodne z europejskim planem gospodarowania populacją wilków, przyczyni się do złagodzenia, jeśli nie do wyeliminowania obecnego konfliktu pomiędzy hodowcami bydła, koni i owiec oraz ogółem ludności wiejskiej a potrzebami ochrony i zachowania wilka w naszej faunie - mówi. - Licząca ponad 100 tys. członków organizacja myśliwych, prowadząca zabiegi ochronne i hodowlane na obszarze całego kraju, działa znacznie skuteczniej od wielu hałaśliwych organizacji ochroniarskich, określanych mianem zielonych. Jest rzeczą wysoce niefortunną, że dochodzi do postaw konfrontacyjnych między tymi dwiema grupami społecznymi. W istocie ich cele są bowiem zbieżne. [B]Przemysław Miller Dariusz Graszka-Petrykowski[/B] [/quote] [url=http://www.laspolski.net.pl/article.php?story=20060318002527813]Las Polski - Wilk a sprawa polska[/url]
-
Mimo wszystko,wielu oszołomów tam pisze: [QUOTE]Zycie psa jest gówno warte!!! Kto tego nie rozumie powinien się leczyć!!!Bejzbolem w łeb i po sprawie!!![/QUOTE] [QUOTE] Na **** tym blokersom te parszywe kundle???Tylko śmierdzą i srają, sama radość! Ten temat zmotywował mnie do kupna wiatrówki...Człowiekowi można pawulon zapodać , ale kundlowi już nie? Swiat oszalał!!! Pozdrawiam wszystkich ZASRANYCH miłośników kundli, ha ha[/QUOTE] :shake:
-
[QUOTE]Jak ludzie moga miec w ogole pomysl strzelania do gatunkow zagrozonych takich jak wilk???[/QUOTE] Jak pisał [B]Juzer[/B]: [QUOTE]Tylko wszędzie dookoła wilki i krukowate się strzela, i dalej są. I są też np. zające, głuszce itd.[/QUOTE] czyli,dopóki zwierzęta występują,pomimo polowań,dopóty można je zabijać ... :shake: [B]Juzer[/B] - czy na filmikach z linku,który wkleiłem,zwierzęta też nie mają czasu na cierpienie? ...