Jaaga
Members-
Posts
19057 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Everything posted by Jaaga
-
Jakbyś znalazla, to podeślij proszę. Jakoś nie kojarzę. To chyba większy i starszy pies.
-
Tolu, czy kojarzysz tego psa za czarnym, o umaszczeniu husky? Masz może więcej jego zdjeć?
-
Owczarkowaty jest aż wciśnięty miedzy budę i pręty Czekoladowemu wystaje miednica. I ta rezygnacja
-
Nieźle, większość czasu lezy, ale jak wychodzi, to nawet jest w stanie biegać. Wczoraj wieczorem załatwiła się pierwszy raz, bo wczesniej było tylko siku. Dostaje leki, w tym przeciwbólowy, więc jest zabezpieczona. Ma duże cięcia i jeszcze ten wyrwany ząb. Nie chce jeść samej suchej karmy. Pomyślałam, że skoro jest finansowo zabezpieczona, to kupie jej zestaw puszek na konto fundacyjne z tych zebranych środków.
-
W ostatnich badaniach miala dobrą wątrobę. Nie było różnicy w jej zachowaniu na diecie czy na zwykłym jedzeniu. Ona to ma pourazowe i nie będzie niestety lepiej funkcjonować. Chyba też tak reagowałabym histerycznie na wszystko, gdyby ktoś chciał mi odciąć głowę. Wg neurolog dodatkowo ma bolesność w miejscu rozciętych mieśni, bo cięcie było głębokie i trwale je uszkodziło. Przy rasach, gdzie zdarza się ZWO i ogólnie są delikatne wątroby tez jestem już wyczulona na tym punkcie. Dziękuje, że pomyślałaś o Amely i podzieliłaś się wiedzą.
-
Dzielna to ona nie jest, to chyba najwieksza histeryczka i straszek. Ze zdrowiem tez nie najlepiej. Stale cos się dzieje i co jakiś czas jest na lekach. Jest mała, wiec koszty nie są duże, nawet nie pisze tutaj, sami płacimy. Coraz gorzej funkcjonuje jej mózg. Godzinami się zawiesza w jakimś kącie i nie wpadnie na to, że może się wycofać dwoma krokami. Najgorzej jest nocą, kiedy śpimy, bo wtedy zalatwia się pod siebie i stoi dalej. Nawet jak sama otrze się o fotel czy stół, to wrzeszczy histerycznie, jakby ktoś ja krzywdził. zalatwia się praktycznie tam, gdzie stoi. Na spacery nadal jest wynoszona w kocyku na rękach. Nie przejdzie progu, nie pójdzie dalej. Nie ma mowy, żeby sama pokonała korytarz i wyszla na zewnątrz. Nie można jej zmieniać miejsca, bo jest zdezorientowana. Dalej jej najwieksza przyjemnością jest jedzenie. Suchego samego juz nie tknie. Musi mieć choc wymieszane z czymś lepszym. Jesli nie dostanie, to głodowo wymiotuje. Jest najdziwaczniejszym psem, jakiego miałam, ale co zrobić? Nie uśpię jej, jak sugerowała neurolog, tylko dlatego, że jej mózg pracuje na pół gwizdka.
-
To nie opiekunka przyniosła, tylko maluch z przychodni. Kolezanka tak przyniosła sobie parwo. Ja juz chodze ze swoimi podkładami, nie kładę nigdzie transporterka, nie wypuszczam malych, nie stawiam transportera na podłodze w poczekalni. Wszystkie psy, które dam rade wielkościowo utrzymać, to wnoszę na rękach i siadam z nimi na kolana a potem w gabinecie od razu na stół.
-
Dziękuję ślicznie Nadziejko
-
Bardzo się cieszę, że jest odzew. Było dużo udostepnien i reakcji ludzi, ale nie zawsze przekłada to się na wpłaty. Andżela w nocy byla bardzo biedna, obolala, z trudem stala na tylnych łapać. Nawet mnie postraszyła zębami. Teraz juz biega. Cieszę się, że w kilka dni udało się wszystko tak sprawnie zorganizować. Dziękuję wszystkim dogomaniakom za wpłaty i pomoc, a Toli za błyskawiczne zorganizowanie zbiórki. Odczuwam ulgę tym bardziej, że mamy bardzo chorego naszego dzikiego Jimmiego. Zaczal chudnąć, pojawiły się dwa guzki, które szybko rosną i na RTG ma zmienione cale płuca, 16 lat i słabe serce. Próbujemy jeszcze sterydu i antybiotyku na płuca, ale pewnie to jednak przerzut nowotworu. Dwa psy z tym samym problemem na raz, to zdecydowanie za dużo. Dobrze, ze chociaż Andżeli jesteśmy w stanie pomóc.
-
Wczoraj rozmawialam o nim z Evą z fundacji maltanczykowej, której go zgłosiłyśmy z Tolą. Lizaczek ma podobno cudowny dom, a dzięki chojnosci miłośników rasy ma finansowo zabezpieczone wszelakie swoje potrzeby. Ostatnio dostal super wypasiony fotelik samochodowy, żeby mógł komfortowo podróżować. Eva jest mamą naszego Dżangusia i już od jakiegoś czasu pomaga, jeszcze zanim powstała fundacja. Wczoraj dzwoniła w sprawie Andzeli, że na ich fundację mam kupić leki, jeśli brakuje pieniędzy. Skoro jednak sa środki, to nie skorzystam z propozycji, bo na pewno trafi jeszcze do nas jakiś pies w pilniejszej potrzebie.
-
Tak też myślę. Dlatego cieszę się, że uparłam się na kontrolę zębów. P doktor nie chciała grzebać w nich, ale Andżela będzie w ubranku przez najbliższe dni, wiec nie zakazi ze śliny ran. Dziwne, że przy takiej ropie i stanie zapalnym wyniki krwi ma niezmiennie dobre. Dr Olender też zawsze sprawdza długość pazurów na wizytach z bolesnością przy chodzeniu. Na razie Andżela leży na kocu, drugim ją owinęłam, bo jeszcze nią telepie.
-
Jeszcze rano bardzo martwiłam się, że zbiórka stanęła i poudostępniałam ją na pomocowych i owczarkowych grupach FB. Co za niespodzianka :) Andżela nadal jest w przychodni, bo prosiłam o sprawdzenie zębów, jak bedzie spała i okazało sie, że ostatni był w ropie i z szyjką na zewnątrz, więc trzeba jej było dodać środka, zeby go wyrwać. Ponoć nie było łatwo, ale wyszedł. Może teraz wróci jej apetyt. Sprawdzałam jej zęby, ale tak głęboko to nie dała sobie zaglądnąć. Zaniepokoił mnie tylko nieprzyjemny zapach mimo zębów bez kamienia.