Jaaga
Members-
Posts
19057 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Everything posted by Jaaga
-
Tez nie widzę tego. On i tak na początku każdego wyjścia drży. Kazda nowość jest okupiona stresem. Na spacerze szuka kontaktu, nie chce być sam. Nie nadaje się do biegania iles godzin samopas. Nie wspominając o tym, że jest nieufny czy lękliwy do obcych, a skoro to firma, to tez będą klienci. Wchodzacy, wjeżdżajacy, o wypadek czy ucieczkę nietrudno.
-
Jeszcze dodam, że Moja kotka Grace miała nowotwór wątroby. Objawy i wyniki szybko sie pogarszały. Kiedy doszło do żółtaczki lekarz otworzył ją i uśpił, bo wątroba rozpadała mu sie w palcach. Jednak inna osoba miała sunię z guzem wątroby i na lekach i diecie długo była w dobrym stanie. U moich psów podawałam przy nowotoworach zastrzyki Theranekron, czyli jad z tarantuli i nawet po 5 lat z guzami żyły sunie staruszki Świstak i Chow. Był niedostepny, ale teraz już chyba się pojawił znowu, bo widze info o dostepności.
-
Nie sądzę. Guzy na listwie mlecznej zawsze wychodziły u nas złośliwe. Natomiast mieszkamy na wsi i tu przychodnie wkoło nie stosują chemioterapii. Chyba, ze znalazłby się jakiś wolontariusz, który np. wozilby ją go Gliwic, gdzie jest klinika onkologiczna. My nie mamy takiej możliwości. U swojego yorka stosowałam chemioterapię, ale w tabletkach. To był koszmar. Wymiotowal, zamiast kału lala się krew. Przerwaliśmy to. Pies nie jest świadomy, ze ma cierpieć, żeby przedłużyć mu życie. Taka wegetacja nie była warta kilku dodatkowych miesięcy. Mysia nie miala usuniętych całych listew, tylko gruczoły na których byly guzy. Juz Ci pisalam, że cale listwy z węzłami chłonnymi miala usuwane moja yorka. I tak zmarła na przerzut do płuc. Po tych koszmarnych operacjach, kiedy nocami wyła z bolu, zbierała się limfa i wszystko było w krwiakach, a ona uciekała przed dotknieciem, nie zdecydowałabym się ponownie na to u swojej suni. Dam znać, jak dostane odpowiedź od lekarki. Jak pisałam wczesniej, mam 2 tyg żeby opłacić fakturę.
-
Limonko, tu nie chodzi o pożyczenie, po prostu obawiam się, ze trudno bedzie nazbierać nawet na to, co teraz mam do zapłacenia. Nie da się usuwać całych listew za jednym zamachem. Jedna na jedną operację, a wet który mi robił taką operację teraz liczy bardzo drogo. Cięcie jest wtedy od pachy po pachwinę. Po miesiącu druga operacja. U naszej wetki bedzie miała usuwane same guzki. Biopsja teraz to dodatkowy koszt do 300 zł. to raczej nie problem. Wezmę fakturę na ZEA, bo i tak jest potrzebna do rozliczenia zbiórki.
-
Przyszly wyniki z krwi i jak zwykle nie są złe, wiec jutro operacja. Wiem, że najlepiej byłoby zrobić dwie operacje usunięcia całych listew mlecznych i wysłać próbkę na biopsję. Jednak tak poważne operacje są na dzień dzisiejszy poza naszym zasięgiem finansowym. Jestem wiec umówiona na usunięcie samych guzków. Nie mam też środków na biopsję. Szczerze, to teraz nie mogę nawet wyłożyć tych ok 600 zl za badania i zabieg. Jutro będzie faktura za całość. Ja jutro pod wieczór powrzucam zbiórkę na grupy, bo wiadomo ze w weekend więcej ludzi ma czas i zaglada.
-
Dziękuję, że Ty udostępniłaś. Zbiorka musiala zostać zamknięta, kiedy maluch odszedł, dlatego tak mi zależało na szybkich udostępnieniach. W obecnej sytuacji nie myslalam o kolejnym kocie, ale co zrobić? Ogloszenia miłych kotów wyróżnione wiszą bez odzewu ze strony normalnych ludzi, więc taka dzikuska nie ma najmniejszych szans. Nadal jest też u nas czarna kotka z Zamościa, ktora przyjechała z dzikuską. Miła, przylepna, rozmruczana, z kompletem szczepień, po testach i nie odezwał się nikt rozsądny.
-
Jest jeszcze dzikuska u mnie. Zdjęć nie potrafię zrobic, bo jak wchodzę, to widzę tylko ogon znikajacy pod meblami. Zupełnie nie oswoila się, ani trochę. Przy córce wychodzi jeść, ale też czmycha, jak ona sie zbliży. Kotka wiec raczej zostanie u nas, ale w tej sytuacji potrzebuję 300 zl na sterylizację i test, bo ona go nie miała. Na swój koszt ja odrobaczalam i zaszczepiłam. Zbiorke na pokrycie kosztów leczenia jej brata zorganizowalysmy z Martą z Zea, ale w przypadku drugiego kota juz nie mam takiej możliwości, bo Martą teraz zrobila zbiórkę na naszą ONke Andżelę. Szkoda, ze wtedy nie poudostepniałyscie zbiorki u siebie na FB, bo z nadwyżki można by zrobić zabieg. Prosilabym wiec o pokrycie tego kosztu. Adopcje stoją, nawet super kociaków. Mysle wiec, ze to chyba rozwiązanie najlepsze, bo nie widzę opcji przekazania komuś gryzaco-drapiacego kota zawiniętego w kocyk.
-
Cztery twarde, rozsiane na obu listwach mlecznych u wysterylizowanej suki? ten preparat jak w opisie mozna podawać już u starszych psów predysponowanych do wystąpienia nowotworu. Nie chcę czekać, aż bedzie za późno. Tym bardziej, że Andżela od jakiego czasu traci wagę. Kupię więc jedno opakowanie na pierwszy miesiąc po operacji. Na teraz bedzie potrzeba ok 600 zł na opłacenie badań i operacji. Mam dwie wpłaty potwierdzone od znajomych na FB. Liczę na zbiórke, ze uda się nazbierać. Tola potrzebuje jakiś chwytliwy tytuł. Macie propozycje? bo ja mam pustkę w głowie.
-
Jak na niego tak, tylko jak po usunięciu jajek, to już było dziwne. Do rana tez zasuwał do ogrodu jak zwykle o 3.00 i 5.30. Myslalam, ze jedna noc będę mieć spokojną, a tu rutyna.
-
Jestem dziś smutna, ale tak mocno, aż mnie ściska w środku. Andżela 7 lat miała paskudne życie, była zamknięta w kojcu, bez socjalizacji, wypuszczana nocami do czasu tragicznego zdarzenia. Potem ten koszmarny rok w schronisku; w kolejnym zamknięciu, bez słońca, świeżego powietrza, w paskudnej drewnianej szopie. I później szansa, nowe życie, perspektywy, miało już być jak najlepiej. Nie minął jeszcze rok, a dziś wymacałam u Andżeli 4 guzki na obu listwach mlecznych. Ostatnio Andżela szczuplała, wyniki badań jednak wychodziły dobrze. Jest kochaną, mądrą suczką, stała się zrównoważona, mieszka normalnie z nami i naszymi psami. Na spacerach to pies anioł. Jakby była szkolona. Jestem zawsze z niej dumna, kiedy na luźnej smyczy idzie równo przy mojej nodze, kiedy inne głupole szaleją za ogrodzeniami i wyrywają stawy włascicielom swoim miotaniem się na smyczy. Wszystko wypracowaliśmy wspólnie, bez żadnego przymusu, agresji. Po prostu razem musielismy się siębie nauczyć i każdy coś od siebie poświęcił, dodał, zostawił, aż powstała taka dziś łącząca nas relacja i więź. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie, że to może runąć po roku, ze Andżela może umrzeć na raka, tak jak wczesniej Limba. Nie jestem gotowa na przechodzenie wkrótce tych etapów umierania, patrzeć, jak gaśnie, na uciekające życie i odczuwać żal, że to tak niesprawiedliwe. Całe życie zmarnowane. Jutro jedziemy na RTG i umawiam zabieg. Pewnie nie da się tyle rozsianych guzków usunąć jedną operacją. Potrzebne są spore środki, a Andżela oszczędności za bardzo nie ma. Chciałabym jej kupić specjalny preparat stosowany przy nowotworach. Andżela wybrzydzała z jedzeniem, więc żeby nie traciła wagi, jest już karmiona przygotowanymi posiłkami. Myslę, że nie ma na co czekać i jak najszybciej robić zabiegi, skoro jest w dobrej kondycji. Jesli ktoś może wesprzeć ją bazarkiem czy wpłatą, to bardzo proszę, żeby choć ostatni czas nie był parszywy, jak jej całe zmarnowane życie. Za każdy grosik będziemy wdzięczne. Zamojska Fundacja dla Zwierząt i Środowiska ZEA 22-400 Zamość Konto: 97 2030 0045 1110 0000 0200 1700
-
On z kolei uważa, że jest naszym może nie aniołem, ale stróżem na pewno. Po przyjeździe z kastracji tak jazgotał, żeby go wypuścić, że to zrobilam, bo mało nie zwariowałam. I on przez prawie cały ten czas biegał po ogrodzie, pilnował, darl dziuba, szczul prosiaka, kopal dziury i dopiero niedawno udało mi się go zwabić do domu. To wręcz niemożliwe. On biega jak torpeda. Jeszcze czegoś takiego w dniu zabiegu nie widziałam. Nawet chcial wyjść z Andżelą i Zewem na zewnątrz na spacer i byl urażony, ze został. Choć jestem w stanie uwierzyć, że i polami czy drogami tez tak zasuwalby cala trasę. Ten pies ma naście lat, ale takiej energii i chęci do korzystania z życia nie widuje się często nawet u młodzików.
-
Musisz płacić z góry? To psy na nieokreślony czas pobytu, więc najrozsadniej jest rozliczać tak, jak ja czy Szafirka robimy, za miesiac na jego koniec, a jesli pies pojedzie w trakcie miesiąca, to za dni, które rzeczywiście spędził w hoteliku. Ustal to może, bo rzeczywiście, jesli zapłacisz niemałe przeciez pieniądze z góry, a on pojedzie np 2 dnia któregoś miesiaca, to nie stracicie pięciu stówek. Zaproponuj zakup karmy od razu, a rozliczenie za pobyt na koniec miesiąca.