Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19057
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Parapet ogólnie jest problemem, bo u nas jest on na wysokim 1 piętrze, a Marisa jak coś widzi,to szczeka i rzuca się do szyby. Gdyby było okno otwarte,to strach pomysleć, a ludzie czasem są bez wyobraźni i oczekują od psa myslenia abstrakcyjnego. Natomiast w przypadku rodziny z Bielska to rzeczywiście nie problem,bo psy Państwato też tak robiły, a okno, które wychodzi na główną drogę jest usytuowane na parterze, taras też jest na parterze. Ogólnie rodzina psiolubna i wszystkie pokolenia mają swoje psy, łacznie z mamą pani starającej sięo Marisę. Marisa ma jechać w niedzielę wieczorem,bo panstwo jadądo rodziny i nie chcą jej stresować pozostawieniem samej w domu. Oczywiście,teren jest dokładnie ogrodzony,ekskluzywna, willowa dzielnica miasta,dom na uboczu. Bardzocenię wizyty p. Ewy,bo jest bardzo spostrzegawcza ina wszystkozwraca uwagę. W tym przypadku nie miała zadnych zastrzeżeń.
  2. Zaglądam i cieszę się z zainteresowania Fafelkiem, tym że w trudnej sytuacji pojawilo się tyle osób do pomocy. Sam obiekt zainteresowania nadal jest aniołkiem, tylk po tym, co ostatnio przeszedł, jak coś energicznie robię i mówię głośno,to bardzo drży. Szelki myślę, że najlepsze takie ,jak pokazła Alaskan, ale nie miałam go jak zmierzyc, bo do tego trzeba dwie osoby. Jak tylko uda mi się zrobić, to zaraz dam znać.
  3. Całego trzeba wyczesać i wykąpać. Pani Natalia zawsze gdzieś nas upchnie, jak uproszę. Dziś Andrzej jest bardzo chory, jutro pewnie bedzie podobnie. Fafel musi więc troszkę poczekać. Sama nie wyrobię się ze wszystkim. Nie planowałam jeszcze dokładki nowych obowiązków, ale widzicie, że ten pies ma już dość zmian i żal mu znowu mieszać w głowie kolejną zmianą miejsca. Dobę temu nikt nie przewidywał takiego scenariusza.
  4. Dzis rano kilka razy zawyła. Daje tak znać, że chce załatwić się. Próbowałam ja przypiąć. Nie dala się niestety. Bardzo boi się rąk i smyczy. Kiedy udało mi się dotknąć obroży, to pokazała zęby. Odpuściłam, bo widac było jej duży lęk i desperację. Uciekła za budkę Meli i prawie wkomponowała się w szafkę. Nie chce, żeby zaczęła agresja reagować ze strachu. Załatwiła się idealnie na dany podkład. Drzwi cały czas sa otwarte, siedzi wyluzowana spokojna, ale nie chce wyjść poza próg pokoju. Psy wchodzą i wychodzą, a jej nie kusi. Obawiam się, że skoro przyniesiono ją w klatce i nikt nie dal rady założyć obroży, to lapanie jej odbywało się na chwytak, stąd tak paniczna reakcja.
  5. Jesteśmy po nocy. Spałam w pokoju pod nim i calutką noc byla idealna cisza. Po pierwszej dopiero skończyłam czytać książkę, wiec kontrolowalam każdy dźwiek. Marisa szczeknęła rano kilka razy i to wszystko. Spal jak aniołek, bo inaczej to slysze nawet uderzenia pazurów, jak biegają. Rano wyszedl do ogrodu. Chodzenie na smyczy jest takie wybiórcze. Tam, gdzie nie chce iść, to kroku nie ruszy, a jak mu pasuje, to zasuwa jak na wystawie. Oczywiście od domu to jak prowadzenie osla, a do domu pęd. Wyjątkiem byla tylko brama, bo tam poszedl od razu sprawdzić, czy może Ania nie wróciła. Daje się głaskać za uchem, przypinac, odpinać. Zero agresji. Jest w trakcie wymiany sierści, są cale kłęby do wyczesania, a za uszami zlepione w dredy. Natomiast jak dla mnie nie jest brudny ani nie śmierdzi. Po prostu pies z tak obfita szatą powinien być co jakiś czas gruntownie wyczesany i wykąpany. On jest płochliwy, wiec chyba najlepiej to zrobić po podaniu środka, jak robi nasza wetka, kiedy psy idą na pielęgnację do p. Natalii. Na pewno z taką wyłażącą wełną do DS się nie nadaje. Ja po prostu zadzwoniłabym do Alaskan, ze trzeba dać psa do groomera, jak robie to np. przy Zewie i po problemie. Wydaje mi się, że brakło sprawnej komunikacji między hotelikiem a opiekunkami. Z jednej strony Alaskan psa nie widzi i nie wie, kiedy jest czas na usunięcie wyłażącej sierści , a z drugiej strony nie można oczekiwać od właścicielki hoteliku, żeby miala sprzęt, kosmetyki, czas i umiejętności na trudną pielęgnację dużego psa. Od tego sa fachowcy. Jest bardzo spokojny i taki jakby w depresji. Czasem zrobi jakiś normalny zryw, zachowuje się jak zwykly pies, a za chwilę jakby sobie przypomnial coś i znowu zamyka się w sobie. Je juz z dziewczynami suchą karmę, rano mial w oczach widoczna na zdjeciach ropkę, ale może to ze stresu. Jeszcze ani razu nie szczeknął i nie warknął. Bardzo go polubiła Marisa. Do ludzi tez nie jest źle, skupia na człowieku uwagę, tylko nie ma mowy o jakiejś wylewności. Wydaje mi się, że to pies który sam musi sobie wybrać i zaakceptować człowieka. Alaskan ma dla niego umówiony hotelik.
  6. Obawialam się przy nim, ze bedzie gorzej. Zobaczymy jak będzie w nocy. Najwyżej do Asi Alaskan zadzwonie o 3.00 A i do Aska7, bo co ktoraś ma się poczuć pokrzywdzona
  7. Poszłam do pokoju załączyć feromony i nie zgadniecie. Yuri spał na fotelu. Czyli ma gość klasę i wie, co wybrać do spania.
  8. No co Ty? Jaki trudny i za co przepraszasz. To pierwsza noc, było trochę glosno i paskudnie przy sprzątaniu, ale ostatnie tygodnie naszej Neli prawie co rano mialam tak po nocy. Sunia jest bardzo spokojna. Ma swoje miejsce, siedzi dostojnie jak sfinks w tej samej co on pozycji. Patrzy za mną, wszystko ją interesuje, tylko boi się dotyku. Moim zdaniem jest dobrze jak na pierwszą dobę po tylu latach w kojcu schroniskowym. Rozłożyłam jej prześcieradło do siusiania i tyle. Podloga nie jest z cukru Jej potrzeba dac czasu. Wiesz, że to był pierwszy pies, jakiego wzięłabym sama z rego schroniska. Bardzo się cieszę, że wyszła dzięki Wam. Może jutro odważy się na więcej.
  9. Ponad godzina drogi, okazane serce i rzeczywiście psiak chcial jechać z Anią. Jak to zobaczyłam, to wydaje mi się ze on po prostu potrzebuje znaleźć własnego czlowieka i to typ wrażliwca. Bardzo mi go żal. Jest bardzo spokojny. Ziaje, ale to objawia się tylko przyspieszonym oddechem, bo on sam jest prawie bez ruchu. Siedzi jak posąg lub stoi. Na razie nie kładzie się, nie podejdzie się pogłaskać. Nie dalam go do kojca, bo nie miałam sumienia. Jest z Marisą, Polą i Tosią w pokoju. Nie zwraca uwagi na psy, one na niego tez nie reagują. Ladnie miedzy nimi przeszedł na luźnej smyczy i poszedł ze mną na piętro, siadl i czekal na jej odpięcie. Pije wodę, mięso wziął mi z grzeczności z dłoni, ale wypluł na podłogę. Jak dalej będzie takim żółwiem, to przez dwa dni nie zje ziarenka przy innych. Zanim powąchał suchą karme i podjął decyzję czy skosztować, to Pola z Tosią wszystko wsunęły. Mieso oczywiście tez za niego zjadły. Marisa juz go lizała po nosie i zachęcała do zabawy. Nie zareagował jedak na to. Widać, że potrzebuję stabilizacji i rozbiły go te zmiany. Drżą mu mięśnie i ma przekrwione śluzówki z ciśnienia. Chyba jeszcze czeka na Anię Ania juz dzwonila pytać o niego i obiecała mu sprawdzic najlepszy dom. Pytalam,na jakie imie reaguje, ale na Yuri nie reaguje. Kiedy Ania zawołała Fafel, to od razu przekrecil głowę i reagował, bo w czasie drogi juz do niego tak się zwracały. W książeczce ma wpisane schroniskowe imię Fuksik. Taka ironia losu, bo dotychczas jakoś szczęście mu szczególnie nie sprzyja. Włącze mu feromony i jeśli zareaguje, to myślę że warto dla niego kupić, żeby mial u Anecik. U nas zazwyczaj u tak zestresowanych psów skutkują. Teraz są same i jest cichutko. Cala czworka grzeczniutka.
  10. Tez mysle podobnie. Takiego scenariusza własnie się obawiałam. Ludzie maja dobre chęci,ale jak to się mówi " dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane". Sytuacja jak z Martą, co tu wczesniej opisywałam. Rozumiem, ze cos mogło pójść nie tak, ale chyba nie jest to za rozsądne czy dojrzałe, żeby opiekunkę nękać telefonami od 3.00 w nocy, jakby nie szło zadzwonić rano. Dla mnie to niepoważne. Co Alaskan miala o tej godzinie zrobic? Ok. 5.00 rano pisala do mnie, ale nie śpię z telefonem i nie słyszałam powiadomienia. Rano dobijały się na przemian z Aska7, co usłyszałam dopiero po powrocie ze spacerów. Dziewczyny starały się jak najlepiej, żeby pies mial szanse na najlepszy start w nowe życie. . Tylko psa w tej sytuacji żal, bo przez czyjs brak wyobraźni, jeździ z miejsca na miejsce. Pani od Marty byla choc na tyle przyzwoita, ze nie było jej żal swojego samochodu i całą bandę do nas sama przywiozła.
  11. Trzeba podzwonić po przychodniach w okolicy hoteliku. Ja dziś odbieram z Czech, ale to drugi kraniec kraju. W okolicach Zamościa przychodnie miewały ukraińską surowicę. U nas łatwiej zdobyć surowicę, niż test.
  12. Wizyta jest umówiona na jutro. Pani Ewa jest rewelacyjną wizytatorką, no i ekspresową, bo była gotowa już dziś jechać. Szkoda tylko, ze tak mało fajnych domów w okolicy Bielska się zgłasza.
  13. Ona zjada z ręki ale podsuwa pysio, sama stojac w odległości. Nie da się przypiąć czy nawet dotknąć. Ostatecznie mogłabym zarzucić petle ze smyczy, ale nie chce jej zrażać i stresować. Niech się poczuje bezpiecznie. Drzwi z pokoju ma otwarte .
  14. Tak, ja byla przecież dlugo w Katowicach i on się zajmował nimi. Dzis jak przyjechal rano ze szkoły, to nie dala się odwołać od bramy, bo jej tatuś wrocil. Musiał się przywitać i dopiero z nim weszla do domu.
  15. Sunia nie jest chuda, myslalam ze test będzie ujemny. Zwyczajowo juz, jak wszystkie z tego schroniska, wypija litry wody. Dostała pierwszy Metronidazol. Namęczyłam się, zanim zjadła, bo go we wszystkim wyczuwała i wypluwała.
  16. Najlepiej zadzwoń do Toli zamiast tu pytać, bo tylko Tola i jej mąż maja kontakt ze schroniskiem Z tego co wiem, nie i dzis będą starali się coś dowiedzieć. Z testem na parwo może być problem, bo ostatnio jak szukałam to dopiero w piatej przychodni mieli i to jeden. Jest drogi ( min. 120 zł) hurtownie nie sprzedają po 1 sztuce a tez nie w pełni wiarygodny. Tzn wynik dodatni potwierdza, ujemny nie wyklucza. Gdyby pies byl dopiero zarażony, to test tego nie wykaże. Objawy sa do 14 dni. Może lepiej podać surowice na miejscu, tzn po przyjeździe do hoteliku? Tylko trzeba ją znaleźć. Jest za nędzny na szczepienie, wiec najwieksza pewność da surowica. Oczywiście musi być przechowywana i transportowana w temperaturze lodówkowe, żeby w ogóle zadziałała. I jeszcze musimy wziąć pod uwagę, że wet schroniskowy może poczuć się urażony litanią oczekiwań, sugerowaniem choroby wirusowej i w końcu nie wyda psa, jako chorego. Do nas trafiały psy w takim stanie i na miejscu jechały do weta, którego umawiałam juz wcześniej, przed ich przyjazdem. Może lepiej zorganizować to podobnie, skoro znalazłaś hotelik. Zabrac psa i wszystko ogarnąć na miejscu, poza schroniskiem.
  17. Rano juz tak fajnie nie bylo Nad ranem zaczęła wyć, a o 6.30 wszystko było w kupie. Dosłownie, rozdeptana na podłodze i wysmarowane nią sciany i meble; musiała po nich skakać. Zrobilam test giardia i niestety dodatni. Teraz skończyłam myc domestosem. Nie dala sobie przypiąć smyczy, bylo rodeo, wiec nie wyszła na spacer. Wczoraj byla jeszcze w szoku. Dzis juz doszła do siebie. Wszystko ok dopóki nic nie chce przy niej zrobić. Wychodzi na razie na korytarz mam nadzieję, że da do siebie niedługo podejść, żeby przypiąć smycz, bo jest na piętrze, wiec w takim tempie, to ogrod pozna za kilka dni.
  18. Tak, jest cichutko, spokojna, zgodna, intetesuje się otoczeniem. zobaczymy jaka będzie dalej. Tylko nie daje się dotykać, przy próbach odskakuje od ręki. Nie ucieka, a jedynie staje poza zasięgiem. Mysle, ze to kwestia pobytu w schronisku. Mam nadzieję, ze wyrobi dobre skojarzenia i wezmie przykład z innych psów. Kiedy jest luzem, to jest krok przy mnie.
  19. Wzielam książeczkę i suczka jest w schronisku od lutego 2018 roku, czyli zmarnowała tam większość dotychczasowego życia.
×
×
  • Create New...