Jaaga
Members-
Posts
19057 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Everything posted by Jaaga
-
Rozliczenie za kastracje Krecika. 160 zl prosze o zwrot fundację zea ze środków zebranych na fb i 90 zl to pieniądze na moim koncie z bazarków Nadziejki.
-
Slicznie dziękuję. Zaraz zamowie na fakturę zea. Wlaśnie tez mam fanty, wczoraj nawet zrobilam zdjecia części, bo Isiak zadeklarowała zrobienie bazarku. Tylko nie wiem, jak z wysyłką, bo ja mam swoje fanty sama wysyłać, a Ona prowadzić bazarek. Zapytam dziś. Dziekuje za chęć pomocy. Najwyzej fanty wyślesz do mnie, a ja je obfocę i będę rozsyłać. Niestety, moim problemem jest permanentny brak czasu.
-
Teraz jest okazja, bo na co najmniej miesiac na szkolenie wyjeżdża Zoja, wiec sunia mogłaby do nas trafić. Jest młodziutka i sliczna, szybko powinna znaleźć dom.
-
Deklarowiczów bardzo prosze o wpłaty na konto fundacjil, koniecznie z dopiskiem w tytule, ze to na niewidomego psa: Pojutrze ma przyjechać. Niestety, nie udało się nazbierac deklaracji na worek Josery. Musze poprzeglądać karmy i coś dzis szybciutko zamówić. To duży pies i pewnie po przyjeździe bedzie chciał nadrabiac braki w jedzeniu, jak zazwyczaj to bywa. Teraz już nawet najtańszy worek Pedigree kosztuje 105 zł :( Zamojska Fundacja dla Zwierząt i Środowiska ZEA 22-400 Zamość Konto: 97 2030 0045 1110 0000 0200 1700
-
Mysle, ze lepiej ten, co mam sprawdzony. Dzis mam zrobić jej dwa zdjęcia do zakończenia zbiorki i z niej lepiej kupić lek, bo w końcu nie będzie tych pieniędzy na co rozliczyć. To kwestia kilku dni. Karmy się nie dało, ale leki warto. Sprzedawca puszek odpisal, ze wyle fakturę do dziś. Na razie nie dostałam. Jak coś to jutro wstawie screen, ze za tule kupilam.
-
To, że ludzie nie będą bić się o niego było wiadomo już przy zabieraniu go ze schroniska, z czego zdawała sobie sprawę zapewne i opiekunka i deklarowicze. Trudno wiec okazywać teraz zdziwienie. O ile pamiętam Michu ma zmiany zwyrodnieniowe, mial podawaną nawet Librellę. Naprawde liczycie, że ktoś będzie mu podawal zastrzyk za kilkaset złotych, jak z zimna przestanie chodzić czy pojawia się bóle? Nie mówiąc o reszcie standardowego leczenia i ponoszeniu kosztów przy tym rozmiarze psa. Elu, wczesniej pytałam Cię, czy Michu na zimę będzie przeniesiony, to powiedziałaś ze nie wiesz, że nie rozmawiałaś na ten temat i musisz zapytać. Teraz zdecydowanie twierdzisz, że od początku było wiadomo, że będzie w kojcu. Skoro byl zabezpieczony, to chyba lepiej było od początku lata szukać mu miejsca z ogrzewanym pomieszczeniem i zarezerwować przed zimą niż teraz wydawać starego psa z problemami do budy, uzasadniając, że i tak jest w takich warunkach. Nie moj cyrk i nie moje małpy, ale naprawdę mi go żal. On jest gładkowłosy, bez futra. Do dziś mam przed oczami ten koszmarny hotel, gdzie najpierw trafił, a finalnie ma wylądować w budzie. Tak, jak Moli@ nie wierzę w branie do domu. Suka zostanie na dworze, a on na salony? Dla mnie jednak i tak jest różnica w przebywaniu w kojcu w hoteliku, a wydaniem psa do budy. W hoteliku jest pod fachową doświadczoną opieką, gdyby cokolwiek się zadziało, to od razu trafi do weta, będzie diagnozowany i leczony.
-
Nie wiem, jak można zgubić szczeniaka.
-
Tez obawiałabym się problemów związanych z wiekiem i wielkością Micha. Nawet mialam Ele pytać, czy Michu ma na zimę planowane przenosiny z kojca do domu. W końcu jest krótkowłosy jak nasz Dylan. Pamietacie stan, w jakim był Dylan po przyjeździe do nas ? Nie potrafił się dźwignąć o własnych siłach. Wetka do niego przyjezdżala do domu. Po leczeniu wyszedl w chłodniejszy dzień i znowu było pogorszenie. Baryton nie chodził 1,5 mies. Dopiero po tym czasie leczenie przyniosło efekt.Jesli pies żyjacy w budzie będzie miał taki problem, to po prostu skonczy się to eutanazją. Leczenie stanów zapalnych nie będzie skuteczne na zimnie a zreszta, jak taki pies miałby funkcjonować leżąc? Nie myślę od razu o kanapie, ale legowisko w domu przydałoby się, bo problemy z poruszaniem się to zazwyczaj kwestia czasu u starych, dużych psów. Jasne, że dla dużego psa w schronie dom z budą to byłaby okazja i polepszenie warunków, ale w przypadku psa takiego jak Michu, sprawdzonego w mieszkaniu, którego utrzymanie i prowadzenie kosztowało tyle zaangażowania, wysiłku, starań i środków finansowych, to chyba byloby szkoda, żeby coś się przytrafiło z powodu zimna. Oczywiście to tylko moje zdanie, jako że sama mam duże, stare psy w domu. Nie jestem osobą decyzyjna w kwestii Micha.