Jaaga
Members-
Posts
19057 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Everything posted by Jaaga
-
Pies który nikogo nie wzrusza, prosi o deklaracje, licząc na cud ....
Jaaga replied to limonka80's topic in Psy do adopcji
Tak, to nasi dwaj gospodarze. Nawet zgodnie dzielą się rolą, choć chyba dzieki Szymka dobrej roli, bo odkąd jest Kret, to odpuścił. Kret za to jest jak miniaturowy czolg; pruje przed siebie i realizuje, co zaplanuje. Nie wiem skąd w starym psie tyle siły i energii. -
To dobrze rokuje. Jak już pisalam, u Meli po szczepieniu w domu nastąpił regres. Teraz czeka nas szczepienie p. wsciekliźnie i porozmawiam z wetka odnośnie podania premedykacji. Chyba lepsze to niż wspolny kolejny mega stres. Żeby jeszcze Sabinka zaczęła wychodzić, to byłoby super. To dziki pies i nigdzie nie zmieni się na normalnego psa, jednak wychodzenie na ogrod, przestrzeń, zabawy i gonitwy z innymi psami zapewni jej konieczny komfort psychiczny. Bardzo żal mi dziczków. Teraz spędzamy ostatni czas z naszym dzikim Jimmim. On ma juz 17 rok i dopiero kiedy jest chory, to daje się w legowisku karmić, wyczesać, zbadać w przychodni. Nawet RTG mu robimy. Wczesnie, kiedy byl silny, to nie było mowy o dotknięciu go luzem. Trzeba go było zwabić do auta, żeby tam wyczesac; badania czy pobieranie krwi tez było możliwe tylko w aucie. Jego przewodnikiem w świecie z ludźmi jest Fly, inaczej mielibyśmy znacznie utrudniony z nim kontakt.
-
Andżela ze stadem. Dzis Andrzej jedzie po Zoję. Aż boje się pomyśleć, co znowu zacznie się. Jedynym plusem w tej sytuacji jest to, ze pewnie Andżela nabierze wigoru. Andżela co jakiś czas ma zle dni. Jest wtedy drażliwa, prowokuje i gryzie inne psy, nie uleży się, tylko krąży jak rekin po domu. Poczekamy jeszcze, ale jeśli to się będzie powtarzać, to chyba trzeba pomyśleć o MRI głowy. Chyba, ze tak zmiany ciśnienia czy pogody na nią wpływają.
-
Pies który nikogo nie wzrusza, prosi o deklaracje, licząc na cud ....
Jaaga replied to limonka80's topic in Psy do adopcji
Zmieniam tresc ogloszenia na olx, może to da efekt - sprzedam dwa alarmy, mogą służyć jako autoalarmy, co widać na zdjeciach. -
Pani Ela jest starsza, jeszcze pracuje, wiec sunia dlatego musi być w dojrzałym wieku i spokojna. Mam sentyment do rumuńskich psów, bo mieliśmy kiedyś transport tych bied. Jedna, najwieksza, została dłużej. Naprawde straszny jest tam psi los. Maluchy cudne, to pewnie szybciutko znajdą domy, szczególnie jeśli jest możliwy transport.
-
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Dopisałam w rozliczeniu wpłatę Nesiowatej z bazarku - 16,50 zł. -
Ten krasnal wyglada jak z brodą i bokobrodami. To po kastracji jeszcze zamknięty?
-
To ten biedak, co tyle lat czeka Tamten ma głowę w innym typie i dluzsza sierść, jest masywny.
-
Na obu przednich lapach widać rany
-
Kolejny pies, obok którego nie można było przejść i go zostawić. Wbrew rozsądkowi. Ale pies jest atakowany i gryziony przez inne w boksie. Rozpaczliwie szuka pomocy u człowieka. Ceną rozsądku mogłoby być jego życie..więc zapraszamy z Aską7 na jego wątek.
Jaaga replied to agat21's topic in Psy do adopcji
Jakie ma łapy długie, jak bocianek. świetny chłopak się zapowiada. -
Po kąpieli Wiktor zaczął częściej interesować się swoim uchem. Znowu zaczęło się sączyć i zaczął je drapać. Jest w trakcie leczenia, dostaje antybiotyki. Dodatkowo na skórze głowy pojawiły mu się przełysienia, jakie mial po przyjezdzie, wiec chyba na skutek spadku odporności uaktywniła się grzybica, ktora mial leczoną. Mam resztę niezużytego leku, to skonsultuję, kiedy można podać. Za leczenie ucha zapłaciłam 40 zł. Potem kontrola.
-
Kolejny pies, obok którego nie można było przejść i go zostawić. Wbrew rozsądkowi. Ale pies jest atakowany i gryziony przez inne w boksie. Rozpaczliwie szuka pomocy u człowieka. Ceną rozsądku mogłoby być jego życie..więc zapraszamy z Aską7 na jego wątek.
Jaaga replied to agat21's topic in Psy do adopcji
Dziewczyny, jesteście super! Biedak tam nie miał szans, to była kwestia czasu. Trzymam kciuki za to, zeby wszystko sie udało i kawaler szybko opuścił schronisko a potem równie szybko znalazł dom. -
Masz inne spojrzenie niż ja i dobrze, dlatego napisałam, żebyś robiła to dalej i każdy pomaga, wg swojego uznania i możliwości. Nie uważam, ze nagle psy w schronisku mają sie lepiej, bo widac na zdjęciach, ze wychudzonych jest akurat coraz więcej. Nie maja się dobrze i ja tego nigdzie nie napisałam, nie wiem, skąd ta interpretacja? Nie przypisuj mi tego, czego nie napisałam. Po prostu cieszę się, ze tym razem dostaną szansę nieadopcyjne. Ja sama mam zaopiekowanych tyle psów, że wiecej już nie jestem wziać na swoje utrzymanie, więc cieszę się z każdego, który opuszcza schronisko. Sama trafiłam na ten watek po tym, jak napisałam na profilu schroniska zapytanie o psa i nie dostałam odpowiedzi. Za to Tola skontaktowała sie ze mna od razu i pies zmienił życie. Może lepiej usunę swój wcześniejszy wpis, żeby nie ucierpiały na tym zamojszczaki? Nie chciałam nikogo urazić, po prostu osobiście widzę jakąś róznicę od tamtego, czasu, kiedy pierwszy raz miałam kontakt z tym schroniskiem, ale nie polega ona na pewno na tym, że psom jest tam lepiej.
-
Poker, to tylko moje osobiste przemyślenia. Obraź sie na mnie, ale nie na psy z Zamościa. Zabieraj dalej.
-
Jasne, że każdy pomaga, jak uważa. Jego decyzja, czas, pieniądze, poświęcenie. Taka chudzinka ze Szczebrzeszyna, gdyby jej dziewczyny nie zaopiekowały, mimo niezaprzeczalnie cudnej urody, miałaby nikłe szanse na przeżycie. Pomoc z dogo byla dla niej jedyna nadzieją na życie. Tylko akurat w zamojskim schronisku male, młode i ładne teraz już znalazłyby normalne domy. Wolontariat dociera ze swoją stroną tez do normalnych, empatycznych ludzi Na profilu wolontariuszy nowe psie rodziny wstawiają zdjęcia, dziekuja za podopiecznych, zachęcają sami do adopcji. Zreszta wybiegi mniejszych suczek swieca pustkami, a to o czymś świadczy. Z dużymi nawet urodziwymi jest gorzej, bo one maja mniejsze szanse na dom, ale te akurat sa rzadziej zabierane też z dogo. Najgorzej jest z tymi, które siedzą tam od lat, zanim powiało zmianami, a wolontariat zaczął zabiegać o adopcje. Te zazwyczaj jednak i tak są bure, czarne i nadal bez większych szans na dom. Po prostu cieszę się, że akurat pogryzione, zachudzone tym razem dostały szansę, bo one bez dogomaniackiej opieki nie mają innej opcji na przeżycie. I zauważam, że zachodzą jednak zmiany i że poza dogo też istnieją dobre adopcje. I wiem, że nie każdy musi brać stare czy czarne psy, ale z ratunku dla nich jednak najbardziej sie cieszę
-
Tez tak myślę, bo to są psy w potrzebie, które poza dogo nie maja żadnych szans na opuszczenie schroniska. Wiem, ze częśc osób zabiera male, młode, adopcyjne, ale to dla tych zachudzonych, starszych i wiekszych jestesmy tutaj tak naprawdę jedyna nadzieją. Może ich adopcje nie idą ekspresowo ( czasem wcale), ale świadomość, że podarowało się im życie , bo nikt ich nie adoptowalby jest cenna. Kiedy patrze na psy u nas, to wiem, ze kilku juz nie byłoby, gdyby nie wspolna pomoc. A są wspaniale i w niczym gorsze od tych młodych i urodziwych. Trzynam kciuki, żeby się Wam udało im pomóc.