Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19057
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Fajnie, nawet przepisy i menu mamy. My jemy jajka, bo mamy własne kury i ich akurat nie jemy. żyją sobie naturalnie, cały dzień pasą na ogrodzie, karmimy je mieszanką ziaren dla gołębi, nie syfiastym kurzym granulatem. Lub sama przygotowuję im posiłki. Na potrzeby przemysłowe kury szybko przestają nieść, ale zwykłe niosą się latami. Mielismy kiedys wykupione kury z fermy. To tragedia, nie potrafiły chodzić, były łyse, miały wrzody na łapach, nie mogły normalnie zyć w ogrodzie, bo co pogrzebały w ziemi, to były chore i musiały byc leczone. Tak miały wyjałowione organizmy codziennym podawaniem antybiotyków. Od tamtego czasu nie zjadałbym kupnego jajka, tak mnie brzydzą. Tamte kury niestety szybko poumierały. Dopiero później, tu na wsi kupiliśmy normalne. I parę gęsi mamy, wiec i sezonowo od naszej gęsi jajka są. Te dostają głównie psy, czasem robię na nich nalesniki czy kluski do zupy. No i mam taki komfort (szczególnie zimą), że kiedy potrzebuję jajko, to idę do pokoju. Będzie albo w kuwecie, albo w kocim łóżku, bo Rudzik, to kura domowa, wychowana z kotami i nawet jesli wychodzi do ogrodu, to wraca do domu znieść jajko Teraz walczymy o naszego staruszka Jimmiego. Ma paskudne zapalenie płuc, jest na bardzo silnym antybiotyku. Przestał jeść i karmię go strzykawką zmiksowanymi mieszankami odżywczymi własnie z jajkami od naszych kur. Mam nadzieję, że i jemu pomogą.
  2. Czy Zebra nadal jest do adopcji? Mam jej ogłoszenie i dostałam zniżke na promocję. Chciałam wyróznić, tylko nie wiem, jak wygląda jej sytuacja?
  3. Na razie jest bez zmian, ani lepiej, ani gorzej. Jakoś z tyłu delikatnie potrafię parę razy ja pogłaskać zanim odejdzie, ale ruch bliżej głowy kończy się ucieczką.
  4. Bardzo zgrabnie ujęłaś to, co myślę, a nie potrafiłam przekazać. Ostanim moim bliskim zmarłym byl tato. I kiedy już było wiadomo, że to kwestia czasu, to walczyłysmy z ciocią o każdą porcję środka przecibolowego, pilnowalysmy tlenu, czuwałyśmy przy nim na zmianę, żeby zminimalizować cierpienie i nie czuł się samotny. Oprócz bliskich ludzi jest tez wrazliwosc na cierpienie domowych pupilków. Odchodzenie naszych zwierząt to tez bol i strata. I staramy się robić, co tylko się da, żeby ratować, a jeśli nie ma już możliwości, to choc dac godnie odejść bez zbędnego cierpienia. I tylko te hodowane na mieso/mleko/jajka/futra/wełnę nie mogą liczyć na litość. Bardzo cieszę się, że Babuć czy nasze kury przełamują stereotypy, czasem sklaniają ludzi do myślenia, refleksji, zmiany postrzegania. Czy nawet dyskusji.
  5. Ja nie mam pretensji, nie tlumacz się. To kwestia sumienia danego człowieka. Każdy rozpatruje to w sobie i sam podejmuje decyzje. Śmierć naturalna dla mnie również jest elementem istnienia, ale nie masowe, brutalne, zbędne mordowanie, a wcześniej utrzymywanie wegetacji w koszmarnych warunkach.
  6. Wyniki ponoć bardzo dobre, dostałam na maila, przesle do wstawienia. Na tel mam problem otworzyć, zobaczę na komputerze. Wstawiam paragon.
  7. Bardziej chodzilo mi o to, że ogloszeń o sprzedaży prosiąt i świń jest cale mnóstwo na olx i głupie wydaje mi się pytać o zakup świni, ktorą widzi się na zdjeciach luzem ze stadem psów. Można założyć, że taki osobnik nie jest do sprzedania
  8. Marta mi pisala, z ogłoszenia Meli miala zapytanie o sprzedaż ... Babucia, bo byly razem na zdjeciach. Mają ludzie durne pomysły. Jutro Melę czeka szczepienie p. wściekliznie.
  9. Prawda jest taka, że one chciałyby też żyć. Gdybyś jeszcze polowała na nie jak rdzenni Amerykanie, to ok. Podziękowanie w zamian za koszmarny i nie zapewniający zaspokojenia jakichkolwiek potrzeb chów w zwierzęcych obozach koncentracyjnych, za gehennę i poniżenie w ostatniej drodze do i w rzeźni w zamian, to tylko usprawiedliwianie przed sobą swojego wyboru. Dla zwierząt nie ma znaczenia. Moge podsyłać na na czas zakupów moją młodsza córkę. Potrafi tak obrzydzić jedzenie mięsa, że jej ojciec zrezygnowal juz nawet z indyka, którego kupował od czasu do czasu. Robila to parę razy, najpierw byl odporny, ale w końcu juz mial odruch obrzydzenia przy wzieciu tacki z mięsem do ręki i któregoś razu sam odłożył. Dużo ludzi w otoczeniu minimalizuje spożycie mięsa, nawet jeśli nie rezygnują z niego zupelnie. I dobrze, będą zdrowsi, a zamęczanych zwierząt będzie mniej.
  10. Dzis było lepiej i prawie cały dzień cisza w domu. Snieg połamał gałęzie sosen, gdzie mąż stawia drugą zagrode dla psów, musiał wiec kilka godzin spędzić w ogrodzie na uprzatnieciu tego i dziewczyny cały czas byly z nim, razem bez spięć. Wieczorem zaczęły, ale Andżela wlasnie poszła znowu spać na piętro. Mam nadzieje, ze szybko jakoś nauczymy się funkcjonować i radzić sobie w tej sytuacji. Andżela mogłaby spać u Andrzeja , gdzie jest Grey, gdyby nie to, że z Greyem tez się konfliktują.
  11. Biedna, ale szczepienie jest obowiazkowe, wiec mus, a inaczej nie dalo się. Teraz odsypia, ale jutro sprobuje ją wyprowadzić, jeśli przez noc nie zje szelek.
  12. Zawzięłam się i założyłam jej szelki w aucie. Najpierw chwycila je w zęby, zacisnęła i nie chciała wypuścić. To ją zaczęłam laskotać pod pachami i poluzowała. W końcu dopasowałam i gotowe. Oby ich nie zgryzla, bo już naruszyła przez ta chwilę w pysku.
  13. Andrzej juz wraca z Luną. Szelek niestety nie udało się im w przychodni Lunie założyć. Tak samo nawet wyczesać w okolicy szyi, bo usiłowała gryźć. Kladzie się i kłapie zębami wkoło. Bez narkozy nie poradzi, a obawiali się podać. Trochę mnie podłamały te wieści, bo liczyłam, że coś pójdzie do przodu, w kierunku adopcji. Kilka miesięcy i nadal niezmienny uraz oraz agresja lękowa przy próbach dotyku okolic głowy i karku. Razem za wszystko zaplacił 340 zł plus 30 zl będzie za paliwo dwa kursy.
  14. Rozmawialam z lekarzem. Nie chcieli jej dosypiać po sedalinie i niestety jak to określił "negocjują" z nią pielęgnację. Nie dala się zważyć, krew pobierali z Andrzejem wszyscy razem. Nie jest łatwo. Po pielęgnacji idzie dopiero na stól na przegląd.
  15. Na razie wszystko idzie zgodnie z planem. Luna dostala sedalin. Nie zasnęła po nim, tylko zrobila się mniej kontaktująca i zobojętniała. Na smyczy niechętnie, ale jednak wyszla sama z domu do auta i dala mi się podnieść bez prób gryzienia do środka. Przekazałam do przychodni szelki z prośbą, żeby jej założyli po kąpieli i wyczesaniu. Ma uraz do dotykania okolic szyi, ale może da sobie przypiąć smycz do szelek na grzbiecie i tak nauczy się wychodzić?
  16. Zoja nie jest tak zadziorna jak przed wyjazdem, ale Andżela zapamiętała, że Zoja nie odpusci i nie ulegnie jej. Przez czas szkolenia rzeczywiście Andżela nie musiala troszczyć się o swoją pozycję. Nawet myslalam, ze może jest chora, bo taka była ospała i spokojna. Pogoda tez nam nie pomaga; roztopy i błoto. Chcielibyśmy z nimi pojechać do lasu, ale musimy poczekać aż troche ziemia wchłonie. I problem jest z Zoją. Tak wróciła zestresowana, ze nie daje się wyciągnąć na dłuższy pobyt poza domem. Zalatwia się prawie pod schodami i ucieka do domu z obawy, że znowu ktoś ją zabierze z domu. Mam nadzieje, ze szybko jej to przejdzie. Musimy jakoś ogarnąć ten konflikt i nauczyć Andżelę funkcjonować w jednym domu, jak było przed wyjazdem Zojki. Bo niestety ani jedna, ani druga gwiazdami adopcji nie są.
  17. Gorzej niż przed wyjazdem Zojki. Tzn Andżela zachowuje się gorzej. Zaatakowała ją na poważnie i praktycznie cały czas muszą być rozdzielone. Kiedy wychodzi na dwór Zoja, to Andżela akurat odczuwa nieprzepartą potrzebę wyjścia. Po jej senności i ospałości nie ma już śladu. Wczoraj daliśmy ją nawet na wybieg z Zewem na kilka godzin, bo nie szło wytrzymać jej warczenia, rzucania się przez bramkę i szczekania. Nie reaguje na nic. W nocy było kilka godzin ciszy i skoro tylko zrobiło się jaśniej, to już postawiła cały dom na nogi. Dzis śpi z chłopakami na górze,żeby Zoja mogła się zrelaksować. Tak się cieszy, ze wróciła, ze nie przepuszcza żadnej okazji do przytulania się, głaskać czy pakowania się na kolana. Przy Andżeli nie może, bo ona dostaje wtedy szału. Szkoleniowiec, u którego byla Zoja powiedział, że takie konflikty między sukami są najgorsze. I to prawda, bo z chłopakami nie mamy problemów.
  18. Tolu, to przy "naszych" chlopakach wystawie fakturę za hotelowanie za styczeń, żeby mi to później nie umknęło. Zresztą dziś przyszla taka podwyżka comiesiecznych opłat z biura rachunkowego, że choc nie będę mieć poczucia, ze płacimy za nic
  19. Luna potrzebuje szczepienia p wściekliznę. Jesteśmy umówieni w środę. Jesli się uda, to będzie miała też badanie krwi, kąpiel , wyczesywanie i ogólnie przegląd. Juz się stresuję, ale szczepienie jest obowiązkowe, wiec musimy je zrobić.
  20. Za wywoławczą poprosze nr 7,8,14 i 31.
  21. Dziękuję i poprosze za wywoławczą.
  22. Czy mogę prosić o wymiary spodni nr 26?
  23. Wszystkie psy szaleja na śniegu, a Drugi z budy kontroluje i dziwi się pewnie jak im się chce. Kiedy reszta się uspokoi, wtedy on sobie wyjdzie na obchód calego ogrodu. Poza deszczem porusza się tak doskonale, jakby widział. Nauczył się juz jednak podchodzić pod dom, kiedy zaczyna padać, żeby go zabrać, bo błądzi.
×
×
  • Create New...