Jump to content
Dogomania

ma_ruda

Members
  • Posts

    1566
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ma_ruda

  1. [quote name='Bimba']Szkoda , że w Trójmieście jest tylko jedna placówka to aż wstyd , Czy weterynarze dostaja dotacje na te zabiegi bo 200,- zł za suczke to jest dla mnie bardzo dużo a w rodzinie mam je dwie (jedna moja a druga Taty) czyli razem 400,- :roll:[/quote] W Krakowie też tylko jedna lecznica jest na tej liście. Za to jest inna lecznica, która wykonuje zabiegi z rabatem w każdą ostatnią sobotę miesiąca- zniżka 30%. Dopytałam tam o koszt sterylizacji mojej suni i uzyskałam informację, że byłoby to ok. 170 zł.
  2. Denisek staje sie pieskiem salonowym:lol: - to zobowiązuje i pewnie dlatego taki grzeczny:evil_lol:
  3. Wydaje mi sie, że nie należy łączyć suchej karmy z gotowaną w jednym posiłku. Zdarza się też, ze niektóre psy źle tolerują mięso z kurczaka. Spróbuj jeszcze zrezygnować z dodawania galaretki z kurczaka, bo zawiera chyba sporo tłuszczu?
  4. [URL="http://www.dogomania.pl/forum/"][IMG]http://img411.imageshack.us/img411/6348/p1040258bm6.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.dogomania.pl/forum/"][IMG]http://img168.imageshack.us/img168/5624/p1040261bu6.jpg[/IMG][/URL]
  5. [quote name='Perfi']sa w schronie szczenaki po jamniczce :) jak sisiatko? :loveu:[/quote] [LIST=1] [*][URL]http://www.psie-adopcje.krakow.prv.pl/[/URL]- super strona:klacz: , gratulacje należa się głównie c24rn-emu? Kiedy jeszcze byłam "poszukująca", to nieśmiało narzekałam na brak takiej strony w Krakowie, czym się trochę nawet naraziłam i musiałam tłumaczyć:oops: . No ale i tak mi się udało, bo [*]Sisi:shake: Fraszka;-) to ideał psa. Nadal się martwię, żeby nie okazało się, że ma epi, ale na razie wydaje sie okazem zdrowia. Poza tym, ze dziwi mnie, że wciąż jest chudziutka, chociaż ma "koński" apetyt. Wet. nie widzi wprawdzie powodu do niepokoju, ale martwienie się leży w mojej naturze:oops:. Nadal jest potwornie strachliwa, co po tym ataku, jest także źródłem mojego lęku, bo przecież to moze byc przyczyna kolejnego:-( [*]Czy ktoś wie cos więcej o tych szczeniakach po jamniczce? Czy napisać Panu, ze jeżeli jest zainteresowany to powinien sie skontaktowac bezpośrednio ze schroniskiem? Nawet nie wiem, czy jest z Krakowa, no i w ogóle nic o nim nie wiem...[/LIST]
  6. Dostałam dzisiaj maila- odpowiedx na któreś z ogłoszeń perfidnych szczeniaków. Pan pisze, ze jest zainteresowany "przygarnięciem małego pieska":lol: Odpisałam, że mogę go skontaktować z wolontariuszami z naszego schroniska (mam nadzieję, że jeżeli Pan zechce, to mogę?) no i podałam linki na dogomanię.
  7. [quote name='_beatka_']ma ruda, sa też inne buldożki do adopcji, napisz do lavini albo maupy PW to podadza szczególy:cool3:[/quote] To nie ja poszukuję buldożka tylko Roxi w dziale poszukujących. Prawdopodobnie już nawiązała kontakt jedną z dogomaniaczek "buldożkowych". A ja przyznaję nie doczytałam tutaj, że juz nieaktualne:oops:
  8. Na "poszukujących psa do adopcji" jest zainteresowana przyjęciem buldożka.
  9. Sunia jest urocza:loveu: . Taka słodka maskotka na pewno jest ulubienicą wszystkich psiaków za Tęczowym Mostem. Różowe dropsy Gabi przywołuja nie tylko Twoje wspomnienia. Ja wszystko to czego nie zdążyłam dać Puni oddałam pieskom w schronisku podczas pierwszej tam wizyty po rozstaniu z Punią. Została tylko piękna obroża, którą wygrałyśmy w promocji suchej karmy. O wygranej dowiedziałam się ok. 2-3 tygodnie wcześniej. Cieszyłam się, że Punia miała szczęście, bo mnie nigdy nie udało się niczego wylosować. Niestety przesyłka z obróżką dotarła o jeden dzień za późno:-( Myślałam, że potraktuję ją jako dar od Puni dla pieska, którego razem wybierzemy. Jednak kiedy wybrałyśmy Fraszkę okazało się, że obroża jest za duża! W końcu podarowałam ją zaprzyjaźnionej szczeniorce, która ma wyrosnąc na dużego psa. Przyznam jednak, że czuję niepokój- nawet teraz nie chcę o tym głosno mówić. Wiem, że to irracjonalne, ale taki sposób myślenia towarzyszył mi juz wcześniej. Kilka tygodni a moze miesięcy przed odejściem Puni mniej lub bardziej świadomie powstrzymywałam się od zakupów dla niej trwałych przedmiotów- bałam sie, zeby nie prowokowac losu. A przecież nie przewidywałam, że stanie sie to tak szybko. I przecież i tak się stało:placz:.
  10. W Sylwestra była przerażona, więc szalała ale inaczej:roll:. Dzsiaj jej szaleństwo zakończyło się zerwaniem smyczy, która miała utrzymać pieska do 20 kg:mad: . Na szczęscie Fraszka nie wykorzystała niespodziewanej wolności i grzecznie zaczekała na mnie. Może więc niesłusznie ją podejrzewam o brak rozsądku:oops:
  11. Miałam nadzieję, że ją sprawdziłaś. Chociaż przypominam, że ja właściwie to już zrobiłam i nawet już na kolanie nie ma śladu:evil_lol:. Ale jakos nie mam ochoty na bis:eviltong:
  12. Perfi, czy Ty spuszczałaś Sisi:lol: ze smyczy? Pisałam już chyba, że ja nie mam odwagi- nie obawiam się juz, że ucieknie ode mnie, tylko, że pogna za jakims psem, kotem itp. i się zgubi? Jednocześnie strasznie mi jej szkoda tak stale więzić.
  13. Fraszka w porządku, nic się niepokojącego nie dzieje. Jutro odbieram opis EKG, ale jak juz pisałam, serce jest prawdopodobnie w porządku. I teraz nikt mi nie powie jaka była przyczyna ataku:shake: - dopiero jak się powtórzy. Wtedy byłyby badania w kierunku epilepsji (nie mam pojęcia jakie?) Mam jednak nadzieję, że się nie powtórzy:mad:. Zaczęłam sie nawet zastanawiać, czy wtedy w nocy to nie Fraszka tylko...ja miałam atak (histerii) a sunia trzęsła się tylko ze strachu, że pani odbiło:cool3:. Energia i zywiołowość suni to jak sądzę zdrowy objaw? Wyobrażam sobie, że gdyby miała chore serce to byłaby męczliwa? Żałuję, że nie mam kamery, bo nie możecie zobaczyć co Fraszka wyprawia na spacerach. Okazało się, że śnieg jest jej zywiołem- nie spotkałam żadnego psa, który tak szaleje w śnieznych zaspach. Na spacerach z Fraszką ulegam urokom zimy, na które dotad byłam całkowicie odporna:lol:
  14. [quote name='Asior']Maruda musisz zacząć chodzić do mojego weta... U niego szczepienie p.wsciekliźnie 15 a nosówka plus ta reszta chorób 20 zł......[/quote] Gdzie jest "u Ciebie"? Ja byłam w Krakvecie na Złotym Wieku. Sądze jednak, że za szczepeienie tez zapłaciłam nie więcej niż 15 (no może 16) a reszta, czyli 70 zł to zapewne badanie przez specjalistę (kardiologa) i EKG + opis, który dostanę w piątek. Ta lecznica nie jest chyba droga- chodziłam tam z Punią i pamietam, ze za zabieg wycięcia guzka na powiece z narkozą i kroplami "do ręki" zapłaciłam 60 albo 70 zł. Dlatego dzisiaj byłam trochę zaskoczona. Ale skoro polecasz swojego weta, to może zapytaj przy okazji o koszt sterylki, bo przecież to przede mną. Tyle, ze gdy dzisiaj pytałam, pani mówiła, że w razie gdyby były jednak jakieś wątpliwości co do stanu krążenia Fraszki, to zabieg mozna zrobić w ich lecznicy na Sanockiej, gdzie stosuja narkozę wziewną i monitoring serca podczas zabiegu. A ja dopóki stan zdrowia Fraszki sie nie wyjaśni, nie mam odwagi na operację.
  15. Mam wrażenie, ze takie dni z upływem czasu zdarzają się częściej. A miało być odwrotnie. W Twoich wspomnieniach odnajduję inne zdarzenia, za to uczucia dokładnie te same . W takich chwilach próbuję wyobrażać sobie to co jest za Tęczowym Mostem. Przynosi ulgę, ale nie pocieszenie, bo niestety wtedu dociera do mnie znaczenie słowa "nigdy".
  16. Własnie wróciłam z Fraszka od psiego kardiologa, trochę uspokojona, bo ten atak w ubiegłym tygodniu nie był raczej objawem choroby serca. Nadal jednak nie wiadomo co było jego przyczyną. Dzisejsza wizyta była już trzecią konsultacją w tej sprawie. Wszystkie trzy panie(mamy szczęście do kobiet weterynarzy) stwierdzały osłuchowo arytmię, ale EKG nie wykazało niepokojących zmian. Zarówno z tego co mówiły w/w panie, jak i z moich własnych poszukiwań w internecie, wynika że na razie pozostaje obserwować sunię i dopiero gdyby atak się powtórzył można podejrzewać padaczkę. Stąd do pełni szczęścia jeszcze mi daleko, ale na odrobine optymizmu mogę sobie pozwolić. Pisałam juz kiedyś, że Punia przez całe swoje życie w ogóle nie chorowała (pierwszy problem to był ten guzek na powiece niecały rok przed tym jak okazało się, że jest tak cięzko chora). Raz zdarzyło się jej zasłabnięcie, ale chociaż byłam wtedy tak samo przerażona jak podczas tego ataku Fraszki, wiedziałam, że przyczyna jest oczywista (w czasie bardzo długiego spaceru nad morzem zrobiło się nagle bardzo goraco i duszno). Myslę, ze ta dobra kondycja Puni uspiła moja czujność i byc może dlatego nie zareagowałam w porę na objawy jej choroby. To doswiadczenie z pewnością mnie teraz uwrażliwia a może nawet "przewrażliwia" i reaguję pewnie trochę histerycznie. No ale Fraszce to z pewnością nie zaszkodzi a ja jakoś muszę sobie poradzić ze swoimi lękami.
  17. Własnie wróciłam z Fraszka od kardiologa, trochę uspokojona, bo ten atak w ubiegłym tygodniu nie był raczej objawem choroby serca. Nadal jednak nie wiadomo co było jego przyczyną. Dzisejsza wizyta była już trzecią konsultacją w tej sprawie. Wszystkie trzy panie(mamy szczęście do kobiet weterynarzy) stwierdzały osłuchowo arytmię, ale EKG nie wykazało niepokojących zmian. Zarówno z tego co mówiły w/w panie, jak i z moich własnych poszukiwań w internecie, wynika że na razie pozostaje obserwować sunię i dopiero gdyby atak się powtórzył można podejrzewać padaczkę. W dodatku koszt tej dzisiejszej wizyty też pozbawił mnie optymizmu (86 zł w tym szczepienie pw wściekliźnie)- gdyby to chociaż była cena mojego spokoju, ale niestety do pełnego uczucia ulgi jeszcze mi daleko.:shake: Za to w 100% dobra wiadomość, że Fraszka czuje się dobrze. Jest coraz bardziej rozbrykana. Prawdę mówiąc podczas spacerów jej niespożyta energia jest nieco uciążliwa. Wszystko co się rusza wprawia ją w euforię. Pół biedy, jeżeli są to psy, koty,ptaki, czy ludzie. Ale już ochota suni na wyścigi z samochodami wymaga nie tylko ciagłej uwagi, ale też niemałej siły. Nie mam odwagi spuścić jej ze smyczy choćby na chwilę nawet w bezpiecznych miejscach, bo obawiam sie, ze w sekundę znalazłaby się poza zasięgiem moich oczu a jej słuchu. Ona nie chodzi, nie biega, tylko skacze. Zastanawiam sie czy nie jest mixem zająca:lol:
  18. Dziękuję Szajbus- jesteś jak zawsze niezawodna. Pisałam wczesniej o swoich oporach z nadzieją na zrozumienie chociaż jednocześnie sądziłam, że może to wydawać się absurdalne. Mam nawet w związku z tym poczucie winy, bo EKG mogłam zrobić już w piątek. Na szczęście Fraszka od czasu tego ataku czuje się dobrze i szaleje jak zwykle, więc to opóźnienie badania chyba nie ma znaczenia.Za to ja nie muszę się już mierzyć z tym wyzwaniem i odwiedzać miejsc, które tak potwornie mi się kojarzą. Oczywiście, gdybym nie miała wyjścia, to z pewnością jakoś bym to przetrwała. Jestem optymistką i wierzę, że atak Fraszki to tylko epizod, który nie jest objawem żadnej choroby. Najbardziej boję się, że jeżeli jednak to coś poważnego, to nie uwolnię sie od lęku, który już mnie prześladuje. Od 4 dni to ja chodze za Fraszką jak...pies, bo boje się, ze to się może powtórzyć a ja znowu niczego nie zauważę.
  19. Kopiuje z forum kravetu: [QUOTE] Wysłany: Pią Mar 10, 2006 8:34 am Temat postu: chłoniak skóry Mam 10 mc berneńczyka.Miał wycinanego guzka-wynik badania histopatologicznego to [B]chłoniak[/B] skóry. Co dalej mam robić? W obrębnie blizny pojawiaja się kolejne guzki.Jakie badania? Czy guzki znowu wycinać?Jak prowadzic takiego psa?Czego unikać w żywieniu a co podawać? Pies je chętnie, biega- nie widac po nim,że zżera go jakieś choróbsko... odpowiada Lekarz weterynarii Temat postu: [B]chłoniak[/B] skóry należy do nowotworów złośliwych naszczęście nie bardzo złośliwych. Niestety problem pojawia się wtedy jak zacznie szerzyć się ogólnie drogą ciągłości układu limfatycznego wtedy jest źle. Postępowanie : chemioterapia miejscowa. Nie ma innego zywienia , pilna obserwacja i eliminowanie z marginesem wznów [/QUOTE]
  20. W ubiegłym tygodniu Fraszka miała w nocy atak- serca? padaczki? Nadal nie wiem. Następnego dnia byłam u weterynarza, ale poza nieznaczną arytmią (która może być fizjologiczna), niczego ta wizyta nie wyjaśniła. Wtedy w nocy byłam przerażona, dzisiaj zmartwiona. Choroba Puni nauczyła mnie, żeby nie wypierać swoich niepokojów, ale wiele mnie to kosztuje- tak bardzo obawiam się, żeby nie usłyszeć diagnozy, że Fraszka jest poważnie chora. Ale dzisiaj odważyłam się na kolejną wizytę w innej lecznicy. Dowiedziałam się tylko, że jutro bedzie tam na dyżurze pani kardiolog. I co najważniejsze- mają na miejscu EKG. To był kolejny problem- pierwsza p. wet, u której byłam z Fraszką sugerowała zrobienie EKG, ale proponowała 2 gabinety, gdzie robią badania: ten, gdzie usłyszałam wyrok po pierwszym USG Puni i ten w którym ją pożegnałam. Nie czułam sie na siłach wrócic teraz w te miejsca. I zdałam sobie sprawę, że nie poradziłam sobie jeszcze ze wspomnieniem tych ostatnich minut przed rozstaniem. To wspomnienie stale wraca, ale zawsze wtedy od niego uciekam. Nikomu jeszcze o tym nie opowiedziałam. I nie zrobie tego teraz- nie potrafię, chociaż wiem, że byłoby mi łatwiej.
  21. :sweetCyb:Wspaniała wiadomość. Może Baster i Morus będą mieli okazję spotkać się skoro obydwaj już są Warszawiakami?:lol:
  22. Nawet ten brak prezentu mozna mu wybaczyć. Chociaż mógłby przynajmniej o normalnej kupce pomysleć:oops:
  23. [quote name='gkatarzynka']Hmmm:oops: ja przepraszam, ale tak szukam jakiejs wiadomosci na temat Morusa i jakos nie moge znalezc...Czy ktos mi powie jak tam ten Kudlacz sie czuje?? Bo jakos tak sie martwic ostatnio zaczelam o niego, a tu :shake: nic o nim nie ma...POzdrawiam cieplutko i przesylam dluuuuuugie myzianko dla Moro:loveu:[/quote] Rozgwiazda zgodziła sie gościc Bastera tutaj u Morusa:oops: . Moze rzeczywiście nadużywamy tej gościnności? Ale to co łączy obydwa psiaki, to oprócz urody, podobny problem. Doswiadczenie Morusa dowodzi, że Rozgwiazda radzi sobie z trudnościami, których nie można było pokonać w pierwszym domu. Nie zawsze wystarczą dobre chęci i determinacja. Równie ważne sa warunki jakich wymaga pies. [COLOR=red]Ale ja też jestem ciekawa co u Morusa?[/COLOR]
  24. Lamia- ja mysle, że Baster teraz przede wszystkim potrzebuje domu a 'demonizowanie" wad jego charakteru nie ułatwi znalezienia chętnych na adopcję. Ograniczenie poszukiwan do ludzi, którzy maja doświadczenie i umiejetności albo kasę na fachowa terapię moze skazać go na schronisko! A przecież sama Fabiola zapewnia, że Baster reaguje agresją w określonych sytuacjach i nie zachowuje sie wtedy jak bestia! On wymaga przede wszystkim wyrozumiałości i ostrożności ze strony opiekunów i wszystkich domowników. tego nie może mu zapewnic Fabiola, która ma małe dziecko. Ale psy adoptują też ludzie bez dzieci i tacy są szansą dla Bastera. Tylko, ze jak będzie miał opinię groźnego agresora, to może liczyc jedynie na odważnych, o których bardzo trudno.
  25. [quote name='kiwi']wiejace obecnie wiatry sprawiaja ze psy s bardo podenerwowane[/quote] To prawda- Fraszka reaguje ucieczka na każdy odgłos spowodowany przez wiatr. Ale to nie tłumaczy ataku serca:shake:. Juz raczej zmiany ciśnienia? Tak, czy inaczej to jednak niepokojące. A ja już teraz zaczynam za nia chodzić jak......pies:oops:, bo boje się, że to sie powtórzy:-(
×
×
  • Create New...