Jump to content
Dogomania

ma_ruda

Members
  • Posts

    1566
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ma_ruda

  1. [quote name='Asior']hmmm to moze wpadne kiedyś porobić zdjęcia ;) ????[/quote] Zdjęcia wskazane jak najbardziej! - ciekawa jestem, czy na fotkach bedzie widać, że Fraszka urosła;) - tak twierdzi kilka osób, które jej przez jakiś czas nie widziały. Tłumaczę, że to niemożliwe, bo przecież ona ma już 2-3 lata i nie rośnie, ale przyznam, że mnie też wydaje się większa. Ale na pewno jest okrąglejsza. Czekamy wiec na sesję fotograficzną:lol:
  2. Już nikt nie pamięta o Perfidnych szczeniakach?:-( - a to juz przecież młodzież; mają chyba ok. pół roku? Za to ja pamiętam o mamusi:lol: i muszę sie pochwalić naszym (a prawdę mówiąc moim:oops: ) najwiekszym osiagnięciem. Odważyłam się wreszcie uwolnić Fraszkę od smyczy:multi: i okazało się, że nie tylko nie zamierza ode mnie uciekać, ale przeciwnie, prawie nie korzysta z tej swobody- chodzi prawie cały czas z nosem przy mojej nodze:roll:. No, ale tak całkiem dobrze to nie ma- te spacery bez smyczy mogą się odbywać wyłącznie w miejscach gdzie w zasięgu wzroku nie ma kotów, samochodów i piłek. A propos piłek: Zdarzyło sie, że nie zauważyłam w porę kilkuletniego dziecka, które bawiło sie piłką. No i stało się: Fraszka z wrzaskiem pognała w kierunku piłki, głucha na moje wołanie. Dziecko się trochę przestraszyło, ale jego opiekun (chyba dziadek) zażądał, zebym "trzymała to bydle" . Przyznam, że poczułam się, że mimo poczucia winy, czułam sie oburzona: Fraszka-bydle???:angryy: Zdarzają sie też Fraszce konflikty z innymi psami, najczęsciej mmniejszymi od niej. Natomiast jej miłością jest sąsiad- amstaf. Na jego widok kwiczy i wyrywa się, a jak go dopadnie, trudno ja odciagnąć. Niestety to raczej miłość bez wzajemności:p; na szczęcie amstaf wykazuje przy tych zalotach Fraszki pobłażliwą cierpliwość, ale poza tym żadnego zainteresowania:-( W domu sunia jest super grzeczna i nie sprawia żadnych problemów. Nadal nieufna w stosunku do gości, ale już nie ucieka w panice do swojego (naszego) pokoju. W ogóle wydaje się już trochę mniej lękliwa, ale tylko trochę:shake: . Największym moim zmartwieniem jest jej zdrowie- po tych 2 atakach padaczki(? nadal nie ma pewności czy to padaczka)o których już pisałam, był prawdopodobnie jeszcze jeden- na początku kwietnia. Nie jestem tego pewna, bo nie widziałam poczatku, tylko kiedy weszłam do pokoju, zastałam sunię nieruchomą, w pozycji siedzącej i tak jak przy poprzednich atakach lekko się śliniła. Mozliwe jednak, że tylko sie czegoś przestraszyła? Na razie nie podaję jej leków p/padaczkowych. Weterynarz zapewnił, ze skoro ataki przebiegają tak łagodnie, nie ma takiej konieczności, no a leki mają jednak działanie uboczne. Za to te ataki zapewniły Fraszce stałe noclegi w moim łóżku:cool3: Wczesniej ona nie próbowała korzystać z tego przywileju, a ja jej nie zachęcałam. A teraz?- czasem udaje mi sie wygrać walkę o poduszkę:evil_lol: . Mam nadzieje, ze dzieci Fraszki sa równie grzeczne i mądre jak mamusia? i że beda jeszcze jakieś wiadomości z ich domków:p ??
  3. [quote name='lika']A tak ładnie dziś podawała łapkę: [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img338.imageshack.us/img338/1337/p4280186mopciavt2.jpg[/IMG][/URL][/quote] Jest słodka:loveu: . Ale czy to naprawdę nasza Mopcia? Co się stało z tymi cudnymi uszkami? Nie potrafię zrozumieć dlaczego taka piękna sunia nie ma domku:shake: Na tym zdjęciu wygląda może na niezbyt pewną siebie, ale trudno uwierzyć w opinie o tak ogromnej nieufności, która wyklucza normalną adopcję:-(
  4. Dzisiaj mija kolejny-już ósmy miesiąc. "Pożyczam" dzisiaj swiatełko dla puni od Szajbus (myślę, że nie bedzie miała o to pretensji?). Może tym razem uda sie je wysłać Puni. Próbowałam już dzisiaj 2 razy, ale nie dotarło:cool3: Bardzo tęsknię:placz:http://www.dognet.pl/ogrod/kw01/A-003670/
  5. Tego mozesz być pewna- wszyscy tu na forum prawdziwie współczujemy. Większość z nas przeżywa żal, smutek, często rozpacz po rozstaniu ze swoimi przyjaciółmi. Z doświadczenia wiem, że tutaj poza zrozumieniem, bardzo ważne jest wsparcie, które pomaga powoli godzić się z tym ostatecznym rozstaniem, wierzyć, że nasze pieski są za Tęczowym Mostem szczęśliwe.
  6. Bardzo Ci współczuję. Nie trudno mi sobie wyobrazić, jak bardzo Ci trudno pogodzić się z odejściem Maksa. Zawsze jest trudno, nawet wtedy, gdy wydaje się, że był czas żeby się na to przygotować. Ty nie miałaś tego czasu. Pocieszeniem w tej sytuacji może być tylko wiara, że Maks jest już szczęśliwy za Tęczowym Mostem, na pewno nie cierpi. Ty zrobiłaś dla niego wszystko co możliwe, żeby go zatrzymać i żeby mu pomóc.
  7. [quote name='mariolka']tez zauwazylam ze posty znikaja... :/[/quote] Posty znikają i wracają:roll: . Mam nadzieje, ze nowy domek Maggie jest na zawsze i ze wkrótce będą nowe wiadomości:lol:
  8. [quote name='mariolka']Maggie Zostala W Sobote Adoptowana!!!! :)[/quote] :multi: :multi: :multi: Cieszę się tu po raz drugi, bo moja wczorajsza radość zniknęła:niewiem: . Jednocześnie mam okazję sie przekonać, że doniesienia o znikających postach to nie urojenia:cool3: .
  9. :multi: :multi: :multi: Wiadomo coś więcej????
  10. Dzisiaj są 15 urodziny Puni. Moze powinnam napisać"byłyby"? Ale ona dla mnie wciąż jest. Tylko, ze dzisiaj trudno o dobry nastrój z powodu tej rocznicy. Rok temu nie myślałam pewnie, że nie bedziemy świętować kolejnych urodzin. Nie mam też ochoty żartować życząc mojemu bratu w "wszystkiego najlepszego z okazji imienin w dniu urodzin Puni". Jeżeli dzisiaj za Tęczowym Mostem zapala sie świeczki na urodzinowym torcie Puni, to niech to będzie tort z kurczaka- to będzie wspaniała uczta dla solenizantki. No chyba, ze tam lukier, krem i czekolada nie szkodzą:razz:
  11. Kopiuję post z innego forum : [QUOTE] Właśnie dzisiaj trafiłam na bardzo ciekawy artykuł dotyczący zatruć czekoladą. Ponieważ czasami jednak takie przypadki się zdarzają przytoczę tutaj małe streszczenie. Po pierwsze autorki artykułu podkreślają że toksyczne działanie na organizm składników czekolady jest rzeczą bardzo osobniczą – to znaczy u jednego psa dawka już 20mg/kg może być śmiertelna a i innego nawet 300mg/kg nią nie jest. Ilość zjedzonej czekolady a jej szkodliwość jest ściśle powiązana z masą zwierzęcia, ale również z wiekiem (młode osobniki są bardziej wrażliwe), stanem zdrowia, podawanymi lekami itd. Objawy zatrucia najczęściej pojawiają się po 12-24 h ale również mogą wystąpić po 1 godzinie. Objawy to wymioty i biegunki, zwiększone pragnienie i niepokój, potem mogą się pojawić objawy ze strony układu nerwowego : zwiększona ruchliwość i drżenie mięśni, a także zaburzenia ze strony serca. Na tego typu zatrucie nie ma specyficznych odtrutek, trzeba w pierwszym okresie wywołać wymioty. Najlepiej udać się do lekarza, gdzie jest możliwy zabieg płukania żołądka. Można także podawać co 3-4 godziny węgiel leczniczy w ilości 1 tabl na 2kg masy psa. Autorki podkreślają ,ze chociaż smakołyki dla psów o smaku czekolady nie są dla nich szkodliwe nawet w bardzo dużej ilości- to jednak przyzwyczajają psa do smaku kakaa, które znajduje się w śladowych ilościach. I tym samym mogą powodować chęć jedzenia czekolady dla ludzi. Na podstawie artykułu:Natali Dziekan i Mari Wiechetek” Zatrucia czekoladą u psów i kotów” ŻWnr1/2004 [/QUOTE]
  12. [quote name='Fela']I tak oto sobie rozmawiają GoWa i Fela na wątku Mopci, we dwie. I jakoś mało kto im w tej rozmowie przeszkadza. ;)[/quote] Ja nie przeszkadzam, ale uważnie "słucham". No cóz nie mogę pomóc, więc tylko kibicuję i trzymam kciuki za powodzenie misji Feli:kciuki: , za rodziców też:kciuki:. Prawde mówiąc straciłam nadzieję, że Mopcia znajdzie domek na dogo:shake: . Rzeczywiście wyglada na to, że nikt jej tu nie odwiedza:-( . Może warto zaktualizować pierwszą stronę?, zmienić temat wątku?- ale jak? na razie nie mam nawet pomysłu. Fela wspominałas wyżej o propozycji Dusje [QUOTE]bliżej początku tego wątku Dusje proponowała dla niej miejsce w hotelu u treserki oraz opłacenie jednego miesiąca pobytu. Ale nie znalazł się nikt, kto by zajął się tym (Dusje nie mieszka w Polsce): trzeba było postarać się o transport, a potem pilotować sukę. [/QUOTE] Też pamiętam o tym pomysle, ale od początku nie wierzyłam w powodzenie tego rozwiazania, bo właśnie wyciągnięcie Mopci ze schroniska wydawało mi się najtrudniejszym etapem w tych planach pomocy Mopci. Ale może warto spróbowac zainteresowac Mopcią którąs z dogomaniaczek zajmujących sie adopcjami do Niemiec? W ten sposób znajdowały domki pieski, które u nas nie miały żadnych szans:razz:
  13. Iri- Ernusi teraz potrzebna jest Twoja pamięć i wspomnienia. Nie będę zachęcać Cię, żebyś próbowała zapomnieć te ostatnie chwile- wiem z doświadczenia, że to nie jest możliwe. Namawiam Cie jednak, żebyś spróbowała przywołać te radosne, których przeciez masz na pewno znacznie więcej. Ja własnie w ten sposób radze sobie z żalem po odejściu Puni. Od czasu do czasu zapisuje te wspomnienia tutaj- dla siebie, żeby trwalej zapamietać te dobre chwile. Wiesz, dzisiaj uswiadomiłam sobie, ze traktuję Fraszke jak staruszkę:razz: - dotyczy to na przykład sposobu żywienia, przesadnej troski podczas spacerów itp. To dlatego, ze takich przyzwyczajeń nabrałam w tym czasie, gdy Punia zaczynała sie starzeć. Pozostały mi tez związane z tym okresem Puni lęki o zdrowie- teraz Fraszki. A przecież ona ma dopiero 2-3 lata. Skłania mnie to do przypominania sobie tych zwyczajów Puni, gdy była młoda i zdrowa. Mam nadzieję, że taka jest teraz. Tak samo jak Ernusia- jest tam zdrowa, nie cierpi. Jeżeli wierzymy, że one są tam za Teczowym Mostem szczęśliwe i beztroskie, nie ma powodu, żeby się o nie martwić. A jeżeli chcemy też wierzyć, że one nas stamtąd obserwują, to pewnie wolałyby nas widzieć takimi, jak byłysmy kiedyś. Może nasz smutek zakłóca tę ich beztroskę? Pamiętasz? Na pewno Ernusia martwiła się, gdy byłaś smutna, płakałaś. Próbowała Cie pocieszać? Teraz też z pewnością chciałaby Ci pomóc. Stale towarzyszy mi takie przeświadczenie, że Punia jest obecna w moim życiu; moim i Fraszki. Nawet, co może wydac się absurdalne, początkowo nie pozwalałam Fraszce wchodzic do mojego łózka. Punia tego nie robiła i myślałam, że moze byłoby jej przykro, że Fraszka korzysta z takiego przywileju;) . Teraz już Fraszka zajmuje miejsce na mojej poduszcze, ale ja potrzebowałam pretekstu (pozwoliłam jej na to po jej pierwszym ataku padaczki i tak już zostało). Ale wciąż czuję w zwiazku z tym dyskomfort i zastanawiam sie, czy Punia to rozumie. Wierzę jednak, że teraz jestem potrzebna Fraszce, bo przecież wierzyłam, że to Punia miała duzy udział w wyborze swojej następczyni. Ernusia na pewno wie i rozumie, że Ty jesteś teraz potrzebna Maszy. Przecież kiedyś razem się bawiły, razem chodziły na spacery. Może nawet wciąż wam towarzyszy?
  14. Odwiedzam codziennie Tęczowy Most. Teraz próbuję oddać innym to co dostałam i nadal dostaje od Was- wsparcie i zrozumienie mojego żalu. Kiedy czytam o pożegnaniach piesków, które odeszły za Tęczowy Most, najczęściej nie potrafię znaleźć słów , które byłyby przekonujące dla mnie samej. Przeczytałam dzisiaj o Psoni, która wróciła do Szajbus we śnie. Dlaczego nie moge chociaz tak spotkać Puni?
  15. Chciałabym przeżyć takie spotkanie z Punią. Dotychczas w czasie tych siedmiu miesięcy zdarzyło sie 2- 3 razy, ze wróciła we śnie, ale tylko na chwilę- nagle gubiła się a ja budziłam się przerażona. Ale będę czekać Dla Psoni
  16. Gajutka jest wspaniałą sunią. Chociaż jest gdzies daleko, nigdy nie odejdzie całkiem. To co Ci dała zostało- to widac w Twoich pięknych wspomnieniach. A ja mam jeszcze taka nadzieje, że spotkała tam moją Punię. Dala Gajeczki
  17. Dla Atmy. Współczuję. Jak wszyscy, którzy pozegnali swoich czoronożnych przyjaciół, wyobrażam sobie jak bardzo Ci trudno. Cztery lata wydaje się tak krótko, ale najważniejsze, że był to czas szczęśliwy dla Ciebie i Atmy i dlatego warto zapamiętać właśnie te dobre chwile.
  18. [quote name='black_sheep']Denisek już troche schudł, teraz rzeżbi mięśnie:)[/quote] No nareszcie bardziej obiektywna opinia:lol:
  19. [quote name='black_sheep']Odemnie??? Ładniejszy?????? No wiesz!;) Ja nie jestem aż tak gruba;)[/quote] Ale nie masz takiego cudnego, rózowego, duzego jęzora:evil_lol: i sterczących uszu:evil_lol: . A poza tym to sie czepiasz tej Deniskowej tuszy- wcale nie jest gruby, tylko pieknie zaokrąglony:loveu:
  20. [quote name='black_sheep']Dzięki sugarr:) Prawda, że jesteśmy z Denisem podobni:) :D [/quote] No nie wiem.......Denisek jeszcze ładniejszy:eviltong:
  21. [quote name='tania11'] Jak wiecie Molce trudno zdjęcie zrobić, ale mam nadzieję, że teraz jak już ciepło i więcej będziemy przebywac na dworze to uda mi się jakoś ją przyłapać. Pozdrawiam serdecznie. [/quote] Szkoda, że Molka nie przepada za sesjami fotograficznymi, bo przecież ma warunki jak top modelka:loveu:
  22. Wyobrażam sobie, że za Tęczowym Mostem zawsze jest wiosna i to pomaga, bo łatwiej wierzyć, że one: Ernusia, Punia i wszystkie pozostałe pieski są tam szczęsliwe. To tylko dla nas ta wiosna traci swój urok, chociaż......Ja próbuje odzyskaść radość z tej ulubionej kiedys pory roku na spacerach z Fraszką. Długie wędrówki "szlakami Puni" przywołują te dobre wspomnienia. Jest ich przecież znacznie więcej niż tych trudnych, których nie chcę pamietęciać, ale też nie chcę zapomnieć. Moze i Tobie uda sie na spacerach z Maszką odzyskać tę szczęsliwą Ernusię?
  23. Szajbus, chciałabym Ci się zrewanżować za wsparcie na jakie zawsze mogę liczyć, kiedy ja mam doły. Chciałabym znaleźć jakies słowa, które pozwoliłyby zrozumieć to okrucieństwo o którym piszesz. Ale przecież to niemożliwe. Tego nie da się zrozumieć a tym bardziej usprawiedliwić. Ja w takich momentach, gdy dowiaduję się o konsekwencjach ludzkiej bezduszności, które dotykają najbardziej bezbronnych istot, wchodzę do działu piesków, które już znalazły domy. To pozwala zachować równowagę.
  24. Współczuję Ci i doskonale rozumię. Sama od 7 miesięcy przeżywam żal po stracie mojej suni. Wiem dobrze jak trudno Ci sie pogodzic z tym, ze Eluni juz nie ma przy Tobie, ale przecież gdyby została tutaj- chora, cierpiąca byłoby jeszcze trudniej. Teraz znowu moze biegać beztrosko po zielonych łąkach.
  25. Współczuję. Przed chwila wspominałam swojego Abiego- spanielka, który wiele lat temu zginał pod kołam samochodu. Myślę, ze czułam sie wtedy podobnie, jak Ty teraz. Poza rozpaczą, czułam potworna złość do sprawcy wypadku, chociaz nie posadzałam go, że zrobił to specjalnie(odmówił "tylko" pomocy w przewiezieniu nas do lecznicy). Nie będe Cię pocieszać, że czas zagoi rany, ale moge zapewnić, że z czasem pomoże świadomość, że Molly jest i zawsze będzie szczęsliwa za Tęczowym Mostem.
×
×
  • Create New...