Jump to content
Dogomania

ma_ruda

Members
  • Posts

    1566
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ma_ruda

  1. Ja także bedę niedługo przeżywać rocznicę rozstania z moją Punią. dzisiaj po blisko 11 miesiącach tęsknię coraz bardziej. Musimy wierzyć, że są szczęśliwe za Tęczowym Mostem, bo "odeszły żeby żyć".
  2. Dzisiaj Fraszka prezentuje apaszkę, którą wylicytowałyśmy na bazarku Oskarka:lol: [IMG]http://img66.imageshack.us/img66/7822/230707160929sk0.jpg[/IMG] [IMG]http://img128.imageshack.us/img128/8373/230707160903iz3.jpg[/IMG] [IMG]http://img217.imageshack.us/img217/4157/230707160831yq5.jpg[/IMG]
  3. [quote name='grazyna9915'][B]W pierwszym poście jest wzmianka, że nie potrafi chodzić na smyczy,[/B] (pięknie na smyczy chodzi jamniorek, a nie ponek). Psiak nie potrafi chodzić na smyczy bo podobno robił wcześniej co chciał i biegał gdzie chciał. O tym, że był przy budzie ja nic nie wiedziałam i tym samym MADA która mu zakładała wątek, też nie mogła nic wiedzieć. Natomiast dzisiaj będąc w schornisku dowiedziałam się że wyprowadzenie tego psa z boksu jest trudne z tego właśnie powodu że nie potrafi chodzić na smyczy i boi się. Okazuje się, że przy wyprowadzeniu go muszą być dwie osoby. Adamolus rozumiem twoją decyzję, szkoda, że tak się stało. Jeżeli psiak do września nie znajdzie domu, a ja będę miała w końcu wolny tymczas, to go wezmę na DT i spróbuję trochę ułożyć. Może wtedy będzie łatwiej.[/quote] Przepraszam, rzeczywiście nie przeczytałam uważnie pierwszego postu:oops:. Ale myślę, że niezależnie od braku umiejętności chodzenia na smyczy i tego czy był przy budzie:-( , czy tylko w domu z ogrodem, gdzie miał dużo swobody, noey domek powinien mieć podobne warunki (tylko ta buda to chyba niekoniecznie:cool3: ). Wierzę, że mu się uda:happy1:i że wkrótce będziemy się cieszyć ze szczęśliwego finału tej historii
  4. Frodo bardzo przypomina wyglądem moją Punię, może więc tez "charakterkiem"? Myślę, że gdyby Punia znalazła się na miejscu Froda, też trudno byłoby ją przekonać do wyjścia z boksu:oops:. Pomijam, że w ogóle nie potrafię sobie wyobrazić jej w takiej sytuacji. Ale np. nie pozwoliła się nikomu, poza mną, wyprowadzić z domu na spacer. Nie dziwi mnie więc zachowanie Froda. Tylko, ze jeżeli rzeczywiście był przez całe życie w budzie:angryy:, to nie można oczekiwać, że przystosuje się teraz do warunków miejskich (nie tylko do mieszkania w bloku). Z tego co pisze Adamolus zrozumiałam, że on teraz nie wychodzi na spacery??? a w pierwszym poście jest informacja, że ładnie chodzi na smyczy??? Jedno jest pewne- on jest teraz bardzo nieszczęśliwy i wydaje mi się, że przy kolejnej próbie wyciagnięcia go stamtąd, powinna byc osoba, z której Frodo chociaz troche ufa.
  5. Nie znam autora tego wiersza; odszukałam go dzisiaj u Puni (wkleiła Szajbus). Dzisiaj, po prawie 11 miesiącach łatwiej mi wierzyć, że Punia, Ponka, Psonia, Rasta i wszystkie inne, które odeszły za Teczowy Most- "odeszły, żeby zyć", chcę wierzyć, że kiedyś się spotkamy i wolę wierzyć, że teraz nie tęsknią za nami, bo przecież to tak strasznie boli.
  6. Wszyscy przeżywamy podobnie nasze rozstania; z upływem czasu niewiele się zmienia- zawsze będzie nam ich brakować. Ale powracają- w snach, we wspomnieniach. Trzeba też wierzyć, że za Tęczowym Mostem są szczęśliwe i że kiedyś się spotkamy.
  7. A my dziękujemy za wizytę:lol: ślicznej suni- tak slicznej jak Punia;) . Mam nadzieję, że już są przyjaciółkami ? Ponka one maja podobną mimikę (ten uśmiech- to uśmiech Puni). A zdjęcie przy kominku przypomina mi młodość Puni- też tak leżała, rozciągnięta z wyciągniętym łapami. Dlatego była nazywana wycieraczką . Później już tak nie robiła (może z powodu tej wycieraczki:evil_lol: ?)
  8. Frodo ma domek? Czy można się juz cieszyć?:multi:
  9. [quote name='Perfi']Maruda my tez jedziemy nad morze 15.08 :) do ustronia mamy zafundowana podroz poslubna :)[/quote] Perfi, przede wszystkim Wam gratuluję i zycze udanej podróży poślubnej. My z Fraszką wybieramy sie do Łazów (k. Koszalina) trochę wczesniej niż Wy (3-17 sierpnia). Taka mam nadzieję, bo o watpliwościach, czy to dobry pomysł pisałam wcześniej. Na pewno wiem tylko, ze bez Fraszki nie pojadę.
  10. Jak widzisz Hippies nie odszedł od Ciebie, jest i pewnie zawsze bedzie obecny w Twoich wspomnieniach. Mnie, po blisko roku, nadal zdarza się przywoływac Fraszkę imieniem Puni. Mam nadzieje, że nie sprawiam tym Fraszce przykrości:cool3:. Też wierzę w Hippiesa i w to, że wpłynie na Maksa, ale musisz być cierpliwa, w końcu "załatwił" juz wiele pilniejszych spraw:lol:
  11. [quote name='Aga76']To nie przypadek, to znak zza tęczowego mostu, że aniołki czuwają i nie są głuche na nasze prośby z dołu. No właśnie, mam jeszcze jeden dowód, ze czuwają i że dzisiaj za Tęczowym Mostem była akcja specjalna. Poza wspomnianymi wyzej zgubami, które dzisiaj sie odnalazły, dołączam do dzisiejszych sukcesów teczowych aniołeczków jeszcze jedno uratowane (mam nadzieję) życie. Tym razem nie psie lecz ptasie. W czasie mojego pobytu z Fraszką nad podkrakowskim zalewem, uwagę plażowiczów wzbudziły łabędzie- 2 dorosłe i 2 maluchy, z których jeden dziwnie pływał z szyjką położoną na wodzie.Byłam zbudowana troską ludzi, którzy obserwowali te łabedzie i zastanawiali się jak pomóc. A ja jak na dogomaniaczkę przystało:cool3: miałam w telefonie zapisany numer do krakowskiego schroniska. Zadzwoniłam a reakcia była błyskawiczna. Po kilkunastu minutach chory łabądek został wyłowiony z wody, a chwile potem przyjechał samochód straży wodnej. Finału nie znam, ale wierzę, że trafił w dobre ręce.
  12. Punia na pewno sie nie obrazi:lol:. Ona była troszkę...próżna;) , więc bedzie pewnie zachwycona, że ma takiego "szczególnego" podobnego do siebie gościa. Może juz tam za Tęczowym Mostem wzajemnie się adorują:oops:
  13. A może Psonia zorganizowała dzisiaj akcję poszukiwania zaginionych piesków. Oprócz wieści o dnalezieniu Liszki, dzisiaj po wielu miesiacach odnalazła sie sunia, któej poszukiwała Agnieszka30. Miałam subskrypcję na jej watek i dzisiaj po raz pierwszy od kwietnia? pojawiła się wiadomość. Tyle, że oprócz radości, przyniosła też żal, wściekłość i poczucie bezradności. ta sunia prawdopodobnie została wyrzucona przez tymczasowa opiekunkę:mad: , która się do tego oczywiście nie przyznała; twierdziła, że sunia uciekła
  14. Do planowanego wyjazdu zostały jeszcze 2 tygodnie, więc może rzeczywiście jeszcze uda się ja troche oswoić. Z drugiej strony, jest ze mną już ponad pół roku. Nigdy na nią (ani chyba przy niej) nawet nie podniosłam głosu, a ona do tej pory kuli sie albo ucieka, kiedy na przykład coś mi wypadnie z ręki czy gdy zrobię jakiś gwałtowniejszy ruch:roll: . Potrzebujemy więc wsparcia Puni, Psotki i innych dzielnych piesków:lol: .
  15. [quote name='szajbus']Ty mój balsamie na zbolałe serce dziękuje ci za Liszkę. Właśnie sie odnalazła i jest w drodze do DT. Kocham cię mój najdroższy kwiatuszku i stokrotnie dziękuję. I niech mi ktoś powie, że nie ma psich aniołeczków. To wspaniała wiadomość:multi: . Kiedy godzine, czy dwie temu przeczytałam Twój poprzedni post, pomyślałam "Psoniu jeżeli możesz wysłuchaj Szajbus i pomóż Liszce". No to chyba zmobilizowałam Psotkę:lol:
  16. Dzisiaj było znacznie lepiej- Fraszka nie tylko dobrowolnie weszła do wody, ale nawet .....pływała:lol:; Moze to zasługa towarzystwa Brucia- szczeniaka, który był dzisiaj z nami nad zalewem, którym oczywiście wszyscy sie zachwycali. Miałam wraże nie, że Fraszka chciała mu zaimponować nie tylko wyczynami pływackimi, ale też niezwykłą odwagą, gdy broniła go przed zalotami duże suczki:evil_lol: . Dzisiaj nie zwracała uwagi na ludzi, w każdym razie już nie panikowała tak jak wczoraj. Czyzby Punia ja przekonała, że warto jechać nad to morze? Tylko, że tam nie bedzie Brucia.:roll:
  17. Musze sie pochwalić- zobaczcie (nie chodzi mi o jakość tylko treść;) ) [IMG]http://img65.imageshack.us/img65/3370/180707130101ck4.jpg[/IMG] To zdjęcie zrobiłam dzisiaj. Gdyby ktos widział fraszke wczoraj, w tym samym miejscu, nie uwierzyłby, że to ona;) . Nie uwierzyłby tym bardziej, ze nie udało mi się sfotografować dzisiaj Fraszki pływającej:loveu: . Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, ale jeszcze wczoraj nie udało mi się jej namówić, żeby weszła do wody powyżej kostek. Dzisiaj byłyśmy w towarzystwie Brucia- szczeniaka, którym wszyscy się zachwycali. I może dlatego, podczas gdy Brucio ostrożnie wchodził do wody po kolanka, Fraszka śmiało poszła na głęboka wodę. Miałam wrażenie, że chciała zaimponować szczeniakowi:lol:, albo zwrócić na siebie uwagę? To drugie jej się oczywiście udało. Pańcia była zachwycona:loveu: . Jeszcze wczoraj martwiłam się, że chyba będę musiała zrezygnować z planowanego za 2 tygodnie wyjazdu nad morze. Nie z powodu lęku Fraszki przed wodą, tylko przed zaludnionymi miejscami. Wczoraj była tak zestersowana, że właściwie przez cały czas siedziała przy mnie i trzęsła się ze strachu. Dzisiaj zaskoczyła mnie nie tylko wyczynami pływackimi, ale niezwykłą odwagą:evil_lol:, kiedy przeganiała dużą suczkę, która chciała się bawic z Bruciem. Wydawało się, że już w ogóle nie zwracała uwagi na ludzi, których było dzisiaj jeszcze więcej niz wczoraj. Może więc ten nasz wyjazd nad morze się uda?
  18. Znowu ten sen- Punia gubi się, ja wpadam w panikę, po chwili ja znajduję. Tym razem Punia szczęśliwa wskakuje mi na ręce, a ja...ciesze się, ale wiem, że ona wkrótce odejdzie. Mimo wszystko, chcę, żeby to trwało- ten sen, ale zawsze w tym momencie sie budzę rozczarowana. Ostatnie upalne dni przywołują wspomnienia sprzed roku. Punia źle znosiła upały. Wydawało mi sie to zrozumiałe, była przecież już staruszką i w takie dni rzeczywiście musiałam mieć tego świadomość. W ciągu dnia wychodziłyśmy tylko na krótkie spacery wokoło bloku. Ale wieczorem było znacznie lepiej. Tylko z dnia na dzień coraz większą trudność sprawiało jej wychodzenie po schodach. Najpierw tylko od czasu do czasu ją wynosiłam, ale przez ostatni miesiąc a może tylko 2- 3 tygodnie już nie wychodziła samodzielnie. Było mi ciężko po tych schodach i nawet zastanawiałam się, czy ona mnie nie wykorzystuje:oops: . Teraz nie mam wątpliwości- była przecież bardzo chora. Całe szczęście, że nie zdecydowałam się w tamtym roku na wyjazd nad morze. Bałam się, że byłaby to dla niej zbyt męcząca podróż. Gdybym się na to jednak odważyła, dzisiaj pewnie obwiniałabym sie i o to, ze przyspieszyłam jej odejście. Teraz mam znowu dylemat- Planuję wyjazd nad morze z Fraszką, ale znowu mam wątpliwości, czy nie powinnam zrezygnować, tym razem ze względu na Fraszkę a dokładnie- z powodu jej lęków. Ona panicznie boi się miejsc, w których jest dużo ludzi. Zresztą nie tylko tego się boi, ale to może się okazać największą przeszkodą- na plaży, w pociągu, w ośrodku. Dzisiaj byłyśmy nad zalewem. Rano, kiedy było tam jeszcze spokojnie, Fraszka wydawała się zadowolona. Kiedy później zrobiło się tłocznie, siedziała koło mnie i trzęsła sie ze strachu:roll:.
  19. Szarotko, Morusek biega po tęczowych łąkach, pewnie nie potrzebuje tam wózka, chociaż....przeciez dzięki niemu odzyskał tu radość życia. Jedno jest pewne- nasze pieski za Tęczowym Mostem już nie cierpią, są zdrowe i miejmy nadzieję, że szczęśliwe, chociaż pewnie też tęsknią za nami. Odwiedziłam dzisiaj Moruska, bo chciałam sobie przypomnieć jego historię, po tym jak przeczytałam tu na dogo o Oskarku i Milordzie. żaden z nich nie ma na razie tego, co Ty dałaś Moruskowi, ale wierzę, że to się wkrótce zmieni, że znajdą "swoje Szarotki", które sprawią, że Oskarek i Milord będą tak samo szczęśliwymi tu z nami.
  20. Nie należy podawać psom gotowanych kości. Z surowymi też ostrożnie, bo może być znowu problem z koopą:cool3:. Ale moze się wymądrzam a nie mam racji?;) W każdym razie moje doświadczenia uzasadniają te przestrogi, bo niedawno zdarzyło mi się "przedawkować" kość wołową i moja sunia napedziła mi stracha. W końcu przez dwa dni wydalała całe kawałki tej kości po kuracji oliwą:roll:
  21. [quote name='carolinascotties'] [B]a liczyć pieniądze - owszem - można - ale tylko te, ktore należą do nas samych....[/B][/quote] Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że znam podobną historię z tego forum. podobieństwa to: ogromne zaangazowanie i wysiłek kilku osób w pomoc psu, nieudane próby adopcji w Polsce, sprzeciw wobec adopcji zagranicznej i wreszcie szczęśliwe zakończenie dla pieska- wyjazd do Niemiec i ...nawet wtedy ciąg dalszy awantury. Róznica pomiędzy tamtą sprawą a dyskusją jaka zaczęła się na watku Oskarka jest taka, ze tam nie przypominam sobie pomysłów o eutanazji, no i że historia Oskarka nie ma jeszcze szczęśliwego zakończenia, na którym nam zależy. To właśnie te głosy podważające celowość pomocy Oskarkowi skłoniły mnie do włączenia się w tę dyskusję. Nie bez powodu zacytowałam fragment wypowiedzi carolinascotties o "liczeniu pieniędzy", bo ja mogę pomóc jedynie w formie niewielkiej wpłaty i przyznam, że przez moment zaczęłam mieć wątpliwości, czy...warto:oops:. Pomyślałam tak pomimo tego, że sugestie uśpienia Oskarka budzą mój sprzeciw (nie chce pisać, że nawet oburzenie:angryy: ). Obawiam się jednak, żeby przewidywania Osiołek, Emir i innych, którzy uwążają, że ratowanie Oskarka nie ma sensu, nie okazałay się kiedys słuszne:-(. Wszyscy tu zgodnie przyznają że szanse na dom, który jest mu najbardziej potrzebny, są niewielkie. To skłania mnie do pytania jakie są powody rezygnacji z wspomnianej tu propozycji xxxx52?
  22. Ja też mam podobnie:cool3: jak Ty Zurdo, jak Hippies i jak pewnie inni, którzy już przeżyli rozstanie. Nie po raz pierwszy, gdy czytam Twoje wspomnienia o Raście, mam poczucie "deja vu". Tym razem tak dobrze znane: Jednak ja doświadczałam tego już wcześniej, wtedy gdy myslałam, ze Punia jest i zawsze będzie, ale pod warunkiem, że uda mi się uchronić ją przed wszelkimi zagrożeniami. Kiedy wychodziła z kimś innym na krótki spacer, denerwowałam się, czy nie stanie się cos złego- nie miałam do nikogo pełnego zaufania. Codziennie, kiedy stawiałam jej pełna miseczkę, z napięciem czekałam czy zacznie jeść, a kiedy nie robiła tego natychmiast, z lękiem sprawdzałam czy ma zimny nosek, próbowałam ją karmić z ręki itp. Czy to była paranoja? być może, ale uzasadniona: wiele lat wcześniej, moja 6 misięczna sunia Kama odeszła z powodu parvo, a pierwszym objawem choroby był brak apetytu. Paradoksalnie, wtedy gdy te moje paranoiczne lęki powinny mnie zaalarmować, że Punia jest ciężko chora, stało się odwrotnie- wydaje mi się, że wtedy wypierałam to co mnie niepokoiło; silniejsze okazało się to, co zaczęło do mnie wtedy docierać, że Punia nie będzie ze mną zawsze. Nie potrafiłam się z tym pogodzić wtedy, nie potrafię teraz, ale najtrudniej wybaczyc sobie, to czego nie zrobiłam wcześniej, bo może wtedy jeszcze byłaby tutaj.
  23. Szajbus, już kiedyś podejrzewałam tu Psonię o to, że maczała swoje łapki w wyborze Fraszki.:cool3: - Mogłabym skopiować to co napisałaś powyże o Balbince i byłoby o Fraszce:evil_lol: ; dokładnie! Nie miałam pojęcia, że Punia tak łatwo ulega wpływom:roll:; tłumaczę to tylko wdziękiem Psoni;). Chyba, że obydwie chciały nam w ten sposób przypomnieć, że oszczędzały nam takich emocji? Bo Punia chodziła ze mną jak na "niewidzialnej smyczy". Wyjatkiem były "wystrzały", których się bardzo bała i wtedy pędziła przed siebie, ale kontrolowała, czy ja biegne za nią; wystarczyło wtedy, ze zmieniałam kierunek i Punia przybiegała do mnie. Fraszkę mogę spuścić ze smyczy tylko w miejscach, gdzie nie w zasięgu wzroku i słuchu nie ma niczego, co by jej zagrażało.
  24. Wiem o Liszce:-( i chociaż dzisiaj po raz pierwszy trafiłam na jej wątki, potwornie się zdenerwowałam. Mam nadzieję, że psonia zmobilizuje swoich przyjaciół i pomoga w poszukiwaniach. Moja Fraszka "wycięła mi" taki numer kiedy poszłam z nią na pierwszy spacer, jeszcze wtedy, gdy była w domku tymczasowym. Niewiele brakowało a skończyłoby sie tak jak z Liszką, ale może właśnie Puni zawdzięczam, że nic się złego nie stało?(poza moim obitym kolanem, na którym do dzisiaj mam bliznę:roll:. Do dzisiaj też pamiętam doskonale swoje przerażenie.
×
×
  • Create New...