Jump to content
Dogomania

ma_ruda

Members
  • Posts

    1566
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ma_ruda

  1. [quote name='papudraczek']Zauważcie je!!!:placz: proszę:-([/quote] No właśnie- po to skaczą teraz na pierwszą stronę, żeby w końcu ktoś zauważył:mad:
  2. [quote name='Han&Dom']A teraz już zmykam, jednocześnie pozdrawiając wszystkich tu jeszcze czasem zaglądajacych Dominik[/quote] To ja sie odezwę, żeby udowodnić, ze też zaglądam, chociaż nie piszę.W ten sposób próbuję zmotywować Han&Dom do kolejnych opowieści, których lektura jest prawdziwą przyjemnością:lol:
  3. Mam podobne sny o Puni- zwykle ginie mi; przeżywam chwile panicznego lęku a za chwilę szczęścia, kiedy sie odnajduje. Wtedy jednak to szczęście zakłóca świadomość (o ile można mówic o swiadomości we śnie), że wkrótce czeka nas rozstanie albo niedowierzanie, że Punia jest ze mną, chociaż przecież odeszła. Ale i tak zawsze żałuję, że to tylko sen i niechętnie wracam do rzeczywistości. Zdarzyło sie też, że czułam fizycznie futerko Puni nawet...po przebudzeniu. Chwilę później przychodzi zrozumienie- to futerko Fraszki, ale wcale nie czuję się wtedy rozczarowana. Czekuniu, prawdopodobnie Axelek jeszcze nie jeden raz wróci do Ciebie w snach. Z czasem może uda Ci się cieszyć tymi niestety ulotnymi chwilami. Tego Ci życzę i nie muszę zapewniać, że wiem jakie to trudne.
  4. [URL]http://www.4lapy.pl/ogloszenia/kategoria.php?ko=13[/URL] Może w tych ogłoszeniach udałoby sie znaleźć jakiegoś kandydata na domek? A Tobie emdziołek, tym bardziej należa się wyrazy uznania za to co juz udało Ci się zrobić dla piesków(mam namysli Twoje 14 lat):Rose::klacz:
  5. [quote name='malagos']Ale dlaczego zżera te poduszki? co chce przekazać? I co poradzic na to? :shake:[/quote] Moja sunia zżerała poduszki i kocyki w pierwszych tygodniach pobytu u mnie. Już jej przeszło. Może u Mopci to też symptom adaptacyjny?
  6. Dawno nie zagladała tu emdziołek:-(, może jej udłaoby sie cos wymyślić? przecież sunie nie moga pójść do schronu:shake:
  7. Przepraszam- skopiował mi sie post i nie daje się usunąć.
  8. [quote name='szajbus'] Teraz tulę Balbinkę i Zuzie. Opowiadam im o tobie. Balbinka słucha, ale Zuzka- diabeł wcielony słucha 5 sekund i idzie rozrabiać. żywa iskierka z tej suni. Pamiętasz ? Ty też taka byłaś. Kocham cę mój kwiatuszku Podejrzewam, że Zuzkę te opwieści nudzą, bo swietnie zna zachowania Psoni " z pierwszej łapy" ii teraz stosuje się ściśle do jej instrukcji:evil_lol:. Przecież tego Ci tak bardzo brakowało? Ja nie miałabym nic przeciwko temu, żeby Fraszka tak jak Punia obrażała się na mnie, kiedy osmieliłam sie zajmowac czymś innym a nie pieskiem, wycierała pyszczek po konsumpcji buraczków w tapczan, tarzała się na dywanie pozostawiając kłęby kudełków itd. Ale dla równowagi, załuję, że była pozbawiona takich radości jakie przeżywa Fraszka dzięki swojemu zywiołowemu temperamentowi: radości z pogoni za kotami i gołębiami, ujadaniu na samaochody no i ze spania na głowie swojej pani. Pozdrowienia dla Psoni
  9. No właśnie:cool3:, jeżeli to jeszcze nie paranoja, to pewnie jesteśmy na granicy. W dodatku obawiam sie, że gdyby (odpukać) nasze sunie miały jakieś problemy zdrowotne, to zawsze będziemy sie doszukiwać swojego w tym udziału:roll:. Oby tylko nie okazało się, że najbardziej szkodzi psom nasza nadopiekuńczość;). Na razie na szczęście widzę, ze szkodzi mnie samej. Doświadczyłam tego dzisiaj w nocy. Obudziła mnie Fraszka, która sobie po mnie spacerowała tam i z powrotem:mad:. A przecież udostępniłam jej tylko część mojego łóżka wtedy gdy zaniepokojona pierwszym jej atakiem padaczkowym, chiałam ja mieć pod ręką. Pod ręką!!! A nie na głowie, jak to sie często zdarza. No i nie było mowy o nocnych spacerach. Punia ma pewnie teraz satysfakcję, że na moje własne życzenie, to Fraszka pozwala mi spać w jej łóżku:evil_lol:
  10. Uwielbiam pieski, które rozrywają poduszki (cudze):loveu:
  11. Wiem, że każdego psiaka kocha się inaczej i że nie sposób tych uczuć mierzyć i porównywać. Fraszka jest, jak juz wspominałam wcześniej, czwartą psią miłością w moim życiu. Punia była ze mną najdłużej i prawdę mówiąc nie pamietam, czy od razu zbzikowałam na jej punkcie, czy trwało to jakis czas zanim mi odbiło:lol:. Nie pamiętam też, czy byłam tak zwariowana na punkcie Kamy- mojej pierwszej suni. Za to z pewnoscia jej smierć przeżyłam najbardziej. Byłam wtedy oczywiscie znacznie młodsza ale już dorosła i mimo wszystko nie przygotowana na takie przeżycia. Tym bardziej, ze Kama miała tylko pół roku:placz:. Nie byłam też przygotowana na smierć Abiego- zginął pod kołami samochodu. Na rozstanie z Punią zaczynałam się przygotowywać, wiedziałam, że nie zostanie ze mną wiecznie. Ale miało być inaczej- miała żyć do późnej psiej starości a ja miałam mieć dużo czasu, żeby ją coraz bardziej rozpieszczać, cieszyć sie, że jest a kiedyś, kiedyś... czas, żeby się pożegnać. I tego już na zapas się bałam. Stało sie tak, ze nie miałam czasu nawet na ten lęk. Było tylko niedowierzanie, że to ma stać się już teraz- jutro. Wciąż myśle, że gdybym wiedziała co było tego przyczyną, tzn. czy ten guz na śledzionie to był złośliwy nowotwór i nawet wcześniejsza diagnoza i leczenie zatrzymałyby ja tylko troche dłużej, że jednocześnie dłużej by cierpiała, może nawet bardziej... Gdybym to wiedziała może udałoby mi się pogodzić, że nie ma jej ze mną, ale za to juz nie cierpi. Nigdy się jednak nie dowiem. A niepewność, czy nieświadomie nie przyczyniłam sie do choroby Puni?:roll: Może popełniałam błedy zywieniowe? Jadła winogrona, uwielbiała je. Teraz wiem, że podobno winogrona są dla psów toksyczne (groźne dla nerek, ale przecież może nie tylko). Brokuły? tez gdzieś przeczytałam, ze nie należy podawać psom. A Punia jadła brokuły jeszcze dzień przed... Cebula?- też toksyczna ; Punia lubiła surówki a w surówkach czasem była cebula. No i witaminy. Podobno przy chorobach nowotworowych nie powinno sie podawać, bo karmi sie guza. O tym przeczytałam wczoraj i przypomniałam sobie, że przez ostatni tydzień Punia dostawała preparat witaminowy zalecony przez weterynarza, bo poszłam zaniepokojona że zjada ziemię więc może to skutek jakiegoś niedoboru witamin. No i jeszcze ten artrophlex na stawy, który zdążyłam jej podać po raz pierwszy i ostani. Nie chodzi teraz o to, że czuję się winna- z tym sobie poradziłam, jeżeli nawet cos zrobiłam nie tak, to dlatego że nie wiedziałam. Ale stało sie to moją kolejną obsesją, której skutki ponosi Fraszka- nie je winogron, brokułów, cebuli i na wszelki wypadek innych przysmaków. O innych ograniczeniach "żeby jej sie nic nie stało" nie wspomnę. Bo masz rację Szajbus- boję sie o nią bardziej niż o Punię, bo mam teraz więcej wyobraźni (chorej?). To też "zbzikowanie" ale jednak trochę inne:razz:
  12. Moi znajomi albo "zapsieni", albo generalnie na nie. Mogę ewntualnie zamieścić ogłoszenie na "krakowskich zwierzakach", albo podam Ci link i mozesz ogłosic sama (to dość proste). To dość popularna strona. Mnie samej kiedyś udało sie błyskawicznie znaleźć tam domek w...Puławach dla suni...ze Śląska. Ale prawdę mówiąc jestem zwolenniczką adopcji na miejscu- łatwiej o kontakt, no i jest możliwość zobaczenia na własne oczy pieska i konfrontacji ze swoimi wyobrażeniami i uczuciami. Jeżeli zdecydujesz się na to ogłoszenie i chcesz, zebym je zamieściła to myślę, że wystarczy mi link do suń na Allegro- skopiuję je poprostu
  13. Tak daleko nikt ich nie usłyszy:shake:, więc proszę chociaż na chwilę, na pierwszą stronkę.
  14. Dzisiaj napisałam na wątku Axela, że czasem mam poczucie winy wobec Fraszki, że tak bardzo tęsknię za Punią:-(. Rzeczywiście często o tym myslę, że Frzszka nigdy mi jej nie zastąpi. Wiem, że nie ma w tym nic złego, ze to naturalne i że właśnie tak powinno być. Ale też obawiam się, że to moja miłość do Puni juz się nie powtórzy. Na pewno wspominałam juz tutaj, że byłam na jej pukcie zbzikowana (a "zbzikowana" to raczej eufemizm). Wiedzieli o tym wszyscy moi znajomi. W stosunku do Fraszki zachowuje chyba więcej dystansu:cool3:. Trudno mi wyjasnić na czym to polega, bo pozornie nic się nie zmieniło. Tak samo o nią dbam, martwię się, spieszę się po pracy, żeby jak najszybciej wyjść na spacer, ale....sama nie wiem co "ale". Może to dlatego, że wciąż nie potrafię się pogodzić z tym, że odeszła tak niespodziewanie a ja wciąż nie wiem, czy tak musiało być. Może gdybym wiedziała wcześniej, że jest chora, widziała jak cierpi, byłoby mi łatwiej wierzyć, że tam gdzie jest jest jej lepiej. Mogłabym się moze cieszyć, że nie cierpiała długo, ale nawet tego nie wiem.
  15. Czekunia, dla Axelka jego następca, byłby na pewno dowodem, jak on (Axel) wiele dla Ciebie znaczył. Jednak znam też to poczucie zdrady i wiem, że decyzja o przyjęciu następnego pieska wymaga czasu. Z własnego doswiadczenia, moge zapewnić, że chociaż pojawienie się Fraszki nie zmieniło mojej tesknoty i żalu za Punią, to przynajmniej pomogło mi wrócić do normalnego życia, kiedy tą normą było życie z psem. Teraz czasem czuję sie jakbym zdradzała Fraszkę:-( a nie Punię, której nie przestałam kochać i im dłużej jej nie ma, tym bardziej tęsknię. Najbardziej jednak w "pozbieraniu się" po stracie Axelka pomogą Ci wspomnienia tych wspólnie przeżytych lat. Warto pielegnować te radosne, bo o tych smutnych nie sposób zapomnieć.
  16. Mimo wszystko życzymy Heni powodzenia:bigok:, a jak juz pójdzie do swojego domku, to przecież Ty jayo na pewno zastąpisz Mopci towarzyszkę zabaw:lol:- w końcu wystarczy, ze oprócz czołgania i oblizywania nauczysz się zjadać koszyki pudełka i dywaniki:eviltong:
  17. :lol: Czy to właśnie znaczy, że Mopcia juz zdrowa? A Henia- Rumba też urocza:loveu:
  18. Niepokoję sie tą ciszą:-(. Mam nadzieje, że niepotrzebnie, bo Mopcia zdrowa albo przynajmniej zdrowieje:oops:
  19. [quote name='papudraczek']nikt nie chce takich pięknych suniek:placz:[/quote] Raczej nikt jeszcze nie wie, że chce:cool3: takie piekne sunie.
  20. [quote name='gemsi']wlasnie, wlasnie, o to mnie sie rozchodzi kciuki i fulidy bardzo potrzebne[/quote] :bigok::thumbs::modla:Musi być dobrze
  21. Tylko wymioty? nie ma biegunki? Strasznie się zmartwiłam, ale to nie może być nic groźnego:mad::placz:
  22. Kagra, bardzo współczuję. Wiem, że tęsknisz i myślę, że bedziesz zawsze tęsknić, nawet wtedy gdy w Twoim zyciu pojawi się następczyni (nastepca) Olci. Każdy z nas inaczej myśli o przyjęciu kolejnego psa po stracie tego ukochanego. I większość z nas prędzej, czy póżniej stwierdza, że życie bez czworonożnego przyjaciela jest trudniejsze. Pożegnałam w swoim zyciu juz trzy psy. Za pierwszym razem, myslałam " nie chcę już tego nigdy przeżywać" Dzisiaj zastanawiam sie, czy to nie był egoizm, ale też wiem, że myślałam tak dlatego, ze nie umiałam sie pogodzić z tym co sie wtedy stało. Kiedy rok temu moja Punia odeszła za Teczowy Most, wiedziałam, ze bedzie miała nastepczynię. Wiedziałam o tym znacznie wcześniej- wtedy kiedy już zaczęłam sobie uswiadamiać, ze nie bedzie żyła wiecznie, ale myslałam, że będzie ze mna bardzo długo. Nie była długo (one zyją zawsze zbyt krótko dla nas). Teraz jest ze mna Fraszka- sunia ze schroniska i jestem pewna, że Punia wie, że to dlatego, ze bardzo ją kochałam i trudno mi bez niej żyć. To dzięki Puni Fraszka znalazła kochający dom. A Fraszka pomaga mi wspominac te radosne lata z Punią.
  23. [quote name='favolka']....tag nagle i...już jej nie ma[/quote] Wierzymy, ze jest. Na pewno jest i zostanie w twojej pamięci, wspomnieniach. Z czasem tych wspomnień będzie coraz więcej i oprócz żalu, który pozostanie, wróci w nich radość. Moze już nie taka jak wtedy, gdy była z Toba tutaj. Ja wiem o tym, bo tego doświadczam od ponad roku.
  24. Właśnie myślałam czy nie załozyć wątku z informacją o nowym Ogrodzie, ale widze, ze juz nie ma potrzeby:lol:. Dodam tylko, ze to ten sam Ogród- tzn. pozostały tam wszystkie "kwiatki". A pomysł ze świeczkami bardzo mi się podoba- za symboliczna kwotę (1 zł na 7 dni; można chociaż w ten sposób "uzewnętrznić" swoją pamięć). Dla mnie to ważne, bo moja sunia nie ma swojego miejsca, gdzie mogłabym ja odwiedzać.
  25. Odwiedziłam Psonię w Ogrodzie Psiej Szczęśliwości http://dognet.dl.pl/flower.php?fid=1655 Dzieki Psoni odnalazłam tam też swoją Punię.
×
×
  • Create New...