Delay
Members-
Posts
402 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Delay
-
[quote name='Noelani'] A tak serio, to zeby miec jako-taka pewnosc ze suka zaciazyla to pojechalabym na USG, calosc trwa 5 minut i nie wiem jak suka musialaby sie zestresowac zeby zresorbowac miot :roll:[/quote] Wiesz, ale jak się jest początkującym hodowcą, a cała rzesza wieloletnich, doświadczonych ci odradza USG, za to twierdzi że nie ma problemu z dotykowym "wykryciem ciąży" to bardzo niewykluczone że się zaczniesz zastanawiać a przynajmniej poczujesz lekko zaskoczona. Dla mnie badanie palpitacyjne to totalna abstrakcja, dlatego o nie tutaj pytam. Moim zdaniem jest cała masa sytuacji kiedy suka może zresorbować miot, a hodowcy mogą podpinać pod to "stres z USG". Ja sama w życiu bym nie wiedziała co mam wymacać, więc jeśli już to prosiłabym doświadczonego hodowcę co by pomacał ;)
-
;) Obserwuj suczkę, zawsze możesz zrobić szczegółowe badania jeśli coś cię zaniepokoi. Ja zawsze obawiałam się dodawać coś do porządnej karmy, bo bałam się nadmiarów. W ciąży to już w ogóle boję się dodawać. Nic tylko musimy obserwować, czy nic się nie dzieje.
-
[quote name='*hania']Jakie ryzyko niesie ze sobą USG :confused:[/quote] Ano zawsze jest ryzyko, a to że suka się zestresuje i zresorbuje, a to że nienajwprawniejszy wet za mocno wgniecie brzuszek. Ja wiem że powody resorbcji mogą być różne i niekoniecznie akurat USG może być winne, to jednak wielu hodowców, którym zależy na wyczekanym miocie obawia się badania USG bo jaknajmniej chce stresować sukę. Sama mam takie obawy, choć moja suka do nerwowych nie należy, to taka trochę paranoja, ale jak człowiekowi zależy, to bywa że nagle zaczyna się obawiać że coś się stanie i nie wyjdzie :p Ja myślę że z tego powodu wielu hodowców decyduje się wyłącznie na badanie palpitacyjne.
-
No właśnie wielu znanych mi hodowców samodzielnie "maca" i nawet polecają takie delikatne badanie, bo nie jest ryzykowne jak to bywa z USG. Podobno najlepszy moment jest około 28 dnia po kryciu, kiedy ampuły z zarodkami są jeszcze w końcowej fazie napiętej (dosłownie dzień -dwa potem przechodzą w fazę miękką). Przy delikatnym macaniu w fazie "napiętej" nie ma możliwości cokolwiek uszkodzić ;) Sam dr.Niżański mnie w tej materii oświecał.
-
A u mnie praktycznie sami chętni na suczki...może jednego chętnego namówię na pieska...może:p Mam pytanie, macie jakieś doświadczenia z macaniem brzuchów i wyczuwaniem ampuł?:cool3: Dzisiaj 24 dzień po kryciu i przy delikatnym macaniu odniosłam wrażenie że wyczułam coś w mojej rudej mamuśce, ale ciągle się obawiam, że to tylko moja bujna wyobraźnia...
-
Ja bym nie dodawała nic przy tak wysokopółkowej karmie. Ja swoją "mamuśkę" karmię Hills'em i przy przejściu na karmę dla szczeniąt tej firmy nie zamierzam nic dodawać. Można przedobrzyć z tym wapnem, z jakimikolwiek suplementami. Podawać je nalezy w przypadku konkretnych, stwierdzonych braków, tak myślę po wielu rozmowach z różnymi wetami.;)
-
Ja jestem za opcią 7- 9 tygodni (z pominięciem 8-go), jeśli to jest możliwe, znając fazy rozwoju psychicznego szczeniąt. Wielu znanych mi hodowców tak robi. Hodowcy mojej suki wydają szczenięta od 7 tygodnia. Z socjalizacją 2 suk w naszej hodowli, wziętych w 7 tygodniu ich życia nie było najmniejszych problemów, pięknie też się szkoliły. Szczenięta z pierwszego miotu również w większości wydaliśmy w 7 tygodniu życia, ale ze szczeniaczkiem który został 2 tygodnie dłużej też nie było problemów. Na pewno nie powinno się wydawać wcześniej niż w 7 tygodniu życia i nie w 8 tygodniu. No i im starszy szczeniak, tym mniejsza z niego "tabula rasa" dla przyszłych właścicieli;)
-
[quote name='Błyskotka'] Jestem jak najbardziej za usg. Po co siedzieć i gdybać czy suka jest ciężarna czy nie. Przecież ona musi być inaczej żywiona. Suka w ciąży urojonej też grubnie więc może to być mylące. Również słyszałam że usg jest stresujące a nawet szkodliwe. Jeśli jednak suka da sobie zrobić a nie ucieka jak od ognia to jestem ZA ![/quote] I ja uważam że masz rację, co prawda wielu doświadczonych hodowców potrafi wymacać ampuły i nie poleca USG żeby suki na najmniejszy stres nawet nie narażać. Są od 23-28 dnia wyłącznie, wyczuwalne jak orzechy lub jajka;) A brzuszek wiadomo, że niewiele widać, chodzi wyłącznie o wyczucie ampuł. Za to ja stwierdziłam że zrobię suce USG, bo macanie macaniem, ale przecież ampuła nie daje pewności, że jst w niej szczeniak, no i lepiej jednak zobaczyć ew. nieprawidłowości dokładnie (zwłaszcza że nas będzie badał sam dr. Niżański) Doktor nas uprzedzał, że na USG, zwłaszcza wcześnie robionym, może nie być jeszcze widać. Polecał nam od 18 dnia już, ale chyba wybierzemy się nieco później, żeby była większa szansa, że coś tam w tym brzucholu siedzi i doktor to zobaczy :) Suka za wetem nie przepada specjalnie, ale nie panikuje, po prostu widać po niej że nie jest tak pewna siebie jak w każdej innej sytuacji. To ja głównie panikuję teraz, bo bardzo mi na tym miocie zależy. No cóż, będzie jak będzie, ale ja wolę to USG jednak zrobić. Jeśli ma się nie udać, to i tak się nie uda, a suka do paniakarzy nie należy.;) Ja za to czasem tak...:evil_lol: A moja "mamusia" zaczęła mi grymasić z jedzeniem i mieć jakieś zachcianki żywieniowe nagle...(20 dzień po kryciu) Oby to był "dobry" znak :p
-
Mam zagwozdkę... Już niedługo powinnam wybrać się na USG z naszą sunią, żeby potwierdzić lub wykluczyć ciążę, a wielu hodowców nam odraza, ze względu na stres suki, nawet jeśli moja suka jest z tych odważnych. A suka, choć za wetem nie przepada (moja to wina) to jednak bez przesady, bo jakiegoś przesadnego stresu nie przeżywa, nie wpada w panikę, choć całkiem wyluzowana nie jest, a USG miała już robione kiedyś i to nie raz. To raczej we mnie zasiano obawy. Polecano mi wymacanie ampuł, a USG w bezpieczniejszym momencie. I co tu zrobić? Rozsądek mi mówi żeby nie przesadzać, nie certolić się, tylko iść na USG. Ja się certolę bo to mój pierwszy miot...:p
-
O szczęściaro!!!!!!!!!!!!! :lol:;) GRATULUJĘ! Ja się modlę o dziewczynki...
-
Nasz przydomek (MOJA PASJA) jest prosty jak drut, zapewne byłby najczęściej wpisywany w rubrykę "czym jest dla ciebie hodowla psów" ;) Mnie się podoba przydomek "chupacabra" dla chichuachua, dla mnie to takie małe potwory ;) :lol:
-
[quote name='Martens'] Niestety niestaranna hodowla i błędy wychowawcze robią swoje.[/quote] No, dokładnie, a potem wiele ras dostaje łatkę "taki a takich" niestety...:p A prawda jest taka że zanim zaczniemy cokolwiek socjalizować i wychowywać to najpierw musimy sobie jeszcze z miotu wybrać odpowiedni egzemplarz. Sporo ludzi, co mnie dziwi albo myśli że rodowodowy miot to miot klonów, albo że pierworodny jest najodważniejszy. W wielu rasach, zwłaszcza tych delikatnych z natury powinno się wybierać właśnie psa jak najbardziej pewnego siebie, a nie wycofanego. ;) W końcu w obrębie jednej rasy można trafić na przypadek wadliwy psychicznie, który niekoniecznie wyrośnie na egzemplarz będący żywym obrazem encyklopedycznej definicji rasy.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='14ruda'] Człowiek przecież też wychodzi na spacer,siłownie,jogging,na balety. A w domu mieszka i odpoczywa:)[/quote] No właśnie ;) No a psy w naturze też nie mieszkają w hangarze, choć taki wilk amerykański jest gabarytów niemałych. To bardziej o komfort właściciela powinno chodzić, bo przecież nie każdemu pasuje pies dużych gabarytów w mieszkaniu (podobnie jak nie każdemu pasuje pies na łóżku) Gabaryty psa nie powinny mieć związku z wielkością mieszkania w kwestii samopoczucia psa - w końcu jest cała masa nieszczęśliwych, niewybieganych psów mających do dyspozycji wielki dom z ogrodem. Najważniejsza kwesta to ile ruchu jest w stanie zapewnić psu właściciel, a nie ile m2 ma jego pieszkanie.
-
No ale płyta jest o wiele wygodniejsza i można samemu wybierać dźwięki. Daje to o wiele szersze możliwości. Np. choćby dźwięki strzałów(można puścić psu różne rodzaje strzałów), burzy, różnych sposobów mówienia, śpiewu, krzyku, o różnym natężeniu - no to jest o wiele więcej niż radio (z radia w końcu też korzystałam) Po swojej suce widzę jak płyta się świetnie sprawdziła - a to owczarek szkocki dla którego socjalizacja musi być jaknajpełniejsza, jest to niezwykke ważne ;)
-
Różnie z tym "trafieniem w dni płodne" bywa, wiadomo. Za to wyniki "skuteczności przewidywań" które ma np. dr.Niżański są imponujące. No ale to jest bodaj najlepszy specjalista w Polsce. mrowa - ja jechałam do Francji 2 dni (z noclegiem na trasie) Badania były w sumie 3 razy powtórzone w trakcie cieczki, z tego co wiem dobry lekarz jest w stanie na podstawie przyrostu progesteronu, cytologii i Dramińskim określić kiedy ta godzina 0 ma wystąpić. Poza tym wiadomo, że lepiej jest kryć ciut wcześniej, niż ciut później. Moja suka jest z tych "późnoowulacyjnych" (po 13 dniu cieczki) a w terminie do krycia (z odliczeniem trasy) suka kryła się jak złoto(to pierwsze krycie w jej żuyciu, 2 dni po pierwszym w życiu odstawieniu gogona ;) ) a francuski hodowca, właściciel reproduktora sam robił cytologię żeby sprawdzić i moment okazał się idealny. No, teraz mam nadzieję niedługo się przekonać czy się poszcześciło.;) Z wyjazdem zagranicznym jest o tyle problem, że nie wszystkie suki dobrze go znoszą, niektóre w końcu potrafią sobie przesunąć owulację np...
-
[quote name='mrowa23'] sluchajcie a ja mam pytanie odnosnie badan zeby okreslic najplodniejszy dzien u suki, od kiedy je sie robi, jak wyglada rowszytsko itd?[/quote] Ja mam we Wrocławiu mojego ulubionego dr.Niżańskiego od takich rzeczy.;) Robi cytologię/progesteron z krwi/pomiar Dramińskiego. Zwykle badania zaczyna się od pierwszego dnia cieczki i powtarza co drugi dzień aż do momentu, kiedy wypadnie że tak powiem "godzina 0" kiedy progesteron wzrośnie na tyle żeby można było określić termin owulacji. Przekonam się mam nadzieję za niecałe 3 tygodnie o skuteczności tych zabiegów. Tym bardziej że miałam 2 dni na dojazd wliczone ;)
-
To zupełnie tak jak my ;) A ja mam teraz za dużo wolnego czasu i dłuży mi się niemożliwie...:p (mineło dopiero 14 dni po pierwszym kryciu...) Moja (mam nadzieję) przyszła mamusia póki co zrobiła się nadwyraz czujna i jakoś tak...wypiękniała. Oby było dużo dziewuszek w miocie:loveu:
-
[quote name='domipearl'] Jak do tej pory, nie odczułam potrzeby kupna specjalnych płyt do socjalizacji i myśle, że jest to jedno z rozwiązan dla leniwych. Moim zdaniem lepiej socjalizować maluszki obserwując ich reakcję na bodźce aby móc poznać reakcje każdego z nich.[/quote] Mylisz się. Taka płyta to świetny dodatek do socjalizacji którą normalnie przeprowadzasz. Nie jesteś w stanie wszystkich dźwięków wyprodukować w domowych warunkach. A na płycie masz je instant i możesz je zaaplikować jako dodatek co jest nawet wskazane, bo szczenięta moga oswajać się z rożnymi dźwiękami w trakcie spoczynku. Ja do tego dokładam tor "przeszkód" i wczesną stymulację neurologiczną. U nas w hodowli "sto" lat temu przy pierwszym miocie rolę "płyty" spełniało radio. Wielu hodowców taką metodę polecało i poleca. Leniwi, to dla mnie są ci którzy nie przeprowadzają socjalizacji w ogóle. Płyta to świetne rozwiązanie przed i w trakcie kwarantanny - przed wyjściem na zewnątrz i socjalizacją ze światem zewnetrznym. Szczenięta przyzwyczajane do dźwięków w domowych warunkach lepiej znoszą socjalizację na dworze - tak było np. z moja suką i petardami, z którymi najpierw oswajała się "z płyty" a potem w warunkach kontrolowanych w przedszkolu dla szczeniąt.
-
[quote name='badmasi'] collie jest psem o charakterze uległym, lękliwym.od roku ćwiczę z nią klikerem co daje delikatne efekty w pozbyciu się lękliwości ale praca jest bardzo trudna i nie zawsze przynosi efekty,gdy likwidujemy stare strachy to pojawiają się nowe. [/quote] Kurde, muszę to powiedzieć bo niecierpię czytać czegoś tak nieprawdziwego. Nie, collie NIE JEST PSEM LĘKLIWYM, nie jest to cecha rasy, tylko występująca czasem wada i to najczęściej w kiepskich hodowlach lub pseudohodowlach rozmnażających collie o nieproawidłowej psychice. Psy lękliwe są na wystawach nie do oceny i najczęściej nie otrzymują w ogóle hodowlanki i całe szczęście. Przyszli właściciele często popełniają błąd świadomie przyjmując wadliwy, lekliwy egzemplarz, zupełnie nieświadomi konsekwencji, lub partolą tak potrzebną owczarkom socjalizację. W prawdziwych, renomowanych hodowlach takie "egzemplarze" należą do rzadkości. Normalny collie jest psem wrażliwym ale nie przewrażliwionym, może być uległy jeśli trafimy na takiego osobnika, ale nie jest to żadna reguła. Jest to rasa powściągliwa i delikatna w obyciu ale nie wydelikacona. Praca z psem lękliwym to praca ciężka i nie jest możliwe zrobienie z wadliwego psa, normalnego. Można w pewnym stopniu zachowania lękliwe wyciszyć, ale nie zlikwidować. Mówię to jako ktoś kto posiadał i pracował z takim właśnie psem (notabene był to wadliwy genetycznie kolak przygarnięty przed laty z pseudohodowli - nauczka na całe życie). Moja rada - szczeniak może przejmować pewne lękliwe zachowania od psa starszego, radzę na to uważać, jak pisała WŁADCZYNI. Wyłącznie socjalizacja z "normalnymi" psami - najlepiej przedszkole dla szczeniąt;)
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Delay replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
A ja usłyszałam "to collie umie latać?" kiedy nas ktoś zobaczył na treningu frisbee :lol: - pomijam komentarze dotyczące tego że "to collie w ogóle się szkoli?"...:p Ano kurde szkoli się i potrafi latać jak chce i właściciel z nim pracuje, a moja suka także na agility sobie świetnie radzi, nie gorzej od bordera. -
Mówisz że podobają ci się molosy, molos też może mieszkać w mieszkaniu pod warunkiem odpowiedniej dawki ruchu. Nie jest prawdą że im większy pies - tym większy "hangar mieszkalny" ;) Wszystko zależy od preferencji właściciela. Wracając do molosów - te rasy mają konkretne wymagania dotyczące wychowania i umiejętności właściciela w obchodzeniu się znimi (nie każdy nadaje się na właściciela tego typu psa). Rozumiem, że jesteście z mężem tego świadomi;)
-
[quote name='niki_ill'] bardzo liczymy na dzieciaki po tym psie :D[/quote] To my za was też będziemy trzymać kciuki ;) - i życzymy powodzenia! (miałam kiedyś boksia ze schronu, żółtego - mam sentyment do nich :) ) U nas to pierwsze krycie i do tego taki kawał...tym bardziej jestem ciekawa co z tego wyjdzie.
-
[quote name='niki_ill']U nas pierwsza owocna randka juz za nami, 3mac kciuki :D[/quote] U nas za dwa dni miną dwa tygodnie od pierwszej randki, a były w sumie 3;) - 3 randki, 3 tyś km... A teraz czekaaanie...czekaaaaanie...
-
I to bardzo pożyteczna sprawa. Ja dodatkowo strzelałam z foliowego worka swojej suce kiedy dostawała michę będąc szczeniakiem, jak i szczeniakom, które przyszły na świat w naszej hodowli parę lat temu. Do dzisiaj żadne nie ma kłopotów z "dziwnymi dźwiękami" ;)
-
[quote name='budasty'][B]najważniejsze ...znacie psy zywione sucha, ktore dozyły w zdrowiu 15 lat?[/B] [/quote] Tak, znam, całą masę, w kilku krajach z czego ponad 100 osobiście, wiele żywionych suchą przez całe te 15 (i więcej) lat życia i kompletnie nie rozumiem toku rozumowania że jakaś forma żywienia jest jedyna i słuszna. Nie ma czegoś takiego i wieszanie psów na suchej karmie to zwykłe ignoranctwo. Pies z niedobranym sposobem żywienia, zbyt małą ilością ruchu, lub/i zbyt intensywnie żywiony będzie spasiony i niewykluczone że chory czy to jedząc "naturalne" (oczywiście nie łudźmy się że takie znowu naturalne, bo to hipokryzja) czy to suchą karmę. A tak z własnego podwórka. Mamy 3 suki żywione całe życie suchymi karmami, badane, zdrowe, żywiołowe i NIE ZAPASIONE. Wszystkie nasze suki są wolne od dysplazji, a przy okazji prześwietleń u jednego z najlepszych specjalistów niejednokrotnie chwalone były ich stawy i kości - które wyrosły na suchej karmie i to WYŁĄCZNIE na suchej karmie. Znam psy z dysplazją, niektóre z bardzo poważną i jestem przekonana że nie ma idealnego sposobu żywienia dla takich zwierząt - najistotniejsze jest żeby pies nie miał nadwagi i najlepiej odpowiednią ilość właściwych ćwiczeń. Nie ma znaczenia czy będzie na "domowym", "BARF-ie" czy dobrej suchej karmie. Grunt żeby sposób żywienia indywidualnie odpowiadał psu. Przepraszam bardzo ale nie mogłam sie powstrzymać od tej dygresji:p