Jump to content
Dogomania

Delay

Members
  • Posts

    402
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Delay

  1. A po co podawać w ogóle 2 preparaty? A nie lepiej kupić jeden porządny? Ja osobiście tak robię, podaję Canosan. Osobiście nawet bałabym się faszerować psa dwoma preparatami, zwłaszcza jeśli to ma być tylko profilaktyka, jeśli jest faktyczny problem, to nie przesadzajmy ale te tańsze, bez kwasu hialorunowego preparaty działanie mają niewielkie a jednak jakaś chemia to jest jednak... Pies z problemem potrzebuje raczej jednego a prządnego "dopalacza".
  2. Ja wiem czy ten pan "wybiera większe" u nas tak nie było... Moja suka dostała u niego CWC w Łodzi bodaj dwa lata temu w konkurencji nie była ani najcięższa, ani największa (o ile w ogóle nie była wtedy w stawce jedną z mniejszych i najszczuplejszych). W naszej stawce zdecydowanie na ruch i budowę (proporcje etc.) patrzył. Moja suka jest zdecydowanie środkowowzorcowego wzrostu i budowy. Mam tak samo dobrą opinię o tym panu co Diana. Dostałam u niego chyba najdłuższy i najrzetelniejszy opis jaki w całej mojej i mojej suki karierze wystawowej otrzymałam od jakiegokolwiek sędziego. Bardzo mi się podobało sędziowanie tego pana + jego wysoka kultura i fakt, że wyjaśniał właścicielom swoje opinie a to jak dla mnie rzadkość u sędziów ciągle. Bardzo mile wspominam to sędziowanie i chętnie przejadę się do niego jeszcze. ;)
  3. Będzie moją collaczkę oceniał na międzynarodowej we Wrocławiu to też mnie interesuje kto to zacz ;) Dowiedziałam się że bardzo wysokiej kultury, miły pan. Zwraca szczególną uwagę na ruch i budowę, nie przepada za psami typu "show" podobno, "za" dużymi, "za" mocnymi itp. Ja osobiście widziałam jak sędziował charty kiedyś i faktycznie rewelacja była (ja sobie też cenię piękny ruch i budowę u psa, zwłaszcza w mojej rasie, gdzie zdecydowanie za mała ilość sędziów zwraca na to należytą uwagę :p ) Niestety jeśli chodzi o grupę I to jak dotąd jedyny Włoch (Katowice) o którego sędziowaniu opowiadali mi znajomi zrobił bardzo niedobre wrażenie. Ale jestem dobrej myśli generalnie, byle sympatyczny i kulturalny był a wygra kto am wygrać ;)
  4. Bardzo mnie pociesze co tu piszecie o dr. Niedzielskim i Daroplastyce...mój maluszek został zdiagnozowany raptem dwa dni temu i być może to będzie nasza ostatnia nadzieja. Jestem jeszcze mocno załamana i w głęboki szoku, powoli adaptuję się do nowej sytuacji i zaczynam szykować na walkę z tym paskudztwem. U Mojej kochanej malutkiej z długo wyczekiwanego miotu, po rodzicach, dziadkach i pradziadkach wolnych od dysplazji, najpiękniejszej z miotu, tej, która miała być nadzieją hodowli została zdiagnozowana ciężka dysplazja (a nie byle kto diagnozował bo dr. Bieżyński, prześwietlał dr. Atamaniuk na Klinikach wrocławskiego UP, dawnej AR ) Mamy chyba najgorszego pecha jakiego można sobie w hodowli wyobrazić...do tego w tak mało dysplastycznej rasie. Niejeden powie "tak bywa"...niestety po zdrowych przodkach może urodzić się maluch z HD-E... Jestem po prostu zdruzgotana...:-( Dostałam tak ciężką lekcję życia dla hodowcy że aż mi w pięty poszło, wszystkie nadzieje, marzenia wzięły w łeb...:placz: Mama małej ma usposobienie sportowe, biega na agility, za frisbee...mała odziedziczyła po niej temperament...no serce mi się kraja.... U małej "objawy" niepokojące pojawiły się raptem kilka dni temu a i to wielu znajomych zbijało na karb "intensywnego wzrostu". Wrodzona skłonność do panikowania zaprowadziła mnie jednak na RTG do odtopedy... Diagnoza zwaliła mnie z nóg...bo niestety przy tak ciężkiej dysplazji jaką ma nasza mała (4,5 miesiąca) dziewczynka jest praktycznie nieoperacyjna. Chyba jedyną szansą może być właśnie Daroplastyka...Zamierzam jak najszybciej umówić się na wizytę do dr. Niedzielskiego (który przyjmuje przecznicę od mojego domu...). Czeka mnie teraz zdobywanie wszelkich możliwych informacji i chorobie i o życiu i walce z nią. Na razie ogarnęła mnie totalna niemoc...czuję się jak dziecko we mgle a tu trzeba się pozbierać i działać.
  5. Które hodowle np.w Polsce hodują "CHowy -collakowe" jedna, dwie? ja znam dokładnie jedną hodowlę w której są psy, które od biedy możnaby podpiąć pod taki opis. Nie przesadzaj Bejotka ;) Byłam we Francji, jestem członkiem Francuskiego Collie Clubu, prenumeruję przegląd wszystkich hodowli Francuskich, koresponduję z niemieckimi hodowcami, brytyjskimi, oraz skandynawskimi. Są RÓŻNE "tendencje" i tak jak sprzed 20 laty - wtedy też były różne tendencje i można o tym przeczytać w książkach o razie (Polecam "Rough Collies of Distinction" zwłaszcza). Wbrew pozorom niewiele się zmieniło w kwestii tendencji. 20-40- 100 lat temu wcale nie było lepiej, też byli hodowcy i wystawcy preferujący różne typy w tym typy z mocniejszym owłosieniem czy mocniejszą głową i kośćcem. I znowu wbrew pozorom to dzięki nim właśnie dużo w rasie się dzisiaj poprawiło. A komu nie pasuje typ "CHowowaty" jak to wielu nazywa - mnie także taki "typ" nie pasuje ale znam wiele collie "z pogranicza" które bardzo cenię. Nie zgodzę się że hodowla schodzi na manowce bo znając historię rasy nie widzę żeby się pogarszała, wręcz przeciwnie, udało się wyeliminować wiele wad które pojawiały się nagminnie 100-50 czy 20 lat temu - i jest to normalne bo rasa się rozwija i nigdy wąska, wczesna populacja nie jest wyrównana ani nie przedstawia jednego typu. I bardzo, bardzo dobrze że i dzisiaj nie mamy jednego typu. To pozwala na rozwój. Wszędzie tam gdzie dążono do ujednolicenia typu (czyt. Ameryka) źle się to skończyło i wcale nie służy rasie, ujawniają się wady i nic dziwnego że hodowcy Amerykańscy coraz częściej i z doskonałym skutkiem decydują się na domieszki krwi europejskiej.;)
  6. Ja że tak się wtrącę, chciałabym zwrócić uwagę na to, że marzenia, marzeniami ale zakup psa z którego wyrośnie pies który będzie odnosił sukcesy wystawowe i będzie się tak naprawdę nadawał do hodowli to wcale sprawa nie najłatwiejsza i niejeden laik zwłaszcza mocno się natnie. I trzeba się z tym liczyć, dlatego zawsze radzę po ziemi twardo stąpać w tej kwestii a nie bujać w obłokach. Uszy fachowiec jest w stanie ocenić, bo to czy będą miały tendencje do wstawania można wprawnym okiem zauważyć bardzo wcześnie. A już naprawdę można rozpoznać na ile będzie problem z uszami - zwłaszcza jeśli się to tyczy szczeniaka któremu w wieku np. 3-4 miesięcy uszy stanęły na baczność. Jeśli już uszy jakkolwiek stanęły to zanim się zacznie cokolwiek z nimi próbować robić, dobrze się poradzić kogoś kto się zna na rasie, bo to nie zawsze ma sens i daje większe szanse na trafienie na naprawdę wartościowy egzemplarz.Ucha mocno nieprawidłowego nie naprawi cud nad Wisłą nawet, niestety. Inna sprawa z uchem z "lekką tendencią do stania" która się często uwidacznia w fazie wymiany zębów np. czy w czasie cieczki (suczki) i tu uważam że podklejenie ma jaknajbardziej sens i nie jest żadną zbrodnią, z resztą zwykle jest to bardzo krótkotrwałe i nie wymaga później korygowania. Jedyne czego nie rozumiem to uporczywe podklejanie - na wystawie jakiekolwiek ślady podklejania to dyskwalifikacja natychmiastowa a wadę i tak będzie widać, nie ma się co oszukiwać. Ja jestem do tego stopnia wyczulona na kwestię uszu że nie użyłabym do hodowli psa który miałby ucho choćby z tendencją do wstawania (a takie na wystawach można spotkać i nierzadko mają całkiem spore osiągnięcia) no, chyba że zalety psa przeważyłyby na tyle nad nieprawidłowością uszu że by mnie to przekonało. W końcu nie ma psów wystawowych bez wad, nie oszukujmy się. Stojące ucho bardzo psuje wyraz rasy, nawet bardziej moim zdaniem niż ucho ciut cięższe niż wzorzec przewiduje. Jeśli psu ucho stanie na baczność - i tu uczulam, to wada jest bardzo poważna i taki pies nie ma szans na karierę wystawową, z resztą bardzo słusznie bo nie nadawałby się do hodowli. I trudno - trzeba się z tym pogodzić, tak bywa - być może trzeba było więcej poczytać o rasie i więcej wysiłku włożyć w wybór tego wymarzonego psa wystawowego i do hodowli. W końcu żeby się brać za hodowanie czy wystawianie to najlepiej jest mieć wiedzę o rasie, bez tego sprawa się mija z celem.;)
  7. Delay

    Petstages

    To jedyna zabawka mojej dorosłej suki collie, która morduje wszystko co z nienajmocniejszej gumy :p Uwielbiam Petstages, mam cały zestaw w domu łącznie z "cukiereczkiem" do mrożenia (rewelacja na upały i ząbkowanie :) ) Cały miot się fantastycznie odchował na tych zabawkach, a dzidzia która została w hodowli dalej się chowa :) Jedną z ulubonych zabawek są dwie grzechoczące kulki fakturowane ze sznureczkami, połączone kolorową tasiemką.
  8. O co ja widzę? :) nowa nadzieje mojej hodowli, mój malutki śniady collaczek - Zoey załapała się na foteczki. Tu od razu pytanie do autora zdjęć, czy mogę je wypożyczyć na swoją stronkę? oczywiście podpisane. Pamiętałam że ktoś nam tam foteczki robił i dostałam cynk że tu są. Pozdrawiam! Świetnie było zobaczyć psiaki w akcji na torze agility :D Niedługo zaczynam starty z mamą mojej Zosi.
  9. [quote name='prittstick'] Przyklad. border collie. bierzesz szczeniaka (pominmy linie sportowe i pracujace) i od poczatku bawisz sie z nim w podazanie za zabawka, aportowanie, szarpanko. Po krotkim czasie masz psa ladnie aportujace, ktory moze byc nagradzany glownie zabawką, co bardzo przydaje sie np w agility. A masz teraz psa kilku letniego, ktory nie zna wielu komend, nie aporuje. Musisz wlozyc mase pracy zeby zaczal aportowac, nie rozpraszal sie innymi psami, bo ma popsute te podstawy, ktore przydaja sie do sportu, wpsolnej pracy.[/quote] Święta racja i dobry przykład. Ja mam sukę agilitowca (rzedkość w mojej rasie notabene, a szkoda) - uważam i będę uważać że to, że była wzięta w 7 tygodniu życia i szybko zaczęłam z nią pracować wyszło jej BARDZO na dobre. W hodowli nie miałaby tego co dostała u mnie - czyli relacji pies-właściciel i skupienia na mnie. Ja przy trzech szczeniakach już miałam problem ze skupieniem szczeniąt na sobie - a mam porównanie z naszymi dorosłymi sukami. W grupie szkoli się znacznie, znacznie trudniej, często są szczenięta, u których pasja aportowania w grupie się po prostu nie rozwinie. Moja suka - matka taka właśnie była za młodu. W grupie gasła - oddawała aporty, a ze mną pasję aportowania wykazała w wieku 8 tygodni! Nie ma porównania w pracy z 7-mką szczeniąt a jednym szczeniakiem. Druga rzecz, nie mam pojęcia skąd ten pomysł "relacja matka-dziecko" pies to nie dziecko! no litości... Ja po odchowaniu 2 miotów widziałam że 7 tygodniowy szczeniak potrzebuje już kontaktu z człowiekiem a nie z matką, która odgania go od siebie, a wiele matek robi to nawet wcześniej. Moja suka była wyjątkową mamą i podkarmiała jeszcze 6,5 tygodniowe szczeniaki a i ten oddany w wieku 7 tygodni nawet nie tęsknił! nie piszczał i już następnego dnia po przyjeździe do nowego domu czuł się zupełnie jak u siebie, był wyluzowany, bawił się z nową rodziną i był gotowy do pracy. Tak do PRACY, bo nareszcie ktoś się skupił wyłącznie na nim, nie było harmidru rodzeństwa i mamusia do niczego mu już nie była potrzebna. Zupełnie z resztą jak jego matka. U żadnej z naszych suk nie było traumy, nie było skamlenia i wszystkie zaaklimatyzowały się błyskawicznie. Ja odnoszę wrażenie że ten 'idealny' rzekomo 12 tydzień do oddawania wymyślili sobie ludzie którzy o pracy ze szczeniętami pojęcie mają rzadne, albo niłke, podobnie jak o fazach rozwojowych psychiki szczenięcia. Może jeszcze jeden cytat z dr. Lisowskiego : [quote][COLOR=#000000][FONT=Arial Narrow]DZIESIĄTY - DWUNASTY TYDZIEŃ jest okresem przyspieszonego uczenia się. Otoczenie i zabawy z psem powinny być jak najbardziej urozmaicone. Pies, który przez całe dzieciństwo przebywa w izolacji (kojec, brak przyjaznego, bliskiego kontaktu z ludźmi) już nigdy nie będzie osobnikiem o prawidłowej konstrukcji psychicznej - jest to tzw. SYNDROM KOJCOWY. Możemy zaobserwować to u psów ras użytkowych, które w odpowiednim czasie nie zostały przekazane właścicielowi i przebywały do czwartego miesiąca w izolowanym kojcu. [/FONT][/COLOR][/quote]Ilu psów możnaby nie popsuć, gdyby trafiły do nowego domu w 7 tygodniu życia. Więc jeszcze raz radzę i zawsze radzić będę - poczytajmy najpierw jak NAPRAWDĘ wyglądają fazy rozwojowe szczenięcia i "co, kiedy" zamiast zmyślać. Nie ma nic bardziej szkodliwego niż mitologia w kynologii...i potem ktoś wyskakuje z "kontaktami matka-dziecko" co w kontekście kynologii i 7 tygodnia życia szczenięcia jest po prostu nie na temat.
  10. Tak jak myślałam (to się nie tyczy postu powyżej, oczywiście) że dla niektórych wiedza fachowa jest mniej istotna od "widzimisię" i dalej lecą w swoje wymysły...dla takich nie ma nadziej i po prostu trzeba skończyć dyskusję. A co do postu powyżej - wiesz, nie mamy władzy nad genami. Psy genetycznie lękliwe zdarzają się nawet w krajach skandynawskich gdzie jest mocny nacisk na testy psychiczne przyszłych rodziców, a potem testy szczeniąt. Sama znam doskonałe hodowle w których na 7 szczeniąt w miocie zdarzały się lepsze i gorsze psychicznie egzemplarze mimo linii sportowej czy pracującej. Nigdy do końca nie wiemy co nam wyjdzie nawet z najlepszego doboru rodziców (co oczywiście zwiększa absolutnie prawdopodobieństwo, nie da się ukryć) O naszych sukach wziętych w 7 tygodniu życia (wszystkie 3) hasło "socjopatia" po prostu kompletnie nie pasuje - a z jedną suką nawet namawiano mnie do pracy w dogoterapii, co w przypadku collie rough częste nie jest i tym sposobem pracowała nie raz z małymi dziećmi. Pomijając moją sukę i to że nie ma żadnych naukowych przeciwskazań do wyjazdu szczeniąt do nowego domu w 7 tygodniu życia, ja znam po prostu n-tą liczbę psów z kilku krajów, które są zupełnie normalne, nie miały problemów z aklimatyzacją i to są normalne psy, wiele z nich pracuje czy uprawia sporty. Ja nie wiem dlaczego niektórzy hołdują jakiejś potwornej mitologii i skąd w ogóle coś takiego wzięli. No ale są ludzie którzy sobie wymyślili, że sukę trzeba kryć przynajmniej raz dla "zdrowia" to ludzki umysł jest zdolny do wymyślania różnych bzdur...niestety.
  11. Psu genetycznie lękliwemu nie pomoże w żadnym wypadku oddanie go w wieku straszym niż 7 tygodni...i lękliwość późniejsza psa absolutnie nie zależy od tego że szczeniak został oddany właśnie w 7 tygodniu a nie w 12. A że hodowlę należy sprawdzić wcześniej dokładnie - to absolutna racja. Moi przyszli właściciele szczeniąt również dokładnie nas sprawdzali. A my ich, bo normalny hodowca byle komu swoich "dzieci" nie sprzeda. Nasze pierwsze szczenięta oddane w większości w wieku 7 tygodni to zupełnie normalne psy, z czego 2 to agilitowcy (co w mojej rasie nie często się zdarza). Moja suka wzięta w wieku 7 tygodni to collie wybitnie sportowy, ze świetną, stabilną psychiką, reszta naszych suk, wziętych w 7 tygodniu to także zupełnie normalne psy. Uważam jednak, że są rasy które socjalizacji bezwględnie wymagają bez względu na to jak bardzo są stabilne psychicznie. Ja widzę ile mojej suce dała socjalizacja. To jest pies który może wyjść na spacer o 24:00 w Sylwestra i aportować piłeczkę, albo zrobić cały program z PT. Dziwię się że tak wiele osób podpina często własne błędy wychowawcze, czy genetyczną lękliwość pod fakt że pies został wzięty w 7 a nie w 12 tygodniu. Zwłaszcza że to nie ma absolutnie żadnego pokrycia w FAKTACH. Martens - masz rację, zawsze się znajdzie ktoś "mądrzejszy" choćbym tu nawstawiała niewiadomo ile publikacji i cytatów z książek. Ja sobie nie wyobrażam brać psa po 7 tygodniu...z moją suką umożliwiło mi to pracę od samego początku i kształtowanie suki w domu i otoczeniu w którym przyszło jej żyć. Hodowca nie jest w stanie pracować z 7-mką czy nierzadko 10-tką szczeniąt wydajnie. Wiem to z własnego doświadczenia bo miałam 3 szczenięta w ostatnim miocie i praca z nimi oraz pełna socjalizacja były i tak trudne technicznie do przeprowadzenia. Gdybym miała szczeniąt więcej to praca z nimi byłaby po prostu nie do przeprowadzenia, bo musiałabym się rozpięciorzyć i byłyby znacznie bardziej zaniedbane pod względem pracy niż szczeniak, który już mógłby pracować ze swoim własnym, kochającym go nad życie człowiekiem. I po co ten szczeniak miałby siedziec u hodowcy? nie ma żadnych powodów do tego, żeby pies nie mógł pracować już ze swoim nowym właścicielem - to daje wprost rewelacyjne efekty (przykład choćby Alteri, czy inne psy szkolone do pracy). Ja sama i moja suka możemy posłużyć za przykład. Uważam że szczeniak, który wyszedł ode mnie w 7 tygodniu miał o wiele łatwiejszą aklimatyzację, z resztą jestem jak ze wszystkimi właścicielami moich szczeniąt w stałym kontakcie i mam porównanie ze szczeniakiem oddanym w 12 tygodniu, choć jest to najlepszy psychicznie szczeniak z miotu (testy zaliczone na maximum, a to collie rough - żeby była jasność). I ja podobnie jak cała masa behawiorystów, lekarzy weterynarii i hodowców uważam że nie ma potrzeby, żeby szczeniak siedział u hodowcy do 12 tygodnia. Nie wiem skąd te wszystkie wymysły że "krzywdę się mu robi" i na jakiej podstawie, bo na pewno nie naukowej.
  12. A przepraszam na jakiej podstawie uważasz że 7 tygodni to za wcześnie? bo nijak się to nie ma o wiedzy o fazach rozwojowych szczenięcia. I na jakiej podstawie uważasz, że "12" tydzień jest "idealny" i jeszcze dodajesz "wiadomo" co jest totalnym absurdem w ogóle... Pojęcia nie masz o czym piszesz i jeszcze twierdzisz że to "szkoda dla zwierząt" na jakiej podstawie przepraszam tak twierdzisz? Nie, 12 tydzień nie jest wcale "idealny" i wiem to z własnego doświadczenia, WIADOMO :) A skąd m.in wiadomo (pomijając doświadczenie moje, mojej rodziny (hodowcy) i hodowców - znajomych) [quote][COLOR=#000000][FONT=Arial Narrow]SIÓDMY TYDZIEŃ życia ma duże znaczenie w procesie rozwoju psychicznego szczenięcia. Zabrane w siódmym tygodniu życia z matczynego gniazda najszybciej i najtrwalej przywiązuje się do nowego pana i najłatwiej akceptuje nowe otoczenie. Młody psiak w tym okresie wymaga maksimum kontaktów z jego przyszłym panem, stąd tak ważną sprawą jest ilość wolnego czasu, jaki będziemy mogli poświęcić naszemu pupilowi. Poza beztroskimi zabawami, których powinno być jak najwięcej i powinny być jak najbardziej urozmaicone, rozpoczynamy pierwsze lekcje wychowania i dyscypliny (patrz koniec rozdziału). Oswajamy malca ze smyczą. Wpajamy odruchy czystości, nie bijąc go, gdy zrobi siusiu ale często wynosząc go na spacer, szczególnie po posiłkach, zabawie, śnie i dokładnie wycierając i myjąc miejsca „przestępstwa", aby nie pozostał zapach, który prowokuje do ponownego załatwienia swych potrzeb fizjologicznych w tym samym miejscu. W przypadku gdy nie mamy bezpiecznego miejsca, gdzie będziemy mogli co pewien czas wynieść naszego szczeniaka, przyzwyczajamy go do załatwiania swych potrzeb fizjologicznych w określonym miejscu w mieszkaniu, gdzie układamy stare gazety. Jednak nie wymagajmy od szczeniaka, którego pozostawimy w domu samego na 8 godzin aby zgodnie z wychowaniem wytrzymał z siusianiem do naszego powrotu. Należy pamiętać, że zwieracz pęcherza jest mięśniem. który osiągnie swą „wytrzymałość" dopiero w 5 - 8 miesiącu życia. Przede wszystkim utrwalamy w psim pojęciu przekonanie o bezwzględnej zwierzchności człowieka i jego przewodnictwie w zastępczej sforze, jaką staje się rodzina. Idealny okres do przekazania szczeniaka nowemu właścicielowi. Dużo zabaw. pierwsze lekcje wychowania, dyscypliny i czystości. [/FONT][/COLOR][COLOR=#000000][FONT=Arial Narrow]ÓSMY - DZIESIĄTY TYDZIEŃ ŻYCIA JEST OKRESEM "UTRWALANIA STRACHU". Wszelkie negatywne przeżycia jakie spotkają szczeniaka w tym okresie odcisną niezatarte piętno na jego psychice. Pies dorosły może nie pokonać bariery strachu wobec sytuacji zapamiętanej jako negatywne przeżycie z tego okresu. W tym też czasie szczeniaki nie powinny zmieniać domu i właściciela, ponieważ bardzo źle to zniosą. Psiaki, które nie zostały przekazane nowemu właścicielowi w siódmym tygodniu, mogą zmienić dom rodzinny dopiero po 10 tygodniu. W tym czasie nie planujmy zabiegów chirurgicznych (kopiowanie uszu, przepuklina) chyba, że jest to konieczne. Ósmy - dziesiąty tydzień jest doskonałym okresem do pobierania nauk oczywiście w wyważonym stopniu. Psy, z którymi pracuje się w tej fazie, będą w przyszłości o wiele bardziej podatne na szkolenie i pojętniejsze. Ma to szczególne znaczenie przy rasach użytkowych. Unikajmy negatywnych przeżyć i doświadczeń! [/FONT][/COLOR][/quote]Jest to cytat z książki dr.wet [FONT=Arial Narrow][SIZE=3][COLOR=#b12a28]Andrzeja Lisowskiego pt " Mój pierwszy pies"[/COLOR][/SIZE][/FONT], serdecznie polecam lekturę - lektury ogólnie, a wtedy można będzie powiedzieć że coś "wiadomo" a nie "ma się widzimisię" bo to drugie akurat to sobie można schować... Książkę można znaleźć także w formacie PDF w internecie. Cytatów na potwierdzenie tego co piszę mogę wstawić MULTUM i to w kilku językach - proszę bardzo. To nie jest jakieś moje "wiadomo" tylko "wiadomo" behawiorystów, szkoleniowców, lekarzy weterynarii i wielu doświadczonych hodowców. I zamiast wyzywać świadomych hodowców kompletnie bezpodstawnie i po chamsku "producentami" może pójść po rozum do głowy idąc po książkę do księgarni, albo zasięgnąć wiedzy przez internet. Byłoby w końcu coś naprawdę WIADOMO :) I na jakiej podstawie uważasz że hodowca "powinien" oddawać szczenięta 2x zaszczepione? Szczenięta 7 tygodniowe są już przynajmniej 2-krotnie odrobaczane. Po co pies ma najważniejszą fazę socjalizacji spędzić z hodowcą, skoro jest to najlepsza faza do socjalizacji z domem i ludźmi z którymi pies ma żyć. Pozostawianie psa zbyt długo w hodowli może wręcz psa uszkodzić. Jak wspominałam...moja suka w życiu nie byłaby tak idelanym psem jakim jest dzisiaj gdyby trafiła do mnie później. Nie była w ogóle możliwa socjalizacja z miastem, bo hodowla z której pochodzi mieści się na wsi. Gdzie tu, pomijając oczywistą wiedzę, logika? Krzywda, to by się mojej suce stała, gdybym ją w 7 tygodniu nie wzięła i nie zajęła się socjalem od razu. A nie mieszkam na wsi, tylko w środku miasta. Poczynione przeze mnie obserwacje są absolutnie zgodne ze zdaniem znanych mi behawiorystów i szkoleniowców (z p. Zofią Mrzewińską na czele) oraz z przytoczonym wcześniej cytatem z dr.Lisowskiego. Odchowałam w życiu sporo psów już, w tym 2 mioty i NIGDY nie było problemów z socjalem psa wziętego w 7 tygodniu, wręcz przeciwnie, te psy z którymi nowy właściciel od razu podejmował socjal i pracę O WIELE lepiej znosiły rozłąkę z hodowcą i szybciej aklimatyzował się z domem w którym będzie żył. Nic z resztą dziwnego, bo WIADOMO, jak wyglądają fazy rozwojowe szczenięcia i krzydy się mu żadnej nie czyni. Szczeniak nie potrzebuje już matki w wieku 7 tygodni - suki zwykle do 6 tygodnia odstawiają szczenięta od sutka, WIADOMO, notabene niejedna jest wtedy bardzo niedelikatna i następuje w 7 tygodniu faza socjalizacji z ludźmi - co szczególnie jest ważne w kontekście oddawania psa do domu w którym ma spędzić resztę życia. Nie ma żadnych przeciwskazań do oddania szczenięcia do nowego domu w wieku 7 tygodni, a już absolutnie zwłaszcza w pszypadku szczeniąt mających być potem psami pracującymi (np. Alteri pracuje już ze szczeniętami 6-7 tygodniowymi). Proszę więc mi tu nie pisać że coś "wiadomo" kiedy się nie ma pojęcia o czym się pisze. Zasięgnięcie wiedzy w dobie internetu nic nie kosztuje i jest zaskakująco łatwe - a można potem laików w błąd nie wprowadzać, żeby nie powtarzali jakiejś mitologii.
  13. U mnie na lęki działało wyłącznie bycie wredną "masz tu siedzieć i koniec!" huknięte powodowało że pies się natychmiast luzował i było ok. Zanim do tego doszłam próbowałam nagradzania samego, nie skutkowało, bo pies natycmiast sądził że może próbowac samodzielnie podejmować decyzje. Suce puszczałam dźwięki wav - "straszne dźwięki" - odczuliłam psa kompletnie. Nie była to super odważna suka, ale dosyć normalna, wszystko co spaprane, spaprałam ja niedociągnięciami w socjalizaji - ale w tej chwili prezentuje ideał zachowania, trochę pracy w to włożyłam - warto :)
  14. [quote name='xxxx52'] Delay-co mozesz powiedziec ,czy to dobrze jest dla psa, gdy zabrany zostal od swego rodzenstwa i swej mamy,skoro on nawet nie mial szansy wyboru. Piszesz tylko co Ty zaobserwowalas,ale czy rozdzielenie psiej rodziny jest dobre,to nawet sie nikt nie zastanawia. No tak takie to jest zycie psow produkcyjnych ,plodzic i szybko spieniezyc nie liczaýc sie z dobrem psow.Bo ile to jest pracy gdy nalezy karmic jeszcze przez nastepne 5 tygodni,a o sprzataniu juz nie mowimy,a co dopiero socjalizowac.Kto pomyslal ,zeby psy 3x odrobaczyc,2x zaszczepic?Czy tak zabezpieczone sa 6-7 tygodniowe psy? Dla kupujacego psa wazne jest ,ze sa slodkie malutkie szczeniaczki,a czy sa odrobaczone 2x szczepione,szczesliwe to jest wszystko jedno.Przeciez nikomu nie przyjdzie majac szczeniaczka w rekach ,ze tylko kontakt z Czlowiekiem nie wystarcza psom ,a szczegolnie szczeniakom. Nie dziwota,ze tyle mamy niesocjalnych pozniej psow.[/quote] Powiem tylko tyle BZDURA. Po pierwsze,nie możemy rozpatrywać psiej rodziny w charakterze ludzkiej, a odnoszę poważne wrażenie że tak robisz. Druga rzecz. Wszystkie nasze 3 suki, nasze szczenięta z poprzedniego miotu i jeden z tego w nowych domach pojawiły się w wieku 7 tygodni. I są psami jak najbardziej socjalnymi, wszystkie są szkolone i w życiu nie sprawiały problemów behawioralnych. Jest cała masa psów wziętych po 7 tygodniu życia a nie socjalnych i sprawiających poroblemy. Sama miałam kiedyś takiego psa! Sukę wziętą w wieku 12 tygodni z którą się nic kompletnie zrobić nie dało bo pomijając socjalizację spapraną jeszcze u hodowcy to była genetycznie lękliwa. Gdybym ją wzięła w 7 tygodniu przynajmniej socjalizacji nie miałaby spapranej, bo ja osobiście mogłabym dopilnować tego skupiając się wyłącznie nia niej - o wiele lepiej niż hodowca mający 7 szczeniaków. Nie ma ŻADNYCH badań czy przesłanek do tego żeby uważać tak jak ty, pominę już że doświadczeni szkoleniowcy i behawioryści tłumaczą dlaczego właśnie w 7 tygodniu spokojnie można szczenię wziąć. Postudiuj sobie może fazy rozwojowe szczenięcia zanim coś napiszesz. Jest o tym sporo artykułów pisanych przez fachowców. Z moich osobistych obserwacji jako hodowcy wynika że najczęściej o wiele większe problemy z socjalizacją mają psy wzięte później niż te odebrane w 7 tygodniu i choćby dlatego że mają spore naleciałości wyniesione z domu hodowcy i im dłużej u niego są tym silniej się przywiązują - zwłaszcza jeśli hodowca przeprowadza socjalizację i z psami pracuje. Nie ma możliwości naprawdę wydajnej pracy jednocześnie z kilkoma szczeniakami. Taki szczeniak POWINIEN być już u nowego właściciela który powinien zająć się jego edukacją. I taki pies jest w najlepszej sytuacji. Mam 3 takie psy i wiem o czym piszę. Gdyby moja suka posiedziała jeszcze trochę u hodowcy to nie wiem jak bym sobie dała radę z socjalem w mieście skoro urodziła się na zabitej dechami wsi (tu znowu cię odsyłam do faz rozwojowych szczeniaka, żebyś wiedziała co mam na myśli i że to nie są domysły) A jeśli chodzi o zachowanie suki - moja suka nie płakała i nie wieszała mi się spódnicy histeryzując "zabrałaś mi dzieciaki buuuu" to ludzie robią psychodramy i usiłują zwierzęta wcisnąć we własne wyobrażenia. W świecie zwierząt zasady są proste a pies ma fantastyczne zdolności adaptacyjne. To, że mamy dzisiaj niejednego "nie socjalnego" psa to jest wyłącznie wina błędów wychowawczych a nie tego czy pies był wzięty w 7 tygodniu czy później. Jeśli ktoś twierdzi inaczej to po prostu nie wie o czym pisze. Sory, takie jest moje zdanie. O posądzaniu mnie o "produkcyjność" to się nawet nie wypowiem bo użyłabym bardzo nieartykułowanego słownictwa. To jest zwykłe oszczerstwo i wypraszam sobie coś takiego. Kiedy się kończą argumenty, to niektórym najwyraźniej włącza się chamstwo :mad:
  15. Ja osobiście jestem za oddawaniem szczeniąt 7 tygodniowych. Sama wzięłam swoją sukę w podobnym wieku i nie było ŻADNYCH probelmów, a ogromny nakład pracy (socjal, przedszkole, szkolenie, agility, dogfrisbee) opłacił się z nawiązką. To jest normalny, świetnie wyszkolony i wychowany pies. Kiedy ją wzięłam była naprawdę jak czysta karta, mogłam ją dowolnie zapisać i wykorzystałam to do maximum. W naszej hodowli oddajemy psy od 7 tygodnia z pominięciem 8-go. Wszystkie psiaki które wyszły od nas w wieku 7 tygodni nie sprawiały żadnych problemów wychowawczych, były szkolone i wyrosły na wspaniałe psy, niektóre z pasją uprawiają psie sporty z właścicielami. Żaden nie wyrósł na wycofanego paniakrza. Pominę dobre geny, ale wydanie w 7 tygodniu w żaden sposób nie odbiło się na ich zdrowiu psychicznym, bardzo szybko się aklimatyzowały. Z ostatniego miotu jednego pieska oddałam w wieku 7 tygodni, a drugiego w wieku 12 tygodni. Temu pierwszemu aklimatyzacja przyszła łatwiej, ten drugi mimo rewelacyjnej psychiki był do mnie przywiązany mocniej i bardziej tęsknił, pracował ze mną i posiadał już pewne naleciałości. Naleciałości w sensie pozytywnym, bo pracował pięknie z klikerem, ale co jeśli hodowca nie pracuje ze szczeniakami tak jak ja? taki pies odebrany w wieku 12 może posiadać już złe nawyki...i co wtedy? Ja wolę wziąć psa w 7 tygodniu, jak zalecają z resztą najlepsi szkoleniowcy, niż później. I pracować od samego początku.;) A odnośnie tematu: Jeżeli pies jest genetycznie lękiwy to nie ma znaczenia czy będzie wzięty w 6 tygodniu czy później - i tak będzie lękliwy i będzie trzeba włożyć duuużo pracy żeby go wyprowadzić z lęków na tyle żeby się dało z nim żyć.
  16. Strasznie smutna historia i ogromnie współczuję :-(:placz: Tylko nie rozumiem dlaczego niektórzy uważają że Briard powinien być "do uśpienia"...dlaczego? dlatego że ma nieodpowiedzialną, niepoważną i nieumiejącą zapanować nad tak dużym psem właścicielke? Przecież to nie jest wina psa że nikt go nie wychowywał...to nie psy wyskazują patologię, tylko ludzie. Nie ma psów po prostu morderców, są psy które mają jakieś "issues" z powodu tego że ich właściciele albo z nimi nie pracowali, albo pracowali nieumiejętnie i po prostu ZEPSULI. Nie ma wytłumaczenia na tak agresywny atak ze strony Briarda, pies był po prostu źle prowadzony a ja osobiście znam całą masę jamników i uważam że teksty o tym jakie to są "zacięte" to gruba przesada...zwłaszcza jeśli chodzi o szczeniaka. Nie da się niczym wyłumaczyć właścicielki które nie potrafiła odwołać psa...a gdyby to nie był jamnik...tylko małe dziecko np.? SKANDAL i tyle. Jednak jestem przeciwna "żuciu za życie" ale Briard powinien nosic kaganiec a sprawa powinna zostac gdzieś zgłoszona. Za to właścicielka Briarda powinna ponieść konsekwencje uważam, także finansowe. U mnie taka pani natychmiast miałaby wytoczoną sprawę i miałaby bardzo poważne problemy...:mad: Nie wiem czy bym tej pani na miejscu nie zatłukła...z resztą...
  17. Wiecie co...ja znam przypadki kiedy szczeniak zachorował bo pańcio na butach wniósł do domu...a psiaczek nie wychodził. Można mieć pecha, to prawda. My w hodowli już drugi raz z naszymi szczeniaczkami robimy tak: Dokładnie odrobaczone najpóźniej tydzień przed szczepieniem psiaki są szczepione pierwszy raz w 6 tyg życia potem znowu potwórzona procedura odrobaczania (najpóźniej tydzień przed kolejnym szczepieniem) i szczeniaki sa szczepione w 9 tygodniu, potem 7-8 dni kwarantanny góra i psiaki zaczynają wychodzić w "bezpieczniejsze relatywnie" miejsca. Fakt faktem jest że jeśli będziemy mieć pecha to szczeniak może się zarazić we własnym ogródku, bo akurat jakiś bezpański chory kot się przeszedł po nim. Ja z moimi maluchami zaczęłam wychodzić 2 tygodnie po pierwszym szczepieniu ale wynosiłam je po kolei na rękach i nie stawiałam na ziemi. W mojej rasie czekanie do końca kwarantanny z socjalizacją to kompletna klęska. Mimo to stosuję minimum bezpieczeństwa i odczekuję z puszczeniam szczeniaka w miejscach "relatywnie bezpiecznych" (piszę tak bo miejsce całkiem bezpiecznie NIE ISTNIEJE po prostu :p ) przynajmniej tydzień po 1 szczepieniu. Szczepimy zawsze programem Duramune Puppyshot. Moja suka, matka szczeniąt i druga nasza suka również była tą szczepionką szczepiona i również tydzień po 2 szczepieniu już wychodziła w miejsca "powiedzmy mniej uczęszczane przez inne psy". Szczęście jeszcze pecha nie mieliśmy i (odpukać w niemalowane) mamy nadzieję że pech nam się nie trafi.;) Za to nasze collie są świetnie zsocjalizowane, wszystkie sa szkolone, od wczesnej młodości jeżdżą na wystawy i trenują przeróżne psie sporty. Ja uważam że najlepiej zachować minimum bezpieczeństwa przynajmniej ale nie kosztem zaniedbania socjalizacji. Znam wetów, którzy w ogóle zalecają 5 dni kwarantanny przy szczepieniu Novibackiem, czy Duramune i nie mają problemów z zachorowaniami w trakcie trwania kwarantanny, podczas gdy psiaki już ostrożnie bo ostrożnie ale wychodzą na spacery po świecie.
  18. Ja mam w tej chwili dwa 10 tygodniowe bąki owczarka szkockiego collie - uczone załatwiania się "tam gdzie wyznaczyła pańcia" w zasadzie miały od kiedy wylazły poza kojec i zaczęły spacerować po domu. Ja stosowałam podkłady urologiczne wyłącznie dopóki maluchy siedziały w kojcu w legowisku i praktycznie z niego nie wychodziły, kiedy zaczęły wyłazić z legowiska i obchodzić kojec (spory mam w mieszkaniu) wyłożyłam go gazetami i od tej pory uczyły się że to właśnie tam a nie do legowiska załatwia sie swoje potrzeby. Maluszki szybko przestały załatwiać się na podkład a zaczęły na gazetki. Po tym jak zaczęły opuszczeć kojec w ciągu dnia wyznaczyłam w pokoju miejsce do siusiania, które wyłożyłam gazetkami. Maluchy były tam zanoszone i tam chwalone, nawet jeśli próbowały załatwić się w innej części domu. Po tygodniu już wiedziały gdzie się można załatwiać poza kojcem (w kojcu jest także wydzielone miejsce "gazetkowe" bo tam się załatwiają kiedy domownicy wychodzą z domu) Teraz maluszki uczą się już załatwiania na dworze powoli ;) Ja ogólnie przeciwna jestem podkładom (matom urologicznym) po tym jak maluchy zaczynają chodzić, lub trafiają do nowego domku, bo odnoszę wrażenie że chowane na czymś takim psiaki mogą częściej kojarzyć to z np. dywanem. Osobiście preferuję gazetki a że mam stałą kontrolę nad bąblami pilnuję żeby bawiły się zabawkami a nie "toaletą" ;)
  19. Nie mają pewnie mieć konkretnego przeznaczenia, sa po prostu się "hodowcy" zagalopowali... Dla mnie strona Ekokynologii jest cholernie nierzetelna... Totalnie chore jest dla mnie imputowanie ludziom, że mieszaniec "w typie rasy" będzie posiadał wszystkie jej cechy a jeszcze będzie zdrowszy...no kurde, na jakiej przepraszam podstawie wysnuto tam takie wnioski? te psy najczęściej mają niewiele więcej niż podobieństwo do danej rasy, nierzadko nie wykazują typowych cech ras a wręcz anomalie + nie ma żadnej wiedzy na temat zdrowia i genów ich przodków. Nie dość że mają dużo większe szanse na choroby (także te które u danej rasy wystaepują) to jeszcze na zupełnie inne choroby, które u danej rasy w życiu nie występowały. Znam 10-tki takich przykładów. A to zdanie: "Przedwcześnie musiałeś pożegnać swojego rasowego 4 nożnego domownika. Jesteś nadal zakochany w "swojej" rasie, jednak obawiasz się już psa rasowego i związanych z tym przeżyć." jest dla mnie tak absurdalne że jestem w szoku że je czytam. Czy ktoś naprawdę może być tak naiwny i niepoważny...:crazyeye: Posiadanie każdego, absolutnie KAŻDEGO psa, czy to kundla, czy to rasowego wiąże się z ryzykiem że nam pies w każdej chwili zachoruje, padnie z powodu zatoru po błachym zabiegu, wpadnie pod samochód, czy też spadnie mu cegła na głowę...To jest żywe stworzenie, które nie jest odporne na wszystkei choroby i wypadki świata...no litości... Jeśli ktoś obawia się tego, niech kupi sobie pieska wypchanego... Autor strony imputuje ludziom, że mieszańce są zdrowsze od psów rasowych a jest to [B]WIERUTNA BZDURA!!!! [/B]To jest szerzenie mitów średniowiecznych, nie mających związku z prawdą...i to ma być EKO-kynologia????? :mad: Ja z całego serca polecam adopcje psiaka ze schroniska, sama miałam kilka cudownych kundelków, ale ideologia dorobiona do "szczytnego celu" jakim jest adopcja na stronie ekokynologii jest po prostu szkodliwa. I szkodzi przede wszystkim przyszłym właścicielom takich mieszańców, których czeka niejednokrotnie potworny zawód, jeśli się na tę "bajkę" nabiorą. Moim zdaniem nie można namawiać ludzi do adopcji psiaków ze schronisk w sposób który mija się z prawdą! To nie jest FAIR ani wobec mieszańców, które niejednokrotnie do schroniska wracają bo niejeden właściciel tak reaguje kiedy się "obudzi", ani właścicieli tych psów, których wprowadza się w błąd.
  20. Dla mnie to jest tyle samo absurdalne, co po prostu głupie. Nie można mieć takiego podejścia do hodowli, to jest podejście dziecinne. Żadna suka koniecznie nie musi mieć szczeniąt, a żaden własiciel nie powinien koniecznie hodować. Z takich sytuacji najczęściej nie wynika nic dobrego.:shake:
  21. Tylko wiesz, prawda jest taka że realne życie, kiedy pies był świadomie wybrany, żyje w normalnej rodzinie, w której się go wychowuje, w której ktoś z nim pracuje - wygląda wcale nie inaczej, nie jest to wcale jakaś utopia. U mnie też zobaczysz "Lassie wróć" przytuloną do dziecka, bo kurde mam normalną sukę collie, socjalizowaną z dziećmi i wychowaną w rodzinie z dziećmi, która lubi dzieci i nie ma odchyłek od normy. Sukę tę mogłabyś zobaczyć także na zdjęciu z całą masa innych dzieci, w tym dzieci które poddawane były dogoterapii. I co? ja miałabym nie móc pokazywać zdjęć takiej normalnej, prawidłowej w psychice suki, bo jakiś Xisiński będzie niepoważny i zrobi z psa niewychowaną kupkę nieszczęścia, która pogryzie mu dziecko? Nie zmienimy świata, co nie znaczy że nie powinniśmy pokazywać JAK powinny wyglądać prawidłowe stosunki np. dziecko - pies. Takie jest moje zdanie.( zgadzam się z WŁADCZYNIĄ);)
  22. Gratulacje dla najnowszych mam i babć :loveu: A moje maluszki mają już 17 dni i pańcia zaczyna się cieszyć że jest tylko trójeczka bo temperamenty mają niesamowite, niedługo rozniosa pańci chałupę :evil_lol: [IMG]http://i43.tinypic.com/6iv414.jpg[/IMG] [IMG]http://i43.tinypic.com/14c9s3k.jpg[/IMG] [IMG]http://i43.tinypic.com/1zygdp5.jpg[/IMG] [IMG]http://i44.tinypic.com/esqcu1.jpg[/IMG];)
  23. Moja rada: mnie też nigdy nie stać na wywalenie większej kasy na raz, ale całe życie oszczędzam na ważne cele. Pies rasowy = rodowodowy. Chcesz kundelka - idź do schroniska :) tam wiele maluchów rasopodobnych czeka na właścicieli bo ktoś sobie porozmnażał bez sensu. A jeśli chcesz foxteriera, wstrzymaj się z bólami, odłóż kasę i poszukaj jakiejś dobrej hodowli. Pieska rasowego można kupić za takie same pieniądze jak od "byle kogo" - wystarczy pytać o tzw. "pet'a" czyli psiaka nie na wystawy, a do przysłowiowego "kochania". Ja w ten sposób kupiłam kota Maine Coon, po championach z resztą, niedrogo i na dogodne raty, nie na wystawy a właśnie w charakterze "pet'a". Można więc naprawdę niedrogo kupić zwierzaka konkretnej rasy, bo po co kupować coś, z czego nie wiadomo co wyrośnie i o jakim charakterze i co może być chore, za te same pieniądze?
  24. Gratulacje!!!:loveu: A nasze ciumkacze mają już 9 dni! :multi: [IMG]http://i39.tinypic.com/np50ub.jpg[/IMG] [QUOTE][/QUOTE]
  25. [quote name='marta23t']ja jedną moją sunię wzięłam jak miała ok 4 miesięcy i do dziś zostało mi : lękliwość, paniczny strach przed gazetą, agresja do dzieci [/quote] Co to za hodowla była...patologia jakaś...bo w prawdziwej hodowli takie rzeczy nie powinny mieć miejsca. Normalny hodowca socjalizuje swoje szczenięta na tyle że mogą spokojnie iść do nowego domu w wieku starszym niż 10 tygodni ;) Oczywiście lepiej jest brac szczeniaka młodszego, bo wtedy właściciel ma absolutną kontrolę nad tym czego nauczy i do czego przyzwyczai swojego psa. Tak jest uważam najlepiej.
×
×
  • Create New...