Delay
Members-
Posts
402 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Delay
-
Właśnie wg badań nad rozwojem psychiki szczenięcia 8 tygodni nie jest wcale najlepszym wiekiem. 7 i pominięcie 8-go, czyli potem 9-ty tydzień i dalej. W 8 tygodniu psiaki przeżywają "trudniejszy" okres rozwou psychiki dlatego bezpiecznie jest brać szczenię 7 lub 9-cio i więcej tygodniowe ;) Sama jestem zwolenniczką wydawania szczeniąt już 7 tygodniowych, ale pod warunkiem że właściciel chce pracować ze szczenięciem. Taki szczeniak jest jak tabula rasa i przepięknie się go socjalizuje i uczy już w nowym domu. Nasze suczki też przyszła do nas w 7 tygodniu i w 8 już praktycznie zaczynały naukę. To miało dobroczynny wpływ na ich psychikę. Co do starszych szczeniąt to trzeba pamiętać że mogą mieć juz złe nawyki nabyte u hodowcy...niestety, bo nie każdy hodowca jest od razu specem od wychowania psa.
-
Nikt ci nie pomoże w wyborze, bo każdy pies jest inny. Co z tego że ktoś poleci ci coś na czym świetnie żyje jego pies, skoro twój może znieść to fatalnie. Sama musisz wypróbować. Wg. mnie ostatnio paranoja jest w kwestii czytania składów karm, sama czytałam już kilka bardzo fachowych opnii z różnych forów, równie bardzo podzielonych. Mnie ostatnio poleca się namiętnie Taste Of The Wild, jako bardzo atrakcyjna konkurencję dla Orijena i co? i zawartość białka nadal strasznie wysoka...
-
Opinie są bardzo podzielone, podobnie jak rankingi...najciekawszy jest jeden Australijski, jak znajdę linka to wrzucę. Też taki miał być "obiektywny" ha ha:p Znam opinie kontroli weterynaryjnych i wiem jak bardzo przesadzone mogą być różne opinie (mam znajoma która kontroluje jakość karm na EU) - ona też ma nieco inne opinie od tych z którymi zdarzyło mi się spotkać. Niecierpię wpadania w paranoję...tego przede wszystkim. A z karm to bardzo chętnie karmiłabym moja sukę karmą z 1 miejsc najnowszych rankingów - np Orijenem, ale okazał się po prostu "nieskuteczny" w przypadku naszych 3 suk, żadna nie wyglądała dobrze, ani dobrze się nie czuła, a weci natychmiast radzili karmę zmienić. Dałyśmy karmie 3 miesiące, na Hillsie suki wróciły do zdrowia. Ciekawi mnie Nature's best, czy Taste Of The Wild, ale po prostu nie mam najmniejszego powodu żeby karmę zmieniać w tej chwili. Moja suka jest sprotowa, trenuje frisbee, agility i naprawdę gdyby karma była syfiata i szkodziła jej, cokolwiek po ponad 2 latach karmienia by wyszło. A do tego stać nas na tę karmę, a inne z przedziału cenowego tego typu po prostu się nie sprawdziły.
-
Karmię swoją sukę od ponad dwóch lat Hill'sem, okazał się w naszym przypadku lepszym wyborem niż Eukanuba, Royal i jakże ostatnio polecane Orijen i Acana. Suka była kilkakrotnie profilaktycznie dokłądnie badana, miała także USG jamy brzusznej, badanie krwi i kału pod kątem "przyswajania" + oprócz badań obowiązkowych przeszła badania hormonalne. Wygląda przepięknie, ma się świetnie, jest zdrowa, ma błyszczącą sierść i zdrowe zęby, wypróżnia się idealnie (kupki są małe, jedna, góra dwie dziennie - przy aktywnym treningu) żadnych gazów czy łupieżu jak to było u nas w przypadku Orijena, czy Royala. Niedawno została mamą trzech ślicznych, sporych i zdrowych maluszków, które solidnie karmi. Moim zdaniem Hills ma lepszy skłąd od Royala, jest naturalnie konserwowany a zawartość mięsa mieści się w ściśle określonych normach. W przypadku naszych suk, a jest ich nie jedna, a 3 karmy z niską zawartością zbóż a zwykle z ze sporą zawartością białka, jak np. Orijen nie sprzyjały wcale ich zdrowiu, samopoczuciu ani wyglądowi i przejście na te jakoby "lepsze" karmy nie okazało się lepsze dla naszych zwierząt. Dlatego ja jestem ciągle i będę zwolenniczą Hill'sa, jako karmy która naszym psom po prostu służy, co widać na oko i w badaniach - i po prostu strach zmieniać karmę która zwyczajnie psom służy. Hill'sa je także nasz kot, MCO, który był wcześniej na Royalu i jego wyniki badań oraz wygląd wrocił do normy właśnie na Hill'sie. Nigdy się nie zgodzę z określaniem tej karmy jako ostatniego syfu i wpisywaniem na jedną półkę z Pedigree. Rankingi traktuję bardzo ostrożnie, mam wtyki tu i tam i WIEM jak wygląda dobry, kamuflowany sponsoring...:p Znam psy żywione latami karmami takimi jak Eukanuba, Hill's a nawet Royal, za którym nie przepadam a które przeżyły całe swoje długie życie w zdrowiu. W hodowli z któej pochodzi moja suka psy są od wielu lat żywione wyłącznie Eukanubą i mają się świetnie co do jednego a jest ich 37. Trzeba wybierać to co służy psu, niekoniecznie kierując się rankingami, bo karmy z pierwszych miejsc niekoniecznie wcale okażą się dla psów odpowiednie.
-
Call Beaphara zwykle ale jak mi się skończył to nawet wapno dla ludzi w tabletkach (zaaprobowane przez naszą wetkę), tylko oczywiście mniejszą ilość - jedną tabletkę dziennie 2 dni przed porodem i teraz kiedy suka karmi. Ja ogólnie tego wapna podaję malutko, boję się nadmiarów bo te niestety nie służą. Collakom uszy sztywnieją, niestety.;)
-
Moja suka przytyła może ze 2 kg...apetyt miała jak wróbel, brzucha prawie wcale. Skończyło się trzema bąbelkami, ale średniakami ze skłonnością do "kluchostwa" czyli najmniejsze nie były ;) A oto moje bąki (foto w pierwszej dobie życia) [B]Miró[/B] [COLOR=green]Moja Pasja[/COLOR] , czyli Zoey, zdjęcie z dnia narodzin: [IMG]http://i39.tinypic.com/2a4r61k.jpg[/IMG] Ta panna zostaje w hodowli :loveu: Jest cudowna, przytulaśna i ruchliwa, może też będzie z niej sportsmenka jak z mamusi ;) [B]Modigliani[/B] [COLOR=green]Moja Pasja[/COLOR] [IMG]http://i39.tinypic.com/20atkd4.jpg[/IMG] Po domowemu "Biskoto" najbardziej wygadany, ruchliwy i największa klucha :wink: i...[B] Magritte[/B] [COLOR=green]Moja Pasja[/COLOR] [IMG]http://i44.tinypic.com/az9cnc.jpg[/IMG] Pierworodny, najciemniej umaszczony (foto tego nie oddaje niestety) najpoważniejszy, największy pieszczoch z całej trójki muszkieterów ;);) Po domowemu "Harvey" bo niezły z niego "two face" -wykapany tato na pierwszy rzut oka.
-
:loveu: dzięki!!!! :) [quote name='Asiaczek']Hahaha, ale warto było,prawda?:lol: Pzdr.[/quote] A pewnie! :loveu: Mam dużo szczęścia że aktualnie na bezrobotnym siedzę i TŻ pracuje w domu żeby mnie zmienić w razie gdbym zasypiała na siedząco. No właśnie a jak się mają "oczekujące" sucze mamcie? Saskja jaktam? ;)
-
Dziękujemy za gratulacje! :loveu: Maluszki sa trzy ale za to JAKIE :cool3: :multi: Brak przewagi suczek to oczywiście sprawa smutna, bo miałam głównie zamówienia na dziewczynki...i jest jedynaczka która najprawdopodobniej zostanie w hodowli. Ech...no pech, ale ciągle wierzę że się znajdą chętni na tak piękne chłopaki. Suka mi wczoraj gorączkowała w nocy, niestety jedno łożysko wylazło w nocy dopiero po oxytocynie. Rano dzisiaj gorączka zelżała i suka ma nareszcie wilczy apetyt. Wetka która wczoraj oglądała rodzinkę zachwalała kondycję suki i była w lekkim szoku że cały poród trwał pół godziny. To się podobno nieczęsto zdarza. Dla mnie zaskoczeniem było że tak dobrze sobie poradziłam z rolą przytomniej - położnej...wszystko działo się tak szybko że zdążyłam wyjąć pean dopiero przy ostatnim maluszku. Rodziły się wszystkie jakby w masełku pływały. Suka zaskoczyła mnie niesamowitym instynktem macierzyńskim, wołami nie dałoby się odciągnąć jej od dzieci i bardzo troskliwie i "fachowo" się nimi zajmuje. Oczywiście pańcia nie wyspana, wykończona i od 3 dni w piżamie...:p
-
Jeden ciemniejszy śniady chłopczyk z pół-kryzą, jeden jasno sniady piesek, niesamowicie wygadany z zamiłowaniem do wspinaczki po mamie i jedna ciemniej śniada dziewczynka z kryzą w kształcie strzałki i strzałką na pysiu. [IMG]http://i41.tinypic.com/2q0lqmp.jpg[/IMG] [IMG]http://i40.tinypic.com/2ewfrt5.jpg[/IMG]
-
Collaczki już na świecie. Cała ale ku mojemu zawodowi ( tylko) trójeczka (liczyłam na chociaż 4 babelki ale cóż, takie życie :p) zdrowa, dorodna, żwawa, ruchliwa i przyszła na świat w pół godzinki bez najmniejszych komplikacji :multi: I widocznie tak miało być. Jest jedna cudowna dziewczynka i dwóch pięknych chłopsztali. Wszyscy czują się dobrze, oprócz niewyspanej pańci...troszkę zawiedzionej że bąbelków nie było choć o jednego więcej, bo cały miot wyrównany i po prostu piękny. Teraz się modlę żeby cała trójeczka wytrwała w zrdrówku. Przygotowania do porodu zaczęły się u suki wczoraj o 18:00 a poród (trwający tak krótko że peana nie zdążyłam wyciągnąć) zaczął się ciut przed 7:00 dzisiaj rano - czyli 64 dnia ciąży. Teraz czekamy na panią weterynarz która obejrzy mamusię i maluszki. Jeszcze do niedawna łudziłam się, że może suka zrobiła sobie przerwę i może jeszcze sypnie maluszkami...ale z godziny na godzinę pozbywałam się złudzeń.
-
Po mojej suce kompletnie nie widać ciąży, trza by ją położyć i pomacać, żeby cokolwiek wyczuć. Nikt by mi na oko nie uwierzył że to już 62 dzień :lol: A temperatura wzrasta, już 37,4 nie wiem już czy to będzie dziś na pewno...no chyba że spadek był w nocy, a ja go przegapiłam...i wyłapałam poranny 37,1, jak temperatura zaczynała już wzrastać...no zobaczymy. Suka ma czas;) Opuchła trochę, ale nie widziałam żeby jakieś szczególne gluty z niej leciały...hmmm, albo mnie robi w konia albo będzie rodziła z nienacka, jak jej babcia, suka na którą jest zinbreedowana.
-
GRATULACJE dla najnowszych psich mam :loveu: U nas temp.37,1 tak niskiej jeszcze nie było...dzień 62, zobaczymy...maluchy robią przegrupowanie w brzuchu, suka szykuje się do batalii, no ciekawe czy już dziś w nocy... :p
-
Ja mieszkam w centrum miasta, ale znam masę ludzi mieszkających na osiedlach willowych, albo na obrzeżach (jak moi teściowie) i nie spotkałam się z sytuacją w której ktoś kupuje rasowego psa (rasowego, z papierami z zarejestrowanej hodowli, bo takiego uznaję za rasowego) i trzyma go na łańcuchu w skandalicznych warunkach. Za to spotkałam się za całą masą psów rasopodobnych, kupionych zwykle od rozmnażaczy za grosze trzymanych w ten sposób. Jest mi trudno uwierzyć, że ktoś, normalny psychicznie, kto kupuje psa za ciężkie pieniądze z papierami będzie go trzymał w skandalicznych warunkach. Najczęściej trzymane w złych warunkach są psy rasopodobne, zdecydowanie. I niepoważni właściciele często zapewniają o ich rasowości, nie mając pojęcia na czym to polega - a psy wcale rasowe nie są, a mogą sobie być do danej rasy podobne. To są moim zdaniem najczęściej spotykane przypadki.
-
Mnie wet dokładnie to samo powiedział. Niestety na moją sukę nawet dosmaczanie nie działa, je maleńkimi porcjami i niedużo...nic już na to nie poradzę. Widocznie maluchy kopią jej żołądek. Żeber nie czuć, suka jest w świetnej kondycji, kręgosłup troszkę czuć, ale to dlatego że już 61 dzień i brzuch się opuścił. Brzuch też niewielki ale suka wysportowana i powłoki brzuszne niewiele się rozciągnęły. Suka dostaje glukozę, dostałam też radę od doświadczonego weta, żeby już podać minimalną ilość wapna w postaci jednej tabletki, bo nawet średniej wielkości suki mają zawsze małe niedobory po porodzie. Podobno zaleca się podać dzień, dwa przed terminem.;)
-
Ajrisz, GRATULACJE!!! :multi: A u nas 61 dzień, temperatura jak zwykle około 37,6...ale zawsze sobie powtarzam że mogłam przegapić spadek i w nocy włącza mi się czuwanie...wczoraj myślałam że zwariuję, przysypiałam i budziłam się na każdy szmer. Suka spała a to w porodówce, a to koło mojego łóżka, maluszki kopały nieźle, suka klopała w różnych miejscach porodówki, tylko nie w legowisku, ale ogólnie była spokojna. Ja coś czuję że ja tak do porodu nie będę mogła spać. Wszystko w pogotowiu, jesteśmy przygotowani psychicznie, spokojni, ale spać oboje z TŻ nie możemy... Suka od rana wyluzowana i jak zwykle marzy o aportowaniu.:p
-
[quote name='AGA NR 1'][B]Delay,[/B] Ty zdaje się masz jeszcze niecały tydzień, nie ? ;)[/quote] U nas dzisiaj dzień 60-ty, więc może być lada dzień, a "książkowo" za 3-4 ;):loveu: Ja wyluzowana, zwarta i gotowa do roli położnej, suka w nosie ma rodzenie tak na oko i zdaniem termometra. Apetyt ma lepszy od kiedy podaję glukozę, ale wczoraj maluszki bardzo kopały i znowu mało zjadła.
-
U nas od 3 dni są takie skoki, tylko że w przedziale 37,5 -37,8-37,9 Wczoraj nieco skoczyła do wyżej wymienionych 37,8 (9) i trzymała się taka cały dzień...dzisiaj znowu 37,5... Mamuśka zadowolona, nadal z radością chadza na długie spacery a że frisbee całą ciążę w odstawce to aportuje (krótko i bez szaleństw) - a teraz jak się pańcia każe oszczędzać, to sama sobie patyki znajduje i podrzuca potrząsając tymi "kabaczkami" w brzuchu. Wczoraj w nocy za karę to one jej kręgosłup od środka skopały, aż podskakiwała zdziwiona momentami :p Moja suka generalnie to najchętniej urodziłaby "w locie" :lol: Brzuchol pozwala na żwawości to się babsko niechętnie oszczędza...
-
Acana, zwłaszcza ta nowa to podobno bardzo dobra karma ;) A u nas raz apetyt jest...raz nie ma...stresuje mnie to. Dobrze że glukozę podałam, bo jakoś generalnie lepiej z samopoczuciem suki. Zauważyłam prawidłowość, że jak maluchy mają w brzuchu jakąś większą "imprezkę" to mamuśka nie je...i chodzi tak z burczącym brzuchem i zbolałą miną :p
-
U nas temperatura wczoraj cały dzień na poziomie 37,8, ale suka mnie stresowała w nocy. Chyba maluchy kopały ją za mocno bo potrafiła nagle wstać i robić kółko ze zbolałą miną, spała też cały czas w porodówce i robiła tam porządki. ;)
-
Moja "mamuśka" przed ciążą i do jej połowy karmiona była Hill'sem Lamb & Rice, a w drugiej połowie ciąży (26 dzień bodajrze) je tę samą karmę w wersji dla szczeniąt, suk szczennych i karmiących. Z tym że dobrze jest przechodzić na karmę dla ciężarnych po USG potwierdzającym ciążę - żeby nie faszerować suki wysokoenergetyczną karmą bez sensu ;) Ja do karmy nic nie dodaję, czasem odrobinę jogurtu. Moja suka na wszelkie dodatki reaguje lekkim rozwolnieniem. Na samej karmie ma się świetnie.
-
To podobnie jak u nas ;) A u nas temperatura utrzymuje się na poziomie 37,8 -37,6 a dzisiaj rano 37,9 Suka całą noc się wierciła, brzuch się opuszcza i to wyraźnie, chyba też "czop" zaczyna się rozpuszczać powoli. Trochę zmartwiły mnie mocniej zaróżowione obwódki dookoła sutków, mam nadzieję że to żadna anomalia.
-
[quote name='setka']Delay, gdzie kryłaś, 3000 km? Ja jechałam na dół buta, od nas ponad 2tys. w upał, ale się nie udało :-(.[/quote] Nawet ponad 3000 (tam i spowrotem). Jechałam jeszcze jakieś 150km. za Paryż, trasą nieco dłuższą, żeby płatnych autostrad nieco mniej, w Listopadzie, po drodzie był nocleg w Belgii. Jak wracałam to już śnieg leżał. Farta miałam niesamowitego, bo to mojej suki pierwsze krycie, pierwszy raz też w ogóle w życiu ogon odstawiła i od razu taki wypad daleki...:p Przygotowywał nas dr.Niżański i to połowa sukcesu na pewno - bo to były TE dni po prostu (zaszła dokładnie w dzień który typował dr.) Muszę przyznać, że już krycia bez badań sobie nie wyobrażam. Poza tym bardzo dobrze zniosła podróż i noclegi w holetu, ona po prostu lubi podróżować :) - może to też się przyczyniło do sukcesu. Bałam się trochę bo się nasłuchałam jak to suki owulację potrafią cofnąć itp. Niesamowicie się cieszę że się udało :multi: Sporo osób łącznie ze mną mocno trzymało kciuki. Mam nadzieję że dalej trzymają bo do porodu został mniej niż tydzień :loveu:
-
Moja mamuśka ma jakiś lepszy apetyt, tak jakby polepszył się po tym jak zaczęłam dodawać glukozę do wody. Brzuch się obniża coraz bardziej, do porodu został tydzień.:multi: Może stwierdziła że wypadałoby się dożywić przed wysiłkiem...i pańci stresów oszczędzić dodatkowych :p
-
Trzymam kciuki za przyszłe sucze mamy :loveu: U nas jeśli ma być książkowo, to poród wtorek- środa, ale zobaczymy co będzie. Wszystko już gotowe :)
-
[quote name='magat'];);) Czyli czysto teoretycznie to my pierwsi w kolejce ( u nas też był kawałek drogi jakieś 1300km), strasznie sie boje,zeby nic nie zaczęło dziać sie za wcześnie.[/quote] U nas 3000 km...droga w jedną stronę 2 doby z noclegiem...byłam nawet nieco zdziwiona że się udało doktorowi tak dobrze "utrafić" z pomiarami. No ja też miałam strachy, bo suka żwawa i nie ograniczałam jej ruchu za bardzo (sportowa jest i bałam się za dużego szoku i...tycia :lol: ) Ale mamy 57 dzień dzisiaj, temperatura nie spada, więc chyba jeszcze trochę. No a jakby się liski już miały rodzić, to już by przeżyły;)