Delay
Members-
Posts
402 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Delay
-
Ja zdecydowanie polecam czesanie na mokro - ale pies wcale nie musi być kąpany, wystarczy że spryskamy go wodą ze spryskiwacza. Tak czesana "łuska" włosa zamyka się i po wyschnięciu pies się niesamowicie błyszczy. Z resztą podobne rady od fryzjera dostałam już nie raz, takżę w sprawie moich włosów. Czesanie na sucho niszczy włos. A co do odżywek i szamponów. Ja swoją sukę w całości wykąpałam...raz a ma 2 lata. Była natomiast socjalizowana z wanną od wczesnego "psiństwa";) (a swoją drogą śmieją sie znajomi, że moja suka nienormalna jest, bo uwielbia kąpiel i zamiast bać się wanny, jak niejeden pies, po umyciu np.łap czy podwozia w wannie, po spacerze wskakuje tam spowrotem i czeka aż ją znowu wypucuję...wariatka mówię wam:lol:) A że to collie, to prać podwozie trzeba po kadym większym błotku. (collie mają samoczyszczącą się sierść - i to wcale nie żart:p) Ponieważ się wystawiamy to częściej zdarzało nam się używać szamponówi odżywek w najgorętszym okresie sezonu wystawowego - ale tylko na podwozie i kryzę. Psom długowłosym włosy na łapach (frędzle), pod brzuchem, na portkach i na kryzie niszczeją od brudu. Na to mam niezastąpiony sposób - Używam odżywki PEK Yves San Bernard - rozcieram w dłoniach odrobinę i wcieram w te najbardziej narażone na "ścieranie" końcówki. Efekt jest bombowy :)
-
Słuchajcie, a czy nie powinno się podawać zmniejszonych dawek, jeśli pies je naprawdę dobrą karmę? Ja pamiętam, że kiedy podawałam Gammolen z Eukanubą to dopóki nie zmniejszyłam dawki suka sadziła bąki. Aż się zaczęłam zastanawiać czy to wogóle sens podawać...Ale jednak działanie było widać. Teraz mam jescze większy problem typu "dawać czy nie dawać" bo suka je Hill's...:roll: Ale zastanawiam się, bo właśnie ostro porasta po linieniu, ale z drugiej strony widać że karma bardzo jej służy, to może nie warto przeginać ze specyfikami.
-
Wiesz, ja pisałam tu o nadużyciach, że tak powiem i wiem że takie sytuacje także mają miejsce. Być może jest sporo osób, które zamiast konsultować sprawę wolą wg. własnego "widzimisię" psa uśpić. Ja piszę tu bardzo ogólnie, nie odnoszę tego broń boże do konkretnych osób. Po prostu wiem, że tak bywa. Najgorsze jest jak wiele osób decyduje się na psa po przejściach nie mając odpowiedniego przygotowania do postępowania z takim psem a potem jest tragedia. Niestety bardzo często do tragedii takiego psa dokłada się taki właściciel. Widziałam kilka przypadków, całkiem poważnych, którym udało się uratować życie. Czytałam o sporej ilości kolejnych, także na śiecie. Bez przesady z tym usypianiem, bo ludzie mają tendencję czasem do "chodzenia na łatwiznę" a potem wyolbrzymiają sprawę żeby się usprawiedliwiać a najgorsze że często sami przed sobą nie potrafią się przyznać, że to oni w gruncie rzeczy zawiedli. Ja wiem że są sytuacje różne, ale czasem tragedii trudnego psa z problemami z agresją można jednak zapobiec. Dziwię się też trochę osobom, które nie mieszkają same a podejmują decyzję o wzięciu psa z problemami, po przejściach ze schroniska. Trzeba mieć jednak świadomość tego, że taki pies może wykazywać agresję - zwłascza w stosunku do członków rodziny niezaangażowanych w jego resocjalizację. Nic dziwnego że potem są problemy. Dobrze też, żeby ludzie więcej wiedzieli skąd się biorą problemy z agresją. Kiedy w gazetach czytam o "pitbulu mordercy" który zagryzł dziecko, który idzie do uśpienia a z opisu jego właściciela, jego mwtod wychowawczych w stosunku do psa wynika że w zasadzie kompletnie psa nie wychowywał, pomijając, że nic nie wiedział o rasie...to mi się gotuje...:angryy: i dostaję zębów... Kurcze, ja nie wiem czy ludzie zdają sobie sprawę, że niewłaściwym postępowaniem można z psa wychowywanego błędnie od szczeniaka zrobić mordercę...Ludzie niestety mają zdecydowanie za małą wiedzę o zwierzęciu jakim jest pies i jak się powinno z nim obchodzić, za to uwielbiają psa personifikować i preferują mity w stylu że "jak pies ma czarne podniebienie to jest złośliwy"...A potem, kiedy są problemy niejeden psa uśpi... Uważam, że w związku z tym powinno się sprawę naprawdę dobrze skonsultować i 10x przemyśleć - ponieważ nie można tego rozpatrywać jednowymiarowo.
-
co zrobic by pies pracowal nie widzac i nie czujac smakolykow?
Delay replied to betty_labrador's topic in PT, PTT, MPPT
[quote name='Mrzewinska']Przy dobrych psach pracujacych nagroda staje sie tez zaspokojenie checi wspolpracy. To tez jest samonagradzajace i nakrecajace niesamowicie psa. [/quote] Tak jest w przypadku mojej suczki. Co prawda nie pochodzi z linii pracującej ale we współpracy ze mną fantastycznie realizuje się jej żywiołowość, ona jest niesamowicie chętna do pracy. Faktycznie zdarza mi się padać z nóg, a nawet pochorować się czasem, jak warunki pogodowe nie sprzyjają naszym długim, aktywnym spacerom. :p Na szczęście suka potrafi się po spacerze wyciszyć (wbrew temu co czytałam kiedyś u Turid Rugaas) Kiedy nie trenujemy, lub nie ma mnie w domu - pies śpi, lub po prostu leży i odpoczywa. Kiedy jest praca- to pracujemy aktywnie a kiedy dom - to odpoczywamy. Uważam że to fantastyczne, że mi się taki psiak trafił :) Zauważyłam, że wiele osób myśli, że to wszystko tak na hop-siup - a to naprawdę już prawie dwa lata pracy z psem. Najpierw podstwowe komendy, socjalizacja, potem przedszkole dla szczeniąt, szkolenie PT - ale cały czas wspólna zabawa, codziennie, conajmniej 2 razy dziennie trening, mniej lub bardziej aktywny. Szybkie wykonywanie komend trzeba wypracować, a do tego jeszcze właściwymi metodami. Trzeba od początku uczyć psa skupiania uwagi na nas i pracy - wtedy nie ma dekoncentracji. Nie ma psich kolegów i wąchania trawki - ale to wszystko osiągnie się pod warunkiem, że podamy "pracę" w formie możliwie najatrakcyjniejszej. Pies potrafi fantastycnie sam pokazać jak chce być nagrodzony i niejeden niejadek będzie nagle dużo lepiej pracował na zabawkę. Dobrze jest też wyłapywać, kiedy pies jest zmęczony, lub przetrenowany (frisbiarze wiedzą np. że najlepiej skończyć trening frisbee zanim pies się zmęczy - bo to lepiej go nakręca na następny trening;)) Nie wiem jak wam, ale mnie się wydaje że 90% przypadków dekoncentracji wynika z przetrenowania - a cały pic w tym, żeby zdążyć wyłapać moment w którym się znudzi i już na 100% ćwiczenie przestanie być produktywne. -
Niestety sporo jest osób nie umiejących zrozumieć różnicy między normalnymi psimi zachowaniami (no ludzie, psy gryzą...kury dziobią...) a patologiami. Są przypadki takiego dramatyzowania, samonakręcania się ludzi, że problem zostaje daleko wyolbrzymiony. Wydaje mi się że nie zawsze psa trzeba od razu usypiać. Są ludzie, którzy takie decyzje podejmują zbyt pochopnie jednak.To, że 1-czy nawet 3 osoby sobie z psem nie radzą nie znaczy, że 4 sobie nie poradzi. Decyzja o uśpieniu psa powinna być ABSOLUTNIE ostatecznością, podjęta po konsultacjach z jednak większą ilością fachowców. Są ptrzypadki w których już lepiej urzyć obroży elektrycznej - to zawsze lepsze niż śmierć. Problem jest też z ludźmi, którzy decydują się na psa ze schroniska po przejściach, często bez świadomości jak pożądną wiedzę powinni nabyć, zanim się ta ten chwalebny krok zdecydują. Niewiedza i niewłaściwe z psem postępowanie często dokładają takiemu psu problemów, mimo posiadnia nowego, ciepłego i kochającego domu. Oczywiście to wspaniale, że są ludzie którzy oferują swoją pomoc - ale niech przy tym jeszcze wiedzą co robią, bo dobrymi chęciami...to czasami piekło bywa wybrukowane... Myślę, że w tym temacie należało o tym wspomnieć.
-
gawędy o lękach naszych psów- jak sobie z nimi radzić?
Delay replied to loozerka's topic in Strachliwość
[quote name='Samturia'][SIZE=3]Moja Łapa ostatnio zaczęła bać się łóżka. Po ciemku za nic na nie nie wskoczy, chyba że weżmie dłuuuugi rozpęd a i tak wskakuje tylko brzegiem. nie wiem jak temu zaradzić, dzisiaj Łapa spała w łazience sama nie wiem dlaczego tam poszła. Na łóżko trzeba ją wnosić, a nie chcę żeby znowy spała na tych zimnych kafelkach :([/SIZE][/quote] Moja poprzednia lękliwa suka chowała się w łazięce jak się czegoś bała ( zwykle burza, sylwester, silny wiatr za oknem). Potrafiła wleźć do wanny i tam siedzieć i dygotać, dysząc aż jej język się siny robił. Ja bym na twoim miejscu nie pakowała psa na siłę na łóżko, skoro twierdzisz, że się zaczęła bać łóżka. Żeby przemóc lęk, pies sam się musi przekonać że nie ma się czego bać. Ja bym nakłała psa smakołykiem, zabawką, stopniowo, bez zmuszania do czegokolwiek. Za to jak pies wskoczy sam z siebie i zobaczy że to nic strasznego a nawet przyjemnego - to się wyluzuje w końcu. Wg. mnie to najlepszy sposób.;) -
gawędy o lękach naszych psów- jak sobie z nimi radzić?
Delay replied to loozerka's topic in Strachliwość
[quote name='Behemot']Leki uspokajające [B]nie leczą[/B], tylko [B]działają objawowo [/B]i powinny być stosowane tylko doraźnie - nigdy w sposób ciągły przez długi czas, bo wtedy, po ich odstawieniu objawy lękowe nasilają się jeszcze bardziej - że już nie wspomnę o zespole odstawienia...[/quote] Tak ale nadal prawdą jest, że leki wspomagają terapię - mam w domu lekarza, to wiem. Jednak nigdzie nie napisałam, że leczą, a napisałam że wspomagają leczenie. Jest wiele problemów lękowych, które nie obędą się bez wspomagania terapii lekami. A już o całkowitym wyleczeniu nie mówmy nawet bo to w przypadku psa lękliwego, zwłaszcza takiego który ma predyspozycje do tego genetyczne jest niemożliwe. Terapia również psa nie wyleczy, tylko działa objawowo.Bądźmy szczerzy. Natomiast dla mnie i chyba nie tylko dla mnie logiczne jest że ŻADNYCH leków nie podaje się w nieskończoność, o czym informuje każdy lekarz, także weterynarii. Z resztą nie da się tych leków nabyć bez recepty a też nie sądzę żeby ktoś był na tyle głupi, żeby sam podejmować się leczenia, bez konsultacji z lekarzem. Z tym "zespołem odstawienia" to też nie przesadzaj bo to zależy od leku a także od jego dawki, która jest ustalana z lekarzem.Nie wiem też czy można mówić o uzależnieniu w przypadku psa, któremu lekarz przepisze terapię farmakologicznę, krótkotrwałą, co się zwykle dzieje w pierwszym, najtrudniejszym etapie. Potem zostaje już tylko terapia. To samo jest z ludźmi - nerwicę lękową również leczy się z początku farmakologicznie i terapią a potem odstawia leki i zostaje przy terapii - a właśnie po to, żeby móc wpłynąć na chęmię jaka ulega zmianie w czasie napadów lęku. To ta chemia właśnie najbardziej uzależnia organizm psa i często potem pies się "samonakręca" - to dlatego żeby móc wpłynąć na ten proces i móc go próbować odwracać terapią stosuje się z początku farmakologię. Ja swoją sukę tak leczyłam, w porozumieniu z kilkoma fachowcami i przyniosło to pożądane efekty, nie było żadnych objawów uzależnienia czy "odstawienia". Nie wiem, może po prostu nie trafiłam na wetów debili, którzy przepisywaliby non stop leki... Na chłopski rozum się to wydaje z resztą idiotyzmem i jest przejawem niekompetencji. -
Niektórzy behawioryści uważają lizanie za przejaw dominacji...ale ja uważam, że już bez przesady z tą dominacją.:p Moja suka uwielbia i namiętnie liże nam w domu stopy...robi to zapamiętale. Nie wiem czy to ze względu na to, że lubi smak, albo brakuje jej soli ale jeśli komuś w domu to przeszkadza, albo ma dość, to po prostu zabiera nogi ;) A ja to nawet nauczyłam ją dawania "buzi", bo lubi nas lizać po twarzach - objawia się to tyknięciem noskiem w policzek, kidy się go pokaże palcem i powie "daj buzi" - uważam, że to jest słodkie ;) (myślę że to lepsze niż lizanie, zwłaszcza jak mam an twarzy niesmaczny dla psa krem, albo makijaż:p) Mnie się wydaje że lizanie, rozpatrywane w kategoriach zachowań dominacyjnych, jest tak samo nieszkodliwe jak puszczanie psa przodem przez drzwi - to nie spowoduje, że nas pies będzie mniej szanował czy słuchał jak niektózy spece uważają.
-
Święte słowa;) Tylko jeszcze przy tym dobrze jest umieć wyłapać co psu służy a co nie przy jednoczesnej świadomości że niektóre błędy żywieniowe wyłażą po latach w postaci paskudnych choróbsk. Ja mam takie pytanie...ale tak naprawdę, po co karmić psa suchym i gotowanym? Już tak na "chłopski rozum", bo ja nie rozumiem...Przecież jeśli ktoś jest zdania że sucha karma psu wyjaławia przewód pokarmowy, to może sobie zbilansować gotowane tak, żeby było zróżnicowane...Ja zupełnie nie rozumiem po jaką cholerę walić psu żywienie wbrew pozorom najbardziej ryzykowne. To ja już chyba prędzej bym w BARF uwierzyła...naprawdę. Strasznie ludźmi rządzą mity żywieniowe jeśli chodzi o psy...ile razy słyszę że "trzeba dać pieskowi gotowanego, bo na pewno na samym suchym głodny jest"...no litości, a potem nagle się okazuje że piesek ma niemożliwą nadwagę, albo jakieś inne nadmiary albo braki. Ile ludzi tak naprawdę bilanuje psom jedzenie?
-
gawędy o lękach naszych psów- jak sobie z nimi radzić?
Delay replied to loozerka's topic in Strachliwość
[quote name='Behemot']Ale z drugiej strony... przecież pies nie może do końca życia jechać na lekach uspokajających/przeciwlękowych... One uzależniają! :cool1:[/quote] Jedne mniej, drugie bardziej. Ale słuchaj...psychicznych zmian lękowych także u ludzi nie da się wyleczyć bez użycia farmakologii. Leki wspomagają terapię. W trakcie napadu lęku u psa zmienia się chemia w jego organiźmie - i na tę chęmię również powinna działać chemia w postaci leku. W przypadku psów lękliwych, zwłaszcza w tym większym stopniu, praca jest bardzo utrudniona, ponieważ taki pies potrafi wynajdywać sobie coraz to nowe źródła lęku. Załóżmy, przestraszył się czegoś - to nawet jeśli ciężką pracą przezwyciężymy nieco tę reakcję, to pies za chwilę będzie będzie bał się kolejnego bodźca, nawet na tym samym terenie, któy już poznał...:roll: Niestety są przypadki w których chemii się nie uniknie - tak samo jest z ludźmi i nerwicą lękową. -
gawędy o lękach naszych psów- jak sobie z nimi radzić?
Delay replied to loozerka's topic in Strachliwość
[quote name='fidelkova'] jezeli zobaczylbys (zobaczylabys) fidela, ostatnia rzecz ktora moznaby o nim powiedziec to to, ze jest psem lekliwym. oczywiscie to co w glebi psyche to juz cos innego, troche jak u ludzi. [/quote] Wiesz, no ale z tego co piszesz to nijak tylko wyłania się obraz psa ljednak nieco lękliwego. Słuchaj, co byś nie mówiła, to jednak tak się całkiem normalny pies nie zachowuje. Lękliwość może być w mniejszym lub większym stopniu. Jednak jeśli pies reaguje tak jak wasz Fidel - to już jest moim zdaniem lękliwość. To nie jest zachowanie normalne i pies ma skłonność do panikowania w dla siebie "strachowych" sytuacjach. Z resztą z tego co opisujesz to on się zapowiadał na nieco lękliwego od samego początku. Podobno jamniki miewają skłonności do bycia lękliwymi - jeśli wychodzi to "ponad przeciętną" - to już jest niestety wada. Pies lękliwy też potrafi zachowywać się normalnie. Taki pies po prostu częściej i z większym nasileniem znajduje sobie bodźce "do bania się". To że generalnie jest psem zabawowym, zachowuje się po prostu jak pies - nie zmienia faktu, że jest psem nieco lękliwym. Moja suka collie potrafiłą być "normalna", była bardzo żywiołowa, uwielbiałą zabawę, nie bała się weta, siedzenia w domu, psów, ludzi i całkiem sporej ilości rzeczy ,ale jednak były takie, których się bała, czasem nawet panicznie - więc nadal była psem lękliwym. Pies lękliwy ma też taką cechę - że nie da się do niego dotrzeć kiedy zaczyna panikować - to się może objawiać w różnym nasileniu. Im mniej pies "kontaktuje" tym większy stopień nasilenia lękliwości. Nad klatką może dobrze by było się zastanowić, bo skoro pies się pokaleczył i zniszczył wam mieszkanie to sprawa może się pogorszyć a pies zrobić sobie na tym lękowym "kociokwiku" większą krzywdę...:roll: -
Wiecie co...a ja się spotkałam z wieloma fachowymi weterynaryjnymi opiniami, żeby nie łączyć gotowanego z suchym i że to wcale nie urozmaica psiego żywienia, a może powodować problemy z przyswajaniem. Widzę w tym sporo logiki. Przecież karma sucha jest już zbilansowana. Gotowane my bilansujemy sami - ale w przypadku łączenia takiego żywienia mamy dużą szansę na zaburzenie przyswajania.W dużo mniejszym stopniu jesteśmy w stanie tego żywienia zbilansować, przewidzieć czy serwujemy psu niedobory, czy nadmiary.Często z resztą słyszę o problemach gastrycznych takich psów ze wzdęciami i biegunkami, oraz alergiami (spowodowanymi np. niekontrolowanymi nadmiarami). Na pewno zdarzą się psy "nie do zdarcia" ale jednak warto sobie sprawę takiego mieszanego żywienia dobrze przemyśleć. Domyślam się że problemy wielu psów wynikają z jednak błędnego bilansowania takiego żywienia. Jest to trodniejsze niż w przypadku samego gotowanego + dodatki lub samego suchego. Psu znajomego kundelkowi takie żywienie (choć nawet z próbami bilansowania) niestety rozwaliło przewód pokarmowy. Ostatnie badania wykazują, że monodieta - odpowiednio zbilansowane gotowane, lub sucha są dla psich przewodów pokarmowych jednak najkorzystniejsze. Ja wiem, że nie do każdego to przemawia, ale coraz więcej o tym czytam w fachowej "prasie" krajowej i zagranicznej.
-
To bardzo dobrze działa :D My trenujemy dokładnie tak samo, nawet zdarzyło nam się na dworcu kolejowym, czy nawet w poligrafii przy pracujących drukarkach powtarzać podstawowe komendy. Ja mam collie, ale nie spotkałam się jeszcze z jakąś nieoczekiwaną reakcją lękową, taką która wyłącza psa na nasze polecenia. Wydaje mi się, żę ryzyko czegoś takiego w prypadku takich ras jak collie, czy sheltie zmniejsza dobra, wczesna, pożądna socjalzacja (choć genów się nie naprawi, wiadomo) Jedyne z czym tak naprawdę uważam, to ulica. Nie roumiem ludzi, którzy prowadzają psa bez smyczy przy ruchliwej ulicy. Moją sukę choć doskonale się pilnującą (typowe dla collie) i słuchającą si, chodzącą przy nodze w życiu nie puściłabym przy ulicy. Kurde...jak to się mówi - "raz do roku kij sam strzela" i pies to nie cyborg, nie możemy przewidzieć w 100% jego zachowania.
-
[quote name='taks']U rocznego , zdrowego psa 3 spacery w odstępach ok. 8 godz ( w nocy nawet 10-11) powinny wystarczyć. Tylko spacery MUSZĄ być o stałych porach i karmienie dostosowane do nich. Generalnie w wychowaniu psa ważne żeby wiedział na czym stoi Jeśli przez jakiś czas wychodzi co 2 godziny a raptem zostaje 10 godz. sam to ani psychicznie ani fizycznie dobrze tego nie odbierze.[/quote] Oczywiście drastyczne zmiany - to i owszem, przegięcia, ale należy powiedzieć, że pies się potrafi doskonale przystosować do różnych warunków. Tyle tylko, że musi mieć czas na przystosowanie się. Z sukami jest lepiej, w tej materii, bo suka nie sika co parę metrów. Moja suka wychodzi na 3 spacery, rano - śpi ze mną do 10:00 potem wychodzimy na 2 h treningu, latem więcej. Potem około 17:00 a czasem później wychodzi trenować na godzinę, góra półtorej (latem wiadomo, dłużej) a potem o 23:00 -15 minutowy spacer na ostatnie siku (bo mam niebezpieczną okolicę na nocne spacery niestety) Zabawne jest to, że jeśli przypadkiem wstanę wcześniej - moja suka nadal śpi i jest zaspana i zdziwiona, że wstałam wcześniej i już gdzieś idziemy. Kładzie się spać na noc po 23:00 - razem ze mną.
-
gawędy o lękach naszych psów- jak sobie z nimi radzić?
Delay replied to loozerka's topic in Strachliwość
Wiesz, z tego co czytam, wynika że Fidel jest i był psem lękliwym. Taki pies wymaga duużo pracy - i to od samego początku - czyli pierwsze sygnały, że pies jest lękowy. Coś o tym wiem, bo miałam 5 lat bardzo lękliwą suczkę collie. Trzeba sobie uświadomić, że Rambo z takiego psa nie będzie mimo pracy i farmakologii. Niestety farmakologia jest nieraz potrzebna, choć bywa że usypia psa a nawet...nie działa (np. Hydroxyzyna na moją sukę po prostu NIE działała albo było to działanie bardzo płytkie) Należy pamiętać że te leki nie przerywają lęków, a tylko zamulają percepcję psa. Jednak są przypadki gdzie są wręcz nieodzowne. Często zachowanie psa pogarsza także nasze zachowanie...nasze reakcje na różne sytuacje. Są psy, które po prostu są wrażliwe na strzały, takie się rodzą ale nasza reakcja może sporo zmienić. Często właściciele popełniają błędy roztkliwiając się nad psem niestety i sprawa się pogarsza. W przypadku walki z zachowaniami lękowymi trzeba naprawdę BARDZO wiedzieć co się robi, bo sprawa jest bardzo delikatna. Nieumiejętnie można więcej spaprać niż pomóc. Z tego co czytam wcześniej zachowanie Fidela nie sprawiało wam aż takich problemów. Na ile się więc to zachowanie nasiliło? Samo się nic nie dzieje i założę się, że być może nieświadomie ale się do tego przyczyniliście. Dochodząc przyczyny tego nasilenia powinniście moim zdaniem zastanowić się nad waszym podejściem do tego psa. Być może wtedy udałoby się mniej więcej wyłapać moment, kiedy zaczęło się pogarszać. Druga sprawa, jeśli pies niszczy wam mieszkanie i robi sobie przy tym krzywdę, to najlepszym rozwiązaniem byłaby m.in klatka- kennelik - zwłaszcza żę to jest mały pies. Z tym że należy pamiętać, żę psa trzeba bardzo stopniowo przyzwyczaić do niej, żeby pies nie traktował jej jako kary, czy czegoś w tym rodzaju - a swojego "domku", "budki", gdzie będzie się mógł czuć bezpiecznie. Znam przypadek, kiedy lękliwa suczka cocer spaniela wyskoczyła przez okno wybijając szybę ze strachu, więc wydaje mi się że klatka-kennelik to nie tylko dobre, ale i bezpieczne rozwiązanie, przynajmniej problemu zostawania psa w domu. -
Moja suczka collie je już drugi wór Hill'sa Lamb & Rice. Jest super po prostu. W porównaniu do wcześniejszej Eucanuby (która też była ok, gwoli ścisłości) suka troszkę więcej masy nabrała a je mniej, może dłużej trenować no i włos! błyszczy się i jak pięknie odrasta po wylince :) Możemy spokojnie powiedzieć, że nie zawiódł nas Hill's i jesteśmy bardzoz adowolone;)
-
[quote name='niunka_71']No wiecie co .. :(( Wszyscy tylko "Jak rasowy, to tylko z rodowodem" .. Pff :(( Inni ludzie sa bezmyslni.. Ja jakos nie jestem bezmyslna!! [/quote] Nie nie jesteś bezmyślna, ale myślisz niestety bardzo płytko. Ty myślisz żę tylko o kasę i wygląd się rozchodzi. A pomyśl może trochę bardziej całościowo, co? Pomyśl sobie, ile w tych nierasowych miotach jest piesków, które jednak nie trafiają do ciepłych domków a np. do stawu, w worku. Często jest tak, że te pieski za 100zł. trafiają do ludzi, którzy nimi pomiatają. Ile razy częściej to one zapełniają schroniska a ile razy rasowe?? To bardzo miło, że orzygarnęłaś pieska, ale nie usprawiedliwiaj bezmyślnego rozmnażania. Mitem jest, że suka musi mieć szczenięta dla zdrowia. Bezmyślnego rozmnażania psów nierasowych nie da się usprawiedliwić. Takie psy powinny być poddawane sterylizacji i kastracji, choćby dla dobra tych wszystkich ew. szczeniąt, które nie znajdą domów i skończą w nylonowym worku utopione w stawie. Płytkie jest myśklenie tylko i wyłącznie przez pryzmat samego siebie. Widzisz, gdyby tak na to spojrzeć to np. ja w porównaniu do ciebie dostałam pieska rasopowobnego z pseudohodowli i ten psiaczek 5 długich lat cierpiał z powodu wad genetycznych a cała moja rodzina razem z nim. Odmienne dośiadczenia do twoich, prawda? a jakżę większa szansa na takie doświadczenia w przypadku takiego pieska. Teraz mam psa z hodowli, długo wyczekiwanego. W całej Polsce szukałam właściwej hodowli, z której będę chciała kupić szczeniaka, obejrzałam hodowlę, hodowców, rodziców pieska, a że należę do osób niezamożnych pieniądze zbierałam jak tylko się dało. I naprawdę MOŻNA jak się chce. Teraz mam zdrową suczkę, z bardzo przemyślanego krycia u fachowego hodowcy z wieloletnią praktyką, którego psy żyją długo i zdrowo. To czy trafisz na psa chorego, z wadami zależy od wielu czynników - ale nie prawdą jest, że wśród rodowodowych znajdziesz ich więcej. Ja miałam kilka kundelków z dziada pradziada, który żył krócej niż rasowe psy, które znam. To ile pies żyje i w jakim zdrowie zależy także od właściciela - od choćby żywienia. Jeszcze jedno - kundelki i rasowe to nadal psy - kocha się je tak samo, więc jeśli się nie jest snobem, któy za małe pieniądze chce kupić pieska, który przynajmniej będzie przypominał rasę - zrobi dużo lepiej biorąc pieska ze schroniska. I to bęzie dużo LEPSZY uczynek , naprawdę a rasom i hodowcom którzy nieraz całe życie i wiedzę poświęcają hodowli ukochanej rasy przestanie się szkodzić, niszcząc ją. Teraz, kiedy sama planuję rozmnażanie swojej suki - to uwierzcie mi, kasa, którą się płaci za psa rodowodowego, to nie nabijanie kabzy jakimś burżujom. Wystrczy sobie policzyć ile kosztuje możliwie najlepsze wyżywienie i utrzymanie szczennej suki danej rasy, także ew. dodatki żywieniowe, opłaty Związkowe, związane z wyrobieniem metryk itp., przegląd hodowlany + weterynarz.Ludźie uświadomcie sobie ZA CO wy płacicie! Bo naprawdę trochę trzeba wydać, żeby hodować psy. A za co przepraszam płaci pseudohodowca? TO jest dopiero nabijanie sobie kabzy, przy braku szacuku dla kynologii często oraz wiedzy z zakresu hodowli danej rasy. Za takie coś wolelibyście zapłacić? za często "kota w worku" wyhodowanego przez przypadek w warunkach o których nie macie pojęcia?
-
Oczywiście że jeśli chcemy konkrtną rasę to musi być pies z rodowodem! Bardzo błędne jest myślenie, że rodowód to jakiś snobizm. Kurde, rozmnażanie i sprzedawanie psów bez udokumentowanego pochodzenia przyczynia się do niszczenia ras!!!:angryy: Pominę już że jednak co by się nie mówiło, to jednak psy z takich skojarzeń mają sporo więcej szans na poważne wady genetyczne. Wiadomo, żę nawet prawdziwy hodowca nie ma w 100% wpływu na genetykę ale ludzie...zawsze będzie większe ryzyko wad i mutacji, jeśli pies jest z przypadkowego skojarzenia. Nabjanie kabzy pseudohodowcom nie da się też wytłumaczyć "oszczędnością" bo żądanie za takiego pieska np. 600 czy 800zł to paranoja...Rasowy=rodowodowy. I TYLE. Rodowodowego można kupić naprawdę za nieiwle więcej niż wyżej napisałam, w wielu przypadkach. Jeśli nie zamierzamy psa wystawiać, po prostu nie wyrabiamy mu rodowodu. Natomiast najważniejsza jest metryka, która stanowi podstawę do wyrobienia rodowodu. Jeśli kupowaliśmy psa w sprawdzonej hodowli (a można, naprawdę takie znaleźć) to mamy wgląd w przodków psa i nie kupujemy jednak kota w worku - jak to jest w przypadku psa z pseudohodowli. Kupując psa od przypadkowego "niedzielnego hodowcy" nie możemy być wogóle czegokolwiek pewni co nam tak naprawdę z tego psa wyrośnie i czy będzie miał charakter rasy. Druga sprawa...JA NIE ROZUMIEM JEDNAJ RZECZY... Jeśli ktoś nie ma pieniędzy na psa rasowego, to dlaczego nie pójdzie do schroniska i nie da domu sierotce stamtąd??? Po co dla snobizmu kupować "podróbkę" i nakręcać proceder niszczenia ras?? Tego naprawdę nie można usprawiedliwiać "brakiem kasy" na psa z rodowodem czy "snobizmem" - bo to byłaby hipokryzja. W schroniskach można także znaleźć wiele piesków rasopodobnych, więc naprawdę nic nie tłumaczy kupowania psów od handlarzy...naprawdę. A można mieć przyjaciela za symboliczną kwotę, którego uratujemy od zimna, chorób, walki o jedzenie - częstych scenariuszy ze schroniska. Warte to zastanowienia moim zdaniem.
-
[CENTER][B][SIZE=3]9.[/SIZE][/B] [/CENTER] [B]Autor : Delay Modelka: Mattie[/B] [CENTER][SIZE=3][B] "Wichrowe Wzgórza Nadziei Na Patyczek" [/B][/SIZE][/CENTER] [IMG]http://img264.imageshack.us/img264/5272/mattieca1.jpg[/IMG] _______________________________________________________________ [CENTER][SIZE=3][B] 10.[/B][/SIZE] [/CENTER] [B]Autor: Delay Modelka: Mattie [/B] [CENTER][SIZE=3][B]"Mattie Zdobywca" [/B][/SIZE][/CENTER] [CENTER][IMG]http://img174.imageshack.us/img174/7020/145qe.jpg[/IMG] [/CENTER] __________________________________________________________________ [CENTER][B][SIZE=3] 11.[/SIZE][/B] [/CENTER] [B]Autor: Delay Modelka: Mattie[/B] [CENTER][SIZE=3][B]"Uśmiech na zielonej trawce w lutym" [/B][/SIZE][/CENTER] [CENTER][IMG]http://img401.imageshack.us/img401/2366/mattie4rx8.jpg[/IMG][/CENTER]
-
A ja podawałam swojej trenującej suce collie i Arthroflex i Arthroscan (ta sama firma produkuje) i choć ten drugi preparat tańszy zupełnie wystarczał. Podobno Artghtroflex wystarcza na nieco dłużej ale i dwa razy tyle co Arthroscan kosztuje.
-
Oczywiście sama smakowitość karmy nie świadczy o jej walorach odżywczych, ale to zapewne wszyscy wiedzą ;) Wszystko jest ok, jeśli nasz pies nie tylko karmę je, ale i dobrze na niej wygląda. Zmiana karmy bywa że działa krótkotrwale, bo też generalnie nie sądzę, żeby to był jakiś najlepszy sposób. Zabieranie psu miski co 5 minut i udawanie że się zawartośc wyrzuca do kosza też mnie nie przekonuje. Ludzie, jeśli pies nie chce jeść to zje jak będzie głodny. Nie ma co robić histerii. Znam takich co już wszystkie możliwe karmy przetestowali i cackają się ze swoimi psami jak z dziećmi (nieraz zupełnie normalnego psa o żylastej budowie po prostu z jakiegoś powodu uważają za chudzielca...).Nawet nie zdają sobie sprawy że np. ich frustrację psim niejedzeniem pies może odczuwać i także może go to zniechęcać do jedzenia. Ja wiem, że są karmy, które psu mogą jakoś bardziej smakować, często są to najtańsze supermarketowe śmieci dosmaczane chemicznymi cudami. Myślę, że naprawdę głodny pies zje co ma w misce. Grunt, żeby wiedział że dostaje jedzenie o stałych porach i jeśli nie zje to miska za 20 minut zostanie opróżniona. Czasem nie zje nic przez 2 dni nawet, ale to naprawdę nie powód do paniki. Zje jak zgłodnieje a przy tym zauważy, że nie może sobie podjadać między posiłkami tylko ma jeść kiedy mu dają. Zmiana karmy jest ok, ale nie za często i z sensem. Nie dajmy się psu zmanipulować - ma jeść to co my mu damy. Nie wierzę żeby jakikolwiek zdrowy pies zagłodził się na śmierć bo mu nie smakuje karma...naprawdę.:p
-
Wyluzuj się ;) Pies to nie automat, więc i jego potrzeby żywieniowe mogą być zmienne. Rozumiem że rano zostawiasz miskę bo cię nie ma a pies je 3 razy dzienne (jeszcze, tak?) Kiedy jesteś w domu a pies nie tyka miski, to powinna być ona zabrana a nie leżeć do dnia następnego. Ja swojej niejadkowatej za szczeniaka suce zabierałam miskę a suka mimo, że nie jadła "książkowo" była okrąglutka w porównaniu z psami, którym właściciele np. wtykali jedzenie z ręki na siłę. Czasem psa można wręcz zniechęcić do jedzenia takim zachowaniem czy naszą frustracją. Wiem bo sama tak się denerwowałam kiedyś, zanim dotarło do mnie że powinnam sobie dać na luz. I co? I problem się skończył. To ja byłam problemem tak naprawdę , nie pies:p;)
-
Takie opinie przekonują mnie do NIE podawania mleka i na pewno do odmiennej opinni nie przekonałoby mnie że mój pies mleko lubi i mu smakuje. Ja zwyczanie nie rozumiem po co szukać sposobu żeby to robić, skoro taki jogurt choćby jest o wiele łatwiej przyswajalny dla psa, nie wspominając już, że ma to większy sens z resztą. To co cytowana przeze mnie wetka pisze o tym, że po przerwie w podawaniu mleka nawet pies, który trawił wcześniej mleko może mieć problemy z ponownym przetwarzaniem laktozy - to dla mnie też wystarczający powód, żeby pdarować sobie mleko. Pomijając tę opinię, to znam jeszcze kilka innych fachowych opinii twierdzących, że brak rozwolnienia nie musi świadczyć wcale o tym, że nasz pies przyswaja laktoze i wszystko jest super.
-
Moja suka pochodzi chyba z najwyższego możliwego, dopuszczalnego inbreedu, bardzo dokładnie przemyślanego, z najlepszej moim zdaniem hodowli swojej rasy w Polsce. Ze swojego miotu póki co tylko ona jest wystawiana (choć długo mnie namawiali...:pbo ja chciałam psa sportowego) i odnosi sukcesy. Inbreed był na pewną wybitną sukę, która w wielu miotach mojego hodowcy przekazywała swoje najlepsze cechy. Widziałam tę sukę, w tej chwili jest świetnie trzymającą się zdrową psią staruszką. Widzę ogromne podobieństwo w temperamencie i eksterierze, między nią a moją suką. Mam nadzieje że i moja dziewuszka będzie się tak dobrze trzymała na starość :) Wydaje mi się, że inbreed ma największy sens tylko w przypadku inbreedowania na osobnika wybitnego, jak tu z resztą już niektórzy pisali. Nie ma co liczyć jednak że 100% miotu będzie super, bo jak wiadomo genetyka się żądzi także własnymi prawami, myślę że dla hodowcy inbreed będzie sukcesem jeśli więcej niż połowa szczeniąt będzie udana. Niestety często inbreedy są robione w ciemno...a to naprawdę łączy się z ogromnym ryzykiem. Lepiej się nie decydować, jeśli się nie jest w 100 % pewnym wiedzy swojej i swoich ew. doradców.