Delay
Members-
Posts
402 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Delay
-
Dołączę się do przedmówczyni.;) Naprawdę fotografia na poziomie i pies, którego potrafisz ukazać bardzo interesująco, piękny. Pozdrawiam!
-
Erga jest genialna!;) Świetna galeria. Chętnie tu zajrzę po coś nowego:p
-
[quote name='tangerine74'] Skoro weterynarz potwierdza, że cerber jest zdrowy, przyjmij do wiadomości pewniaki :D : 1.Cerber się nie zagłodzi, najwyżej zrobi sobie kolejną głodówkę. 2.Głodny pies jest chętniejszy do współpracy z człowiekiem - możesz to wykozystać na przykład przy nauce najprostszych psich zachowań, na których Ci zależy.[/quote] Potwierdzam. Podpisuję się pod tym rękami i nogami ;) Cieszę się, że czytam post kolejnej osoby, która poleca tzw."wyluzowanie" w sprawie zdrowego niejadka. Nie ma nic gorszego niż negatywne emocje przy jedzeniu. Moja suka jest typem sportowym. Musi być "fit" bo trenuje frisbee i agility.Więszkość jej wystawowych rywalek, to pieski sporo tęższe - przy nich moja Mattie wygląda jakby była ciut za chuda. Był okres, kiedy się tym przejmowałam (wet i szkoleniowiec stukali mnie w czoło) Ja myślę, że o wiele większym problemem niż niejadek, jest jednak obciążająca stawy otyłość. To tak w ramach być może wątpliwego - ale jednak pocieszenia, dla właścicieli niejadków.
-
Ja z kolei jestem bardzo zadowolona z suchej karmy. Nie wiem, być może gdybym miała negatywne doświadczenia pewnie myślałabym inaczej, a już na pewno gotowałabym, gdyby okazało się, że w przeciwieństwie do suchej karmy moja suka toleruje gotowane. Moim zdaniem nasz pies jest jakby wizytówką tego co mu służy a co nie - świadczy o tym m.in jego wygląd. Moja suka nigdy nie miała problemów po suchej karmie, czego natomiast nie mogę powiedzieć o gotowanym.Moja suka ma się bardzo dobrze na suchym, wygląda dobrze, jest zdrowa - co potwierdzają nasi veci, w życiu bym nie zmieniała jej sposobu żywiania na żaden inny. Jestem zagorzałą przeciwniczką mieszania gotowanego z suchym i twierdzenia, że "suche= sztuczne i plastikowe" a " gotowane jest najlepsze i w 100% zdrowsze" - bo...nie zawsze i nie dla każdego.;) Zgadzam się z Myszką, że Frolik to taki śmietnik - i choć psy potrafią żyć kupę lat nawet i o podłym jedzeniu, bo ich przewód pokarmowy dostosuje się do warunków, to nie polecałabym.
-
Moja suka collie pachnie...czymś jakby korą brzozy z preclami (moja hodowczyni z kolei uważa, że obważankiem:lol:) Uwielbiam ten zapach, zdecydowanie jest przyjemny, zwłaszcza po deszczu. A czy to prawda, że ON-ki mają nieprzyjemny zapach?? Ostatnio spotkałam kilka, całkiem zadbanych, które niemożebnie śmierdziały...czymś jak stare skarpety...
-
Słuchajcie...a czy ktoś ma doświadczenie w karmieniu bardziej aktywnego psa niż przeciętnie Hill'sem? (zauważyłam, że niektóre standardowe karmy mogą byś równie bardzo, lub nawet nieraz bardziej kaloryczne od tych stricte dla psów aktywnych) i jak to się ma do porcji/wagi psa? Mam zagwozdkę karmową ostatnio...
-
Dzięki!;) Chętnie poczytam. Muszę się poważnie zastanowić nad tą zmianą, żebym nie wpadła z deszczu pod rynnę...akurat newralgiczny okres mamy, bo sunia przechodzi pierwszą wylinkę, sportujemy się, a za miesiąc mamy 3 wystawy...Gdyby się coś sypnęło, to kaplica.:p Wychodzi, że ta karma jest sporo mniej kaloryczna niż moja Eukanuba L&R...a to się zaskoczyłam. Ostatnio kilka razy trafiłam na taką sytuację, że karma dla psów aktywnych okazywała się mniej, lub niewiele więcej kaloryczna od mojej obecjej karmy. Zależałoby mi, żeby moja suka nawet ciut przytyła... No to mam nad czym dumać.
-
Nasze najnowsze fotki ;) w lesie, daleko, daleko... [IMG]http://img172.imageshack.us/img172/5683/1mzl1.jpg[/IMG] 5-sekundowe pozowanie... [IMG]http://img172.imageshack.us/img172/1526/2mfw8.jpg[/IMG] a potem...dzik na horyzoncie :p [IMG]http://img89.imageshack.us/img89/6647/3mhp7.jpg[/IMG] [IMG]http://img89.imageshack.us/img89/7171/mattie5qm5.jpg[/IMG] Ćwiczenie tropienia w ruinach starego wiejskiego domku ;) Musiałyśmy bardzo uważać, zeby nam się nie zawalił na głowy...
-
[quote name='Imanca'][COLOR=Purple][FONT=Georgia] Nie wiem, czy jest na coś uczulona, ale widać, że gotowane jej najbardziej służy. Przyswajalność ugotowanego jest o wieeeeele większa (muszę zabierać mniejsze woreczki na kupki :evil_lol: ). Przy gotowanym jedzeniu nie ma negatywnych objawów. A jak ona jest szczęśliwa, to ja jeszcze bardziej :loveu:[/quote] No i to jest najważniejsze;) Ty najlepiej znasz swoją sunię i skoro widzisz, że po gotowanym jest ewidentna poprawa - to być może właśnie ten sposób żywienia jest "dla was". [quote name='Imanca'] Aaaa i też jest aktywna - nie "sportowa", ale codziennie 2x chodzimy biegać za frisbee i to jest jej żywioł (rano i popołudniu). Przed wyjściem na spacer szuka dysku po domu, zawiesza go sobie na ząb i jest gotowa :cool3: [/FONT][/COLOR][/quote] Frisbee to też żywioł mojej Mattie, też trenujemy 2x dziennie, oprócz tego rowerek, wspólny jogging i zabawa ;)
-
Autor :[B]Delay [/B]modelka:[B]Mattie[/B] tytuł: [B]"Powrót Lassie?"[/B] [B] [IMG]http://img89.imageshack.us/img89/7171/mattie5qm5.jpg[/IMG] [/B]
-
[quote name='Imanca'][FONT=Georgia][COLOR=Purple] To nie jest też tak, że ona mi na tym suchym umiera - podaję jej większą dawkę i nie chudnie - widać jest bardziej aktywna niż przewidzieli (sztywno tabelki się trzymać nie będę). Ten włos mnie martwi. I i tak nie jest źle, bo po innych karmach ma biegunkę, albo kupy giganty!! [/COLOR][/FONT][/quote] Moja suka też je Eukanubę (L&R) i bardzo dobrze się na niej ma (a jest psem aktywnym- "sportowym"). Słuchaj, a może twoja sunia jest na coś uczulona. Słyszałam, że u labków często uczulenie objawia się wypadaniem włosa. Być może, sucha karma którą wybrałyście jest po prostu źle dobrana? (znam kilka labków, które są na L&R albo odpowiednio dbranej veterinary diet i problemy się skończyły a psy się mają świetnie) Wiesz, gdyby się np. okazało, że problem tkwi nie w jedzeniu a psie, to gotowane sprawy nie załatwi. U weta można zrobić badania także na "braki" żywieniowe i sprawdzić, czego suce najbardziej potrzeba. (ponoć to się bardzo przydaje do bilansowania jaknajlepszej diety dla psa, w tym tajże tej "gotowanej")
-
[quote name='lisica']... bo ile mięsa w mięsie?[/quote] No właśnie...czy tu może chodzić o kwestie różnicy mączka mięsna/suszone mięso?? (co ma jakoby klasyfikować karmy na te trochę lepsze( patrz: treściwsze) i te trochę gorsze) Ostatnio dużo słyszę i czytam na ten temat.
-
[quote name='Cerber'] byłam dziś z Cerberem w ciechocinku cały dzień i z przyjemnością stwierdzam,, ze zjadł całą miskę żarcia.[/quote] No proszę, czyli jednak pies coś zjadł...;) [quote name='Cerber']są pchły :/ Pchły mogą być wszędzie, można je mieć na koledze psie a nawet pod dywanem. Gorsze w lesie są kleszcze...ale są w końcu na to sposoby [/quote] Wiecie co. Nijak się nie mogę zgodzić z tym, że zdrowy pies się sam dobrowolnie może zagłodzić na śmierć, z resztą żaden z moich znajomych, także wetów nie słyszał o takim przypadku. Nie sądzę, żeby Cerber powinna się teraz tym dodatkowo zamartwiać, zwłaszcza, że psa widział weterynarz. Natomiast w kilku tematach o niejadkach znalazłam rady o niedosmaczaniu jedzenia, niehisteryzowaniu że pies nie je (co moim zdaniem jest często zupełnie niepotrzebne) i regularnym karmieniu z zabieraniem miski po dłuższym czasie po odejściu od niej psa. Widać nie tylko na moją sukę to działa ;)
-
[quote name='Delay'] Stąd wyszły moje poglądy na temat niektórych niejadków (zwłaszcza tych "z natury" niejadków) - stresowanie się niejadkiem, kiedy widział go wet i nie ma podstaw podejrzewać, że jest to wynikiem choroby, jest moim zdaniem niepotrzebne i tyle. Szkoda moim zdaniem twoich nerwów.[/quote] Zacytuję tu siebie z podkreśleniem tego co napisałam o chorobie. Owszem, punkt widzenia zależy od puntu siedzenia, wiadomo. I właśnie z tego mojego punktu widzenia, widzę, że najczęściej jeśli pies nie je dłużej niż 4 dni to należy przypuszczać to wynikiem choroby a nie niejadztwa - i po to się idzie do weta żeby to wykluczyć. Z drugiej strony, nie znam, ani moi znajomi weci nie znają przypadku psa, niejadka, który oczywiście nie będąc chorym, świadomie zagłodził się na śmierć - a niektórzy mają naprawdę wieloletnią praktykę. Zdecydowanie częściej natomiast słyszę, ilu to jest przewrażliwionych bez sensu właścicieli - bo nie da się ukryć że są i tacy (a są pewnie i tacy co gotowi psa karmić łyżeczką...). Stąd moje poglądy, które pozwoliłam sobie wyraźić, a co kto z nimi zrobi, jego sprawa;). Nie każdy pies zje jak mu polejesz tranem, wiem, że niektórzy polewają czym się da, byleby pies ruszył coś z miski, jednak jakoś mi się nie wydaje, żeby to było we wszystkich przypadkach konieczne i pewnie w 99% przypadków powoduje to, że pies bez "dodatku" miski nie ruszy. Ja mam osobiście dowody na to, że jednak można wygrać z niejadkiem bez dosmaczania, choć oczywiście jestem za kontrolą weterynaryjną i wykluczeniem choroby w każdym przypadku. Należy też myślę dodać, że niektóre psy są z natury chudymi, żylastymi niejadkami i choć "panu" by się marzył grubszy piesek to nijak natury się nie poprawi.Wiem też z doświadczenia, że nawet w hodowli składającej się z bardzo dużej liczby "konkurentów przy misce" bywają niejadki a tak samo wśród "jedynaków" też bywają " jadki"- więc tu siada mi nieco twoja teoria Basiu. Z tego co zauważyłam nie zawsze też można jednoznacznie powiedzieć, że na ilość i częstotliwość jedzenia wpływa ilość ruchu. Sama miałam chudą jak patyk bardzo aktywną sukę, która dla odmiany pochłaniała chętnie ogromne ilości jedzenia a teraz mam dla kontrastu ładnej wagi aktywną sukę, która je mało a chuda nie jest. Wydaje mi się, że jest to jednak najczęściej sprawa indywidualnego psiego metabolizmu. P.S poszperałam trochę w tym dziale i poczytałam na temat "niejadków". Utwierdziłam się w swoich poglądach na ten temat. Jednak zawsze przyznam, że "co pies to obyczaj".
-
Ja się też zastanawiam nad przejściem z Eukanuby na Nutrę, ale się poważnie wacham (chodzi tylko o względy finansowe, bo suka bardzo dobrze się ma na Eukanubie) Zastanawia mnie Nutra Gold Dog Lamb&Rice, ale z tego co zauważyłam, jest mniej kaloryczna od Eukauby L&R i martwię się, że może się to okazać za mało treściwe dla mojej suki...(mamy sporo ruchu w ciągu dnia i trenujemy frisbee).
-
[quote name='Imanca'][COLOR=Purple][FONT=Georgia]. Jak narazie widzę, że żywienie dobrze skomponowanym suchym jedzeniem to porażka dla mojej Neli. Od tego "super zbilansowania" tak chudnie i włos gubi. Mam też wyrzuty, że ją tak długo męczyłam tym suchym :( Co teraz??[/FONT][/COLOR][/quote] No moje doswiadczenia są odwrotne. Spotkałam się z pewną ilością psów, które zdawały się ewidentnie nie przyswajać gotowanego (choć bilansowano im jedzenie z fachowcami) W takich przypadkach przejście na suchą karmę (nie tylko dietę weterynaryjną) okazało się dla psa ratunkiem, o niebo poprawił się wygląd i samopoczucie psa.(z resztą stało się to w porozumieniu z lekarami weterynarii) Widać "co pies to obyczaj" z przyswajaniem pokarmu. Sucha karma, podobnie jak gotowane jednemu psu posłuży, innemu nie. Jedyny sposób to wypróbować. Ja na twoim miejscu nie zrażałabym się tak szybko do suchego, tylko poeksperymentowałabym (no chyba, że chcesz gotować i koniec;)) Sucha karma, suchej karmie bywa nie równa, jednemu przypasuje ta z górnej półki, a drugi na tańszej będzie wyglądał o niebo lepiej. Ale fakt faktem, że zbilansowane fachowo to one są, niezaprzeczalnie (oczywiście myślę tu o pożądnej karmie) -kwestia tylko, czy akurat taki bilans przypasuje twojemu psu.
-
[quote name='puli']99% tych upasionych psich nieszczęść ma zdecydowanie za mało ruchu.Zdrowy pies się nie zagłodzi ani nie zatuczy jeżeli ma tyle ruchu ile mu potrzeba.[/quote] Myślę, że masz rację, założę się, że "kanapowstwo" i brak ruchu oprócz często niewłaściwego żywienia się do tego abslutnie przyczyniają. Lubię Labladory, są w mojej okolicy dość popularne i odnoszę wrażenie, że niektóe miewają skłonności do tycia (i/albo są niewłaściwie karmione) bo coraz więcej widuję toczących się beczułek tej rasy, niektóre mają góra godzinę dziennie "toczenia się" i koniec. Dziwię się właścicielom, którzy nie przepadając za ruchem decydują się na rasę aktywną...po co? Co do kalkulacji, dotyczących jedzenia gotowanego, to przemawia do mnie to co piszesz (choć sama mam i mieszkam z jedną suką, więc nie mam doświadczenia w takich kalkulacjach) Kiedy ma się kilka psów i kupuje składniki hurtowo, to wydaje mi się,że oszczędność jest oczywista.(bardzo możliwe, żę sama się pokieruję taką kalkulacją, jak mi los da, że mi się rozrośnie hodowla;)) Podejrzewam, że prawdziwy problem może się pojawić tak naprawdę dopiero wtedy, kiedy ktoś tego gotowanego nie potrafi zbilansować a upiera sie przy swoim, a wiadomo, że różnie z tym bywa.(sama znam takich, co się choćby weta nie zapytają jak bilansować jedzenie psu, tylko korzystają z "porady cioci Kazi", która karmi kaszą z pasztetem i też jest "dobrze") W takich przypadkach, to myślę, że lepiej jest albo pomoć to gotowane zbilansować, albo wtedy zacząć namawiać na przejście na suchą karmę - i takie wyjście w takim wypadku wydaje mi się sensowne.
-
Oj chyba nie do końca mnie dobrze zrozumiałaś, nie pisałam ci w nawiasie o karmach z "górnej półki" po to, żeby się wychwalać jak ja karmię psa, tylko żeby znaznaczyć, że moja suka potrafiła grymasić przy nawet najsmakowitszej, najdroższej karmie.:p Ja za karmy z "górnej półki" uważam już nawet te nieco "powyżej" hipermarketowego pedigree. Nigdzie cię także nie namawiałam do takiego wyboru...ba...nawet nie napisałam jaką sama karmię...Z resztą to naprawdę nie ma znaczenia jaką konkretnie karmę dajesz psu, suchą czy gotowane (no chyba że to naprawdę jakiś śrut) - ważne moim zdaniem JAK karmisz. Wcale się nie dziwię, że pies, któremu co i rusz usiłujesz dogodzić w końcu nie chce jeść nic kompletnie. A może weź spróbuj wybrać psu jeden typ żarcia (być może ten, w stos. do którego pies wykazał jakiekolwiek "większe" zainteresowanie) i konsekwentnie się go trzymaj. Ja jestem w stanie oddać głowę, że w końcu zacznie jeść.;) Druga sprawa, wybacz...ale co to ma do tego, że mam rasowego psa?? bo tu trochę cię nie rozumiem...:roll: Miałam kupę lat kundelka ze schroniska, kochałam go i karmiłam dokładnie tak samo...co to więc przepraszam ma do rzeczy, że ja mam "rasowe psy"?? Pisałam ci o sobie, ponieważ do pewnego czasu strasznie się martwiłam i kiedy wreszcie wyluzowałam i przestałam się stresować, zrozumiałam, że mój pies sam się nie zagłodzi, doskonale wie, że jedzenie dostaje o stałej porze - więc jak będzie naprawdę głodny, to zje - i tylko o to mi chodziło.;) Moja suka świetnie wygląda, chociaż jakimś szczególnym "jadkiem" nie jest i na miskę się nie rzuca, nawet gdyby tam było niewiadomo jakie cudo. Nawet odnoszę wrażenie, że chętniej zaczęła jeść, kiedy wyluzowałam, przestałam jej podtykać pod nos jak dziecku i podeszłam do tego bez emocji. Ja sukę karmię regularnie, tym co ja wybiorę a nie ona, zje to zje, nie to nie, może zje jutro- jej sprawa. I co? je to co jej dam, a jak jej się zdarzy nie zjeść to trudno, widać nie miała ochoty. Stąd wyszły moje poglądy na temat niektórych niejadków (zwłaszcza tych "z natury" niejadków) - stresowanie się niejadkiem, kiedy widział go wet i nie ma podstaw podejrzewać, że jest to wynikiem choroby, jest moim zdaniem niepotrzebne i tyle. Szkoda moim zdaniem twoich nerwów.
-
Safi -Buldog Francuski i Eldo -Staffordshire Bull Terrier
Delay replied to Basia&Safi's topic in Foto Blogi
Ale świetna piżama!:lol: a jaka przystojna dziewucha w tej piżamie:cool3: Pozdrawiamy! -
[quote name='Romas'] Ogromu ignorancji i nienawisci do zwierzakow nawet sobie w swojej naiwnosci mlodych ,goracych serc,nie wyobrazacie. Dla przecietnego Polaka ta sprawa to tylko dowod na pieniactwo psiarzy .Im wiecej pozwolimy sobie na grozby wobec A. , na emocje tym bardziej wystawiamy sobie swiadectwo.[/quote] To mi przypomina niedawny artykuł z Przekroju, gdzie "nas" nazwano "kynoterrorystami"...:roll: Dla mmie to o czym piszesz niestety jest smutno-oczywiste... Czasem mam wrażenie, że ludzie nie rozumieją, że tak jak beziteresowna pomoc jest potrzebna ofiarom kataklizmów, czy głodującym dzieciom - tak samo jest potrzebna cierpiącym, samotnym, opuszczonym przez ludzi zwierzętom. Lubią się czasem wywnętrzniać, jacy to oni są współczujący, kiedy zdają się jednocześnie tego nie czuć i nie rozumieć. Wydaje mi się, że nie ma u nas czegoś takiego jak "kultura posiadania i hodowli zwierząt".Czasem myślę, że jesteśmy w tej kwestii 100 lat za murzynami, skoro pierwsze co "przeciętnemu" ignorantowi może przyjść do głowy, to pozbycie się "problemu" w postaci chorego zwierzaka na własną rękę, za pomocą choćby kija, choć przecież masa wetów usypia beznadziejnie chore, cierpiące zwierzęta, często nawet za darmo. Jak mam mieć nadzieję, że Polska idzie na lepsze i wychodzi z durnych zabobonów w stylu "krycie suki dla zdrowia"...skoro nie wychodzi i jednocześnie dzieją się takie historie jak śmierć Ozziego.:roll:
-
Słuchaj...skoro Cerber był u weta i wszystko jest OK, to może nie ma się czym przejmować. Czasem niejadztwo i chudość ma pies zapisane w genach i tyle. My czasem te nasze psy traktujemy wręcz jak dzieci...pozwalamy im na "widzimisie", ale prawda jest taka, że on powinien jeść to co ty mu dasz i tyle (tak jak wilk je co mu daje natura i kiedy mu daje, a nie smaży sobie schabowego ;) ). Psy mają jak zauważyłam niesamowity dar regulowania sobie posiłków. Był czas, kiedy moja Mattie żyła na samym "powietrzu" i wodzie a ja darłam sobie włosy z głowy, że mi pies padnie z głodu. Ale w końcu wyluzowałam i dotarło do mnie, że jeszcze żaden pies sam z własnej woli nie zagłodził się na śmierć. Ja mam taki moim zdaniem dobry zwyczaj, że moja suka dostaje miskę o mniej więcej konkretnej porze, jeśli odchodzi od miski, na dłużej niż 20 minut zabieram miskę i koniec. Jestem przeciwna zostawianiu miski niejadkowi i dosmaczaniu. Moja suka potrafiła się przegłodzić nawet dzień- dwa, po to, żeby się potem elegancko z miseczką przeprosić i "nadrobić zaległości" Nauczyła się, że jak dają jedzenie to się je, a karma w misce nie będzie czekała tam po pół godzinie.(a dodam, że jadła i je karmy z najwyższej półki) Ja przestałam się martwić czy suka zje, czy nie, a suka sama sobie dozuje czy zjeść czy nie- a naprawdę jest w świetnej kondycji.Czasami wydaje mi się, naturze nie trzeba pomagać.;) Oczywiście każdy ma swoje zdanie, mnie się jednak wydaje, że nie ma co panikować z niejadkami. Karmić regularnie, nie zostawiać w misce na później, jak zje to zje, jak nie to nie - z głodu nie umrze.
-
Widzisz i ja też słyszę często historie o psach, którym tak zachwalane przez niektórych żywienie domowe jednak szkodziło .Spotkałam się także z negatywnymi opiniami o "cudownej diecie BARF" której niejeden zagorzały "fanatyk" zaatakuje karmiących suchymi karmami...a właśnie, ja się spotkałam z czymś takim, że właśnie jednak zmiana na suchą karmę, często na dietę weterynaryjną (ze względu na stan psa) okazywała się jednak ratunkiem dla psiego przewodu pokarmowego (choćby w przypadku uczulenia). Wydaje mi się, że trzeba mieć na względzie, że żywienie domowym sposobem nie należy do najłatwiejszych wcale (jeśli chcemy karmić optymalnie zbilansowanym pożywieniem).Trzeba robić to naprawdę z głową. Myślę, że cała masa ludzi popełnia tu nieraz poważne błędy. W przypadku takiego karmienia o błąd w żywieniu, który może zaszkodzić psiemu zdrowiu wcale nie trudno. Pies karmiony błędnie długoterminowo może zacząć naprawdę poważnie niedomagać na zdrowiu. Wydaje mi się, że nijak tu się nie sprawdzi gadanie, że "przecież piesek je zdrowe bo gotowane" (podobnie jak nijak nie robią na mnie wrażenia ci, którzy usiłują mi wmówić, że to co psu sami gotujemy jest całkiem pozbawione chemii - każdy kto choć raz miał w szkole chemię, to wie, że to jest niemożliwe) Do licha...a sucha karma to co? nie mięso? nie warzywa? chemia i plastikowe? (jak w "skrzydełku czy nóżkce" tak??) no już bez przesady...a wołowinka z "gotowanego" to się pasła w raju i nie była wcale faszerowana "dopalaczami" i szczepionkami...a roślinki wodą termalną podlewane?8) Paradoksalnie też, biorąc pod uwagę wszystko co w "gotowanym" znaleźć się powinno, okazać się może, wcale nie tańsze od suchego. Trzeba moim zdaniem, mimo szczerych chęci brać po uwagę, że może się zdarzyć tak, że "gotowane" jednak nie okaże się takie znowu "lepsze".(oczywiście nie zawsze i nie wszędzie) Uważam, że gdyby nie czasem pewne że tak nazwę "zabobony" żywieniowe nie byłoby być może tylu biednych zapasionych psów które na starość szurają brzuchami po ziemi...
-
Jaki fantastyczny słodziak!:lol: i jaką macie fajową zabawkę - kaczkę, moja Mattie też lubi "gumowy drób",a w misce, oprócz pakowania łapy, lubi sobie ponurkować puszczając bąbleki, tak jej zostało do dzisiaj, można paść ze śmiechu ;)
-
Cieszymy się z Mattie że fotki mogą się podobać :-) Zdarza mi się złapać w kadr fotograficzny to moje żywe srebro;)
-
Moja Mattie, suka owczarka szkockiego collie jadła kawał czasu Acanę Puppy/Junior i byłam bardzo zadowolona. Jednak trochę tyła i musiałam ograniczyć mocno dawkę dzienną - stąd miałam wrażenie, że za mało mikroelementów suka dostaje w karmie i jest ciągle głodna. Potem kiedy poprawiły mi się finanse przeszłyśmy na Eukanubę i teraz wcina 2 worek, tym razem L&R. i także jestem bardzo zadowolona. Odniosłam wrażenie, że jednak Acana nie była aż tak dobrze przyswajana w przypadku mojej suni. Po Eukanubie zmniejszyła się ilość kupsk i mam wrażenie suka może jednak dłużej trenować niż na Acanie. Równolatka mojej Mattie - suka mojej siostry ( tej samej rasy) je od samego początku tylko Acanę i obie z siostrą zdają się być z niej zadowolone. Własnie przechodzą na Acanę z Puree ziemniaczanym i łososiem (o ile się nie mylę) Mnie zastanawia jedna rzecz... Doszły mnie słuchy, z różnych źródeł, że Acana jest robiona mączki mięsnej, a nie z suszonego mięsa, czyli siłą rzeczy ma mniej "mięsa w mięsie" od choćby Eukanuby. Ciekawa jestm na ile w tym prawdy.Ciekawa jestem jak naprawdę wypada "treściwość" Acany na tle innych karm.