-
Posts
620 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by chounapa
-
Rasizm to domena ludzka ;)
-
dcz, to Ty nie wiesz że jedynym moralnym zachowaniem po śmierci babci jest "spalić dom wraz z całym dobytkiem" ? :) Pomijając już to, że pies widzi to zupełnie inaczej niż my, i pomimo smutku z powodu straty, nie interesuje go obroża... Ja nie widzę nic złego w używaniu ubrań wcześniej należących do zmarłego członka rodziny. Tam, dokąd udajemy się po śmierci ( gdzie by to nie było ) ubrania, gadżety i inne zgromadzone dobra są zwyczajnie niepotrzebne, dlaczego żywi mają z nich nie korzystać ?
-
Zakładam że to była obroża łańcuszkowa... Co do małych psów. Lilo też kiedyś niechcący dość mocno grzywacza zadrapała. Sąsiedzi mają chiłałe ( nawet nie wiem jak to się pisze ) albo inne małe, "coś" ... waży jakiś kilogram, wygląda jak zdeformowana, miniaturowa sarenka... łapki ma chude jak ołówki i serio .. Lilo nie jest wielka, ale wystarczyłoby przydepnąć żeby poważnie uszkodzić...
-
Takie tam wieczorne łaskotki ^^ [URL=http://s1058.photobucket.com/user/Sylwia_Ptak/media/laskotki/IMG_1378_zps82e3b78b.jpg.html][/URL] [URL=http://s1058.photobucket.com/user/Sylwia_Ptak/media/laskotki/IMG_1376_zps547e9caa.jpg.html][/URL] [URL=http://s1058.photobucket.com/user/Sylwia_Ptak/media/laskotki/IMG_1371_zps6b03fe89.jpg.html][/URL] [URL=http://s1058.photobucket.com/user/Sylwia_Ptak/media/laskotki/IMG_1367_zps2c98983a.jpg.html][/URL] [URL=http://s1058.photobucket.com/user/Sylwia_Ptak/media/laskotki/IMG_1365_zpsd3e7ea97.jpg.html][/URL]
-
Nawet zakładając że "pies pod kontrolą" nie znaczy "pies na smyczy"... Oczywiście oznacza to, że pies może być pod kontrolą słowną. Z tym, że.. do sądu idą zazwyczaj sprawy w których coś się stało. Nie idzie się do sądu za to, że pies szedł luzem, a za to że ugryzł bądź spowodował wypadek. Ugryzienie oznacza że pies nie był pod kontrolą, czy słowną czy jakąkolwiek. Dlatego w sądzie zawsze właściciel jest winny.
-
Dramaty zaszczurzonego psa: [url=http://s1058.photobucket.com/user/Sylwia_Ptak/media/IMG_1324_zps1167cce7.jpg.html][/url] - Czego tu przylazłaś!? [url=http://s1058.photobucket.com/user/Sylwia_Ptak/media/IMG_1327_zps2faab7fe.jpg.html][/url] - Idź sobie! Moje pestki!! [url=http://s1058.photobucket.com/user/Sylwia_Ptak/media/IMG_1331_zpsd91e250a.jpg.html][/url] - no i druga... :( Idźcie sobie! [url=http://s1058.photobucket.com/user/Sylwia_Ptak/media/IMG_1333_zps7c73858f.jpg.html][/url] - Ej!! Zaraz nic nie zostanie! ;( [url=http://s1058.photobucket.com/user/Sylwia_Ptak/media/IMG_1336_zps488c5b6e.jpg.html][/url] - Zeżarły małpy... WSZYSTKO!
-
"Pies musi być pod kontrolą" - Tak brzmią przepisy w każdym jednym mieście. Pod kontrolą, oznacza "jest na smyczy, bądź wraca odwołany". Jeśli jakimś cudem właściciel traci kontrolę nad psem, powinien za nim iść i jak najszybciej to możliwe kontrolę odzyskać. Dlaczego ? - dlatego że drugi pies może uznać że w samoobronie rozszarpie mu gardło - dlatego że może pobrudzić osobę idącą właśnie obok - dlatego że może przewrócić dziecko ... i o ile dziecko nie wyrżnie głową o beton, pewnie dałoby się to jakoś wytłumaczyć.. tylko po co ryzykować? Nie wyobrażam sobie, co trzeba mieć w głowie, by kompletnie nie zareagować na to, że pies komuś przeszkadza. Nie mówię już o robieniu krzywdy. Mi przeszkadza jak skaczą po mnie obce psy i mam prawo do tego, by obce psy po mnie nie skakały. Mojemu psu przeszkadza jak go straszą i również mamy pełne prawo do tego, by tego nie robiły. Jak wspomniałam w pierwszym poście na ten temat. Skoro właściciel nie umie używać mózgu i myśleć o innych... będę myśleć o tym sama, choćby miało to oznaczać noszenie gazu pieprzowego w kieszeni. Bo zarówno ja jak i moja sunia, mamy takie samo prawo do relaksu na spacerze jak nieodwoływalny pies ze swoim niemyślącym właścicielem. Skoro ja nauczyłam swojego "psychotycznego" psa wracania na zawołanie, niezależnie od sytuacji... to dlaczego inni nie mogą tego samego nauczyć swoich "całkiem normalnych" psów by nie stwarzały zagrożenia dla siebie i innych ?
-
Wyszło mi do 150zł na miesiąc -.- Obecnie wychodzi około 100zł za brita miesięcznie ( czyli średnią jakościowo karmę ). Jakbym się uparła przy twierdzeniu że każde mięso jest lepsze od karmy, a w bricie i tak jest tylko kurczak, to wyszłoby i taniej niż te 100zł.
-
Cóż... ja 14 lat miałam psi ideał... Nauczył się czystości w 2 tygodnie, zawsze wracał odwołany, nigdy nie wyrwał się z komendy, nigdy bez komendy nie zaatakował ani nie bał się nikogo i niczego. Mimo wszystko jak pies biegający bez smyczy i kagańca, bokser sąsiada zwarczał jego ( już schorowanego i osłabionego ) i moją 2 letnią wtedy córkę, tak ... zrobiłam mu awanturę. Bo czekać aż coś się stanie też nie zamierzałam. Mąż z sąsiadem tego dnia mało się nie pobił, a sąsiad od tamtej pory puszczał swojego psa dopiero jak był daleko od ludzi. Nie żebyśmy nie chcieli załatwić tego polubownie. Na moją prośbę mężczyzna zrobił się agresywny i zaczął nam ubliżać. Więc nie, nie zawsze da się załatwić wszystko w spokoju ;) W sytuacji którą opisałam nie było awantury. Nie mam w zwyczaju wrzeszczeć na starszych od siebie ludzi, dopóki serio nie ma ku temu powodu. Była stanowcza prośba. Wykrzyczałam się dopiero tutaj i swoje stanowisko podtrzymuje ... Zdrowie psychiczne mojego psa jest dla mnie ważniejsze od obcych psów, panią poprosiłam raz i jeśli ten raz nie wystarczy awantura będzie a komfortu swojego psa będę bronić jak umiem. Psy, tak jak i ludzie miewają fobie, mój pies zasługuje na to by tą fobię wyleczyć ... na bank terapia szokowa poza pogryzieniem niczego dobrego nie przyniesie. Ogólnie, to dążę do tego że współpraca musi być z obu stron, wtedy wszyscy będą zadowoleni, nawet jeśli wydarzy się coś, co nie powinno. Gdyby Pani zabrała psa od razu, ja bym nie była zła o to że pies wystraszył Lilo.
-
Musisz akurat teraz ? Jestem w trakcie liczenia czy mnie na barfa stać
-
Kapusta, ale Ty się bardzo mylisz ;) /chyba że to nie o mnie/ My lubimy i ludzi i inne psy. Najlepszy spacer jest wtedy, kiedy Lilo spotka po drodze Elma, zahaczy o goldena a na koniec idzie na umówione spotkanie z Leją i Tobkiem gdzie szaleją razem godzinę. Najlepiej jak wtedy przy okazji pojawi się jakiś znajomy człek do którego też można się pocieszyć. Ja psa nie izoluje. Lilo bardzo lubi się z nimi bawić. Jedyne co, to boi się tych większych, nad czym pracujemy. Dlatego nie odpowiada mi jak jakiś obcy, ogromny pies wyskakuje na nas z ciemności bez ostrzeżenia, bo mała nie zdążyła nawet ocenić sytuacji a on już był nad nami i ją straszył. I jak już pisałam, gdyby w tym momencie kiedy Lilo zaczęła okazywać strach, właścicielka psa ruszyła tyłek by go zabrać. Nie byłoby problemu. Ale ją najwyraźniej panika mojej suni cieszyła - i to jest to, co mnie najbardziej wkurza. Nie sam fakt że się zerwał, bo to się ludziom zdarza i normalny człowiek powinien za psem polecieć ... a jakby to dobrze rozegrał, to być może za kilka spotkań olbrzym mógłby się z Lilo pobawić normalnie.
-
Wróg mojego psa jest moim wrogiem ;] Spike, dla mnie oczywistym jest, że szanuję przestrzeń osobistą innych użytkowników podwórka. Co oznacza, że zanim Lilo podbiegnie, opiekun drugiego psa jest pytany o pozwolenie. Tego samego wymagam od innych ludzi, moja przestrzeń jest moja i nie muszę sobie życzyć by mi psy po nogach skakały. Bardzo, bardzo chamskim jest inne zachowanie, co szczególnie dało nam w kość jak Lilo miała cieczkę a ja odnosiłam psy do ich właścicieli trzymając je pod pachą. No z tym ostatnim bym sobie nie poradziła niestety. O chamstwie tu rozmawiamy i o chamstwie piszę, bo szczytem chamstwa jest cieszyć się ze strachu żywej istoty. Kropka ;). Dziś dla odmiany Lilo wyluzowała i uznała że ten ciut większy od niej czarny pies, którego zapoznawała ostatnio, wciąż jest ciekawy. Szkoda że się szybko zabrał, mogliby się ładnie pobawić. Ale żeby nie było idealnie, udało jej się oszczekać jednego pijanego przechodnia :roll: . Przeprosiłam, na co Pan stwierdził że jest śmieszna.
-
Isabelle, ale ja serio nie mam żalu do ludzi za to że mają duże psy. Mam żal tylko wtedy, gdy nie próbują ich kontrolować. Gdyby wpadł na moją córkę i ją wywrócił, bo chce się bawić, to czyj to by był problem ? Też mój, ale chamstwo wciąż stałoby po stronie osoby która na to pozwala i nie reaguje w żaden sposób. To jest jeden jedyny pies na osiedlu, nad którym nie ma żadnej kontroli. Co z tego że jest przyjazny skoro jest kompletnie nieokrzesany? Może też nie do końca rozumiem zachowania psów, ale niezbyt przyjazne wydaje mi się skakanie nad psem który daje wyraźne sygnały że tego nie chce. Lilo jak chciała się bawić z malcem który ją oszczekał odpuściła od razu. Mamy w bloku psa który waży 1,5kg ... Co gdyby chciał się bawić z nim i zrobiłby mu krzywdę niechcący ? Czyj to był by problem ? Lilo nie była sama, jej koleżanka nawet próbowała się z nim pobawić ( ona się dużych psów nie boi ). Nie wiem co się stało, ale usłyszałam pisk i koleżanka znikła pędem biegnąc w kierunku domu. Wtedy ten wrócił skakać nad nami. To nie jest normalne ani kulturalne.... Psa uspokajałam później dobre kilka minut zanim zaczęła normalnie oddychać, w domu długo była zestresowana, a następnego dnia uważała na strachy czające się w ciemności. Źle to przeżyła i nie było szans tego dnia i z tym psem spróbować jej zapoznać. Lilo nie miała tego szczęścia i nikt jej nie socjalizował na początku. Jestem przekonana że chowała się w piwnicy z dala od jakichkolwiek bodźców, dlatego miała tyle problemów i dlatego część z nich wciąż ją prześladuje. Robimy co możemy, robimy co działa ale na taką niespodziankę gotowa nie była. Chciałabym by właścicielka tego psa okazała odrobinę kultury i spróbowała chociaż zapanować nad psem. Boję się że następnym razem Lilo może go zaatakować, jeśli dojdzie do takiej konfrontacji, nie będzie czasu na to, żeby Pani sobie spacerkiem te 300 metrów doszła. Mamy tu 2 duże labki. Ich też Lilo bardzo się bała. Teraz się świetnie razem dogadują ... ale zapoznanie nie polegało na tym, żeby psy ją obskoczyły i wbiły w podłogę. Lilo sama do nich podeszła kiedy poczuła się gotowa. Mamy dużego goldena, którego Lilo wręcz kocha. Z daleka jak się widzą, piszczą z radości. Zapoznanie ich również nie polegało na zagonieniu Lilo w kąt i zabraniu możliwości ucieczki. Ostatnio pierwszy raz podeszła do większego od siebie czarnego psa ( ciemne są gorsze ).
-
czarnykapturek, próbujemy ... choć to różnie wychodzi ;)
-
"to Twój pies zachowywał się jak psychol, a Ty niestety razem z nim. Bardzo częsty widok, niemal codzienny." Tak, właśnie to dokładnie napisałam i fajnie że dobrze zinterpretowałaś mój opis sytuacji i mojej reakcji. Jak się przyjrzeć z boku to sytuacja wyglądała tak: Z kompletnej ciemności wybiegł na nas ogromny pies, który zerwał się ze smyczy swojej właścicielce 300 metrów dalej. <- Tu jestem pełna zrozumienia, póki wiem że nie puściła go na nas bez pytania celowo. Na ogromnego psa, sunącego z ciemności Lilo zareagowała paniką. Właścicielka ogromnego psa, plotkując po drodze z koleżanką idzie sobie spacerkiem ( bardzo wolnym ) te 300 metrów nie próbując nawet wołać psa ( zakładam że wie że to nic nie da ), nie przyśpiesza mimo że słyszy reakcję mojego psa, z daleka w ciemności nie widzi co się dzieje i nic jej to nie obchodzi. Gdy łaskawie znalazła się na miejscu, wzięła psa i ze śmiechem powiedziała że "spełnił swe marzenie" <- to już jest dla mnie problem. Bo pies jak się zerwał, to trudno dopóki nikogo nie chce krzywdzić, ale w takiej sytuacji Pani powinna przyśpieszyć i zrobić wszystko by swojego psa jak najszybciej zabrać. Prawda jest taka, że nie narzekam na inne psy i innych ludzi, bo nawet jak ktoś ją wystraszy niechcący, robi co może żeby nad psem zapanować. Należy szanować innych psiarzy, w tym potrzeby innych psów. Potrzebą mojej suni jest to, by żaden olbrzym na nią nie wbiegał i biorąc pod uwagę zarówno kulturę jak i przepisy, moja sunia ma do tego pełne prawo.
-
spike, to tak nie wygląda. Jako opiekun psa, który kocha 98% ludzi, najchętniej zalizałby dzieci na amen, uwielbia małe pieski bardzo uważam i konsekwentnie pracowałam na to, by nie podbiegała go każdego się przywitać. Lilo jest dość wysoka jak na swoją wagę i nawet biegnąc z merdającym ogonem może wystraszyć. Skoro ja, dbam o to by mój pies się mnie pilnował ( ba, nawet udało mi się dokonać niemożliwego, nauczyć ją chodzić grzecznie bez smyczy - to u nas na osiedlu jest jakimś fenomenem -.- ), by nie zaczepiał ludzi i psów bez mojego pozwolenia, wymagam tego samego od innych opiekunów. Nie mam najmniejszego zamiaru nosić smaczków ani zabawek dla innego psa. Jego właścicielka doskonale wie, że ja sobie nie życzę by jej pies napastował moją sunię i dlatego właśnie więcej jej takiego zachowania nie popuszczę. Bo ja nie mam zamiaru prosić więcej niż raz. Pracujemy z nią w określony sposób. Postępy są powolne, ale są więc to jak pracujemy wydaje się skuteczne. Praca z jej lękiem nie zakłada że z kompletnych ciemności wyskakuje na nią ogromny pies, dlatego zachowała się jak zachowała. Mogłam ją puścić, ale co bym zrobiła gdyby uciekła na ulicę, albo jeszcze gorzej uznała że teraz to ja jestem zagrożona i zaatakowała olbrzyma ? To jest jeszcze głupawe szczenie, dające się ponieść emocjom i właśnie w takich momentach najbardziej potrzebowała mojej kontroli. Nie mam najmniejszej ochoty przeprowadzać na niej terapii szokowej tylko dlatego że komuś się psa upilnować nie chce. Gdybym to ja bała się psów a nie mój pies, to taki kolega już dawno dostałby kopa w pysk, należy uwzględnić że nie każdy sobie życzy by pies czy duży, czy mały podbiegał do niego bez jakiejkolwiek kontroli... bo ludzie różnie reagują. Jeden zacznie krzyczeć a inny zwyczajnie psa skrzywdzi. Wykładać tego tej pani nie mam zamiaru, ale jeśli znów dopuści do takiej sytuacji to stanę w obronie swojej suni. Myślę że jeśli ona uzna, że ją obronię w razie konieczności to łatwiej jej będzie zaufać psom, które próbuję z nią zapoznać i pokazuję jej że są bezpieczne. czarnykapturek, u nas to jest ciut bardziej skomplikowane. Nigdy nie brałam jej na ręce widząc innego psa. Nie zwracam uwagi na obce, duże psy i staram się by Lilo to zauważyła. Niestety to że ja się nie boję, serio mało daje i każda konfrontacja jest dla niej trudna. Udało nam się poznać 2 labradory których wcześniej się panicznie bała. Ostatnio zapoznała ciut większego od siebie, czarnego kundelka ( czarne jest gorsze ).. ale zapoznania takie nie są łatwe, ani dla niej ani dla mnie. Nie wystarczy nie okazywać strachu. Choć oczywiście z tą reakcją właściciela macie rację. Mamy u nas małego psiaka, który od początku bardzo chciał się z Lilo bawić. Bawiły się ładnie, ale opiekunka uznała że Lilo go "zgniecie", "zdepcze", "przegryzie w pół" i w ogóle cuda na kiju, bo Lilo jest większa to nie umie się zachować :roll: . Pani uznała że będzie bronić bezpieczeństwa malucha, biorąc go na ręce zawsze gdy chciał podejść do większego psa... i tak, obecnie ten maluch się już dużych psów boi. Niestety gdyby w przypadku Lilo to było takie proste, to problemu by już nie było.
-
Spike, nie widzę związku między swoim zachowaniem a zachowaniem psa, ponieważ napisałam tutaj by dać upust złości, która mnie przepełniła kiedy próbowałam zachować spokój i uspokoić swojego psa. Gdybym się wtedy wywrzeszczała, pewnie nie miałabym ochoty pomarudzić tutaj. Mój pies panicznie boi się dużych psów od początku. Bała się też trawy, motyli, liści, wody, samochodów ... wszystkiego czego nie poznała tam, gdzie była zanim do mnie trafiła. Większość lęków jest już za nami. Nauczyła się wychodzić w nocy, co z początku było okropnie trudne i uciążliwe dla niej. Kroki w ciemności nie powodują już że sztywnieje. Nie łapie za smycz i nie piszczy w panice próbując zaciągnąć mnie do domu. Pracuję z nią i bardzo uważnie dobieram swoją reakcję do sytuacji. Udało nam się nawet zapoznać kilka większych psów, które akceptuje mniej lub bardziej - zapoznania te były przeprowadzone pod kontrolą z obu stron. Jednak skaczący nad nami wielki pies, mój pies który nie wie czy uciekać czy atakować, charczący, piszczący, wijący się ze strachu potrzebuje mojej obrony. Niezależnie od intencji drugiego psa, jej w tym momencie działa się krzywda. Dziś na spacerze była czujna, rozglądała się szukając strachów w ciemności .. nie robiła tego już dość długo. Nie mogę się nie denerwować, jeśli cała praca z psem ma iść "gdzieś" bo Pańci się pupilek zerwał. Zerwał się? Spoko. Należy ruszyć dupę za nim, podbiec jeśli sytuacja tego wymaga ( a przerażenie mojej suni właśnie tego wymagało ) i psa zabrać. Ona sobie spacerkiem szła, nigdzie jej się nie spieszyło ... z daleka słuchając rozpaczliwej próby odstraszenia go przez moją sunię. To był ostatni raz i więcej nie mam zamiaru dopuścić do takiej sytuacji. Jeśli Lilo nie może sama przełamać tego strachu, niech przynajmniej wie że stanę w jej obronie w razie zagrożenia. Awantury kobiecie nie zrobiłam, nie chciałam się wydzierać właśnie w celu uspokojenia małej. Oświadczyłam jedynie że mała się boi i że ma psa zabrać.
-
Robię aferę, bo brak bólu fizycznego nie oznacza braku krzywdy. Mój pies dał wyraźny sygnał że się boi, drugi mimo to małą napastował.. .zaczęła panikować, dusić się, wić, wydzierać, piszczeć ... nie mogła złapać oddechu a ja sama musiałam ją przycisnąć do ziemi, żeby przestała się podduszać ( tak, kupię jej szelki ). Mogłam ją puścić z nadzieją że ucieknie do klatki, albo chociaż ugryzie drugiego i ten sobie pójdzie, jednak nie mogłam być pewna że w panice trafi właśnie tam, a nie poleci przed siebie na przykład pod samochód. Jestem wściekła, bo pracuję nad jej strachem od kilku miesięcy. Ostatnio nawet widziałam wyraźne postępy, które obecnie trafił szlag, bo drugi piesek nie umiał się zachować. To że 50kg psa nie chodziło na szkolenie a jego właścicielka sama nie umie go ogarnąć to nie mój problem i nie problem mojego psa i nie mam zamiaru kolejny raz patrzeć jak moja mała robi pod siebie ze strachu. Jak pies uciekł, to jej zasranym obowiązkiem było ruszyć za nim tyłek i go zabrać zanim drugi pies dostanie zawału. Każdy opiekun powinien pilnować swojej pociechy i dbać o jej bezpieczeństwo. W tym przypadku ja powinnam dbać o bezpieczeństwo swojej małej i stanąć psu na drodze zanim do niej dobiegnie, choćbym miała mu po oczach gazem psiknąć czy wcisnąć go łokciem w trawnik. A o to, żebym ja nie skrzywdziła drugiego psa, powinien dbać opiekun tego drugiego, nie dając mi okazji do ratowania swojej suni. I tak, mam świadomość że atak na psa który się wyrwał pobawić, nie jest idealnym rozwiązaniem, bo pies nic nie winny ... jednak dla mnie ważniejszy jest mój pies w takim wypadku.
-
Black, jest dyskretna różnica między "nie chciałam dopuścić do kontaktu, nie wyszło... podbiegłam, zabrałam, przeprosiłam", a "idę sobie spacerkiem, powoli, nie śpieszy mi się... za 10 minut swojego psa zabiorę" .. A Lilo serio dostawała mi tam spazmów :/ . Cieszyłam się bo kilka dni temu pokazała brzuch jednemu większemu, jeszcze nieśmiało ... ale już chciała się bawić. Dziś nie jestem pewna czy przez tego bydlaka uda jej się to powtórzyć.
-
I całe postępy w oswajaniu Lilo z dużymi psami w pindu :[ .... Jestem cała podrapana, pies ze stresu ledwo oddycha.... bo Pańcia swojego utrzymać nie mogła ... "On się tylko chce bawić" .. Ale moja nie chce! Boi się panicznie! Lilo umiera na zawał serca, panikuje, drze jape i wyrywa się tak, że nie może oddychać. Olbrzym skacze dookoła nas wyraźnie rozbawiony sytuacją a pańcia idzie ... spokojnie, spacerkiem, wolnym krokiem ........ dobre 300 metrów. Nosz.... Jak łaskawie doszła, usłyszałam że pies spełnił swe marzenie. Spoko, ja rozumiem, chce się bawić... ale to po ludzku można zapytać. Przecież dałoby się ich może też zaprzyjaźnić... gdyby nie wyskoczył prosto na nią z kompletnych ciemności i nie skakał jak ostatni debil To nie pierwszy raz jak jej się wyrwał. Zakładam więc też że nie ostatni. Oni sobie poszli, a ja psa jeszcze kilka minut uspokajałam zanim zaczęła normalnie oddychać. Druga sunia uciekła prosto do domu od niego ... Nastraszył obie. Mała wróciła ze mną do domu i od razu poszła spać... Nigdy jej nie widziałam w takiej panice :/ ... W dupie to mam. Następnym razem nie będę się przejmować obcym psem, a swoim. Albo zacznę wychodzić z pałką, albo z gazem
-
Dałam ciała na całej linii :/ Od 5ciu dni, Lilo zwymiotowała ze 4 razy ... Nic poza tym się nie działo, jadła, załatwiała się, więc pierwsza myśl - robaki.. Zbagatelizowałam :( Dziś suseł zwymiotowała piłką :o W życiu bym na to nie wpadła!
-
Takie tam... [URL=http://s1058.photobucket.com/user/Sylwia_Ptak/media/IMG_1157_zps545ba367.jpg.html][/URL] [URL=http://s1058.photobucket.com/user/Sylwia_Ptak/media/IMG_1156_zps8916fc6c.jpg.html][/URL] [URL=http://s1058.photobucket.com/user/Sylwia_Ptak/media/IMG_1153_zps3b88ad7e.jpg.html][/URL] [URL=http://s1058.photobucket.com/user/Sylwia_Ptak/media/IMG_1148_zps6d9a895d.jpg.html][/URL] [URL=http://s1058.photobucket.com/user/Sylwia_Ptak/media/IMG_1146_zps85b16a5b.jpg.html][/URL]
-
A ja odkąd Lilo ma cieczkę, przestałam trawić 90% zapsionych sąsiadów :roll: ... bo żeby obcego psa podnosić z mojej suki i oddać w ręce właściciela, to już szczyt :[
-
Lilo jak prawdziwa baba w okres... Jednego dnia smęci, drugiego warczy na wszystko co się rusza... a dziś ? Idealnie powtórzyła po mnie "owinąć się kołdrą i umrzeć". [URL=http://s1058.photobucket.com/user/Sylwia_Ptak/media/IMG_1088_zps34b40e2e.jpg.html][/URL] [URL=http://s1058.photobucket.com/user/Sylwia_Ptak/media/IMG_1092_zpsf3ffc4a1.jpg.html][/URL]
-
przynajmniej już wiemy że w styczniu będziemy ją ciachać ;) Poszłam do zoologa, pytam o pantalony dla niej ... dostaję do ręki czerwone, z falbankami ... fuj! Poprosiłam o jakieś normalne. Oto Lilo i jej sexi stringi ^^ [URL=http://s1058.photobucket.com/user/Sylwia_Ptak/media/IMG_1063_zpscac53999.jpg.html][/URL]