-
Posts
620 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by chounapa
-
Bry ;) Ja powiedziałam sobie, że naukę na nowo zaczynamy dopiero na wiosnę, jak Lilo rok skończy może się troszkę ogarnie... Póki co, jest niezdolna do wpsółpracy ;D Wlazłam tu, ale chyba nie nadrobię tak za jednym zamachem wszystkiego :( Strasznie dużo się u Ciebie dzieje....
-
"Oddawaj szmatkę!" - czyli walka na śmierć i życie: [URL=http://s1058.photobucket.com/user/Sylwia_Ptak/media/Lilo%20122014/IMG_1512_zps192dc085.jpg.html][/URL] [URL=http://s1058.photobucket.com/user/Sylwia_Ptak/media/Lilo%20122014/IMG_1511_zps3bbdc700.jpg.html][/URL] [URL=http://s1058.photobucket.com/user/Sylwia_Ptak/media/Lilo%20122014/IMG_1510_zpsa2439890.jpg.html][/URL] [URL=http://s1058.photobucket.com/user/Sylwia_Ptak/media/Lilo%20122014/IMG_1507_zps4530d2a8.jpg.html][/URL] [URL=http://s1058.photobucket.com/user/Sylwia_Ptak/media/Lilo%20122014/IMG_1506_zpsaf3c20b1.jpg.html][/URL] [URL=http://s1058.photobucket.com/user/Sylwia_Ptak/media/Lilo%20122014/IMG_1499_zps7c208ffa.jpg.html][/URL] [URL=http://s1058.photobucket.com/user/Sylwia_Ptak/media/Lilo%20122014/IMG_1497_zps2e606a47.jpg.html][/URL] [URL=http://s1058.photobucket.com/user/Sylwia_Ptak/media/Lilo%20122014/IMG_1495_zpsaea557e2.jpg.html][/URL] Dopiero na fotkach zauważyłam, że nie wiedzieć czemu młode moje, różne skarpetki ma na sobie ^^
-
Co próbowałaś podawać poza RC i Chappi ?
-
Idzie, przestawiłam ją ciut zbyt gwałtownie, co zaowocowało ...... nie, nie biegunką ;D ... Zasikała mi wszystko ;D Teoria jest taka, że karma zawierała sól, sól zatrzymuje wodę, pies się wody pozbywa teraz, stąd powódź :) . Powódź minęła po dobie, ale z jej okazji miałyśmy już drugie badanie moczu na wszelki wypadek. W tej chwili nie dostaje już ani karmy, ani zapychaczy. Samo mięso i warzywa/owoce. Czuje się dobrze, choć wciąż mam wrażenie że jest wiecznie głodna. Energii jej nie brakuje, kupy jak trzeba: zależy co akurat zje, kupa się dostosowuje, ale bez problemów.
-
Szukając lepszej alternatywy, wszędzie i zawsze jednak moje poszukiwania kończyły się na diecie BARF. Dlatego też, w końcu zdecydowałam się psiaka przestawić na mięso ;) . Polecam.
-
gryf80, no nie wiem. Lilo jak połknęła piłkę to jadła i załatwiała się normalnie, bawiła się, cieszyła.... ogólnie zdrowy pies, który raczej nie miał powodów by chudnąć. Jedyne co, to zwymiotowała 4 razy w 5 dni.. postawiłam na robaki.
-
Malinowa, przyzwyczaj się ;) Odkąd tu jestem, każdy każdego i wszędzie obraża. To chyba taka tradycja! :) Karmy, które podajesz, nie mają nic wspólnego ze zdrowym jedzeniem. W najlepszym przypadku mają w sobie 4% produktów pochodzenia mięsnego ( tj. dzioby, pazury, chrząstki, ścięgna... zero wartości ). Nie po każdym psie widać, że te karmy mają na nie zły wpływ ... ale zdecydowanie nie są dobre dla żadnego. Poczytaj o diecie BARF i poczytaj opinie różnych karm na forum. Lepsze karmy są droższe, ale nie tak bardzo, jak się wydaje. Na dzeń dzisiejszy, Twój pies je bardzo dużo karmy bez wartości, mało z tej karmy strawi, więc dużo wydala. Jak zaczniesz karmić dobrym jedzeniem, będzie jadła mniej, będzie czuła się bardziej syta, więcej przyswoi i mniej wydali.
-
Arashi to jest "moda ze stanów" - sterylizacja wcześniej. Ja czytałam sporo czasu "za" i "przeciw". Czytałam o ryzyku, o korzyściach i z mojego sumowania wyszło, że lepiej poczekać ;) . Zdania są podzielone, więc zdecydowałam sama na podstawie zebranych informacji.
-
Nietrzymanie moczu po sterylizacji jest względnie rzadkie, choć oczywiście warto pamiętać że taki skutek uboczny może wystąpić. My ze sterylizacją czekaliśmy do pierwszej cieczki i dopiero po niej ustaliliśmy termin na styczeń, zależało mi na tym, by jej organizm pod względem hormonalnym był w pełni dojrzały. Nie liczyłabym na to, że kastracja pomoże na sikanie w ulubionym miejscu. Zrób jej badanie moczu dla pewności. Wyszoruj porządnie to miejsce, by zabić istniejące zapachy. U nas niestety badania nie wykazały nic, a szrowanie nie skutkowało. Przykrywanie miejsca powodowało sikanie obok. Jedyne co pomaga, to zamknięcie jej na noc z nami w pokoju i mam nadzieję że za jakiś czas, zapomni że lubiła sobie tam siknąć i pokoju zamykać nie będę musiała :)
-
Arashi, ja łaziłam za psem z wyparzoną chochlą do zupy, nie zdążyła zauważyć nawet jak jej pod brzuch ją wpakowałam ^^
-
Ja bym jednak pęcherz zbadała. U nas sunia od początku właściwie uporczywie sikała w przedpokoju. Jedynym skutecznym rozwiązaniem okazało się, zamykanie jej na noc z nami. Jak w nocy nie może tam wyjść, to nie nasika nigdzie. Mimo wszystko badanie moczu miała robione, dla pewności.
-
Cóż, sama znam osobę ... o ironio, weterynarza. Osoba z wioski, zawodowo zajmuje się krowami itp. Pamiętam jak się chwalił, jak przejechał psa na oczach policji i pojechał dalej... bo co mu zrobią ? "Jakby go zatrzymali, to by kazał im znaleźć osobę odpowiedzialną za psa, żeby mu za naprawę auta zapłaciła" :/ Jestem skłonna uwierzyć, że jest sporo osób jadących po zwierzętach z premedytacją.
-
gayka, jak miałam lat 7, rodzice kupili ONka długowłosego. Przez 14 lat jadł chappi i jego wygląd i kondycja były świetne ( póki stawy pozwalały na kondycję ). Miał mocną, piękną sierść .. a każdy właściciel suki tej rasy pytał czy nie chcemy po nim szczeniaka -.- Mimo to, nie polecę takiego karmienia nikomu ;)
-
Ile ma dziecko ? Wchodzenie jako pierwszy zdecydowanie nie jest przyczyną, ale w przypadku wystąpienia takich problemów, zapewne może wzmagać zachowanie. U nas problem był na początku. Psa wzięliśmy w Kwietniu, pod koniec czerwca córa wyjechała na 2 miesiące i w sumie nie zdążyła się między nimi nawiązać jakaś konkretna więź. W efekcie, dorzucając do ogółu lęki mojej suni, pies warczał na dziecko jak ta przychodziła do nas w nocy. Córka jest już sporą pannicą ( 8 lat ) i u nas zwyczajnie wystarczyła praca nad ich więzią... Pokazałam psu że córa jest fajna, zachęcałam do wspólnych zabaw ( chyba miały problem z dogadaniem się tak, by z obu stron bawić się dobrze ), córka przestała jęczeć jak ją pies niechcący zadrapał, a pies zaczął cieszyć się z zabawy z mniejszym człowiekiem i obecnie problemu nie ma. W nocy, jak córa przyjdzie, pies merda ogonem lub wychodzi na powitanie. Nie wiem jednak jak budowę więzi przełożyć na mniejsze dziecko, może pozytywne skojarzenia ? Smaczki, głaski za spokój i uległość przy maluchu... ?
-
Ta sytuacja nie wiem jak się skończyła, bo słyszałam to w sumie jako ciekawostkę tylko jak przywlekłam psa do domu :) .. żeby uważać. Co do braku kagańca ... to też zależy od sądu, jak to zinterpretuje. Jeśli matka zezna że pies kłapną kiedy dziecko na niego spadało .. może być ciężko wybrnąć z takiej sytuacji. Ja to tylko się cieszyłam że u nas wypadek skończył się dziurą między oczami a nie w oku na przykład. I pies i dziecko były moje, więc trudno żebym któreś z nich winiła. Ale jest wiele furiatek, które widząc krew u swojego dzieciaka żądałyby natychmiastowego uśpienia psiaka ;)
-
I myślisz że nie pociągnąłby do odpowiedzialności właściciela psa który nie miał kagańca, tam gdzie mieć go powinien ? Mój wet opowiadał o przypadku swojej klientki, gdzie 4 miesięcznego szczeniaka zaczepiło dziecko, a szczenie chciało się bawić i zadrapało dziecko... Matka wpadła w furie i wezwała policje, która właścicielce wlepiła mandat bo pies nie był pod kontrolą. To że dziecko samo podlazło, nie miało znaczenia.
-
Zmieniłoby tyle, że w przypadku uderzenia w psie zęby, sąd może to uznać za pogryzienie, bo pies zawsze jest winny :/ Poza tym inaczej jednak wygląda uderzenie w kaganiec, jaki by nie był... niż uderzenie w psiego kła. Nie sądzę żeby dziecko po uderzeniu w kaganiec miało mieć bliznę do końca życia ;)
-
Ale wtedy sąd nie miałby się do czego przyczepić ;)
-
Jak byłam mała, rodzice kupili ONka... ONek nam się udał... Był mega inteligentny, posłuszny, cierpliwy ... można było z nim zrobić wszystko. Onek się postarzał, wysiadła mu łapa, która na starość dawała mu mocno w kość. Ja urodziłam córkę. Córka miała 2 lata... Orion bardzo ją lubił, choć już wiek i słaba sprawność fizyczna nie pozwalały mu na zabawę z nią jakąkolwiek. Pewnego dnia córka upadła prosto na niego, chora łapa zabolała a on odwrócił się w jej stronę i zapiszczał. Nawet nie kłapną... ale odwrócił się tak, że upadające dziecko wyrżnęło głową prosto w jego zęby. Mała ma 8 lat, ONka już nie ma... ale ona do dziś ma bliznę między oczami :roll: Gdyby coś takiego stało się w autobusie, gdyby to obce dziecko upadło na mojego psa i się skaleczyło... zakładam że skończyłoby się w sądzie, szczególnie że krew się lała mocno. Mimo że pies nie ugryzł, a jedynie mała z całym impetem wyrżnęła w jego zęby. W ten sam sposób można wyrżnąć przecież w zęby Yorka czy innego malucha, a rodzica nie będzie obchodziło to że to był wypadek, że niedopilnowali dziecka i że pies nie jest winny, a jedynie to że dziecko nie wyrżnęło w kaganiec. Dlatego kaganiec jest potrzebny. Jeśli jesteśmy pewni psa... to nie dla bezpieczeństwa ludzi, ale chociaż dla własnego spokoju ;).
-
o mamo, długo będziecie się wykłócać o to kto jest większym chamem ? :P
-
isabelle, to kogo macie w grupie, serio nie ma znaczenia ( swoja drogą największy prostak i cham jakiego znam jest weterynarzem, więc.... ) . Fakt, zachowali się co najmniej nieuprzejmie stojąc i gadając - z reguły jak człowiek się boi, robi wszystko by jak najszybciej się od danego miejsca oddalić. Ale można załatwić sprawę inaczej niż strasząc ich swoim psem ;] A tak poza tym ... Po sytuacji którą opisałam kilka stron kłótni temu, Lilo jest bardziej nerwowa. Już nie szczeka jak się do niej "duży" zbliża. Teraz szczeka widząc takich z daleka, żeby tylko nie zechciały się zbliżyć :/ . Dziś oszczekała pieska w typie spaniela, choć wcale duży nie był... bo jej się kolor nie spodobał. Pogadałam chwilę z właścicielem i skończyło się na krótkiej zabawie. Mimo wszystko, dużo przez "on tylko chce się bawić" Lilo straciła :/
-
I dokładnie o to mi chodzi. Z tym że nie kazałam dużej wannie urodzić mi małej wanienki, patrząc jak obok brudne wanny rdzewieją w schronisku dla wanien ;P Może i przesadzam, ale moim zdaniem rozmnażanie zwierząt kiedy inne zwierzęta masowo umierają w schroniskach i na ulicach, nie może być napędzane miłością do nich. Albo kochamy zwierzęta bez wyjątku, albo fascynujemy się konkretnym olewając inne ... co z miłością do zwierząt mało ma wspólnego. I tak, hodowca może kochać zwierzęta, zakładając że jako jeden z niewielu faktycznie poprawia zdrowie psów które rozmnaża. Jednak sama miłość i w tym wypadku nie jest fundamentem pod hodowle, bo z miłości można zrobić coś więcej dla tych najbardziej potrzebujących.
-
A no właśnie rozumiem ;) Człowiek hoduje psy dla siebie, ze swoich egoistycznych pobudek. Prawda jest taka że człowiek psa NIE POTRZEBUJE. Jest to zachcianka. Może sobie kupić skuter śnieżny, alarm, polować samodzielnie ( no przecież taki wielki myśliwy, a samodzielnie zakatrupić jelenia nie umie ), może sobie przypiąć maskotkę do plecaka albo kupić brylantowy naszyjnik, też będą mu zazdrościć. Może w ogóle nie mieć psa, jeśli ma uczulenie ... nie umrze od tego że go nie posiada. Rozmnażamy psy tylko i wyłącznie z egoizmu. Rozmnażamy dla siebie, pod siebie, dla własnej zachcianki. Bo my chcemy.... Powielamy wady postawy, wypadające gałki oczne, nowotwory, choroby serca, problemy z kręgosłupem, wodogłowia .... Rozmnażamy karłowate i inne kalekie stworzenia, bo będą na nie kupcy. Człowiek najpierw chce mieć psa, później wybiera rasę. Gdyby nie miał wyboru, wziąłby to co jest - uratowałby bezdomne stworzenie. Jak dla mnie, jestem skłonna zrezygnować z przywileju posiadania zwierząt, jeśli dzięki temu zniknie bezdomność i ich krzywda. Niestety nie znika, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto widzi niezłą frajdę w zabawie w boga i widzi niezły biznes w rozmnażaniu "pięknych psów które ludzie chcą". I jeszcze pół biedy, kiedy hodowla od lat uczy się genetyki, powiela tylko najzdrowsze geny, pilnuje zdrowia miotów do końca ich życia i wybiera z rozwagą psy które rozmnaża, oczyszcza daną rasę z jej wad. Większość rozmnażających psy tego nie robi. Mało tego, wiele wad jest wymuszanych na hodowcach przez "wzorzec rasy" bo jak inaczej nazwać to co się stało z ONkami ?
-
Lilo trzeci dzień nie dostaje karmy. Je póki co, surowe z warzywami i "zapychaczem" ... stopniowo, będziemy rezygnować z zapychacza. Zadowolona, wsuwa strasznie łapczywie :/ No ,... i mam wrażenie że nie dojada :/ . Ale dostaje dość sporo. Zakładam ze gdybym jej na misce zostawiła krowę w całości .. to i w całości by zjadła :[
-
Miłość do zwierząt nie jest żadnym fundamentem hodowli, ponieważ każdy nowo narodzony miot, potencjalnie zabija tyle samo psów w innym miejscu, zabierając psom ewentualne domy. Miłość do zwierząt to idealny fundament dla wolontariatu, weterynarii, domu tymczasowego, behawiorystyki ... Hodowla może być prowadzona przez miłośnika zwierząt, zakładając że ma ogromną wiedzę, jednak miłość nie jest żadnym fundamentem. Zdecydowanie powodem rozmnażania w takim miejscu nie są "zakochani w suce znajomi".