-
Posts
620 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by chounapa
-
Lilo dziś u weta, znów na zastrzykach.. ahh, gdyby mój wet nie był na urlopie, wzięłabym do domu. Pani która jest na zastępstwie chyba się boi wydawać ludziom takie rzeczy. No cóż, trudno. Lilo dupa się trzęsła, bardzo się boi tam chodzić odkąd miała pokleszczówkę. Zastrzyk był bardzo bolesny... Ale była bardzo dzielna, leżała jak kazałam, głowę wtulała we mnie, nawet nie drgnęła.. tylko oczka takie przerażone wystawały znad mojego ramienia i zerkały do tyłu... Jestem z niej dumna :)
-
W chwili kiedy zdajesz sobie sprawę że większość problemu leży w Tobie, a nie w psie, praca zaczyna iść łatwiej, zarówno praca z psem jak i praca nad samą sobą. Cieszę się że poszliście na przód, oby tak dalej :)
-
No super! To teraz tylko utrwalić odpowiednie zachowanie i nic więcej nie będzie trzeba przy nim robić w tej kwestii ;)
-
No spoko, nawet raz na pół roku... balkon to średnio odpowiednie miejsce. Ja mam bardzo fajnych sąsiadów z którymi balkony nam się łączą. Ale mimo wszystko, zapytał się mnie raz grzecznie, czy mi się tam nic nie psuje. Wytłumaczyłam, przepraszałam... robiłam co mogłam, szczeniak się uczy powoli. Niezależnie od stanu psychicznego, sąsiadom ma prawo przeszkadzać zapach kupska na balkonie ;) W tej chwili wstaję 2 godziny wcześniej niż normalnie. Zwlekam się z łóżka 5:45 jak zombie, bo chce mi się czy nie, pies wyjść musi. Inaczej nigdy się nie nauczy, jeśli mu w tym nie pomogę, a zdążyłam zauważyć że 15 minut po tej "godzinie ZERO" jest już za późno :P . Mogę dumnie przyznać, że od dłuższego czasu niespodzianek nie zostawia, ja zadowolona, sąsiad zadowolony. O ile rozumiem z wypowiedzi Yuki, sąsiad prawdopodobnie faktycznie z tych co lubią wymyślić sobie powód... ale... Z innej wypowiedzi zrozumiałam, że balkon jest zastawiony, tj pies tam nie wejdzie póki się go nie wpuści. Czyli co, Yuki specjalnie puszczasz żeby się tam załatwiły raz na pół roku zakładając że nie zdążą na dół ? ( popraw jeśli źle zrozumiałam ) Bo jeśli tak, wolałabym lecieć w piżamie i ewentualnie posprzątać z klatki schodowej ( co w pierwszych dniach się zdarzało ), bo to że pies nie utrzymał w drodze, chyba łatwiej by mi było ewentualnie wytłumaczyć ;) .
-
A ja się martwię że Lilo, która się wciąż uczy, czasem ma jakiś wypadek :P .... A tak na serio, Yuki, z tego co się orientuje, dorosły pies, pomijając np. biegunkę, powinien wytrzymać dość długo bez spaceru. To nie jest tak, że zdarzy im się tam narobić, bo uznały że im pozwalasz ?
-
Próbowałam wszystkiego, poza psim pływającym kolegą, na którego jakoś nie możemy nigdy napotkać :roll:
-
[quote name='Pani Profesor']aktywny był niemal do przesady i musiałam myśleć za niego i ganiać go do cienia/na miejsce, bo by chyba umarł z przemęczenia.[/QUOTE] Ano, dla Lilo ostatnio specjalnie skracam zabawy, bo przesadza. 20 sekund leżenia w pełnym słońcu, daje jej siłę na kolejne 15 minut biegu. Niezmordowany pies. A dopiero jak wrócimy do domu, wywala się plackiem i dyszy łaskawie pozwalając organizmowi się schłodzić -.- [quote name='Pani Profesor']ale jestem dumna z mojego pływaka :loveu: [/QUOTE] A Lilo wciąż nie pływa :(
-
na 100% kupie :P Ja z legowiska jestem zadowolona. Ładne, niepstrokate, koc zdejmę, wypiorę a na ten czas mogę położyć drugi na zmianę. Jak pozbędę się z pokoju córkowych gratów, legowisko pójdzie w kącik gdzie idealnie się skomponuje :P
-
Obrót w powietrzu będzie, bo jej czasem ekstra wychodzi, jak opanujemy obrót sam z siebie. Skacze, bo się za mocno podekscytowała i w tym momencie ogłuchła, bo miałam żarcie -.- ... Jak jest wybiegana, wychodzi lepiej. No ale skoro już nagrałam.... to pokazuje. Zmęczona fizycznie też nie ma problemu ze skakaniem, siadaniem, słuchaniem. Nagranie było zrobione rano, przed pracą, więc jest niemiarodajne :P Siad na końcu jest zawsze, u nas jest to "pozycja wyjściowa". Tak samo zawołana "do mnie" przybiega i siada. Nad klikerem oczywiście myślę, ale ostatnio tyle wydatków że każde 10zł liczę i ostatecznie przekładam zawsze na później :roll: - legowisko było ważniejsze :P Chciałam jej kupić porządne, duże, wygodne ... ceny mnie przeraziły 200-300zł za kawałek poduszki. Ostatecznie wydałam wczoraj 20zł na używany dziecięcy materac i 8zł na kocyk żeby się pozbyć brzydkich, pstrokatych wzorów. A Lilo bardzo się podoba. A antybiotyk .. Lilo przedwczoraj zaczęła wydmuchiwać powietrze nosem, jakby jej coś utknęło. Szukalam w nosie i paszczy, nic nie znalazłam. Wczoraj do nosa, doszła paszcza i rano zamiast tylko wydmuchiwać, zaczęła się też przydławiać :/ [url]https://www.youtube.com/watch?v=J769sIz6VCw[/url] - o tak ( nagrałam dla weterynarza, bo wiedziałam że w gabinecie będzie zdrowa :P ) Pani wet osłuchała, zajrzała gdzie trzeba, temperaturę zmierzyła. Ale jedyne co znalazła to więcej wydzieliny w jednej dziurce od nosa. Więc postawiła na zapalenie błon śluzowych. Podała anty i p. zapalny. Poprawa była już po godzinie. Po 2 godzinach wykrztusiła troszkę wydzieliny mi na wykładzinę i w sumie już był spokój. Dziś słyszałam raz tylko pojedyncze dmuchnięcie nosem. Może na skutek stanu zapalnego coś jej opuchło i stąd takie przyduszenia, albo zwyczajnie katar jej do gardła spływał. W każdym razie ja kataru nie widziałam, ale już jest prawie dobrze.
-
[quote name='zmierzchnica']Haha, gdyby ktoś akurat wyszedł z domu to byłby trochę zdziwiony :evil_lol:[/QUOTE] Bo to tak po "hamerykańsku"
-
Jako że nie stać mnie na dzień dzisiejszy na wygodne, duże posłanie dla Lilo, a na kocyku jej twardo, Lilok właśnie dostała materacyk ;D [URL=http://s1058.photobucket.com/user/Sylwia_Ptak/media/IMG_0448_zpse5033a5e.jpg.html][IMG]http://i1058.photobucket.com/albums/t407/Sylwia_Ptak/th_IMG_0448_zpse5033a5e.jpg[/IMG][/URL]
-
No ... i Lilo na antybiotyku :(
-
Hihi ... tak mi się przypomniało przez te zdjęcia.... Kiedyś mój znajomy zgubił kota. Noc była, zauważyli że kota nie ma, kot niewychodzący. Przeszukali wszystko, wyszli na osiedle, łazili prawie 3 godziny, wołali, sąsiadów pobudzili, kiciali... wrócili do domu i znaleźli, śpiącego, zwiniętego w kłębek w doniczce ugniatając kwiatka ;D
-
[quote name='evel']Z drugiej strony - ja często puszczam swoją starszą sucz luzem. Czasem bez kagańca, czasem w nim. Jak widzę innego psa to sukę przywołuję do siebie ale niekoniecznie ją przypinam - zależnie od sytuacji. I teraz - jak ktoś do nas z psem specjalnie podłazi czy puszcza swojego to mu mówię zwykle, żeby spadał na bambus, bo moja suka się nie będzie bawić, witać ani przyjaźnić. Czy to oznacza, że zawsze powinna być na smyczy/w kagańcu? Nie sądzę. [/QUOTE] Nie, przywołujesz psa i kontrolujesz co robi. Pies zabezpieczony w sposób który uważasz za wystarczający, wiesz że nie zaatakuje. Ja nie twierdzę że właściciel tamtego psiaka zrobił dobrze podchodząc bez pytania, ale uważam że jeśli jest ryzyko ataku, pies powinien być zabezpieczony, bo nie zawsze da się w czas powiedzieć komuś "nie podchodź".
-
NELA i LOKI - czarny anioł i biały diabeł, czyli terierzy duet
chounapa replied to Qeeriefire's topic in Foto Blogi
[quote name='Collie'] [IMG]http://i58.tinypic.com/etts92.jpg[/IMG][/QUOTE] :loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu: -
Większość opiekunów psów jednak marzy by ich czworonogi przestały ciągnąć ;D
-
Każdy zakłada swoje i powinnaś o tym pamiętać. Pies który może zaatakować, powinien być zabezpieczony smyczą bądź kagańcem, niezależnie od sytuacji. Bo zdarza się że jakiś psiak się komuś zerwie i poleci przed siebie, tudzież do innego psa i stanie się nieszczęście bo ktoś miał pecha, zamyślił się, potknął czy cokolwiek i wypuścił niechcący smycz. O małych dzieciach już nie wspomnę ;) . Ja też puszczam Lilo, ale jestem pewna, że: a) niczego nie zaatakuje, b) jak spróbuje podbiec sama do kogoś/innego psa, zdołam ją odwołać. Ostatnio jej nowy kolega ukradł jej piłkę i też wiedziałam że nie zrobi z tego jakiegoś wielkiego problemu. Był swego czasu problem zazdrości, jak jej smaczki dawałam za dobre zachowanie, potrafiła kłapnąć na kolegę który się zawinął obok. Wzięłyśmy jej kumpla i ćwiczyłyśmy dzielenie się smaczkiem by to wyeliminować. Tak samo jak nie kłapie już ze strachu na duże psy, tak samo nie broni jedzenia, zabawek ani mnie przed innymi na spacerze, tylko dlatego ją puszczam. Wiele osób uważa że jak pies jest luzem, jest "bezpieczny". To zauważyłam już dawno, bo wiele osób chętnie do nas podchodzi na zapoznanie, dlatego Lilo ma już własną osiedlową watahę kundli z którymi się bawi.
-
UWAGA! Film będzie Lilo uczy się nowej sztuczki. [url]https://www.youtube.com/watch?v=J5jlhN-ENsQ&feature=youtu.be[/url] Na filmie pięknie widać, jak bardzo ekscytacja tego psa jest problemem. Choć na spacerach sobie z nią radzimy, to na widok jedzenia wciąż się trzęsie, głuchnie i głupieje ;) . Na spacerze, w ostateczności muszę huknąć "WRÓÓÓÓĆ" i rozum na szczęście wraca za każdym razem.
-
Yuki, zdobycz nie zdobycz.... Dla mnie logiczne jest, że jak pies jest bez smyczy i kagańca to znaczy że opiekun jest tego psa pewny. Nie wyobrażam sobie puszczenia psa bez zabezpieczenia, jeśli dopuszczam możliwość że zaatakuje innego psa jeśli ten podejdzie.
-
Wczoraj z resztą też dała popis. Jak wyszłyśmy w nocy ( jak wiadomo do niedawna ciemności się bała, ostatnio już biega wesoła nie zważając na dźwięki ). Zaatakowało ją groźne, wielkie, agresywne i brzydkie pudełko po brzoskwiniach czy innych owocach :roll: . Chciało ją zjeść, więc uznała że trzeba je oszczekać. Podeszłam więc do pudełka, pokazałam, zawołałam ... dotkła nawet nosem, ale zaszeleściło... momentalnie czekała na mnie 10 metrów dalej ;D
-
To był jej ulubiony przysmak - szczurze żarcie! :P
-
[FONT=Lucida Grande, Trebuchet MS, Verdana, Helvetica, Arial, sans-serif][COLOR=#333333]Dziś mój 'pies o bardzo małym rozumku' przeszedł sam siebie [/COLOR][/FONT][IMG]http://szczury.org/images/smilies/rolleyes.gif[/IMG] [COLOR=#333333][FONT=Lucida Grande]Przyszedł do nas kolega... długie, ciemne włosy, czarna koszulka, na włosach okulary przeciwsłoneczne a do tego straszny jąkała ... no widocznie wg niej, taki typowy, zawodowy morderca małych piesków [/FONT][/COLOR][IMG]http://szczury.org/images/smilies/rolleyes.gif[/IMG] [COLOR=#666666][FONT=Verdana][/FONT][/COLOR][COLOR=#333333][FONT=Verdana][FONT=Lucida Grande]Zwarczała, zszczekała, przerażona nim była. Próbował ją przekupić, dałam smaczka, a jako że Lilo myśli żołądkiem, to nie było mowy o niepowodzeniu ... gdzie tam! Zbliżyła się niepewnie, powąchała i nie wzięła! [IMG]http://szczury.org/images/smilies/rolleyes.gif[/IMG][/FONT] [/FONT][/COLOR]
-
[SIZE=2]że Wam się chce....[/SIZE]
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Skoro kłapnięcie a nawet złapanie zębami, w sytuacji dużego stresu/szoku jest możliwe i dopuszczalne, to ja nie widzę różnicy czy złapał zębami za rękę czy za głowę. Odruch niekontrolowany ma to do siebie, że nie kontrolujemy przez chwile co robimy i pies nie miał możliwości zastanowić się czy lepiej walnąć głowę która jest bliżej, czy może rękę troszkę dalej ;) To tak teoretycznie przynajmniej ;) Swoją drogą zastanawia mnie kilkukrotnie użyte już określenie "pazurek". Zerwany pazur boli ... i to bardzo. Nie umniejszamy bólu patrząc na wielkość obrażenia i używając zdrobnień.
-
No tak, jakże to w Twoim stylu ;) O klatkach czytałam dużo i tak jak pisałam. Świetne narzędzie, chętnie nadużywane przez ludzi na szkodę psów w nich zamykanych.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with: