Jump to content
Dogomania

loozerka

Members
  • Posts

    4154
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by loozerka

  1. Cudowna malutka- a gdy goni kotka i wygina grzbiet jak on- to normalnie widac, ze aktorka pierwszej wody :D Kapitalne jest też zdjecia olewające "całyswiat" boski skórzak :loveu: reszta ferajny też fantastyczna- kociaki ulożone warstwowo, gryżacy partner do zabawy- sama slodycz :)
  2. Agnie, co masz zrobić pojutrze - zrób jutro!!! Zdrowiej, zdrowiej - jak najszybciej :) A Kiwasek szuka kochajacego domu- na cale życie
  3. Piękne dziewczyny..zeby udalo sie znalezc dla nich dobre domy...kurcze, ciezka sytuacja z nimi na razie...
  4. Dopytam sie, mam nadzieje ze złapię Asię na gg, bo w sumie innego kontaktu nie mamy...
  5. [url]http://www.rozklad.pkp.pl/bin/query.exe/p[/url] a tu jest link do rozkladu jazdy PKP internetowego
  6. wetem jest rybon36 choć ona ostatnio sie mniej udziela. Wiem, ze na gagarina robią zniżki, nnie wiem, czy dotyczą one konkretnych zabiegów, czy wynikaja z sytuacji osoby leczacej psa, ale my przy okazji sterylizacji jednej suni taką zniżke uzyskalismy. MOgę dopytac dziewczyny, ktora stale leczy tam psy.
  7. Agnieszka, zdrowiej czym predzej.....brakuje nam Twojego aktywnego pobytu :)
  8. tuxman..nie bardzo rozumiem do kogo te zarzuty o gimnazjalnoneostradowym zachwycie nad Filipem. My Filipa nie znamy, zachwycac to sie mozemy najwyżej Dorotą i jej siłą woli i nasze "zachwyty", czy jakby inaczje ich nie nazwał dotyczą tego własnie. Natomiast niejednokrotnie ja sama, ale nie tylko ja, ale i inni - wysuwaliśmy sugestie, ze moze należy dać Filipowi odejsc, a na pewno wielokrotnie pisaliśmy, ze jesli Dorota podejmie taką decyzję- to na pewno bedziemy ją w tym wspierac i nikt nie powie wobec tego złego slowa. Jak na razie to decyzja Dorothy, iż nie chce wykonać tego kroku i ja po części ją rozumiem. Ale nie zrzucaj na nas tego, iż jest to niejako naszą postawą wymuszone. MY nie jestesmy w Waszym domu, mozemy czytac wyłacznie relacje i wszelkie oceny opierac na tym, co Dorota pisze. Nikt z nas też nie ma takiej mocy, by za Dorotę podjąc te trudną decyzję o momencie, kiedy Filip miałby odejsc. Ja sama nie mam pojecia co bym zrobila widzac z jednej strony wolę zycia w psei, z drugiej kompletną niemoc do tego życia. I bardzo się cieszę, że nie ja muszę tu decydować. Natomiast wiem i pisalam to także wiele razy, ze każdą decyzję Doroty wespre. Deklarowali to zresztą wszyscy piszący na tym wątku.
  9. doddy, dlatego piszę na razie :) ...i mam na myśli to, ze o najblizsze rachunki nie ma sie co obawiac, natomiast nie wiem, jak bedzie potem, bo pewnie zalezy to, jak dlugo bedzie musiała być leczona i jak kosztowny okaze sie sam sposób leczenia. Ale ponad 5000 zł to na jakiś czas powinno wystarczyc, ja mam nadzieje, nie ukrywam, ze jednak dom dla niej sie znajdzie...chociaz- w przypadku Laki tez mozna bylo na to liczyc
  10. :oops: Haniu, wiesz.....mnie chyba poczucie humoru opuszcza, jesli pojawia sie temat jego lękliwosci...dlatego zbyt powaznie potraktowalam Twoje podejrzenie i sugestie, że mam psa odważnego ;) Chociaz muszę stwierdzic, ze chwilami jakby sie poprawia....najcześciej niestety na chwilę :D Ale i to dobre :) Niestety trwaly uraz zaistniał do grupy psów, z ktorych jeden agresywnie potraktował Gangstera. Wczoraj wieczorem byliśmy na spacerze, z oddali usłyszalam szczekanie tej trojeczki, a w zasadzie jednej najbardziej szczekliwej reprezentantki, ale nie zwrocilam na to szczegolnie uwagi i sobie szlam dalej- w ich kierunku. Po kilkunastu sekundach rozgladam sie, a Gangsa ani widu, ani slychu. Zaczelam nawolywac, rozglądać sie ( co było dość trudne, bo tam nie ma zadnej lampy a najblizsze oświetlenie w odleglosci kilkuset metrow ) i cóz sie okazalo? Mój lew zawrócil i zwiał w przeciwnym kierunku. Podszedl dopiero, gdy tamte skreciły i oddaliły sie... Wystarczył w sumie jeden atak jednego z psów- nowego w grupie, by zaczał sie bac calej grupy, z ktorą poprzednio super sie bawił.... na szczescie tu nie postępuje, jak w przypadku pozostałych lękow- tzn. nie atakuje, ale wycofuje sie
  11. Hania, to nie tak, on jest lekliwy, ale jesli czlowiek przekona go do siebie, to nie boi sie go. Ja juz wielokrotnie pisalam, ze z nim jest ten własnie problem, ze ludzi znajomych to on przy kazdym powitaniu zjesc potrafi- z radosci, wita ich wrecz euforycznie. Poczatkowo myslalam, ze tak sie zachowuje tylko wobec starych znajomych, ale od jakiegos czasu juz wiem, ze także nowych ludzi, ktorych pozna traktuje przyjaznie. Jednak ilu nowych ludzi by nie poznał- do osób nieznanych jego stosunek jest taki sam- lekliwy, i najcześciej wobec tego agresywny. Ujada na nich, obszczekuje, z zalozenia stara sie odgonic. Karolinę, u ktorej był, poznał 2 tygodnie wczesniej, pojechalam specjalnie do Olsztyna, bylysmy na okolo godzinnym spacerze, na ktorym przykupywala go parówkami i pileczka. W pierwszej chwili jednak ujadał na nią starsznie, nie dał sie zblizyc, tylko obszczekiwał odstraszająco. Mimo zapoznania, przy ponownej wizycie odniosł sie do niej z pewną nieufnoscią, ale bez takiej agresji. Jednak, gdy w czasie oddawania go, Karolina przypadkowo pogłaskała go koło ogona, tak sie na nią rzucił, ze obawiałam sie, ze nas pogoni dziewczyna. Zdała jednak egzamin na samym wstepie :). Z jej relacji wiem, ze jej wspollokatorke z pokoju dosc szybko zaakceptował, ale dwie pozostałe dziewczyny przez dwa dni obchodził szerokim lukiem, mimo, ze probowały go na wszelkie sposoby przekabacic.
  12. Hania, najgorsze, ze moj uraz z kondycja niewiele miał wspolnego..po prostu wyjezdzlam wyciuagiem krzesełkowym, zagadalam sie ze znajomymi, na wyjściu nagle mi jakiś facet z dzieckiem wyrosł i musialam kombinowac przy wysiadaniu, narty mi sie zaplatały, jedna sie nie wypieła no i niestety górna czesc nogi poszla za mna, dolna za nartą i kolano nie mialo innego wyjscia, jak sie skrecic ;) A widoki niestety ubiegłoroczne. tam jest slicznie, jednak zdecydowanie potrzebny jest snieg, albo wiosenno-letnia zielen, teraz bylo brudne coś i nadgniła trawa i łyse drzewa... A Gangster na takim pobycie byl pierwszy raz. Owszem bywalo, ze ja wyjezdzalam, ale zostawał w domu z moją córką, ostatnio wyjechałyśmy razem na 2 dni na pogrzeb, ale był wtedy u kolezanki, ktorą zna, a ktora mieszka kilkaset metrów ode mnie i w domu bywał, ale tak na dlugo, w innym miescie, zupelnie z nieznajomą osobą po raz pierwszy. On ejst u mnie od maja i terazniejsze wakacje tak organizaowalam, by moc z psem jechac...
  13. Sluchajcie, ja tam nie wiem, ale to jest z ostatniego rozliczenia. Mamba- jesli to ta Mamba z cytatu, ma dość duzo pieniędzy i na razie chyba nie musisz doddy sie o sfinansowanie pobytu jej w lecznicy martwic :))) [quote name='GreenEvil']Raport z dnia 26-02-2007 [B]Zarezerwowano: [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=40917"]Ligota Malinka[/URL] - 980,50 Ligota Ligol - 205,00 PTB Benio - 3557,01 Ligota - Mamba - 5410,34 Ligota - Togo - 2648,82 [/QUOTE] Szkoda mi malenkiej, ze musiala wrócic na SGGW...tak ładnie pasowała do Twojej kanapy i Twojego stadka, doddy:)
  14. Dorasta, ale i w tych gestach trudno jej bylo pewqnie doszukac sie czegos przyjaznego, dla psa to pewnie na atak wygladalo, to sie dziewczyna bronila...
  15. ja zagladam i sledzę ich losy cały czas :))) Cieszą mnie ogromnie dobre wiesci od Laki-Niki. Szkoda tylko, ze nie odzywa sie zaden potencjalny domek :(
  16. A mnie naszły nocne przemyślenia_ Ulv, zanim zaczniesz wypruwac dusze i myślec, co lepsze dla Aksy i czy jestes w stanie sie z nią rozstac, dowiedz sie, czy ten dom do konca zdaje sobie sprawe z tego, jakim psem jest Aksa i co oznacza jej niepelnosprawnosc. Bo po pierwsze, ludszie mogą uwazac, ze skoro na wozku, to pies jest spokojniutki, nie wymaga spacerów, jakiejs specjalnej aktywnosci, ze to taki psiak dla ludzi raczej statecznych, nie lubiących zbyt wiele ruchu. A tymczasem Aksa wymaga wiecej ruchu, zajec niz niejeden całkowicie zdrowy pies. No i po drugie, czy ci ludzie zdaja sobie sprawe, ze niepełnosprawnosc Aksy to nie tylko kwestia poruszania sie na wózku, ale także koniecznosc pomocy jej przy zalatwianiu potrzeb fizjologicznych i to dosłowna koniecznosc, nie tylko wysadzenie jej, ale i odsikiwanie- nie wiem, jak jest z kupą. Jesli dom nie miał do czynienia z psem z urazem kregosłupa, moze po prostu w ogole nie miec o tym pojecia i to moze być bariera nie do przejścia dla nich psychicznie . Powodzenia i trzymam kciuki za jak najlepszą decyzję :)
  17. ulv- ale to chyba nie chodzi tylko o zwolnienie miejsca u Ciebie. Przy stanie zdrowia Aksy- dom z przestrzenia zyciowa, dodatkowo z ogródkiem, z włascicielami, ktorzy w kazdej chwili bedą mogli zafundowac naszej malej, ale jednak niepełnosprawnej lobuzicy kazde leczenie, to jednak szansa. Myśle, ze jednak i w dziedzinie weterynarii w Niemczech i diagnostyka i leczenie jest dalej posuniete niz u nas. U nas pewne rzeczy sa dostepne w wybranych klinikach tylko, tam takich klinik jest pewnie wiecej... Wiem, ze latwo moiwc, ze to pewnie dla dobra Kraksy, zeby bylo jej latwiej w zyciu....sama nie wiem, jak mogłabym sie rozstac z moim psiakiem...tyle. ze ja nigdy tego nie rozwazalam, on juz po drugim dniu przestał być tymczasem, a stał sie psiakiem na stałe...
  18. Patch, o ile pamietam z watku transportowego, jezdzi pociagiem, a przepisy PKP pozwalają na przewozenie 1 psa przez 1 dorosła osobę.
  19. Jak tak patrze na Czoko i przypomnę sobie pierwsze opowiesci o niej i jej leku przed psami, atakami na nie, to soie myśle, ze to inna bajka. Teraz slicznotka ma grono kumpelek, grono kolegów i nawet juz wpatrzonego w nią adoratora - cudownie !!:)
  20. Kapitalne zdjecia..:) A co to za psiak? Jakiegoś dogomaniaka? I to jakas rasa?
  21. ja w kwestii finansów- wprawdzie sama nic nie wpłacałam, więc moze nie powinnam zabierac glosu, ale mysle, ze moja idea jest dobra, wiec napisze. Są stale deklaracje udziału w pokryciu kosztów hotelu i tresera. Tymczasem najpilniejszym wydatkiem jest teraz kastracja i transport. Czy nie warto byloby pokryc te najpilniejsze wydatki z tych zadeklarowanych kwot, a potem przez te 2,3 miesiace dozbieracte brakujące 200-400 złotych. Wydaje mi sie to realne, Aga juz wystawila bazarki, ja licytuje na jednym z nich i na pewno, niezaleznie od tego, czy nie zostane przelicytowana, nie wpłacę za ksiażke 15 złotych. Takie rozwiazanie umożliwiłoby jak najszybsze rozpoczecie resocjalizacji Borna, co jest szalenie wazne. Ja wprawdzie nie jestem w stanie zadeklarowac wplat pozabazarkowych, bo uczestnicze w utrzymaniu saby, ktora wymaga dosc kosztownego leczenia, ale wydaje mi sie, ze dozbieranie tej brakującej kwoty w perspektywie 2-3 miesiacy jest jak najbardziej realne :)
  22. Agnieszko, wiemy, wiemy, ja tam juz nawet zaniechalam sugestii ;) Ja to nalezę do tych łamiących sie, wiec zwyczajnie tymczasem być nie mogę, juz jeden nieplanowy dzieciak jest, kolejne kompletnie by rozsypały moje zycie....;), nie do pogodzenia są :)
  23. wiecie, z tego, co czytalam, to na to sygnalizowanie potrzeb fizjologicznych sa dwei szkoły- jedna taka, ze pies sie tego uczy sam i potrafi pokazac, ze che sie załatwic, druga natomiast taka, ze psa w ogole nie ma potrzeby uczyc sygnalizacji,. po prostu trzeba obrac od razu staly rytm dnia ( oczywiscie po okresie szczeniaczkowego czesteo sikania ) trzymac sie go, a pies dostosuje swoją fizjologie do tych stałych pór wychodzenia. W zasadzie te teorie to takie troche niespojne, ale włąsnie z takimi sie zetknęłam, a nigdy nie czytalam, jka mozna byloby nauczyc psa sygnalizowania. U mnie wyglada to tak, ze mamy stałe pory- oczywiscie z pewnymi wachnięciami, ale jesli cos sie przydarzy, ze nie mogę sie ich trzymac- to gangster wytrzymuje. Jesli jestesmy poza domem- to chyba spi, jesli jestesmy w domu, to po pewnym czasie zaczyna sie krecic, wiercic, popiskiwać. Wiec niby sygnalizuje, ale nie zawsze, bo jak zdarzy sie nietypowa sytuacja typu biegunka, albo ponadplanowe załatwianie sie np z powodu przezarcia, to wtedy niestety załatwia sie w domu, w ogole nie alarmując o koniecznosci wyjscia. W ogole nie ma w tym takiego jednorodnego postepowania. Z tego, co czytam, to ogromna ilosc psów w ogole nie sygnalizuje potrzeby wyjścia..tylko czeka na stale godziny, na znak wlascicieli. Gadam jak potluczona, ale moj umysł nie przystosowal sie jeszcze do normalnego rytmu :D
  24. Urlop świetny był, ale narciarsko nie czuję sie do konca spełniona, niestety warunki byly kiepskie, choć dojeżdzając spodziewaliśmy sie gorszych- jeszcze 20-30 km przed Wierchomlą widac bylo tylko łyse stoki i trawę, nie chodzily wyciagi- kicha. Na szczescie na miejscu troche sniegu bylo, a że tam polnocne stoku, to i nasniezanie troche pomogło. Jednak, w czasei naszego pobytu temp. byly dodatnie glownie, padalo nawet troche deszczu, wiec warunki raczej dla bardzo zdeterminowanych- a my po 600 km jazdy do takich nalezelismy. Jednak z warunkami w poprzednim roku nie bylo porównania. Zainteresowanych informuję, ze mialam bliskie postkanie 3 stopnia z panami Goprowcami, nie takie jednak atrakcyjne, jak w zeszłym roku, bo nie wozili mnie na niczym :p, jednak musialam z ich siedziby odebrac syna znajomych, ktory sobie pierwszego dnia pobytu złamał rękę na snowboardzie. Strasznie mi bylo zal chlopaka..... Gangster pobyt w SPA zniosł rewelacyjnie, nawet nie witał mnie tak euforycznie, jak mogłam sie spodziewac....troche nam przeszkodzili wrogowie, ktorzy sie akurat pod klatką pojawili- jacyś ludzie, samochód ktory akurat odjeżdzał.... A tak serio, to wydaje mi sie, ze dopiero w samochodzie, gdy jechalismy do domu, moj chlopak tak na dobre zorientował sie w czym rzecz. siedział mi na kolanach, bez przerwy sie oglądał na mnie i polizywał mnie w twarz- czego normalnie nigdy nie robi. W ogole raczej taki malo lizący jest, a teraz zostałam wylizana za wszystkie czasy. NO i w domu, nie odst ępował mnie juz na krok, cały czas mu ogon chodził, lasił sie jak kotek, łaził miedzy nogami, osemki krecił , ocierał sie. Niesteety na spacerach na razie nie sprostam Karolinie ( opiekunce tymczasowej ) , bo wrocilam z gor lekko kulejąca, skrecilam sobie leko kolano i mnie boli, na szybkie marsze, nie wspominając o biegach na razie sie komletnie nie nadaje :) a to kilka fotek ubieglorocznych z Wierchomli, jak tylko odzyskam kabelek od aparatu wkleje tegoroczne, dla porównania warunkow. [B][COLOR="DarkOliveGreen"]To widok z domku, w ktorych mieszkalismy[/COLOR][/B] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images21.fotosik.pl/29/644eb00d65259188.jpg[/IMG][/URL] [B][COLOR="DarkOliveGreen"]tu widok, na koncową cześc głownego stoku- tym razem były tam łachy piasku, a reszta byla oblodzona[/COLOR][/B] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images21.fotosik.pl/29/13048ab925603bec.jpg[/IMG][/URL] [B][COLOR="DarkOliveGreen"]troche sniegu, dla tych spragnionych tego widoku na drodze od stacji wierchomla do hotelu należacego do tego kompleksu[/COLOR][/B] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images21.fotosik.pl/29/8a15cb0d33135a88.jpg[/IMG][/URL] [B][COLOR="DarkOliveGreen"]nieco romantycznego zachodu slonca[/COLOR][/B] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images21.fotosik.pl/29/d4d0a973868dc24c.jpg[/IMG][/URL]
  25. wkurzylam sie, bo konczylam juz prawie duża wiadomosc, gdy mnie zrestartowalo....nie czuje sie na silach, by pisac ponownie teraz
×
×
  • Create New...