-
Posts
4154 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by loozerka
-
nie ma liście małego schroniska w Szczytnie - warmińsko - mazurskie. 12-100 Szczytno ul. Łomżyńska, pozostałe dane postaram się ustalić. Co dziwne, własciwie nigdzie w necie nie znalazłam o nim danych, mimo, że jest finansowane ( chyba ) przez miasto
-
a olej z winogron to w jakich ilościach powinno się podawac? ja polewam nim royala i w sumie tak nie obliczam tego "aptekarsko" bo widzę, że Gangster to chętniej wcina z tym olejem, ale nie chcialabym przesadzić.
-
a gdzie ten Krzywusek teraz jest? Rozbrajają mnie wszystkie te psy, ale zawsze wydawało mi się, ze szczeniaczkowi łatwiej znaleźć dom.... A rycerzyk nasz juz tyle czasu czeka.. :(
-
eeee tam, feee.. :D normalny psi pies ;). Moj 6- miesięczniak jak nie znajdzie jakiegoś smrodku do wytarzania na spacerze, to wraca do domu niepocieszony.
-
Ja również chętnie "pośledzę" Fuksia, choć teraz dość trudno sie cieszyć. Napiszcie też, jak tam zdrówko Fuksia.
-
Figa W Afrykańskim Klimacie - JUZ SZCZESLIWA W SWOIM DOMKU!!!
loozerka replied to Lulka's topic in Już w nowym domu
echh, faktycznie wszystkie psiaki dzisiaj zaniedbane, a ta maleńka nie może ani dnia zwlekać z szukaniem domku. -
Mały łapciuszku, hop, zabierać zabawki innym dzieciom :)
-
Chora bernardynka, CHŁONIAK- odeszła nagle [']['][']
loozerka replied to ulvhedinn's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
nie dałoby sie załatwić z adminami, żeby tu było z 30 pierwszych stron? tyle jest pilnych i ważnych spraw, a ta czołowa strona tylko jedna, echh :( Trzeba pomoc ulv, ma u siebie kilka potrzebujących i kosztochłonnych zwierzaków :) -
Ulv- glowa do góry, zero paniki!! Po prostu nie ma chwilowo ochoty wykonywac cyrkowych sztuczek nad tym białym porcelanowym naczyniem ;). Będzie dobrze, zobaczysz. A dla Aksy- domek, domek, domek, z małym choćby ogródkiem ( ale jak będzie hektar, to na pewno się nie obrazi! ;) ) A co jogurtów, moj łaptuś je uwielbia- naturalne, owocowe, jakie tylko wymyślisz. Mają coś wspólnego :)
-
Figa W Afrykańskim Klimacie - JUZ SZCZESLIWA W SWOIM DOMKU!!!
loozerka replied to Lulka's topic in Już w nowym domu
jest śliczna i taka biedniutka, jak sobie da radę wśród tych wielkich wyżeraczy? Może ktoś zechce małą suczkę :)?? -
Właśnie o to samo miałam zapytać :) Mowiąc szczerze też troszkę nie podobało mi się, gdy oktawia - przy ogromnym szacunku dla jej zaangażowania na rzecz VIKI- tak ostro odpowiadała na apel o oszczędność, nie tłumacząc w pierwszym poście, jak to jest finansowane. Ale potem oktawia napisała wyrażnie, że szampon jest jej, a fryzjerka ostrzyże sunię za DARMO- nadmieniam, że napisała to przed Twoim chyba juz poprzednim postem, Miniaga. Akucha juz dawno to zdażyła przeczytać, ja też, jak i inni, a Ty cały czas się czepiasz tego nieszczęsnego szamponu i strzyżenia. Nie bardzo wiem czemu? Czy niedokładnie czytasz, czy też tak trudno czasem powiedziec - sorry, myliłam się. Sprawę sterylizacji zostawiam na boku, bo to zupełnie inna rzecz, a ja się kompletnie na tym nie znam. A w ogole, pomijając te spiecia, które gdzieniegdzie się pojawiają, to fajnie u Was dogomaniacy na tym forum :) i Naprawdę to super widzieć tyle ciepła i altruizmu :) dla zwierzaczków, tych najbardziej pokrzywdzonych przez los i niestety ludzi.
-
Naprawdę ślicznie Viki wygląda, mordka nie do poznania. A jak teraz z jej doopką, gdy sierść odrosła? Lepiej to wygląda? Bo to, poza okiem, chyba robiło najbardziej przerażające wrażenie. Mam nadzieję, ze psiakowi trafi się dom stały równie zwariowany na jej punkcie, jak domek tymczasowy - oktawia :* . Trzymam kciuki za młodą - teraz spojrzenie ma prawie szczenięce :)
-
Może niektóre ciotki rzadziej się odzywają- mają strasznie dużo pracy przy ratowaniu innych nieszczęśc, ale nowe przybywają. Tak, jak czytam ten wątek, to sobie myśle, że los obdarzył Fuksa ilościa szczęścia przeznaczoną na 10 innych stworzeń. Uratowany mimo, że nie miał to być on, przygarnięty przez Was, Elu i Krzysiu, ktorzy juz duzo wcześniej widzieliście wiele psów, ale w sumie to mieliście zamiar czekać- no i ta masa zyczliwych i kochających ludzi- dogomaniaczek i ich Panów ( Krzysoiu Camary- warto było, co- nawet za cenę tego śmierdzącego samochodu ;) ), weterynarza rzeczywiście kochającego psy, wolontariuszek w klinice, no wreszcie Wy, kochający go, że juz bardziej nie można, a także - co też super wazne z uwagi na jego stan- mogący mu zapewnic najlepsze leczenie, karmienie, jakie mogł sobie wymarzyć. Powodzenia i radości z każdego dnia :)
-
echh :(, to ja chyba jestem jakaś inna. Nie wariuję na punkcie zwierząt, nie jestem gotowa, jak większość z Was, poświecić dużej części zycia, podporządkowywać go ratowaniu czworonogów w potrzebie, jednak, gdy mam zwierzaka w domu gotowa jestem dla niego wiele, naprawdę wiele. A juz nie wyobrażam sobie, by świadomie zrzec się, ot tak "bo nie chcę" psa, czy kota, które były moje. Bardzo się przywiązuje i kradną moje serce te moje zwierzaki, gdy juz są :)
-
:) Przeczytalam prawie cały watek o Kaji, a własciwie dwa wątki i to, co chcialabym napisać dotyczy przede wszystkim wyprowadzania jej bez smyczy na terenie osiedla. Marmar, nie chce byś odebrala to jako wtrącanie się, ja po prostu bardzo tę suczkę polubilam i nie chcialabym, by stala jej się krzywda. Sama mam circa about 6-miesiecznego psiaka, trafil do mnie zabiedzony, potulny, nie odstępował na krok, ale gdy tylko poczuł sie pewnie i podrósł i ujawnił sie jego charakter, to zaczęłam miec z nim problemy - strasznie goni samochody i rowery. Poszukiwałam w związku z tym pomocy w ksiązkach i u behawiorystów, więc mam trochę pojęcia o tym, co z psiakami się dzieje. Musze powiedzieć, że wszyscy i to bezwzględnie zalecali trzymanie psa na smyczy w miescie - w obrębie ulic, osiedli i powtarzali jedno, ze to pies i nawet najbardziej wyuczonemu może coś strzelić do głowy i wtedy o tragedię bardzo łatwo. Moj pies z dnia na dzien z poslusznego psiaka chodzącego przy nodze zmienił się w torpedę gotową wyskoczyć na najbardziej ruchliwą ulicę, by gonić samochód. Na szczęście ten pierwszy samochód, z a którym pogonił jechal uliczką osiedlową i zatrzymał sie przed maluchem. A Kaja, z tego co wyczytalam, ma zaburzony proces socjalizacji z ludzmi, dla niej zawsze ważniejsze będzie to, co się dzieje wokół- inny pies, ptak, kot itp. Tym bardziej, że jak piszesz, jest coraz bardziej żywa, odkrywa nieznany jej świat, chce się bawić. Juz teraz sama decyduje co ma robić- nie patrząc na Was biegnie sama do domu, bo zna drogę. Za chwilę przyjdzie faza ucieczek. Przy jej nadmiernej socjalizacji z psami nie można wykluczyć, że ucieknie i nie wróci, bo trafi na jakąs sforę bezdomnych psów. Albo co gorsza, coś ją odciągnie od domu i wpadnie w panikę na jakiejś ruchliwej ulicy. Przed chwilą w dziale TM czytalam wątek o 7-miesiecznej suczce, która wpadla pod samochód- wracala z włascicielką i drugim psem ze spaceru, w miejscu, gdzie psy miały być brane na smycz starszy pobiegł za kotem, sunia za nim, on przebiegł ulicę przed samochodem, ona nie zdązyła :( .Prawda jest taka, ze nie trzeba ruchliwej ulicy do tego, by potracic zwierzaka, wystarczy jeden samochód. Ja też niedawno jeszcze 3-4 tygodnie temu swojego prawie nie bralam na smycz- bo tak slicznie sluchał itp. Zawsze bylam zdania, że pies musi miec wolność. Jednak przekonałam się, że psy sa po prostu rózne, a juz na pewno nie możesz wiedzieć jak zachowa się szczeniak, tym bardziej z takim życiem jak Kaja - większość czasu wyłącznie wśród psów, a potem sama w nieprzyjaznym i kompletnie nieznanym sobie świecie. Pozdrawiam i trzymam kciuki za małą, by znalazła wspaniały dom. No i za kotkę także. A może warto poszukać tam, gdzie została znaleziona? Jesli była taka odchowana, wypieszczona, może własciciel nadal jej szuka? Ja swojego Kocisa, kiedyś, gdy nie wrócił po nocnej wędrówce, szukałam ponad miesiąc licząc, że się znajdzie, a przyjełabym go i po roku, gdyby tylko ktoś mi wskazał, gdzie się znajduje.
-
ulv-własnie przeczytałam oba wątki o Twoich psach- Aksie i Mili i jedyne, co mogę powiedzieć, to, że brak mi słow. Jesteś cudowną osobą i gdy czytam o kimś takim, to moje wszystkie problemy wydają mi sie maleńkie i wydumane. Nie jestem w stanie pomoc fizycznie w opiece, ani przyjąc Aksy do siebie, ale po 25.08 wyśle jakies w miarę konkretne wsparcie finansowe. Na pewno się przyda i jestem pewna, ze nie zmarnuje się w Twoich rekach ani grosik. Wydasz albo na obecne, albo na przyszle psy,którymi się zaopiekujesz. Trzymam za Ciebie kciuki, abyś nadal miala tyle optymizmu, gdy zastajesz w domu kolejne wpadki Aksy :) A jak tam Twoje zdrowie? Pisałas jakiś czas temu o szpitalu w czasie wakacji- na razie tam nie trafiłas, więc może jest lepiej? Podziwiam Cie, ze przy depresji znajdujesz tyle woli i siły, by tak wiele dla psiakow robić. No i co tam z zebrami? Nie połamalaś ich czasem? No i do wszystkich, którzy lubią psy, spójrzcie na AKSĘ, bywają oczywiście psy mniej kłopotliwe, bardziej rasowe itp, itd, ale tyle radości i zycia, ile ma w sobie ten psiak, ma niewiele zwierząt. Gdyby nie wózek, powiedziałabym, ze świetnie się nadaje do agility. Buziaki ogromne :))
-
wyskakujemy wyżej - Hapek potrzebuje domku