-
Posts
4154 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by loozerka
-
Figa W Afrykańskim Klimacie - JUZ SZCZESLIWA W SWOIM DOMKU!!!
loozerka replied to Lulka's topic in Już w nowym domu
No nie, pech faktycznie. Ale jednego nie rozumiem, jesli Angie deklaruje leczenie u siebie, to czemu nie można jej wydac- przewieżć? Może sponsor nie byłby potrzebny, moze pieniędzy tymczasem wystarczy, a potem się pomyśli. Tak w polowie leczenia nie zostawimy hienki przeciez bez pieniędzy... Ona naprawdę potrzebuje solidnej opieki, taka wybiedzona, teraz jeszcze chora :( -
[quote name='zaba14'] :loveu: Mosii jestes wielka :loveu: :loveu: :loveu: :loveu:[/quote] - prawda? Dopiero trafiłam na ten wątek, ale byłam juz wcześniej u Dziadka i Dragona [*], czytam o 7 psach i normalnie powala mnie ten altruizm. Od czasu, gdy tu trafiłam, rośnie grono moich osobistych bohaterów :) Jak juz wyjdę ze początkoworocznoszkolnych, jesiennych zakupów, i sie podliczę z finansami, postaram się może jeszcze jakiś pieniadz podesłać. Nie obiecuje, bo wakacje za mna, to co wyzej przede mna. Natomiast w październiku na początku coś wygospodaruję- choć mowiąc szczerze, mam nadzieję, ze wtedy, to juz tylko Dziadek zostanie- a moze i on nie. Bo przecież szukamy :multi: DOMU- STAŁEGO, KOCHAJĄCEGO !!
-
Chora bernardynka, CHŁONIAK- odeszła nagle [']['][']
loozerka replied to ulvhedinn's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='Seaside']J Ulvhedinn jesteś ogromnie dzielnym dziewczęciem :lol: Masz taką ferajnę w domku, że nie jeden osiwiałby :) Prawda? Ja od pierwszego dnia pobytu na forum kibicuję Ulv i podziwiam za niezłomność. Czytając niektore opisy kr[SIZE="1"]aks byłam święcie przekonana, ze sama nie tylko osiwiałabym, ale zwariowała nieustannie zastając niektóre niespodzianki. No cóz, samarytanka ze mnie jak z koziej d.. trąba :D. No i juz miałam zapytac kilka razy..jak tam udało Ci się ze studiami, Ulv? -
moj pies uwielbia tarzac się w padlinie, biega po łąkach, często po gliniastym, piaszczystym podłożu, po lesie. Ma 3 zaprzyjaznione psy, z ktorymi uwielbia się tarzać - najczesciej po trawie, ale często "wytarzaja" się na scieżke. Zbliza się jesien. Aby utrzymać go w tych warunkach we względnej czystości, tak by nie ubrudzil mi wszystkich dywanów- musialabym go myć codziennie. Nie wyobrazam sobie tego, a i chyba nie byłoby najzdrowsze. Dlatego mycie bez uzycia wody, bądź kąpiel bez uzycia detergentów- tak skuteczne, jak tu niektorzy opisują- moim zdaniem warte jest tego, by w nie zainwestować. Ręcznikiem "na sucho" to ja mogę najwyżej łapy obetrzeć z największego błota i piachu.
-
to prawda, warto :) netti- buteleczka osiągnęła juz całkiem niezła cenę, a niezależnie od tego, myśle, że każdy grosz się liczy- po 1) przysłowiowy grosz do grosza, a po 2) to, co mosii dostanie od nas, będzie mogła zaoszczędzić z własnych- pewnie na potem, jak znam życie. Mosii- myśle, że kazdy wie, że u weta pedicuire Dziadkowi nie robisz :). Ale moze z tymi rachunkami to niezły pomysł, by uzmysłowic, jakie koszty się ponosi. Jednak wizyta kontrolna, czy szczepienia to trochę inny, dużo niższy koszt, niz w przypadku chorego na wszystko Dziadzia. przepraszam za nieedytowanie- zapomniałam, że juz coś tu napisalam przed chwilą :D
-
Ja generalnie jestem przeciwnikiem kar "fizycznych". Tym bardziej, że rzadko to jest kara, a najczęściej własnie rozładowanie złości, co psy czują chyba. W każdym razie, po reakcjach dwoch mojego psiaka doszłam do wniosku że jesli to jest lekki klaps, wymierzony w chwili "brojenia", nie taki, by sprawić ból, a raczej szturchnąc, zdyscyplinować-to chyba trochę działa. Ale takie wymierzone w złości bicie- powoduje, że pies się tylko i jedynie może zacząc- zależnie od charakteru- bać, bronić itp. Ja w każdym razie unikam z całych sił obu form, na razie mi się udaje, mimo wytaplania sie w kupie, czy zdechłej wronie dzien po kąpieli, zżarcia dywanika, narobienia na srodku mojego cudownego wełnianego dywanu, pożarcia butów ( hmm- 1 bezpowrotnie, dwóch nadżarcia ) itp, itd. Jakoś wszystko mineło, wyrasta z tego i bicie nie było potrzebne. ( no moze za wyjątkiem taplania się w smrodkach- to juz u chyba zostanie :D ). Ale w końcu - to nie jakieś zaskakujace zachowania, gdy bierze się psa, to chyba ma się świadomosć, że nie bedzie siedział na tapczaniku i ładnie wygladał nie jedząc, nie wydalając, nie ruszając się, no nie? Kasia124 - ja prawie się rozryczałam, jak zobaczyłam przerazenie w jego oczach. A był przerażony, choć fizycznie to go raczej mocno nie bolało. Gdy to zobaczyłam- mimo tego, że nadal byłam cała spocona makijaz mialam na poł twarzy, włosy do mycia, spodnie brudne, spozniona do pracy- cała złość mi przeszła.
-
no ja własnie otrzymałam paczkę lamb&rice puppy- psiak paczką był bardzo zainteresowany, jak odciełam rożek bardzo chciał się dostać do srodka- niestety, po daniu mu kulki- wymemłał ją i tyle. Nałożenie do miski na wieczór- tez nie dało efektów :(. Mam troche wrażenie, że po royalu nie pasują mu troche wielkości kulek. Może po przegłodzeniu będzie bardziej zainteresowany jedzeniem. Trochę to drogi wydatek, by poszedł w kąt.
-
Gangster dostał dwa razy- pierwszego się do tej pory wstydzę, obiecałam sobie wtedy, ze pod żadnym warunkiem i nigdy wiecej. Miał ze 3,5- 4 miesiące, musialam jeszcze z nim bardzo często wychodzić no i bezposrednio przed pracą, w pełnym makijażu, butach na obcasach itp wyszlam przed klatke. Na nieszczeście spotkałam sąsiadkę a psiak wykorzystując moją nieuwagę znalazł sobie zdechła rybę. Tak ok. 30 minut w stroju jak wyzej i 30 st. C probowałam go dopaść. Nie wspomnę jak się czulam i wygladalam. W koncu zapedzilam go w kozi rog i dopadlam. Wsciekła do granic możliwości powstrzymalam się jednak i tylko wrzucilam go do klatki schodowej, zamykając drzwi, a sama w tym czasie poszlam wyrzucic zdechla, smierdzaca sprawczynię awantury. Wróciłam i...hmm, okazało się, że wraz z psem wrzucilam za drzwi klucze od domu. Kolejne 10 minut pod klatką, nabuzowana byłam jak diabli, ten młody skomlał, bo nie mogł się do mnie dostać, co mnie wkurzało jeszcze mocniej. Gdy w koncu nadszedł sąsiad wybawiciel, psiak, ktory ze szczescia, że wreszcie weszlam do niego, prawie się posikał i az się turlał, dostał ode mnie 3 klapy. Był tak przerażony, że pobiegł pedem na 3 pietro, a po wejsciu do domu, chyba z 10 minut uciekał przede mną. Normalnie nie mogłam dojść do siebie przez pol dnia, tak mi było przykro, ze się na biedaku wyładowałam i to w tym własnie momencie. Drugi raz jednak nastąpił po 2 miesiącach- ale był jak najbardziej zasłużony klap, co zresztą widac było po reakcji Gangsa- ja mu klapsa, a on przylazł się łasić. A dostal, bo mimo wielokrotnie powtarzanego nie skacz, nie wolno, ktore zwykle dziala za 1-2 razem, skakał na mojego 2,5 letniego siostrzenca i probował go podgryzać w buzię- co wiecej, najpierw patrzył, czy nikt nie patrzy- rozbójnik ;). Heh- to faktycznie oczyszczajaco działa :P, jak spowiedź.
-
To pierwsza sesja zdjeciowa Gangstera- 4 dni po tym, gdy do mnie trafił, miał wtedy niespełna 3 miesiace- dokładnej daty urodzin nie znam do tej pory. tu z pierwszą zabawką: [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img263.imageshack.us/img263/3875/gangsterpierwszazabawkari2.jpg[/IMG][/URL] a taka z niego była kruszynka [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img263.imageshack.us/img263/3825/gangsterkruszynacu9.jpg[/IMG][/URL] a tu od początku zdradzał fascynację wszelkimi zapachami: [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img263.imageshack.us/img263/6439/gangsterobwchiwaczjo5.jpg[/IMG][/URL] to spojrzenie, ktore mnie rozbraja, zostało mu do dzis: [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img263.imageshack.us/img263/8616/gangsterjegoboskieoczymu1.jpg[/IMG][/URL] a to moje dwie pociechy- tej starszej zawdzięczam młodszą- wybłagała u mnie tymczasówkę na 1 dzien- po 12 godzinach wiadomo było, że Gangster zostanie :). [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img263.imageshack.us/img263/2883/gangstermojedwiepociechyjt1.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img263.imageshack.us/img263/6457/gangsterpatrzsobiewoczyhc8.jpg[/IMG][/URL] [B]Puchu[/B]- sliczna ta Twoja[B] Aria,[/B] zastanawiam się jedynie, czy ona taka szybka, ze przed tym obiektywem umyka i na tak wielu zdjęciach tylko smugę widac ;)??
-
też się cieszę ogromnie, ze Dziadzio znalazł swój tymczasowy ;) domek i od razu się w nim zaaklimatyzował. A co wspierania finansowego to juz w tym miesiącu raczej nie wchodzi w grę, bo juz zapas oddałam, ale w przyszłości będę nadal pamietać o psiaku. Jakoś wolę wspierać konkretne psy u dobrych opiekunów, bo wtedy te pieniądze nie toną w lawinie potrzeb. Ale dobrze dla tej lawiny ;), ze są tacy, ktorzy inaczej to postrzegaja.
-
ee tam, wielopłaszczyznowe zagadnienie? Weterynarz, do którego dzisiaj trafiłam, zapytał, jaki pies ( 6 miesięcy ) ma popęd. Chyba się zawahałam, bo zapytał jedynie, czy onanizuje sie na rzeczach, ludziach. Jak potwierdziłam, że zdarza mu się gwałcic maskotki- to zalecił, bezwzględnie- jak to robi- ZWINIĘTĄ GAZETĄ uderzyć- krzywdy nie zrobi, a pokaze psu, że ma się tak nie zachowywać. Jakos dziwnie na mnie patrzył, jak mu powiedziałam, że nie wchodzi w grę oduczanie czegokolwiek metodą bicia. Ale wniosek jeden- nie ma żadnych podtekstów- czysty seks ;), no i trzeba zboczeńcowi wybić z glowy ;)
-
ecch :( odkopałam, bo mam dokładnie ten sam problem. Tyle, ze moja głupota biega za samochodami i rowerami, do biegaczy tylko podbiega, 2-3 szczeknie i zostawia. Za żwierzakami nie goni, nawet za kotami. Ale pojazdy to tragedia. Jest dokładnie to, co opisaliście- momentalnie głuchnie na wszystko, działa jak w amoku, mogłby biegać od jednego do drugiego samochodu. Miałam okazję zoabczyć to tylko raz- gdy wyskoczył mi z przedsionka u weta przez uchylone drzwi wprost na ulicę. Na szczęście wtedy nic się nie stało. Zaczeło się, jak miał jakies 5 mies, teraz ma ok 6,5. OD 3 tygodni intensywnie pracujemy. Metoda, jak podana wyżej - tzn, za każdym razem, gdy juz widzi samochód, czy rower- wołam i gdy przyjdzie- dostaje smakołyk. NIe reaguje, gdy nas mija- smakołyk. No i ciagłe skupianie uwagi na mnie, tak bym ja wydawała się atrakcyjniejsza niż to, co można obszczekać - tzn- zabawa z pogonia za sznurkiem, troche biegu, troche jakichś hopek przez przeszkody. To działa, ale niestety za wolno się utrwala spokoj jako pożądane zachowanie :(,więc na razie działa tylko, gdy zwracam na siebie jego uwage. To za mało- dzisiaj wpadł mi pod samochód :(. Na szczeście skonczyło się na jego bolu i moim ogromnym przerazeniu. Spuściłam go na łące, gdzie NIE MA samochodów. Padało okropnie, wiec miałam kaptur i zalewało mi oczy. No i niestety- on pierwszy zauwazył samochód, ktory wjechał tam chyba, zeby zawrócić z takiej ślepej uliczki. Od 3 miesiecy tam chodzę i nie widziałam tam jeszcze samochodu. Wkurzona byłam na siebie, ale i na kierowce. Jechał chyba z 5 km na godzinę, mogł się zatrzymać w miejscu, ale nie- widząc biegnącego na jego przednie koło psiaka jechał do przodu- no i potracił. Skowyt straszny był :(. Muszę go jakos oduczyć tego biegania i pomimo, że do tej pory byłam zdeklarowanym przeciwnikiem takich rozwiązan, jak elektryczna smycz, to zaczynam się zastanawiać. Myśle, ze to ma działać troche na zasadzie, jak dyski fischera- tzn wiązać w umysle psa okreslone ( dla nas niepożądane zachowanie ) z nieprzyjemnym odczuciem, a jednoczesnie pozbawić zwiazku pomiedzy odczuciem, a włascicielem. Na razie wzdragam się- ale mając do wyboru jego zycie, a to... Korzystalam z innych rozwiązań- byłam juz u behawiorystki z nim, czytałam kupę literatury, wdrazam wszystko w zycie- ale tylko ci, ktorzy pisali wyzej mogą zrozumiec, ze pies, ktory doskonale reaguje w kazdej innej sytuacji, przychodzi na zawolanie zawsze ( naprawde!! 6- miesięczny pies ), nagle głuchnie i kompletnie zamyka się na wszystko- istnieje tylko cel pogoni. W dodatku pani psycholog psia zdiagnozowała, że jest psem autystycznym, wiec tym bardziej takie tendencje u niego występujĄ. Mój psiak, co parę osób juz stwierdziło, ma coś w sobie z teriera- i też to samo, co wyzej- jest nie do zajeżdzenia, prędzej dostanie zawału serca, niż odpuści celowi. po 2 h biegania po lesie za moim rowerem, ledwo zipiąc, po dostrzeżeniu kolejnego roweru- i tak pobiegł jak strzała. A smycz cały czas nie wchodzi w grę. Juz probowałam- widzę, ze na dłuższą mete jest po prostu nieszcześliwy, jesli choc części spaceru nie może spedzić, biegając w swoje miesjca, a poza tym smycz tego instyntu pogoni nie likwiduje- powoduje jedynie, ze moj pies ( jesli nie odwracam jego uwagi ) zaczyna mi się wieszac na smyczy nakręcając się na kolejne przejeżdzające rowery, samochody. Spacer jest koszmarny wtedy. Poza tym zdarzyło się, że przekładając coś z ręki do ręki zluzowałam uchwyt na rączce smyczy, w tym momencie przejeżdzał samochod i młody się wyrwał. Wprost na ulicę. Znowu na szczęście- jechał tylko ten jeden samochód. Nota bene przeciął mi taśmą skorę pomiędzy palcami ciagnąc smycz za sobą jak oszalały. NIestety, mieszkam w takim miejscu, że aby dojść do miejsca, gdzie pies może się wybiegać, muszę przejsc obok miejsc uczęszczanych przez samochody. Ze nie wspomnę o parkingu pod blokiem- a małego najbardziej nakręcają ruszające samochody. Tak właściwie to wygadac się chciałam, bo naprawde jestem cholernie zmeczona. Od miesiąca nie miałam spokojnego spaceru, cały czas szkolę, ćwiczę, bawię się, a przecież czasem każdemu z nas potrzebny jest taki, by moc zapasc we własne myśli, a mimo to nie udało mi się dopilnować :(. A juz się cieszyłam ostatnio, że naprawde widać efekty- i nie tylko ja je widziałam, co ważne !! ;) Musze jeszcze poczytać o tym warunkowym przywoływaniu, Czy ktoś z osób wypowiadajacych się tu, a mających problem z tą pogonią, zaczał to stosować? I jak efekty?
-
no wreszcie Mikusia zobaczyłam, wcześniej, gdzie byś go nie zapowiadała, tam mi zdjęcia nie wyświetlało :) ma hipnotyzujące fluorescencyjne oczęta i tą obietnicę: ja Wam jeszcze pokażę w mordce :D
-
Marta - no za takie spojrzenie to zabić sie można, po prostu sam miód :) axxa - to wiele wyjasnia :D A małą Verę sobie skopiowałam, bo cuddna kuleczka z niej byla. A teraz jest cudna sunia :) W ogóle przesliczne te nasze kundelki, cooooo ?
-
a czy to nie przypadkiem takie ruchy, jakie drapieżne zwierzęta wykonują przy rozszarpywaniu zdobyczy- jedzenia? Moj tak się szarpie z zabawkami i niedawno dowiedzialam się przy okazji przepytywania mnie przez behawiorystkę, że uprawiane przez mojego malucha szarpanie zabawek ma własnie takie znaczenie. Może instynkt Twojego psa na zdobywanie - polowanie na zwierza jest tak silny, że poluje tez na to, co w misce? Jak opowiadam głupoty, to sie nie smiac, ja raczkuje w psach, choć sporo juz poczytałam ;)
-
Figa W Afrykańskim Klimacie - JUZ SZCZESLIWA W SWOIM DOMKU!!!
loozerka replied to Lulka's topic in Już w nowym domu
Mam nadzieję, że dacie znać o wynikach. A czy kwota 100 zł na koncie hienki wystarczy też na badania brata? Weźcie je od razu razem, gdyby okazało się, ze jest troche za mało pieniędzy, dorzucę te parę groszy :). No chyba, że sunia ma też inne potrzeby, to juz lepiej jednemu maluchowi pomoc do końca.