Jump to content
Dogomania

loozerka

Members
  • Posts

    4154
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by loozerka

  1. [quote name='Kasia25']Przyjęte,:evil_lol: Wiecie ile ja już haseł znam.............:diabloti: [/QUOTE] to jeszcze do konca linkowanie trzeba dopracowac i obanerkujesz cała dogo :) Jak nie padne, to moze dzis napiszę :)
  2. zjem obiad ( na sniadanie były 2 ciasteczka fintess i cola z automatu w szpitalu ) i lece zobaczyc , co tam porabia Kuki :)
  3. A i jeszcze- Puchatku, ja ja iskałam w jednym miejscu i całosc sprzatnęlam. Ale nie mogę zareczyc, ze potem cos z niej nie zlazło, to raczej nie do ustalenia... I jedna rzecz fantastyczna w tym zakreconym dniu [B][COLOR="Red"]MALYSZ LIDEREM PUCHARU ŚWIATA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!![/COLOR][/B]
  4. Aniu, dziekujemu razem z Gangsterem :) Tez lubie tę fotkę :)
  5. zmiana sytuacji, jak w kalejdoskopie.... ale najpierw pytania- wiekszosc tych znalezionych kleszczy była wbita i napita do pęknięcia prawie, chyba 3 były luzne, tzn wkręciły jej sie w podszerstek, moze troszke w skorę, ale nie piły jeszcze. z tą smyczą jest ciezka sytuacja, ona w chwili przypięcia jej smyczy staje jak wryta i nie rusza sie na krok. Najpierw pomyślalam, ze to flexa- chcialam jej dac dluższy sznurek, wiec dalam 5m flexe. Nie chciala sie na tym ruszyc, a nawet uchylała, probowała uciekac, wiec pomyslalam, ze zwykła smycz będzie lepsza, bo flexa daje uczucie napiecia stałego. To samo, czyli pomnik. Nie chcialam na siłe jej na tej smyczy ciagnąc. Widac, ze sie tego boi, nie chcialam, by ponownie sie mnie przestraszyła, bo juz w miare zaufanie powetowskie udalo nam sie odbudować. Jak tylko wyszłyśmy na spacer uciekła. W pierwszej chwili myslalam, ze na amen. Ale nie, ona cały czas kreci sie w okolicy. Zrobilam tak, ze ona sobie szła ( nie chciala podejsc na wołanie- skubana nażarta ;), zjadła 2 dniową porcję jedzenia Gangstera, 2 parówki (grube) kilka ciastek psich biomill, plaster zóltego sera- wiec olała smakołyki ). Miałam wrazenie, ze jej siedzenie w domu juz nieszczególnie sie podoba i głownie przed tym zmyka. W kazdym razie, ona szła, ja powoli, niespiesznie za nia, zeby nie stracic z oczu, ale i nie wystraszyć, nie zniechęcic. W koncu zatrzymała sie, dała do siebie podjesc, pogłaskac...i to najlepsze :( poszła polozyc sie dokładnie w to miejsce, gdzie ja dzis rano znalazłam. Po prostu sie tam ułozyła i zamknęła oczy. Jak podeszłam do niej to podniosła głowe, dała sie głaskac, sluchała jak mowie, eskimoska jak zrobilam, nie protestowała, ale podniesc sie, ruszyc za mna- w ogole. Jakby przestała słyszec. Na razie ją tam zostawilam, dzieciaki okoliczne znają ją- włąsnie od paru dni, mowią, że sie tu pojawiła, wczesniej jej nie bylo. Nie chce jej na siłe ciągnąc, bo psina ze stresu umrze. Ten moj raróg ciagle sie na nią wydziera ( choć juz przed spacerem udało mi sie osiagnac, ze byli ze mna w jednym pokoju i oboje usneli - tyle, ze na razie o konfrontacji twarza w twarz nie ma mowy ), poza tym - nowy dom, nowy człowiek, jazda samochodem, weterynarz, potem łapanie na siłe, do tego zabiegi higieniczne, czesanie, zakraplanie. NIe chce teraz na sile jej ciagnac, tym bardziej, ze musialabym ja brac na ręce, a ona sie tego boi bardzo, i poza tym, ona ewidentnie chce tam zostać. Pojdę wiec za jakis czas, moze wtedy przyjdzie, niech troche ma tego, co zna. U mnie na szczeście ludzie lubia psy, jest sporo takich wolno biegających i zadnemu krzywda sie nie dzieje, sa dokarmiane przez ludzi. Gorsze, ze to pierwsze wrazenie o niej jest nie do konca prawdziwe. Tzn ona pozwala sobie wszystko robic, przyjmuje wiele, ale widac, ze to jej sie nie podoba za bardzo- takie zajecie sie nią. U mnie wydaje sie być zmeczona domem. Mam wrazenie, ze musiala mieszkac w ogródku. U mnie jest jej ciepło, czesto dyszy. I jeszcze- uwielbia dzieci takie nastolatki, no powiedzmy 7-15 ( mlodszych nei sprawdzalam :) Zaraz sie biorę za studiowanie ogłoszeń w prasie lokalnej, moze ją ktoś ogłasza?
  6. Cookie ( robocze imie ) z powrotem u mnie :) Wypatrzyłam ją na dworze, poszla Asia i z udzialem jeszcze jednej dziewczynki zwabiły do domu. To nie tak, ze z miejsca zaufała, ja chyba z poł godziny ja tymi parówkami wabiłam do domu, zreszta z nia naprawde było zle rano i moze szukała posrednio pomocy. Ale faktycznie potem nie odstępowała mnie na krok. NIestety przeżycia u weta ja wystraszyły. Widzę, ze generalnie boi sie brania na ręce, zanim ją złapałam i wzięłam do samochodu tez troche mineło. Ale nie spowodowało jakiejs wiekszej nieufnosci. Natomiast ona bardzo sie wystraszyła,az skomlała, gdy weterynarz jej unosił ogon, by zmierzyc temperaturę i samego pomiaru. Chyba było błedem, ze zalozylismy jej do tego kaganiec. No ale stało sie. W kazdym razie juz po tym, gdy wyszła z gabinetu, nie dała sie ponownie złapac, nie chciala tez wejsc do srodka. Ale myslalam, ze to jej przejdzie. Troche to zle rokuje na potem, bo smyczy sie boi, wiec nie mogę na smyczy jej wyprowadzic. Bez smyczy, ucieka. Ale moze uda mi sie ją na razie w domu ponownie do siebie przekonac. Nic to, teraz zakroplilam ją ex-spotem, siedzi w drugiim pokoju z Asią, nie wiem, co będzie dalej.... Aa i wyjełam z niej kolejne 3 kleszcze...zatrzesienie tego :(
  7. Puchatku, dlaczego osoby zamęzne mają być dyskryminowane i pozbawione zaspokoajania tak podstawowych potrzeb emocjonalnych, jak padający do stop przedstawiciele płci przeciwnej :D? POSTULUJE równosc wobec wielbicieli ;)
  8. Na razie problem posrednio sie rozwiązał sam :( Sunia niestety uciekła. Przyczyna jest wizyta u weterynarza, musialam ją wziąc na ręce, a weterynarz mierzył jej temperature. Bardzo sie tego przestraszyła, az skowyczała. NIestety juz potem, gdy miał jej zakroplić ex-spot nie chciala podejsc, uciekała przed rekami- przede wszystkimi moimi i weta, zwiała nawet z jego posesji. Udało mi sie ją złapac dzieki pomocy dzieci, do ktorych podchodzila nadal z radością. NIestety juz pod blokiem, gdy wysiadłam z samochodu, uciekła i juz nie chciala do mnie podejsc, ewidentnie nabrała nieufności. Chcialam poprosic taką dziewczynkę, ktora mowiła ze poprzedniego dnia sie z nią bawila, zeby ja zwabiła do mojej klatki, ale za nią tez nie chciala isc, też unikała rąk. Wrócilam do domu, zeby Asię samą wysłac po sunie, niestety juz nie mogła jej znalezc. Będę sie rozgladac, może jak zgłodnieje to podejdzie, choc mysle, ze ta wizyta u weterynarza i moj w tym udział nie spodobał sie jej. Weterynarz stwierdzil, ze jest mlodziutka, nawet ponizej roku moze miec. NIe jest chora, ta jej poranna osowiałość i dreszcze mogły wynikac z przemarznięcia, wyglodzenia, osamotnienia, no i toksyny tych kleszczy mogły ja porazic, bez choroby. Jestem w rozterce, nie chce jej scigac, bo na amen sie do mnie zniecheci i juz nigdy nie podejdzie. Ale z kolei, gdy siedze w domu i mysle o całym tym paskudztwie, ktore na nią czycha, to az boli... Zła tylko jestem, bo się wahałam czy kupic jej ex-spot, czy obroze na te kleszcze . Stwierdzialm, ze na razie exspot, a potem zobaczymy, jak sie potoczy. I skutek jest taki, ze nie ma nic, bo ex-spotem nie zdazylam jej zakroplic. Obrozę by juz miala..i by ją troche zabezpieczalo...
  9. Psy sie nie zagryzły, bo Asia je zdecydowanie separowała. Kolejna proba pojednania zwierzyny zakonczyła sie kleską. I trudno tu mowić wyłącznie o winie Gangstera. Niestety wojnę zaczela ona, bo gdy on na dworze do niej podszedł przyjaznie, to ona zaraz wark i zęby. Teraz też gdy on sie zbliza, by obwąchać, ona pokazuje dziąsła, wiec wtedy on sie zaczyna rzucac na nia, ujadac, ona nie pozostaje mu dluzna itd, itp. Taka mieszanka, on narwany, ona nastawiona nie najlepiej i proby zaprzyjaznienia konczą sie zle. Gdybym miala dla niej kaganiec, to moze bym skonfrontowała zwierzyne, a tak sie boję. Gangster miał podane dwie dawki Imizolu, moj wet powiedzial, ze podaje sie powtórzeniowa dawkę, pierwsza dostał w srode, drugą wczoraj, juz mniejsza, ale dostał. I betamax też znowu drugi raz. NIc, jadę z slicznotka. Na moje to ona jest młodziutka, max 2 lata, ale zobaczymy co powie weterynarz.
  10. Asia ma skręcony nadgarstek, musi go oszczedzac, psy sie nie zjadły, własnie dzwonili do mnie, ze musze isc do pracy na 13- moze uda mi sie wyrobic do 15, bo jestem przeciez do weta umowiona, asia musi sama z dwójką zostac oszczędzajac rękę...jest super!!Nie mam nawet mozliwosci zrobić plakatów teraz uchh :( A jestem ze Szczytna A Sunia w miedzyczasie wrąbała 2 miski suchej karmy gangsera pełne, czyli jego połtora dniową dawkę, wypiła 2 miski wody, wyszła z Asia na spacer po raz kolejny. Wiecie, ona chyba nie jest jakos szczególnie chora, moze troche, ale to na pewno nie taki stan,w jakim był Gangster, pewnie te dreszcze dzisiaj z zimna były, nie wiem. Bo z jednej strony pogodę dzis mamy paskudną zimno, zacinający deszcz, a z drugiej ona ma naprawde futro grube, gęste, z podszerstkiem...
  11. Magda, ale własciwie czemu one sie tak w domu załatwiaja? ( o Aksę nie pytam, bo to wiem :))
  12. kolejne zdjecie slicznotki, takie jakie udało mi sie uzyskac, malenka boi sie aparatu i gdy tylko go widzi zmyka, nie mogę jak na razie zrobić jej zdjecia na stojąco. To zdjecie juz po wyszczotkowaniiu [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images21.fotosik.pl/85/80e5657d0d73316d.jpg[/IMG][/URL] a jest cudowna do człowieka. Po prostu anioł, daje sobie zrobić wszystko, juz jak grzebałam jej w pierwszej chwili na tej klatce schodowej w siersci szukają kleszczy byłąm zdumiona, bo psina sie bała, ale stała spokojnie, cierpliwie, dala je sobie wyciagac. Teraz ją juz wyszczotkowałam, widac, ze pewnych rzeczy sie boi, wyszlam z nia na spacer i potem chcialam jej wytrzec łapy, bo jest straszne bloto i deszcz. Obawiala sie wycofywała, ale zero agresji jakiejkolwiek, w koncu jak zobaczyla po pierwszej łapie, ze to nic strasznego, dala sobie wytrzec pozostałe. Dała sie troszke wyszczotkowac, nie za bardzo intensywnie, zeby nie stresowac, ale zero protestu. Nie wiem jednak,c zy ona ma własciciela. Jest dośc brudna, ta siersc jest moze nie pozlepiana, choć w 2,3 miejscach tak, ale taka zakurzona, szara. Poza tym, nie umie chodzic na smyczy i jej sie boi. Obroze załozylam bez problemu, ale juz smycz za nic. Stawała jak wryta i ani kroku dalej. Asia moja mowi, ze wczoraj i kilka dni temu tu za nią ona chodziła, lasiła, sie, wdzięczyła. Za mną na spacerze szła jak na sznurku, zero checi pojscia w inna stronę. Co wiecej, jak wracalismy to juz przy moim bloku weszła do pierwszej otwartej klatki.. Widac sie pomylila, bo gdy ja zawołałam, zaraz wyszla za mna, a do mojej klatki weszla juz jak do domu. w ogole nie wykazuje chęci wyjscia, układa sie przy człowieku, Asia jest wniebowzięta, bo siedzi też przy niej, daje sie głaskac, jest spokojna, zrownowazona, przytulna. Niestety z Gansgem jest problem. Tak troche jak zuraw i czapla, gdy on sie troche uspokoi i podchodzi do niej z ostroznym zaciekawieniem, to ona na niego warczy i wtedy on tez zaczyna być agresywny. POtem ona sie uspokaja i mam takie wrazenie, ze moze i zaakceptowalaby go- on juz jest nakrecony poprzednią sytuacja. I tak w kołko. NIestety ją dałoby sie wyciszyc w chwili konfrontacji, bo jest niesamowita, na psa warczy, atakuje go, wrecz jest agresywna, gdy ja wkroczylam miedzy nie , wystarczyło, ze wyciagnąłam przed siebie reke w takim zatrzymującym gescie i powiedzialm dosc- ona sie wycisza. NIestety Gansger nie ten typ, jak juz sie nakreci, to wymaga duzo czasu by mu przeszło. W pewnym momencie bylo ostro, rzuciły sie do siebie z zebami, tyle ze Gangster był w kagancu. I Asia złapała jego, a ja w takich spontanicznym ruchu ją. I to cudo normalnie, ona momentalnie sie uspokoila, odrwocila sie w stronę mojej reki jeszcze z otwarta paszcza, gdy zobaczyla, ze to reka momentalnie sie wyciszyła... Szok.... Najgorsze, ze musze isc z Asią do chirurga. Muszą zostać same. A ja mam w domu jedne drzwi i to takie srednio sie zamykające.... i mam tylko jeden kaganiec- dla Gangstera. NIe wiem, co zrobic, ale z Asią muszę isc, bo zawaliłam sprawe, nie wiem, czy nie ma pęknietej kosci w nadgarstku, a mi sie wydawało, ze to stłuczenie tylko.
  13. .a ja z prosbą o pomoc bardziej doświadczonych wolontariuszek, kurcze, co robic na tym etapie, na 15.00 jestem umowiona do weta, a potem....:( ogłoszenia i..? Walcza ze sobą na razie z Gangsterem... [url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=32549&page=44[/url]
  14. Sie dziewczyny rozgadały...a ja z prosbą o pomoc, kurcze, co robic na tym etapie, na 15 jestem umowiona do weta, a potem....:( ogłoszenia i..? Walcza ze sobą na razie z Gnagsterem... [url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=32549&page=44[/url]
  15. no włąsnie, ja nic nie widze, ale jest na pewno przepiekny :D
  16. Cieszę sie ogromnie, że Sabina juz zdrowa. No i Rex również, tak podejrzewałam, ze o niego pewnie chodzi- przy tym drugim psie. Chcialam zauwazyc, ze ja nie wdawałam sie w pokleszczowe, czy popchelne rozwazania, bo tak mi sie wydawało, ze to raczej nie to- na podstawie pierwszych opowieści :) Czarodziejko- moze to glupie, ale jakos nie mogę myslec o Sabie bez skierowania myśli ku Gajce. A jeszcze Twoja opowiesc :(((..............strasznie mnie rozkleiła. Taka wyrwa powstala. Gdyby to jeszcze było serce- to wiadomo byłoby, że to rzecz niespodziewana, ale nieuchronna, a tak.....zabiła ją jej zywiołowość, radośc życia............:(
  17. NIe bylam w stanie przeczytac tego od razu. Czarodziejko, to pozegnanie Gajeczki jest przepiekne, ale rozdziera serce.... Taka biedna malenka...tak szkoda, rozłożyło mnie na kawałeczki............
  18. [B][COLOR="DarkOliveGreen"]a to nasza tymczasowa wspóllokatorka[/COLOR][/B] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images20.fotosik.pl/135/628bf1eae5d741e6.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images21.fotosik.pl/85/818c20351de218a3.jpg[/IMG][/URL] [B][COLOR="DarkOliveGreen"]a tu widac, ze się nieco obawia aparatu, [/COLOR][/B] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images20.fotosik.pl/135/81c0a9f6e8f6ab9c.jpg[/IMG][/URL] [B][COLOR="DarkOliveGreen"]w ogole wyglada, jakby go troche znala, bo gdy podnosilam go do oczu, ona generalnie sie odwracala- w takim CS[/COLOR][/B] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images21.fotosik.pl/85/a7591fa447bb0789.jpg[/IMG][/URL] [B][COLOR="DarkOliveGreen"]a tu jedyne zdjecie, ktore udalo mi sie zrobić jej na wprost[/COLOR][/B] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images22.fotosik.pl/53/74400898873d3105.jpg[/IMG][/URL]
  19. własnie trafiła do mnie sliczna biszkoptowa, chora sunia. Gdy o świcie wyszłam z Gangsterem to biedactwo lezała w kącie bloku na betonie, skulone, całe drzało....widać, ze chora. NIe bardzo przyjaznie na siebie z Gangsterem zareagowali, to znaczy ona zaczeła na niego powarkiwać, i zaraz potem on na nia. Odprowadzilam więc Ganstera do domu i zaopatrzona w parówki wrocilam po sunię. BYła juz w innym miejscu, ale też taka bidulina zwinięta w rogu, trzesąca się. Jak podeszłam i wyciagnęłam rękę, to uchyliła sie, ale w takim geście poddaństwa. Do głaskania sie nadstawiała. No i parówkami zaczełam ją ciagnąc z zamiarem doprowadzenia do domu. Jeszcze na klatkę weszła ze mną Ale juz po schodach poczatkowo zadne parówki, nic. Generalnie nieufna, ale taka bardzo przyjazna człowiekowi, gdy ja głaskałam, to az z rozkoszy zamykała oczy, pozwoliła patrzec sobie w oczy twarz w twarz. Postanowilam ją zostawic na klatce schodowej do czasu, gdy będę mogła z nią do weta jechac. Zaczęlam ją troche przegladac no i na siersci po prostu kłebowisko opitych do nieprzytomnosci kleszczy. Na klatce juz wyciagnełam z 10, takich jak groszek zielony wielkich. Potem znowu probowalam ją zaprosic do góry, ale nie chciala wejsc, dalam wiec parówkę i poszlam do góry po smycz, zeby jakos moc ja bezpiecznie dociagnąc do góry. No i jak wziełam smycz i chcialam po nia wyjsc, okazało sie, że jest juz pod drzwiami- mieszkam na 3 pietrze, a zostawilam ją na parterze. No i tu sie pojawiał problem, bo Gansgetr od pierwszej chwili starsznie agresywnie na nia reagowal, mimo, ze bidulinka byla cichutka jka myszka, wycofywała sie. Gangster powedrował więc do jednego pokoju, gdzie oczywiscie cały czas atakował drzwi, by wyjść, a ja sie sunią zajełam. Dałam jeszcze jedną parówkę, bo karmy jesc nie chciala, no i obejrzalam dokładnie siersc. Kolejna bateria opitych kleszczy, troche takich świezynek, razem było ich chyba z 20-30. Malenka pod głaszczącą reka czlowieka kładzie sie, przymyka oczy i od razu przysypia. Juz wodzi za mna wzroekim, gdy wstaje, to sledzi mnie, macha ogonem na moj widok. Jest po prostu cudowna. NIe ma obrozy, Asia mowi, ze juz ją tu widywała, troche mnie to dziwi, bo ja nie, a znam wszystkie okoliczne psy, szczególnie takie troche błakające sie, bezdomne. Ale co do niej mam mieszane uczucia, czy ona bezdomna, bo siersc ma generalnie w dobrym stanie, nie jest pozlepiana, nie smierdzi, nie jest jakas brudna, nie wyglada na zagłodzoną. TYle, ze ten brak obrozy, te kleszcze w takiej ilosci, no i pies o 6 rano, ewidentnie chory, lezący na betonie, gdzieś w kacie... NIe wiem, co mam robic, na pewno pojadę z nia do weta, ale co potem?? Jak da jej imizol, to ta bidulina musi być w domu, przynajmniej przez dobe, potem po 48h - kolejna dawka. Jeszcze tyle czasu jakos mogłabym ją przetrzymac, choć nie wiem, jak Gangster to zniesie, ale nie mogę jej zostawic sobie na stałe. Porozwieszam ogłoszenia, ale jak nikt sie nie zgłosi???Chyba mi serce peknie, jesli będę musiala oddac ją do schroniska, jest taka cudowna...na samą myśl ryczę.... Pokazę Wam ją, ale muszą mi sie baterie do aparatu naładować.
  20. ee tam, taką to ja bym starszyła wszystkim, czym sie da....pchły w domu, choroby odkleszxczowe, tasiemiec, ktorego mozna załapac, kaszel kenelowy, leptospiroza.... ludzie nie wiedzą co to, a brzmi powaznie, nie ;)?
  21. Wiesz, Asiu, tak swoją drogą to ja sie nie dziwie...:) jest przeuroczy :D
  22. Asia, to zdjecie, na ktorym on lezy na swojej łapce i z ukosa patrzy w obiektyw jest najcudowniejsze na świecie....boskie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  23. juz doczytalam i wiem:( A co z tą przepukliną, to sie operuje?
  24. Asia, no własnie, znalazłas dla niego ten transport?
×
×
  • Create New...