-
Posts
4154 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by loozerka
-
chyba nockę mam z glowy:( Ganagster wpadł w jakiś amok, kompletnie oszalał na jej punkcie, piszczy, skacze na drzwi, zostawic w jednym pokoju nie moge, bo ja atakuje seksualnie, a ona nie pozwala mu i sie gryza. Przed chwila taką awanture odbyły pod moimi nogami, zupełnie, ale to zupełnie na serio, gdy usiłowałam je rozdzielic ( bo sasiedzi mnie chyab wygnają ) to jedno w tym amoku ugryzło mnie w mały palec. Boli potwornie, broczę krwią, bo zeby z obu stron siegnęły kości, cały palec mi spuchł i pulsuje strasznie.. Jutro rano umawiam Gangstera na kastrację, tylko nie wiem, czy [pojutrze będe mogla gdzies z nim jechac... CHyba mnie to przerasta wszystko.. Nawet nie trzeba komentowac, ja po prostu wypluwam z siebie swoje mysli...:(
-
Gabi- nie narażasz sie..przynajmniej nie mi :D. Widzisz- w swoim normalnym zyciu to ja sie wszystkim musialabym tlumaczyć z posiadania dwóch psów, wiekszosc patrzy na mnie jak na powaloną, gdy mowie, ze myśle nad zostawieniem Kuki z nami. Więc - to, co popularne na dogo, u mnie raczej niekoniecznie..:D Ja też nie podjemę takiej decyzji, by sie komuś przypodobac...takie sprawy nie mają dla mnie znaczenia... Najciezsze w tej decyzji jest to, ze na samą myśl o oddaniu jej we mnie w srodku wszystko sie buntuje, czuje wewnętrzny opór. A z drugiej strony- gdy od 4 dni szukam jakiegos wyjscia na swieta, probuje załatwic cokolwiek, by ją zostawic, chce zapłącic i wcale uwazam niemalo na moim ogarnietym bezrobociem terenie i nic- to czuje sie bezsilna i bezradna- bo wiem, ze takie problemy sie mogą zdarzyc nei raz...i co wtedy?? Cholera, f u c k!!! poklełam swiadomie :D
-
Gdybym ja wiedziala co dla mnie jest lepsze??? Dla psów- juz wiem :) JA, JA, JA :D Wiecie, zupelnie serio, nie znam zbyt wielu osób, ktore tak świrowałyby na punkcie psów i wszedzie gdzie patrze, to ludziom ciagle chodzą łapy do bicia psów- za karę. Nie w jakichs skrajnych sytuacjach, tylko ot tak, dla wychowania. Poza tym- nie pilnują psów, nie karmią ich dobrze, w ogole w ogole w ogole nie....tylko JA to wszystko umiem robić dobrze, wiecie :evil_lol: niestety mam syndrom bycia niezastąpioną dla zwierza, ktorego pokocham, chyba bym sie zamartwila o Kuki, gdybym ją gdzies oddala...wiecie- ludzie usypiają psy chore, stare, ot tak, bo łatwiej....a jak jej sie cos stanie i ten ktoś wybierze takie łatwiejsze wyjście...pewnie, ze mozna znalezc super hiper dom- ale pewnie bedzie gdzies daleko, nie będę mogła jej widywac... Ja juz prawie nie śpie, ciagle myśle, gdyby cholerka w Szczytnie byl tak petsitters, ktory by brał psy w razie potrzeby do siebie i nimi przez 2,3 dni zajmował, byloby zupełnie inaczej, odpadałby mi glowny problem...a tak...?? musze sie podliczyć , czy mi wystarczy na samochód...:D ale przeciez teraz mam dwa psy i musze miec na zarełko - a kurcze, przyzwyczaiłam do tych raczej droższych i to moje pięć chudych groszych nic innego jesc nie chce, a wet, a szczepienia, a smycze, obrózki, zwaacze, kosteczki... mowie Wam, mam gonitwe myśli :D okrutną :D A one sie tak kochają...a ona jest taka przecudna, naprawde wyjątkowa..:) I włąsnie na spacerze, obszczekały mi rowerzystę, jedno konczylo, drugie zaczynało, wiec i pierwsze ponownie sie dołączało, wiec drugie skonczyć nie mogło...fajowo mam... powyższy slowotok to byla moja gonitwa myśli codzienna...na spacerach, w pracy, w domu...przy myciu garnkow, przy odkurzaniu.. A Kuki chyba bdzie miała cieczkę, Gangster oszalał dzis na jje punkcie, po prostu piszczy, skiełczy, włazi na nią, nie spuszcza z niej wzroku- najwyrazniej odkrył w niej kobiete, a nie tylko kumpelę :D Ide spac i pośnić o trudnych wyborach :D
-
moje subskrybcje sa, a na kradzież wczorajszych postów skarży sie wiele osób :)
-
Agnieszko i jak sie czujesz? Jednak Kiwi dlugo byla i nastawienie nastawieniem, ale jednak serducho troche chyba nie slucha takich nastawień? Ciekawa jestem jak Kiwi przyjmie zmianę warunków..:)
-
hmm, kurcze, to macie problem.. Fuks, lobuzie, uspokój sie, taki dom nękasz swoimi warkaniami i jezeniami :D!! Z tą kastracją moze być róznie, u jednego z psich autorytetów wyczytalam, ze rzecz nie w tym, ze kastratowi nagle poziom agresji spada, co w tym, ze inne psy jego zapach odczytują jako neutralny ( a nie dominujący ), są dla niego milsze, wobec czego i pies sie uspokaja...wiec nie wiem, czy na przypadek Fuksa, ktory warczy a priori to pomoze, ale probować trzeba koniecznie, dopoki faktycznie to sie nie utrwali..:) Elu, a ile Fuks ma własciwie lat?
-
Czekam na wieści....i na nowych Panstwa Kiwaczka..:)- o ile tak będzie miała na imię..:)
-
Figa W Afrykańskim Klimacie - JUZ SZCZESLIWA W SWOIM DOMKU!!!
loozerka replied to Lulka's topic in Już w nowym domu
Mi wczoraj nie udalo sie trafić w godziny działania dogo :) Fajnie, ze mozecie sie razem spotkać i wybiegać psice :)) -
Cudna jest ta rozesmiana Esta :))) Ania, swietne zdjęcia :)
-
Sliczna, to prawda:) Bardzo sliczna...:)
-
NIe, Haniu, naprawde to bardzo powazna decyzja i wiele przemawia za nie. Ja juz teraz jestem powaznie zmeczona niektorymi sytuacjami, nagle wszystko mi sie rypło ze świetami, nie mam gdzie zostawić Kuki, zabrać jej nie mogę, patowa sytuacja :( zupełnie mi sie wszystko posypało... I niestety, ale takie przypadki mogą sie zdarzyc, jzu z Gangsem wymagalo to wirtuozerii logistycznej, a drugi pies wszystko dodatkowo komplikuje... Naprawde serce mnie boli na myśl, że mam ją oddac, ale poczucie zmeczenia sytuacją, ktore juz teraz sie pojawilo mowi mi, ze trzeba zachować troche rozsadku. A dochodzi jeszcze jeden aspekt, w tej chwili mogę sobie pozwolic na pozniejsze przychodzenie do pracy, wieci te poranne spacery dluzsze, a niedlugo czeka mnie duzo gorszy okres...
-
tez mi sie buza usmiecha, gdy wiem, ze Sabcia znowu sie pojawi tu an zdjęciach :) A wzrok- widac, i to jak !!
-
Misiek za szybko odszedł...za TM
loozerka replied to brazowa1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
to nie do wiary :( takie nieprawdopodobne.......tak mi przykro, z powodu Twojego smutku Zosiu i z powodu Miska, ze tak krótko mogł sie cieszyc byciem z Tobą.... Tak przykro....:( -
a ogonek to pies :D? Bo uszka to jeszcze Esta ma podobne :)
-
z tego., co czytalam, to zbyt intensywny tryb zycia także po tych 72 godzinach moze spowodowac rozejscie sie blizny, prawda? Chyba nie jest wskazane zbytnie szalenstwo,a moze nawet wcale? Pytam, bo doswiadczenia nie mam zandego a chyba mnie też niedlugo czeka ta przygoda..... Agnieszko- opdswietnie- znaczy sie- z palemkami, jajkiem i solą, moze jakiś mały smingus dyngus :D
-
oj nie, Agnie to jednak potęzna operacja, całe powloki brzuszne są przecinane i naruszone. Z tego co slyszalam psy dochodzą do siebie i 10 dni ( znaczy suczki ). 3 dzien to moim zdaniem zdecydowanie za wcześnie...
-
dokładnie, obraze trzeba nosic 24/h, bo ona dopiero zaczyna pełne dzialanie po dosc duzej ilosci godzin od zalozenia. A krople ( nie wiem, czy wszystkie, ale wiekszosc ) nie dzialają odstraszająco, tylko powodują, ze kleszcze nie mogą wydzielic tego trującego jadu, tzn w chwili, gdy sie wbijaja i mają to zreobić- zostają przez te substancje trujące wybite.. Wiec w zasadzie samo znalezienie kleszcza nie oznacza jeszcze, ze plyn nie dziala. Ale z wlasnej praktyki mogę powiedziec, ze jednak jakies odstraszanie jest- bez kropli ( a raczej z niedzialającymi ) po 1 spacerze znalazłam 7 kleszczy, jak sa zakroplone- czasem 1,2 - i to tez nie zawsze. No i faktycznie zdarza sioe, ze na podlodze znajduję martwe skorupiaki
-
Ewa, ja gdzies czytalam o czyms podobnym, tylko to byl katar chyba wsteczny. Nie do konca tak sie nazywał, ale tak to wygladało, jakby pies sie w jakims momencie dusil.. sprobuje znalezc to, o czym czytalam juz mam, czytalam o tym na forum krakvetu, tam sie wypowiada weterynarz. Tu są watki na ten temat : [url]http://www.krakvet.pl/forum/search.php?mode=results[/url] jeden z nich byl taki dość obszerny, nie pamietam juz który
-
Aniu, aukcja supergogi jest stale odnawiana, po naszej rozmowie pisałam do niej i zostałam zrugana za pomysł, ze mogłaby nie pilotować dalej sprawy z wlasnej inicjatywy :) Natomiast na pewno byloby dobrze ja wrzucic na inne portale, ale ja nie mam tam kont, sama wrzucilam ją na AFN-owska strone w adopcje Jesli Twoja znajoma ma gdzies jeszcze mozliwosc wrzucenia Sabiny, to byloby super.. A Saba moze i niemloda, ale z tym chorowaniem nie przesadzajmy, an tyle, na ile mozna zostala podrasowana:D, teraz - jak juz ktoś napisal- jest w swietnej kondycji. No i ma wiele zalet- dla rodziny z malym dzieckiem, albo z dzieckiem niepełnosprawnym bylaby rewelacyjna...łagodna, spokojna, cierpliwa...
-
Puchatku, ja o samochodzie myśle bezskutecznie od dobrych paru lat, jzu ze dwa razy mialam markę wybraną, juz dzwonilam do ludzi, zeby sie umawiac...zawsze cos przeszkodzi, a pieniądze wydam na jakies inne równie pilne potrzeby ;) I powiem Ci na podstawie wieloletniego doświadczenia, ze dobra metodą na urzeczywistnienie tych planow jest posiadanie drugiego psa- samochód likwiduje wtedy wiele przeszkod :D Tak konkretnie jak teraz, jeszcze o samochodzie nie myślalam :D Szkoda tylko, ze aktualnie to zupełnie nie mam pieniędzy na zakup jakiegoś pojazdu :D A widziales?? Bunia po prostu jest ostrozna, musi sama dosc do korzystnych dla niej rozwiazan, a nie z powodu przekonywania ;) Ona jednak przekorna dziewczyna jest :D