-
Posts
4154 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by loozerka
-
[quote name='Neris']Moja inka jak sobie rozcięła skórę, to nacięcie było na jakieś 3 cm, a smród po kilku dniach koszmarny. Mięso na wierzchu, ohyda totalna. Pamiętam że przemywałam jej to solą fizjologiczną z gentamycyną i dostawała zastrzyki z antybiotyku. Dość szybko się to zagoiło.[/QUOTE] Gangster ma w tej chwili w mosznie dziure wielkosci dużego orzecha laskowego- takie zagłębienie, nie tylko brak skóry. zywe mieso na wierzchu, podkrwawia to, ropieje, dostaje antybiotyk w dupkę, od jutra doustnie, do tego rózne preparaty do przemywania, uzupełniania.... Kastracja mnie w kazdym razie juz dosc dużo kosztowała...leczenie juz prawie trzykrotnie droższe jest niz sam koszt zabiegu....
-
Ale masz wesoło, Ania..:) Szalencze dziewczynki :)))
-
Ewa- ale w koncu te badania to miarodajne mają być, a nie po przegłodzeniu.. jesli bylaś dzis rano na czczo- to chyba jest wystarczające.. Witamy po świetach :) A lodówkę to chyba Mruczek otwiera..
-
[quote name='Neris']A biedny Ganguś trochę lepiej? Zagoiła się ta okropna rana?[/QUOTE] Nie wiem, o jakiej fazie rany piszesz- bo jesli bezpośrednioposterylkowej to niestety nie, nie zagoiła sie, a wrecz przeciwnie- wyglada okropnie. Ale chyba wyglada nieco lepiej niz w niedziele. Kurcze, chyba za jakąs Pytię mogłabym robic, bo cały czas sie jakoś tej sterylki bałam... a zdjecia jamnisiowe sliczne są :) to zacytowane przez matusza- cud, miód, malina...:) no i myśle, ze te obecne humorki Hektorka to gra hormonow i będzie lepiej :) i wróci dawna harmonia..
-
[quote name='Agnie Koty']ojeeeeeej, jak ja lubię Bydzię.....[/QUOTE] no coś Ty, znasz?? Ja jestem rodowitą bydgoszczanką, ale w odróznieniu od Ciebie- nie znaoszę tego miasta i nidgy nie lubilam go. Owszem, teraz fajnie sie tam przyjeżdza ze względów sentymentalnych ( i na zakupy ;) ), ale mieszkać nie chcialabym tam za nic. W zasadzie od czasu, gdy świadomie zaczęłam analizowac swoje przyszłe zycie to wiedzialam, ze Bydgoszcz- NIGDY!! :D
-
a tu pokazę Wam moje ukochane rodzinne, najmlodsze maleństwa :) [B][COLOR="DarkOliveGreen"]Mój bratanek Tymek[/COLOR][/B] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images20.fotosik.pl/215/539474c4de813a5e.jpg[/IMG][/URL] [B][COLOR="DarkOliveGreen"] a siostrzeniec Mateusz :)[/COLOR][/B] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images20.fotosik.pl/215/9b34c8c53e0c3edc.jpg[/IMG][/URL]
-
modliszko, czytalam historię Kamelka :) W niedziele moja siostra przyjechala z internetem do rodziców na świeta, wiec czytalam sobie na dogo o komplikacjach pokastracyjnych nie logujac sie, bo nie mialam na takie rzeczy czasu i trafilam na watek Kamelka. 2 tygodnie to też dośc dlugo- szczegolnie, ze od jutra wraca Kuki....i bedą musiały zostawać same w dzień
-
Agnieszko :)- ale generalnie to nic takiego...po prostu trochę nieszczęśliwych zbiegów- niezbyt dobre metody + moj ADHDowiec, ktory nie potrafił tego zostawic w spokoju... Mam nadzieje, ze w miarę szybko to sie wyleczy. Weci w bydgoszczy mowili, ze powinno sie tę mosznę usunąc, bo leczenia zachowawcze to okres 1-2 miesięcy. Jakoś ciezko mi sobie wyobrazić Gangstera ostrożnie zyjącego przez taki okres.... No nic, w sobotę jadę na wizytę kontrolną...
-
Di, preparaty takie na kark, to dzialają krótko, trzeba je odnawiac co 3 tygodnie, wiec w Twoim przypadku, to lepsze będę obroze, tym bardziej, że zwierzaki dośc "zewnętrzne są, wiec Wam domu tym nie zasmrodzą..:)
-
Figa W Afrykańskim Klimacie - JUZ SZCZESLIWA W SWOIM DOMKU!!!
loozerka replied to Lulka's topic in Już w nowym domu
Ja juz troche mniej zazdroszczę tych zbiorek na PM, ale nadal jednak jakiś cień zawiści pozostał :) Fajne miejsce do socjalizowania sie psów- z psami i ludzmi :) -
[B][COLOR="DarkOliveGreen"]a to moja bieda- w sobotę [/COLOR][/B] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images20.fotosik.pl/214/183341c857dd54e9.jpg[/IMG][/URL] [B][COLOR="DarkOliveGreen"]a to dzisiejsze nieszczęście[/COLOR][/B] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images21.fotosik.pl/160/1beedba61ae15cd8.jpg[/IMG][/URL] Celina, a czy Hektorek mial cięcie takie przed moszną, czy na mosznie- tzn wzdłuż?
-
Powiem Ci, ze mam starsznie mieszane uczucie- bo eweidentnie popełnił bład, ale to wet, do ktorego mialam naprawde najwieksze zauafanie, gdy sie dowiedział, co sie dzieje, bo dzwonilam, bardzo sie przejmował, dzwonil do mnie w czasie swiąt, widac, ze sam był zmieszany, mowił, ze ze 100 psów tą techniką wykastrował... Tyle, ze z tego, co czytam, to technika juz troche przestarzała, teraz sie robi inaczej, no i niezszycie moszny- przy tej technice, jaką on to robił też wiekszosc wetów, z ktorymi mialam do czynienia od soboty oceniła jako bład... Ale o ile mozna miec tu mieszane uczucie, to teraz juz odchodzi się od niepodawania leków przeciwbólowych i wydaje mi sie, ze u Gnagstera ich podanie pomogłoby, bo nie szarpałby tego worka i nie skubał, jak to robił./..
-
Trzeba bylo uwierzyć w moją intuicję :) Ja tym razem jakos wiedzialam, ze to ten dom i otwierając watek nie mialam żadnych obaw... [COLOR="Cyan"] tak na marginesie - tytuł, niezaleznie od intuicji, też raczej uspokajający ;):D[/COLOR]
-
Włąsnie wrócilam. Kuki świetnie, miałam na bieżąco informacje i od wolontariuszek, ktore tam byly i od pracowników schroniska, ze jest przez wszystkich głaskana, zajęła strategicxzne miejsce pod biurkiem w kuchni, wychodzi na spacerniak, szaleje z innymi psami... Natomiast z Gangsterem zle. Swieta mialam pod znakiem wizyt weterynaryjnych... MIał tę kastrację - w mojej i nie tylko mojej ocenie- zle wykonaną. To znaczy, mial ciecie tradycyjne, wzdłuż moszny i nie mial tego zszytego. Nie miał tez podawanych leków przeciwbólowych, ani zadnego zabezpieczenie, wiec to, co wcześniej opisywałam - czyli lizanie, szarpanie, skubanie doprowadziło do zakazenia , wdała sie w to martwica, ma teraz okropną dziure i żywe mieso na wierzchu, teraz juz troche mniej, ale jeszcze w sobotę, niedziele, potwornie to śmierdziało, takim rozkładającym sie miese, miał wysoką temperaturę... Codziennie zaliczałam weta, miał podawane antybiotyki, zastrzyki przeciwbolowe, wczoraj juz nawet kroplówkę- zeby troche go wzmocnic, bo od soboty nic nie jadł, nic nie pił. Dzisiaj mialam podróz z wysiadką w Olsztynie i wizytą w klinice weterynryjnej, bo diagnozy i zalecenia w Bydgoszczy były takie u dwóch róznych wetów, by usuwać mosznę. Dzisiaj w zasadzie nastawilam sie na kolejną operacje, ale ten zalecił leczenia zachowawcze... W kazdym razie juz dzisiaj rano uzgodnilam ze schroniskiem, ze Kuki zostanie tam jeszcze jeden dzien, bo jutro muszę iść do pracy, musialabym je razem zostawic i ona jeszcze by mu tam cos nabroiła.... W kazdym razie- jestem wykonczona...a Gangs taki biedny... I wiecie, gdybym to zrobila w normalnym okresie, gdy chodzilabym do pracy, to nie opanowalabym tego. Od trzech dni w zasadzie od niego nie odchodze, pilnuje, by nic sobie nie zrobil , przemywam, usypiam, głaszczę, zasypuje....jest odjazdowo... A zmeczona jestem strasznie, psychicznie i fizycznie...
-
IIII??? No, jak tam??? Cały dzień minął i nic???!!!
-
Za każdym razem, gdy przegladam wstawine poprzednio zdjecie- te Dumki po sterylkowe i trafiam na fotki Twojego ogrodu, jestem zauroczona...:) Same zdjecia, jako zdjecia sliczne, ale juz scenerię masz bajkową..:) Ale ja z biznesem....;) Celinka, czy mozesz mi zmierzyc, ile wynosi Dumkowe cięcie sterylkowe? Tak w cm. Kuki ma na podbrzuszu, w takim miejscu, jak Dumka, malą bliznę. Tak sie zastanawiam, czy to mozliwe, by bylo to po sterylizacji...A na razie nie chcę jej męczyć USG....
-
Łomatko, jak ja tej kobiecie zazdroszczę!!! z Całego serca!!! Di, gdy Saba do Ciebie przyszła, chyba miała jeszcze wygolony brzuszek. Czy przyglądałas sie tej jej bliznie po sterylce? Powiedz mi mniej wiecej gdzie ona jest i jak jest dluga? Bo moja Kuki ma taka małą bliznę na podbrzuszu i sie zastanawaim, czy jest prawdopodobne, ze to po sterylizacji....bo jest rzeczywiscie dosc mała...
-
Ania, co chcesz, wiosna, a jeszcze towarzystwo rozbuchane u Ciebie seksualnie, to szukają okazji :D Ale muszę powiedziec, ze podziwiam, ze jakoś logistycznie to ogarniasz wszystko :) tzn spacer z 4 psami jednoczesnie :D szczególnie takimi rozłażącymi się :)