-
Posts
2398 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by karina1002
-
One na swój sposób wszystko widzą - mój slepak nie wiem jak ale widzi ścieżkę, którą ma chodzić a chodzi zawsze bez smyczy, zawsze widzi jedzenie gdziekolwiek by ono nie było (pamiętam pierwszego dnia jak wzięliśmy Jonatana - ponoć ślepego :razz: więc nie widzi - mąż jadł jajecznicę i postawił na srodku stolika. W jedną sekundę ten ślepy :) wyskoczył do góry, ominął wszystkie szklanki i takie tam różne rzeczy, zawisł nad jajecznicą, chwycił co ma chwycić i sobie poszedł. Nic innego nie ruszył ze stołu, nic nie potłukł, niczego nie zahaczył - tylko zeżarł jajecznicę.); widzi kiedy jestsmy smutni - wtedy przychodzi pocieszyć; widzi kiedy się cieszymy - on się też cieszy. To są bardzo kochane psiaki.
-
[quote name='PaulinaT']Karina - i jak Jonatan po operacji?? Chociaz karina ewnie na urlopie zdrowotnym psa dogląda i napisze dopiero w poniedziałek... :shake: [/quote] [COLOR=black]No własnie jesteśmy po operacji. I całe szczęście, że wzięliśmy urlopy zdrowotne :) bo wesoło to wcale nie było :(.[/COLOR] [COLOR=black]Operacja była o 19. Drugie jąderko było w pachwinie, więc brzucha nie trzeba było kroić i to jedyna dobra wiadomość. Zabraliśmy misia o 21 juz wybudzonego, przy wyjściu zapytałam czy na pewno żadnych przeciwbólowych nie trzeba leków. Lekarz potwierdził, ze nie. I to był błąd. [/COLOR] [COLOR=black]Cała noc nie przespana. Misio chodził, marudził, gadał, stękał i nie spał. Na pysku kaganiec, bo kołnierz w jego wypadku to zły pomysł - rozwaliłby stukając w ściany w ciągu 5 minut. Było widać, ze go potwornie boli. O 2 w nocy poszłam z nim na dwór. To była jedyna metoda, żeby trochę odpoczął. Leżał na mokrej trawie i odpoczywał. Poza tym zobaczyłam pojawiający się duuuży krwiak.[/COLOR] [COLOR=black]Rano o 8 zadzwonilismy do lecznicy. Krwiak osiągnąl rozmiary ok 20 cm na 15 cm. Całe pobrzusze spuchnięte koloru ciemno bordowego! Mieliśmy już jechac, ale zadzwoniliśmy do naszego lekarza na komórkę. Kazał dać Pyralgine (czemu nikt mi wcześniej nie powiedział, jakie mam dawać leki przeciwbólowe ?? Dałabym mu dużo wcześniej.) i poczekac dwie godziny. Po dwóch godzinach leciutka poprawa - pies się przespał ok. godziny. Zadzwoniliśmy znowu i pojechalismy do lecznicy. Nie było naszego lekarza ale przekazał dyspozycje telefonicznie. Dostał od razu anrybiotyk dożylnie i przeciwbólowe w pupę i oczywiście maść na tego krwiaka. [/COLOR] [COLOR=black]Stan poprawił się od razu, leki przeciwbólowe zaczęły działać i w końcu mogliśmy wszyscy pospać. Pies padł i zasnął, my zresztą tez :). Wieczorkiem doszliśmy do wniosku, ze kaganiec to lipa. Nie może się napić, pobawić zabawką. I straasznie go denerwuje. Poza tym doszedł do perfekcji jesli chodzi o szybkie ściąganie kagańca - dla zainteresowanych może zrobić szkolenie . Więc zaczęliśmy kombinować, z koszulkami, ja juz zaczęłam myśleć jak co uszyć, żeby było ok. Ale mój mąż zadzwonił do lecznicy i co się okazało?? Że mają kubraczki pooperacyjne za 20 zł . No myślałam, że kogos zabiję. Oczywiście pojechaliśmy do lecznicy po kubraczek (z piesiem, bo on jakoś dziwnie baardzo lubi jeździć samochodem). Lecznica jest ok 25 km w jedną stronę a my jak durnie jeździmy w tą i tamtą stronę, jakbyśmy nie mieli co robić. Kubraczek okazał się rewelacyjną sprawą. Tylko z tyłu trochę zszyłam, bo dołaził swoim językiem do szwów i teraż śmiga w niebieskim kubraczku. Pychol się smieje :).[/COLOR] [COLOR=black]W nocy ok. 1 daliśmy pyralginę bo znowu zaczęło go boleć, ale tym razem to już było ostatni raz, bo już nie widać, żeby były mu potrzebne - śpi, siusia i nawet robi koopę, choć przy tej czynności to widać, że nie jest to czynność która jest najfajniesza.[/COLOR] [COLOR=black]Całe szczęście, że zabieg był w czwartek. Piątek, sobota, niedziela - trzy dni na doglądanie całodobowe :). Na dzień dzisiejszy krwiak jak był tak i jest. Może trochę jasniejszy, ale rozmiarowo cały czas okazały :). Jeszcze jedna rzecz mnie zastanawia: obok szwów jest taka gula - taki guz w miejscu, w którym było schowane jąderko. Nie pozwala się dotknąć w to miejsce, widać, ze go boli. Mam nadzieję, że to przejdzie i się schowa, bo teraz to wygląda jak jąderko :)[/COLOR] [COLOR=black]I tyle na dzien dzisiejszy. Tak się zastanawiam, ze jeszcze dwa lata i zostanę weterynarzem [/COLOR][COLOR=black][FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT][/COLOR][COLOR=black]. Poza tym jestem zła na całą sytuację, że nie wiedziałam o tym wszystkim przed zabiegiem. Że nikt mi nic nie powiedział – choć pytałam!! Po prostu lekarze do tego podchodzą tak… ot zabieg i już. I nie rozumieja, że laicy tacy jak ja się denerwują tym, że psa boli, ze mu jakiś krwiak się robi. Lekarz chirurg jest naprawdę ok. jeśli chodz o fach – jeden z najlepszych w Białymstoku. Ale to cała otoczka - no bez sensu totalnie. Że nikt mi nie powiedział o lekach przeciwbólowych, o maściach na obrzęki, o kubraczku!! – choć byłam z mężem dwa razy i pytałam o wszystko. Cały czas twierdzę, że powinna być klinika, gdzie oddaję psa i zabieram go po 24 ha kiedy już wszystko wiadomo. Ale to chyba na dzień dzisiejszy marzenia.[/COLOR] [COLOR=black]Jedyne pocieszenie to fakt, że już będę wiedziała co robić przy następnych zabiegach.[/COLOR]
-
No własnie, jest styczeń więc za duzo roboty nie ma :) Więc niech się aparatami zajmie :)
-
Oj, to kicha. Ale dam znać Mikołajowi, to pomyślimy. Może by się dało co załatwić u Mikołaja ?
-
zobaczysz, zobaczysz. Mikołaj na raty kupił aparat cyfrowy :)
-
Ale on jest sliczny :) Czarodziejko jak Ty to robisz, że u Ciebie taki porządek na podwórku?? Kiedy Ty masz na to wszystko czas?? Podziwiam Cię jak cholera. A od czego jest ten bonharen (pewnie pisałaś, ale ja do netu mam dostęp z doskoku więc pewnie przeoczyłam ) i ile on kosztuje?
-
Wszystko będzie dobrze, zobaczysz. U dr.Garncarza jest taaka atmosfera, że psy nie czują się jak w szpitalu. To jest jedyny gabinet, w którym mój nie "chodzi po scianach". Muzyka sobie w poczekalni gra, nie ma specyficznych lecznicowych zapachów, lekarze są mili i wiedzą jak rozmawiać z psami. Poza tym stosują na prawdę dobre "leki" do narkozy, zanim on zaśnie jest z Wami. Na prawdę, nasz się w ogóle nie zorientował, ze cos z nim robią a też jest ślepy. Więc uszy do góry.
-
[quote name='kinga']...myślisz, ze Pytia, która nie chodziła NIGDZIE przez 4 lata - nie zapomniała, jak sie chodzi na spacerach?[/quote] Myślę, że to będzie pierwsza rzecz jaką sobie przypomni :). Na początku nie będziemy daleko chodzić, bo ją trzeba przecież rozciągnąć :). Ale myslę, że sobie doskonale poradzi.
-
Pytia, już niedługo, niedługo. We czwartek zabieg u Jonatana, trochę go podleczymy bo pewnie znowu nerki polecą, skończy się remoncik w domu (jeszcze się nie zaczął ale się zacznie i szybko skończy) i sruuu do domu :). Już widzę jak łażą we dwójkę po lesie - Jonatan i Pytia :)
-
Sunia w typie ON z wrośnięta kolczatką- ma dom
karina1002 replied to Iza i Avanti's topic in Już w nowym domu
wrzuciłam 50 zł. -
Ja jestem osobą pracującą codziennie do 16 (conajmniej). W soboty też najczęściej pracuję - do ok. 13-14 ale wtedy kiedy chcę, więc jak będzie spotkanie to po porstu nie pojade do roboty. Więc jesli chodzi o mnie, to spotkanie najlepiej w sobotę lub niedzielę. Tylko nie tą niedzielę, bo mam już zaplanowaną:)
-
[quote name='Kasie'] Ja bym ich nie izolowała z Jonatanem. Rozumię, że on ma szczepienia na zakaźne. Linki z Koszalina przywiózł tylko pchełki (żadnych pasożytów wewnętrznych nie miał). [/quote] Szczepienie oczywiście ma, więc nie powinno się nic dziać. Warczeć Jonatan na pewno nie będzie, chyba, że Pytia :) Przynajmniej na razie wszyscy z nim wygrywają. On taka ciapa jest :), ze wszystko odda - sznur, kość, piłeczki. Tylko robi smutne oczy, że znowy go w balona robią :). Najbardziaj mnie przeraża taka długa podróż pod kątem zapachu schroniskowego. Czy ja w lutym wytrzymam z otwartym oknem ?:evil_lol:
-
hmmm, to wychodzi że tylko ja i ewentualnie Czarna Owieczka :( Owieczko, to co robimy? przychodzimy? Może ustalimy termin, na którym będzie kilka osób, co?
-
[quote name='Kasie'] Karina, gdzieżeś Ty? Ujawnij się w Nowym Roku :mad:[/quote] jestem, jestem :) W końcu dotarłam do roboty. A net mam tylko w pracy, bo ponoć u mnie się nie da załozyć :). Wczoraj był ksiądz na kolędzie, a że ja na wsi mieszkam to kolęda od godz. 10 :) - więc trzeba urlop brać. A że to moja pierwsza kolęda, to jeszcze rano musiałam kupic cały osprzęt :) Się nie rozmyśliłam. Plan jest realizowany. Termin operacji wnętrostwa i kastracji Jonatana - 11 stycznia czyli za tydzień. Więc po zabiegu zobaczymy jak się wszystko goi i powoli będziemy finalizować sprawę:) No i powoli się przygotowujemy na przyjęcie suni. I tu mam pytania do bardziej doświadczonych: powinnam ja przterzymac przez dwa tygodnie oddzieloną od Jontana czy nie koniecznie? pozdawiam Wszystkich z Nowym Rokiem. Karina
-
To może jak pasuje niedziela, to w niedzielę. Mi jest wszystko jedno. A sobota to w sumie dzień pracujący więc niektórym bardziej pasuje niedziela. A ja wypaliłam z niedzielą, bo miałam taki dziwny kalendarz - były dni pomieszane, więc wszsytko mi się pomieszało.
-
[quote name='Czarna_Owieczka']To 7 a nie 6 ?[/quote] hi, hi pewnie, że 6 stycznia :) Coś mi się pomieszało :) Sobota, 6 stycznia godz. 11.
-
Na dzień dzisiejsz ja :) Niedziela 7 stycznia, godz.11, przy lodowisku.
-
Bialutka Lady...Pojechała do swojego domu! Wyzdrowiała!!!!!!!!!!
karina1002 replied to Masza4's topic in Już w nowym domu
Poniedziałek to strasznie daleko. Nie można jakoś zasugerować, żeby poszła wcześniej? -
Może być 11. Tylko napiszcie gdzie :)
-
[quote name='Kasie']Karina, jak to jestes potłuczona? Kto Cie potłuk? :-o[/quote] No własnie nie wiem kto mnie potłukł, bo siniaków nie widzę. Ale cały dzień głupoty robię :). Mam podejrzanego - takiego jednego - białego, ślepego, na czterech łapach. Czasami jak się budzę, to za bardzo się ruszać nie mogę, bo cielsko leży na mnie, najczęściej na nogach. Więc pewnie to jego sprawka :). Dziś rano wchodzę do kuchni, Jonatan liże zaciekle podłogę - dwie płytki wylizał. A ja nic nie znalazłam i poszłam sobie dalej. Wychodzę do pracy, chcę zabrać kanapki i co widzę ? :crazyeye: Jedną zamiast dwóch :). Ta czarna wredota Ira wlazła na blat, wyciągnęła jedną kanpkę i jedną połówkę zrzuciała na podłogę. Nie wiem kto co zjadł, czy Ira czy Jonatan ją przegonił (choć wątpię, bo ta mała jak podchodzi do miski Jonatana, to ten odchodzi!!) i pożarł. Pewnie Ira zlizała pasztet, a kromeczkę skończył pies. Zapominam, że ta mała potrafi rozrabiać :).
-
Jestem potłuczona jakaś dzisiaj. Oczywiście trzecia mi się najbardziej podoba. Druga też wymyślna ale smieszna :).
-
To co? 6 stycznia o 10.00? Gdzie dokładnie? Bo ja w Białymstoku na spacery nie chodzę :)
-
[quote name='kiwi']:sadCyber: e tam, nikt ze mna nie podyskutuje:sadCyber:[/quote] Podyskutuje, podyskutuje, tylko net to ja mam w pracy, więc w domu nie mam jak dyskutować. Ta druga bardzo mi się podoba. Ta pierwsza to chyba żart ludzki, choć jakiś psiak tam jest - na piętrze :). Czego to ludzie nie wymyslą :)
-
Chora bernardynka, CHŁONIAK- odeszła nagle [']['][']
karina1002 replied to ulvhedinn's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
A wpłacać na AFN czy na prywatny Ulv?