-
Posts
2398 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by karina1002
-
słuchajcie, jest nas tak dużo a za razem tak mało... czytajcie, podbijajcie i szukajcie domu: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=51067[/URL]
-
[Białystok] amstaffowaty 5-letni Maks - już w SWOIM NOWYM DOMU!
karina1002 replied to Iwona&Wiki's topic in Już w nowym domu
Nikt nie chce takiego ładnego psiaka? Własnie myślę nad allegro ale musimy się dogadać czyje namiary podac :). -
A ja własnie zadzwoniłam do swojej gminy (bo od tygodnia mam drugiego psa a przy jednym było zwolnienie z podatku) i zgadnijcie co pan powiedział: "Eeee, jak pani nie dostała nakazu to pani nie płaci." Jak zapytałam czy jest jakaś uchwała, to Pan powiedział, ze chyba już nie, że chyba zniesli tą ustawę w ubiegłym roku.:p
-
Stary kaukaz HEFREN z Ostródy.Odszedł za TM...
karina1002 replied to Kasie's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Tak się własnie zastanawiałam Kasie, co na to Twoi rodzice.:cool3: A i tak podziwiam Cię za odwage. Trzymam kciuki. -
[quote name='Camara']nie ma zachwytów, bo ja nie wierzę, że to Pytia. żadnego podobieństwa do tych zdjęć z początku wątku :cool1: tylko nie wiem, czy Kinga wywiozła z Koszalina inną suczkę, czy Karina dokonała podmiany na miejscu. dziewczyny, przyznawać się co zrobiłyście z Pytią :mad: ;)[/quote] Ha, ha, Camara coś w tym jest, bo nawet z TZ się zastanawialiśmy czy to aby na pewno Pytia. Na zdjęciu blondynka, a do nas coś rudego przyjechało. Ale po obejrzeniu zdjęć wychodzi, ze to ten sam psiak - miny te same, pozy te same, tylko kolor nie ten. To na pewno aparat Kingi zmienia psy :). W każdym razie znajomi i tak nie wierzą, że to ta sama sunia :). A wczoraj Pytia na spacerze podeszła do kretowiska, wąchała, wąchała i po namysle ..... zrobiła sioo prosto do środka :). To ci kret się zdziwił:evil_lol:
-
Już nie umierajacy z głodu jamnik SUWAŁKI - JANEK zostaje w DT.
karina1002 replied to AMIŚKA's topic in Już w nowym domu
tutaj sa dziewczyny w suwałk: [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=30950&page=43&highlight=suwa%C5%82ki"]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=30950&page=43&highlight=suwa%C5%82ki[/URL] -
eeeee, z Jonatanem jest wszystko ok. Na razie wielkiej miłości nie ma, ale wrogości tez nie ma. Pytia nie warczy na niego w ogóle. Na kanapie śpi ona, Jonatan został wywalony z kanapy w salonie. Wprawdzie nie słyszałam, zeby ona warczała i nie pozwalała wejść, po prostu Jonatan nie próbuje jak czuje, ze ona tam leży. W sypialni za to, na łózku śpi Jonatan:). Jonatan ją zachęca do zabawy, ale ona nie czai o co chodzi. Kilka razy chwytał ją za uszy!! Nie wiem o co mu chodzi, bo nigdy takich rzeczy nie robił, ale podchodzi do niej, próbuje łapac za uszy, głowę, ale bez agresjii. Ona też nie reaguje, tylko odchodzi jak jej nie pasuje te wyznanie miłości. Już nie warczy na niego, jak ten niechcący wpadnie na nią. I chyba zaczynają tęsknić za sobą. Przynajmniej Jonatan. Bo jak wróciliśmy z Pytią od lekarza, to Jonatan baardzo się ucieszył, ze są wszyscy. Podszedł do niej, powąchał i powiedział jaj, ze wszystko jest ok. A któregoś dnia, jak ona leżała i spała na podłodze, on do niej podszedł położył się obok i lizał jej łapę !! Więc psiaki się dogadały.
-
[quote name='PaulinaT']ZA koty... Moje psy żyja z kotami. Czterema. I wszystko układa się jak najbardziej w porządku - nie ma miłości psio-kociej czy wspólnych zabaw, ale nikt nikomu w drogę nie wchodzi. Ale jak zobaczą kota na dworze... :diabloti: łomatko, bij-zabij łapaj łobuza. Zachowują się jakbym je szczuła, szkoliła w tym kierunku potwory. Po prostu kocia ucieczka wyzwala w psach intynkt łowcy i tego już się raczej nie da zmienić.[/quote] Paulina, ale Twoje psy ganiają cudze koty czy własne? Bo Pytia w domu swoich nie rusza ale te same na zewnątrz gania:). Przynajmniej próbuje. Więc po weekendzie zyjemy wszyscy. Cała szóstka. I w ogóle nie rozumiem dlaczego mielibyśmy nie żyć :razz: . Pytia to najspokojniejszy pies jakiego widziałam. Całymi dniami sobie smacznie śpi. Czasami tylko koty pogania, poszczeka czort go wie na co i znowu spi. I chrapie :). Ale jak ona chrapie!! Aż dziwne, ze sama się od tego nie budzi. W sobotę bylismy u innej pani weterynarz i obejrzała ją dokładnie z każdej strony. Z tym chodzeniem jej to coś jest nie halo. Macała ją wzdłuż kręgosłupa i w pewnym momencie przysiadła z bólu. Więc dla pewności zrobimy RTG kręgosłupa jak będziemy robić ciachu, ciachu. Powiedziałam tez o jej oddechu, bo mi się nie podoba. To że chrapie to czort, ale ona jak oddycha to wydaje takie dzwieki bulgotania i charczenia. Jakby cały nos miała zawalony i nie mogła oddechu złapać. Więc krtań przy okazji zabiegu tez obejrzymy. Uszka już lepiej, trochę jeszcze czerwone. Jeszcze z tydzień maść i powinno być ok. Juz jest weselsza, machca ogonem. Dziś nawet odprowadziła nas do drzwi jak wychodziliśmy do pracy i stwierdziliśmy, że się ciasno zrobiło w przedpokoju :). Na spacerkach podbiega, skacze, sika tam gdzie Jonatan siknie , potem znowu Jonatan siknie tam i tak w kółko. W ogóle, Kinga, ona sika jak pies :-o . Podnosi normalnie nogę !! Czyli musi być równowaga, bo Jonatan nie podnosi :razz: . I chrumka!! Ona wydaje odgłosy jak dzik! Jak coś poczuje, to nos spuszcza i "chrum chrum". Więc ja nie wiem czy ja mam u siebie sunię, czy psa czy dzika :). Trochę mało je. Powinna jesć 300 g dziennie, wspuje jej 200 (2 razy po 100) i one tego nie je. Przedwczoraj to zjadła kilka bubek. Więc upiekłam wczoraj ciasteczka z wątróbki, wrzuciłam do karmy, zeby zapachem przeszło i dzisiaj rano prawie 100 g poszło. Oczywiście kilka musi zawsze zostawic. Próbowaliśmy moczyć ze względu na stan jej zębów, ale niestety nie ruszyła nawet. Mam nadzieję, że sucha karma nie pogorszy jej zębów choć gorzej to chyba być nie może:). To ja tyle. Zdjęcia posłałam Kindze do wstawienia.:)
-
joaaa, ja wiem że z tą smyczą trzeba uważać i tak na prawdę to cały czas wychodzimy na smyczy. Czasami ja puszczam na swojej łące ale tak na prawdę wychodze na smyczy (właśnie dzis rano gdzieś wsadziłam jak wróciliśmy ze spaceru i nie mogę znaleźć :)). Wiem, że ona jak coś usłyszy czy zobaczy to jak wyrwie to tyle ja ją będe widziec. Jedyne pocieszenie to to, że ona ledwo biega. Z kotami powoli się układa, przynajmniej w domu. Ira daje się już powąchać, ale Filemon ciągle na nią syczy. Najczęściej siedzi pod łóżkiem, Pytia lezy przed łóżkiem i tak na siebie patrzą. I co jakis czas Filemon dochodzi do wniosku, że musi zaaktakaować, więc wyskakuje z łapą na Pytię, waląc łbem o łóżko. No tak panikuje ten Filemon, a Pytia w ogóle nie wie o co chodzi. Ale jak Pytia widzi tą samą Irę na podwórku, to leci do niej, kotka leci na drzewo, a Pytia gdyby mogła też by weszła na drzewo. I tu nie wiem czy Pytia chce tylko powąchać:razz: A tak w ogóle, to bardzo grzeczna dziewczynka, tylko śpi na kanapie :mad: . Nie rozrabia, nie brudzi, tylko siedzi przed kotami i patrzy na nią. Niestety mało je. Daję jej i tak dużo mniej niz powinna i to nie zjada wszystkiego. Na razie to jej dieta nie zaszkodzi, potem zobaczymy. Poza tym jak mozna jeść skoro koty chodzą wokół.
-
ON Szejk z Korabiewic odszedł...
karina1002 replied to Viktorija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Wiecie co, dlatego wydaje mi się, że fajną sprawą byłaby taka baza danych, w których byłaby cała lista już zaadoptowanych psiaków, gdzie byłoby wpisane kto prowadził sprawę, w jakim mieście, kto adoptował i kiedy były wizyty poadopcyjnei dane ogólne co się dzieje. Nia musiałaby być ona na dogo dostępna, ale żeby gdzieś była. Fajny pomysł, co? -
A ja własnie poczytałam o Szejku, który został uśpiony bo był zagłodzony i zaniedbany i też pracować nie mogę. Jak durny my mamy naród, to czasami aż trudno sobie wyobrazić.
-
[quote name='joaaa']O rany, ale się cieszę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: Karina, czy mogę mieć w razie czego prośbę do Ciebie o sprawdzenie domu dla boksia w Białymstoku?[/quote] Joaaa, moge spróbować. ale napisz mi dokładnie co mam robić: na co zwracać uwagę, o co pytać, może gdzieś można poczytać o co pytacie itd. bo ja nigdy tego nie robiłam, więc żeby nie wyszło, że sprawdziłam a potem okazało się, że kicha :).
-
Ty Kinga nie żartuj, bo ja nie ręczę za siebie jak się coś stanie [B]MOIM[/B] [B]KOTOM[/B]. Uwaga na słowo MOIM:) ale w końcu chyba można pisać więc wkleję to co rano napisałam ale nie poszło, ale zapisałam sobie na boczku :): [COLOR=black]No moje Panie, chyba Kinga masz rację. Ona z godziny na godzinę coraz mądrzejsza. Wczoraj idąc do pracy, zdjeliśmy poduchy z kanapy, zeby się nie kładła na kanapie. Wracamy z pracy i gdzie jest Pytia?.... Na łóżku w sypialni. [/COLOR] [COLOR=black]Dobra, idziamy spać, wyrzucamy ją z sypialni, bo chrapie. Rano wstajemy, Robert wychodzi z sypialni. Nie ma Pytii. Nigdzie. Salon, kuchnia, korytarze - nie ma. Cholera, myślę, drzwi nie zamknęlismy (co nie raz nam się zdarzało) i se poszła. Ale nie, drzwi zamknięte na klucz. No to Robert poszedł na górę i .... lezy sobie Pytia w łazience na betonie (bo góra jest nie zrobiona) na kawałku dywaniku. Mądrala jedna. Wejść weszła ale zejść już nie koniecznie. Trochę nam czasu zajęło zanim jej wytłumaczyliśmy, że żeby zrobić sioo to trzeba wyjść na zewnątrz. I takim oto sposobem padł nam pomysł, że góra jest niedostępna dla psów (Jonatan się boi schodów). Trzeba będzie postawić drzwiczki :).[/COLOR] [COLOR=black]Jesli chodzi o warczenie na Jonatana, to jej już chyba przeszło. On robi z nią co chce. Ona nie reaguje kompletnie. Wczoraj na spacerze nawet zachęcała go do zabawy, ale on tego nie zauważył:evil_lol: . [/COLOR] [COLOR=black][/COLOR] [COLOR=black]Koty ją baaardzo interesują ale chyba na zasadzie ciekawości. Potrafi leżec przed kotem, który siedzi np. pod łózkiem, przez pół godziny bez ruchu i patrzec. Teraz to mi się wydaje, że koty są bardziej spanikowane i to one atakują i nie dają się powąchać. Myslę, że za jakiś czas im przejdzie.[/COLOR] [COLOR=black]Czyszczenie uszu wczoraj też oszło duuużo lepiej. Nadal się boi ale już bez paniki. Pod koniec to grzecznie stała i nie piszczała!! [/COLOR] [COLOR=black]W ogóle wydaje mi się, że ona piszczy jak się ją łapie za sierść. Nie ma znaczenia za jaką część ciała, po prostu jak się ją łapie bardziej agresywnie. Ma na pewno jakies złe wspomnienia i teraz wiemy, że nie możemy jej ciągnąć za smycz ostro, bo od razu piszczy i kładzie się na ziemi i czeka na baty. [/COLOR] [COLOR=black]Spacerki dobrze jej robią. Chodzimy z nią na dwa, trzy spacerki do lasu. Dla Jonatana to sa tzw. spacerki fizjologiczne. Dla Pytii to są spacery życia :). W ogóle się pilnuje nas, nie odchodzi za daleko. Jak wracamy ze spacerku, ona jest już ledwo żywa i pierwsza siedzi przy drzwiach i czeka na nas, a głównie na Jonatana bo dla niego ten spacer to nie spacer - do poszukania miejsca na kupę. On musi trochę połazić. I jak ją tak obserwuję, to chyba ma coś z lewą tylna łapą. Ona jakby kuleje. Dlatego wygląda tak jakby na drewnianych nogach szła. W sobotę jedziemy do weterynarza, to jeszcze popatrzymy na nią z tej strony.[/COLOR] [COLOR=black]Powoli reaguje na swoje imię, czasami juz podaje łapę do czyszczenia łapek po spacerze. Więc na prawdę kumata babka z tej Pytii.[/COLOR] [COLOR=black]Kinga, może przeniesiemy wątek, żeby nie zasmiecać, co?[/COLOR]
-
No i Kinga, zlituj się, powiedz co zrobiliście z Pytią, że ona taką sierść ma ciemną. Bo znajomi mi mówią, że to nie ten sam pies co na zdjęciu na lodówce. Na zdjęciu jest jasna, a ja mam brązowego psiaka :). Mówię, że była u fryzjera :).
-
c.d. W ogóle to panna się czuje powoli jak u siebie. Wczorajszą całą noc przespała na posłaniu, gdzię ją zaprowadziliśmy. Dzisiejszą ..... nie jestem pewna gdzie, bo rano leżała i chrapała na kanapie :mad: . To może na razie tylko Jonatan. Czasami sobie warczy. Ale wydaje mi się, ze warczy na Jonatana jak my jesteśmy obok i nią się zajmujemy. Wczoraj, po akcji czyszczenia uszu, usiadłam obok niej i głaskałam po boku. Podszedł Jonatan i ona na niego warknęła. Więc przestałam ją głaskać i odeszłam. Chyba jest zazdrosna. Bo jak nas nie ma i Jonatan do niej podchodzi, to jest zero reakcji. On nawet ją wczoraj za uszy próbował ciągać. Kładzie swój łeb na jej głowie i nic. Zero warknięć. I jeszcze jedna dziwna rzecz: ona warczy i szczeka na łąki. Stoi przy drzwiach balkonowych, a u nas jest widok na łąki. I zamiera , patrzy, zaczyna warczeć i szczekać. Jakby jakies zwierzę widziała czy coś innego. Nie wiem o co chodzi. Jak jesteśmy na łąkach, to na łąkach też szczeka i czasami mam wrażenie, że kogos z chęcią by pogoniła, ale ja nie widzę żadnego zwierzaka. W lesie znowu nic. Zero reakcji. Coś ona tam swojego widzi :). Dlatego musimy zrobić ogrodzenie, bo będę miała pasztet z zająca:evil_lol: .
-
No witam, coś mi strona się nie otwierała. Po pierwsze, dziś nie pochwalę Pytii za to co zrobiła wczoraj. Kupiłam: 30dkg pasztetu drobiowego, 30 dkg mielonki pokrojonej w plasterki, 20 dkg szynki pokrojonej w plasterki. Nie będę dodwawać, że to było dla nas na kanapki. Jak przyjechałam do domu, Pytia wyszła z domu i przegoniła Ire na drzewo. Więc ją za kark i wsadziłam do domu. Zakupy położyłam jak zwykle na podłodze w kuchni i poszłam ściągać Irę z drzewa. Po 5 min wróciłam do domu i poczułam zapach mielonki. Niestety ani mielonki, ani szynki, ani pasztetu już nie było. Ba. Gdyby nie zapach mielonki, zaczęłabym się zastanawiać, czy nie zostawiłam w sklepie. Nie wiem czy Pytia sama wszystko pożarła, czy weszła w koalicję z Jonatanem. Zobaczymy komu będzie folia z metkami z drugiej strony wychodzić :). Niestety koty cały czas gania. Nie wiem czy chce je powąchać czy pożreć :). Na razie koty się zestresowały i omijają ją szerokim łukiem. Filemon raz wczoraj do niej podszedł jak leżała na podłodze (chyba pomylił ją z Jonatanem któremu cały czas liże oczy) i jakoś przed samym nosem się zreflektował, ze to nie ten pies :) i odszedł. Pytia była tak samo zdumiona wizytą i nie zareagowała kompletnie. Ira natomiast w ogóle jej "nie leży" i cały czas ma na nią baczenie. Inna sprawa, że Ira też ciągle na nią syczy. Pożyjemy, zobaczymy. Wczoraj była koopa wieczorkiem. Ani ładna ani brzydka. Ale robaków nie zauważyłam. Zobaczymy co będzie po 80 dkg wędliny.:mad: Więc po wczorajszych obserwacjach doszliśmy do wniosku, że przechodzimy na chrupki i tyle. Muszę ją zacząc szkolić bo zanim się zorientuję to będzie mi siedziała na głowie. W piątek jadę na konsultacje do Pani szkoleniowiec i pogadamy z której strony ją podejść. Wczoraj też kupiłam jej majtki. Hmmm, wzięłam rozmiar 5 (gdzie 6 to największy) - niby dla goldenów. Wcisnąć to ja wcisnęłam, ale wychodzi na to, że doopę to ma kaukaza :evil_lol: (wg rozpiski na pudełku). Gacie przyjęła bez entuzjazmu ale i bez wrogości. Po prostu, znów ci ludzie coś wymyślili głupiego. Ale niech im tam będzie. Raz dziennie musimy czyścic uszy. I to jest to, czego ona bardzo nie lubi. Niestety, TZ nie ma do niej jeszcze serca i metoda siłowa nijak nie idzie. Pogoniłam Jonatana i TZ do sypialni, bo Jonatan też pomagał, a TZ raczej robił gorzej niż lepiej. I sama jakoś sobie poradziłam. Ale ile było płaczu, lamentu, ojej. Jakbym łape jej ucinała. Jest po prostu panikarą:) Prawe ucho niestety jest beznadziejne i muszę je czyścić i maść dawać. W ogóle czyszczenie polegało na tym, że latałam za nią po cały domu z patyczkami ale poszło. Powinno być z dnia na dzień lepiej, prawda? W ogóle jak ją się mocniej pociagnie za obroże, to piszczy. Dziś kupię szelki. Może jej ucho tak boli, ze jak się ciągnie za obrożę, to gdzieś się naciska i po prostu ją boli. Zobaczymy.
-
A nie napisałam jeszcze, że wczoraj u weterynarza to byłam dumna z suni. Jak weszliśmy do poczekalni, to siedział sznaucerek, który najwyraźniej chciał zjeśc Pytię. Potem przyszły jeszcze dwa sznaucerki. Jak się te sznaucerki rozszczekały na wszystko i wszystkiech, to mi samej zaczęły uszy boleć. A Pytia spokojnie sobie siedziała przy nodze i nic. Po prostu nic. O.
-
[quote name='Kasie'] A jak poszedł zabieg z pazurkami? Pozwoliła sobie przypiłować? I uważajcie na koszalińskie pchły: są wredne! :evil_lol:[/quote] Zabiegi u weterynarza poszły gładko. Wprawdzie nie jest to chyba to co lubi najbardziej, ale dała z soba zrobic wszystko. Pazurki oczywiście obcięte. Uszy wyczyszcone. Ogólnie obmacana. Weterynarz coś tam wymacał przy sutkach - gruczoły powiększone czy coś takiego, ale tym się zajmiemy za jakiś tydzień. Poza tym pojadę jeszcze z nią do innego weta, i będziemy wszystko wiedzieli. Kasie, co masz dokładnie na myśli mówiąc o koszalińskich pchłach? Mam rozumieć, że teraz będę z nimi walczyć? :mad: Wszystkie zwierzaki dostały Advanticsa (koty fribexa) i bede oglądać co tam unich jeszcze łazi. Jezeli znasz dobre metody za zwalczanie pchełek, to dawaj :diabloti: Zabawa na razie z Jonatanem jest taka sobie, bo ona nie umie sie bawić . Jonatan lata prze nią, skacze na około, a ona ni w ząb nic nie rozumie. Powoli przypomina sobie bieganie, zaczyna skakać na mnie z radości. No i szczeka. Szczeka na wszystko. Dziś rano facet traktorem odśnieżał drogę (napadało 10 cm) gdzieś pół kilometra dalej, a ona na niego szczekała. I ona oczywiście bez smyczy. I tak se pomyślałam, ze jak ona wyrwie do przodu do tego traktora przez te łąki, to ja za cholerę jej tam nie dogonie a na komendy to ona przeciez na razie w ogóle nie reaguje. Ale chyba sama doszła do wniosku, ze jeszcze nie te siły :). Więc se poszczekała i tyle. Żeby było śmieszniej Jonatan tez zaczął szczekać a on przecież nigdy nie szczeka. Nie wiedział na co szczeka ale przynajmniej kierunek się zgadzał:)
-
Nic sie nie dzieje :) W domu nie mam dostępu do netu, więc nie mogę pisać. Przyjechałam do pracy na 4 godzinki. Zostawilismy cały zwierzyniec w domu i zobaczymy co będzie jak wrócimy do domu :). Wczoraj bylismy u weterynarza. Prawe ucho ma brzydkie, ale Jonatan miał gorsze, więc bedzie dobrze. Piszczała jak dusza w czyśćcu jak jej lekarz czyścił ale chyba trochę przesadza, bo na prawdę Jonatan miał gorsze uszy całkiem niedawno. Generalnie stan jej jest ogólny dobry. Serducho ok, płuca też. Na razie zajmiemy się uszami, zębami, pchłami i ogólnym stanem. Potem zabierzemy się za sprawy babskie. Niestety ma teraz cieczkę !! więc ciachu ciachu będzie po cieczce. (prosze o infomacje dla nie wtajemniczonej ile czasu trwa cieczka:)) W ogóle jest bardzo grzeczna. Ponieważ chrapie jak mój dziadek, to przed snem zaprowadziliśmy ją do salonu na jej posłanie i tam ją zostawilismy. I przespała tam całą noc, nie przychodziła pod sypialnię, nie piszczała, nie szczekała. Nic. Po prostu bardzo dobrze wychowana pani. Juz mniej warczy na Jonatana. Chyba zaczaiła, że cos z nim nie tak i czasami musi na nią wpadać :). W ogóle mam wrażenie, że Jonatan zostanie przewodnikiem stada. Ona mu sie teraz usuwa z drogi. I dobrze. Tylko gania moje koty!! No jak widzi moja Irę na podwórku, to takiego spidu dostaje, że za dwa tygodnie, jak sił nabierze, to nie wiem co będzie. Dlatego przechodzimy powoli na karmę suchą i jak już będzie jadła same chrupki, to zacznę ją jakoś odczulac na koty. Bo one teraz w takim stresie żyją !! Poza tym to sa moje koty i cały czas jej tłumaczę, że moje koty to świętość. I jak się nie nauczy, to kojec :). Z tym odczulaniem będzie problem, bo ona łakomczuchem nie jest (jest ogólnie spasiona), nie wie co to zabawa, nie wie co to sa piłeczki, sznurki i takie tam różne do zabawy. Ale myślę, że sobie jakos powoli poradzimy. Zaraz podeślę Kindze zdjęcia, zebyście zobaczyły jak sobie panna radzi na śniegu (bo u nas jest zima jakby ktoś nie wiedział).
-
Powiecie, powiecie. Pytia od wczoraj jest u mnie. W domu bylismy juz ok. 18 i do tej pory zdążyła dwa razy uciec :). Umie otwierać drzwi!! Zanim się dziś zorientowałam, to już poleciała za sąsiadką. Ja w kapciach ledwo ją dogoniłam :). A ktos mówił, ze ona ledwo chodzi. Może i chodzi ledwo, ale biegać to potrafi. Fakt, ze wygląda na razie jak piany zając na drewnianych nogach. Ale biega. Generalni jest przytulasna, ale czasami wrczy na Jonatana jak ten na nią wleci niechcący. Szczekac tez potrafi. Obszczekała całą łąkę dzis rano. Poza tym, sygnalizuje jak chce siku. Cała noc przespała przy łóżku nie odchodząc na krok. Jak ona chrapie !! Na koty w domu nie zwraca uwagi, ale te same koty na podwórku to chyba by z chęcią pogoniła. Więc koty na razie omijają ją szerokim łukiem. Więc na razie tyle, bo do pracy wpadłam na chcwilkę VAt zrobić. Jedziemy do weterynarza tipsy na łapach zlikwodowac, bo aż jej wykręca palce od tych pazurów i ogólnie obejrzec. Wczoraj ją wykapaliśmy ale capi dalej klasycznie:). Dam znac. Niestety w domu obsługa internetu jest beznadziejna. K.
-
Elik, co u Ciebie słychać?
-
Kiwi, Ty czytasz wszystkie wątki??:crazyeye: Dziękuję :).