Jump to content
Dogomania

ajlii

Members
  • Posts

    3153
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ajlii

  1. Alice, a masz tam jakieś kontakty z Azylem? Miejsce u Astaroth to 240 zł/m-c.
  2. [B]Obraczus[/B] - mój mąż nie ma w pracy aparatu fotograficznego. Teoretycznie w niedzielę ma następną służbę, ale nie wiadomo czy będzie tam pracował tego dnia, i czy wogóle jeszcze będzie mógł wejść na teren. Sam nie wie czy pieska wynieść dzisiaj do schroniska, czy ryzykować pozostawienie go do niedzieli.
  3. Kolejny maluch potrzebuje pomocy na cito!!! [URL]http://www.dogomania.pl/threads/192049-Mały-piesek-MUSI-ZNIKNĄĆ-DO-JUTRA-RANO-!!!!-sytuacja-podbramkowa-proszę-o-pomoc!!?p=15301253#post15301253[/URL]
  4. Kolejny piesek który przyplątał sie do pracy mojego męża. W bardzo złym momencie - kiedy pracownicy z dnia na dzień mają opuścić teren. Mój mąż ma służbę do rana, więc może przetrzymać pieska... ale nie wie czy będzie miał tam kolejną służbę, czy jutro usłyszy "zmiana obiektu". A na teren nie wejdzie nikt bez przepustki. Jeśli dzisiaj nie zabierze się stamtąd pieska, bardzo prawdopodobne że nie będzie już takiej możliwości. [COLOR=red]A wojsko ma bardzo radykalne poglądy w sprawie psów na swoim terenie: muszą znilknąć! Łatwo sie domyśleć w jaki sposób... po prostu zastrzelą...[/COLOR] Piesek kręcił sie w pobliżu jednostki już kilka dni. Jest niewielki, ok. 7 kg. Brązowo-czarny. Głodny, wystraszony. Bardzo garnie się do ludzi. Próbuje zamieszkać w psiej budzie po Sabie (która też "musiała zniknąć", ale znalazła kochający domek). Zdjęć nie ma, bo mąż nie ma ze sobą aparatu. A jutro nie będzie już okazji... Bardzo, bardzo proszę o pomoc. Szukam jedynie bezpłatnego tymczasu, bo na jakiekolwiek opłaty mnie obecnie nie stać. Lub dobrego przytuliska, gdzie można bezpiecznie odstawić pieska... Jeśli nie uda się nic zorganizować, mały trafi na Paluch, bo to dla niego jedyna możliwość pozostania przy życiu... Jeśli ktoś ma pomysł, możliwośc pomocy - proszę o kontakt z moim mężem: 668 155 860 Liczy się czas!!!
  5. Iskra motorem zmian... ;) Uwielbiam ją! Jest taka... moja :) W zupełności, z całym swoim paskudnym psim ogonem :))))) Z jej zadziornym charakterem, marszczeniem pyska i wiecznym kradziejstwem moich rzeczy! Iskra przyśpieszyła nieukninioną decyzję. Przez nią poczułam że te 30 metrów mojego mieszkania to stanowczo za mało... na nas, nasze szczury, psy... i Iskrę. Szukamy od dawna, ale w końcu intensywnie... Iskierku kochany, jeśli poczekasz aż znajdziemy ten kawałek podłogi, co nas wszystkich pomieści, to będziemy razem na zawsze... obiecuję Ci to skarbie... No i się poryczałam... tęsknię...
  6. Za chwilę wyjeżdżam... a w Warszawie potrzeba pilnie pomoc w dyżurach w parku... [URL]http://www.dogomania.pl/threads/190468-Warszawa-PILNIE-pomoc-dla-koczujÄ…cego-w-parku-szczurka!!!?p=15146355#post15146355[/URL]
  7. [quote name='_Goldenek2']Miłego wypoczynku Ajlii :)[/QUOTE] Dzięki ;) Choć akurat jadę popracować na moje szczurzo-psie towarzystwo ;)
  8. No to jutro wyjeżdżam z Warszawy... nie będę miała dostępu do internetu przez cały sierpień. Liczę na nowe wieści o Kajtunku od Alice i Joan :) I trzymam kciuki za psiaka-farciarza :)
  9. Wysłałam dziś ostatnią ratę mojej deklaracji (za sierpień). Powodzenia Volverinku!
  10. Ja akurat fanką kongów nie jestem... moje psy miały i zlały je obydwa. Kazan - bo szybko rozgryzł zasady (i zabawkę), więc sie znudził. Julka nie dała sobie rady z zabawką, wiec ją zostawiła jako nudną i do niczego nie przydatną ;)
  11. Skinny to ten owczarek, który w ramach "utuczenia" roznosi boks...? Ten obok Tigerka mieszkający?
  12. Lolalola - bo taka jest niestety smutna prawda... im gorzej tym lepiej dla psa...
  13. Te zdjęcia nie są drastyczne pod względem okrucieństwa... Moga być trudne bo jest krew, rozcięte gardło psie, wyciękajace wydzieliny - mimo że w celu RATOWANIA psu życia, to mogą budzić wątpliwości. Można by je dać w formie linków, kto odważny to zajrzy. W czasie operacji mój mąż powiedział do weterynarz: "wygląda jakbyś podżynała mu gardło". Na to weterynarz: "bo w zasadzie to robię...". Alice - a dotarło zdjęcie jak Kajtun już kołnierzu siedzi i patrzy taki lekko przymulony...?
  14. Alice - przesłałam Ci kilka fotek: z operacji i chwilę przed i po... Później zrobię album na picassie. Narazie Kajtun mało wyględny, bo ma jedną ranę celowo otwartą.
  15. Mógłby ktoś zrobić banerek? W odnalenienie właściciela wątpie... ale może ktoś inny ją pokocha...
  16. [quote name='alice midnight']ajlii czyli podsumowując jest 415 zł + jeszcze zwrot kosztów za pierwszy transport 85 zł =500 zł najwazniejsze ze Kajtun jest zdrowy i bezpieczny :))))[/QUOTE] Masz rozliczenie wczorajszego dnia na gg, a całościowe rozliczenie Kajtuna na pw na dogo. Sprawdź jeszcze sama. Wydatki na DT już osobno trzeba konsultować z opiekunem Kajtuna. Najbardziej potrzebne są teraz szelki - obroża będzie urażać rane i dłuższa smycz (nie będzie narazie mógł biegać wolno nigdzie poza terenem ogrodzonym). I płun do płukania rany (vagotyl).
  17. Niedawno ściągneliśmy do domu, musieliśmy ogarnąć psy i szczury. Jutro wstawie zdjęcia z operacji i dt. Generalnie jest ok. Kajtunowi spodobał się domek tymczasowy, po krótkiej drzemce na nowym posłaniu uznał że już tam mieszka... i trzeba nawarczeć na innego psa (który jest tylko do jutra, bo chyba nie wyrobi dłużej z tak rządzickim Kajtkiem ;) ). Jedna z ran pooperacyjnych Kajtuna jest celowo otwarta, żeby odprowadzała się nadal wydzielina - zamknie się pod wpływem płukanek w ciągu kilku dni. Narazie potrzebna mu jest intensywna opieka (płukanie rany, podawania leków p-ból i antybiotyku). A także przyzwyczajanie do stałego pokarmu (może już schylać główkę). Co do kosztów: 200 zł - operacja 22 zł - leki na nastepne dni (zastrzyki dostanie w DT, nie będzie więc kosztów dodatkowych na wizyty u weta) 17 zł - abażur (istnieje ryzyko że wsadzi sobie łapę w ranę) 176 zł - paliwo (Warszawa-Konstancin-Warszawa-Łódź-Warszawa) Najbliższe wydatki: vagotyl (do płukania rany) szelki (obroża będzie urażać ranę) długa smycz szczepienia!!! (wścieklizna + reszta; za ok. 2 tygodnie) Jeśli rana ładnie sie będzie goić, nie ma przewidujemy dalszych kosztów na leczenie :) Nie brałam faktury na operację (to była duuuuża grzeczność ze strony lecznicy, i jeszcze większy rabat...weterynarz miała wolne, przyjechała tylko by operować psa). Mam natomiast kartę Kajtuna jako pacjenta - jak mój skaner podoła, to wrzuce na forum (albo w formie zdjęcia). A! I jeszcze jedno. Kajtun - ważący 10 kg - zużył tyle znieczulenia, ile potrzeba na owczarka niemieckiego! Ten chłopak jest niezniszczalny... Chwilę po drugiej operacji otworzył oczy, wstał i zaczął łazic... Za to w dt zasypiał na stojąco, aż mu się łapy rozjeżdzały ;) Jutro opisze szczegóły operacji, dziś już padam...
  18. Z kajtunowych wieści - jesteśmy właśnie w DT w Łodzi. Kajtun już ładnie wybudzony, całkiem przytomny... mierzy właśnie abażur ;) Operacje zniósł bardzo dobrze - choć nie obyło się bez problemów. Był dwa razy operowany... pierwsza operacja dała jedynie obraz tego co naprawdę jest psiakowi. Skończyło się na usunięciu ślinianki. Zdjęcia i relacja jutro (dziś wrócę praktycznie w nocy).
  19. A więc jutro jedziemy... mam nadzieję. Jak się okazało Kajtun "popsuł" i trzeci samochód... Nawaliło auto osoby która także chciała pomóc, m.in. poprzez pożyczenie swojego samochodu... Trzymajcie kciuki, żeby tym razem wszystko było ok!
  20. Dziękuję Wam za pomoc... ale moja sunia już odeszła za TM :( Mam nadzieję że namiary pomogą innym psiakom...
  21. Nie fajnie :( Czy ktoś się orientuje w przepisach względem obowiązku gminy w rozwiazywaniu problemów bezdomności zwierząt?
  22. Nie wiem już sama... ostatnie 2 były koszmarne :( Kajtun i problemy z samochodami: naszym i Kasi która chciała pomóc dobiły mnie zupełnie :((( Przedwczoraj dowiedziałam się że moja znajda - sunia, będąca na dt od kilku lat, ma nowotwór płuc... Zostało jej kilka tygodni życia. Nie wiedziałam nawet czy mam ją zabierać do siebie, czy zostawić w domu który uznała za własny, i gdzie jest kochana i rozpieszczana... tyle że jej opiekunka nie daje rady nosić prawie 20 kg psa po schodach (Luna nie chodzi już). Dobre jest tylko to, że nie cierpi: nie odczuwa bólu, nie zdaje sobie sprawy z tego co się dzieje... nadal jest radosna i zadowolona z życia... To wszystko brzmi jak okrutny żart :((( Nie umiem się jakoś pozbierać po tym wszystkim... [B]Alice [/B]- ja nie wiem co sie dzieje... nagle mamy wysyp nowotworów i infekcji u szczurów. Nie wiem jak u Ciebie, ale w Warszawie załamała się pogoda i z nią wszystkie moje staruszki :((( Wczoraj odszedł Timuś, kilka następnych wybierze się za TM w ciągu najbliższych dni... Na sobotę już wszystko ustawione. Samochód już sprawny. DT czeka (w sobotę ewakuuje się z amstafka która się trochę zasiedziała wakacyjnie - wiec Kajtun będzie jedynym pieskiem). Nasza weterynarz zgodziła się przyjechać w swoim wolnym od pracy dniu, żeby zoperować psiaka... Mam nadzieję że tym razem już nic się nie wydarzy...
  23. Niestety, operacja musiała zostać przesunięta. Dziś nie ma szans dowiezienia Kajtuna na 15 do lecznicy. W sobote to jedyny termin kiedy wszystkim pasuje (trzeba zgrać terminy 5 osób...). Czyli czekamy do soboty...
  24. Kajtun ma dziś wybitnego pecha... Jedyna osoba która miała akurat trochę wolnego czasu i zgodziła się przywieźć Kajtuna do lecznicy właśnie dzwoniła... zepsuł jej alarm w samochodzie i zablokował dzwi. Nie jest w stanie nawet wsiąść do samochodu :(((
  25. Narazie nie mam dobry wieść... samochód nam się zepsuł :( Wysypało się łożysko, grozi to urwaniem się koła w czasie jazdy. Mechanik ma to naprawić to do godz 15... ale Kajtun MUSI o tej godzinie być już w lecznicy, bo później pani doktor nie może go operować. Lecznica jest w Warszawie, pies jest w Konstanicinie... Jeśli nie dojedzie dziś na operację, wszystko przesuwa się nawet o tydzień :((((((( Szukamy po znajomych tranportu z hoteliku do lecznicy........... Trzymajcie kciuki żeby Kajtun dojechał na operację....
×
×
  • Create New...