-
Posts
3153 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ajlii
-
No to mamy już wieści z nowego domku !!! Saba dojechała cała i zdrowa. I zadowolona :) Jest już po kolacji i zapoznaje się z nowymi kątami. Kot zwiał na szafę profilaktycznie i tam siedzi. Ale Pani Ania nie robi z tego problemu, uważa że przyzwyczają się do siebie. Szczególnie że Saba karna i słucha "że nie wolno zjadać kota". Wygląda na to że wszyscy są szczęśliwi :)))) no, może oprócz kota... (ale to też pewnie do czasu) No i już wiem dlaczego Saba została akurat dziś zabrana... Motywacja była prosta: znów idą mrozy, a Saba siedzi na dworze i marznie. Więc czym prędzej trzeba było ją przewieźć do ciepłego domu :)
-
No to Saba pojechała do nowego domu :)))) Była jeszcze u mnie z nowymi opiekunami, po książęczkę i umowę adopcyjną. Państwo zrobili na mnie bardzo dobre wrażenie. A Saba cały czas przyklejona do nowego Pana :) Widziałam zdjęcie Rity (poprzedniej suni, która już odeszła za TM). Strasznie są podobne, tyle że Rita miała więcej cech boksera. Ale pysk, uszy, nawet ta maska na mordziaku podobna. Teraz trzymamy kciuki za szczęśliwy powrót do Krakowa, no i ułożenie się relacji z kotem... Muszę jeszcze dodać, że moje psy zachowywały się przy Sabie skandalicznie... normalnie wstyd :(
-
[quote name='paros']Od poniedziałku kilka razy pytałam o miejscowość, ale nie udzieliłaś odpowiedzi. Wydaje mnie się, że skoro pani w taką pogodę przyjedzie po Sabę to pozytywnie świadczy o tym domku. A proponuję umówić się z panią na wizytę poadopcyjną.[/QUOTE] Nie odpowiedziałam, bo sama nie pamietałam. Wypada mi ta nazwa co chwilę z głowy, dopiero jak skojarzyłam ją z żelkami... miejscowość nazywa sie Zelków. Hop! rozładowała mi się komórka. Nie styka kabel przegryziony przez szczury, więc póki się ładuje nie mogę jej ruszyć z miejsca. Dziś już nie odzwonię :(
-
Saba może jechać do nowego domu już JUTRO !!!! Pani z Krakowa namówiła męża na przyjazd jutro po sunię. Dopytała się o leki jakie bierze Saba i powiedziała że z tabletkami sobie poradzi (spodziewała sie zastrzyków i codziennej wizyty u weterynarza). No i co teraz robić??? Wizyty przed-adopcyjnej nie było, choć Pani wyraziła na nią zgodę. Z drugiej strony, jeśli ktoś rusza w wolny dzień 300 km w jedną stronę po w sumie zwykłego kundla, to chyba mu zależy na tym konkretnym psiaku? Rozwiązaniem by była wizyta po-adopcyjna chyba. Nie wiem co robić... zgadzać się na zabranie Saby czy jednak zawieźć ją osobiście? Przy pierwszej opcji odpada czas który sunia spędziłaby w hotelu i koszty transportu. Przy drugiej zawsze jest jakieś ryzyko... Choć ja nie mam obiekcji co do intencji Pani z Krakowa, szczególnie że interesuje się sunią od chwili ukazania się ogłoszenia (czyli od początku miesiaca), no i sama decyduje się po nią przyjechać i dalej ją leczyć.
-
[quote name='hop!']Ajlii, jeżeli chcesz mogę dalej prowadzić wątek, ale będziesz musiała przygotować ostateczne rozliczenie, bo wymaga tego regulamin. Nie wiem, jak stoicie z kasą. Zdaje się, że nie doszła wpłata od salo - 30 zł. 28 stycznia kończy się miesiąc pobytu Saby w hotelu - czyli osoby, które deklarowały stałe wpłaty powinny przelać kasę za kolejny miesiąc. Z kolei 1 lutego odwozicie Sabę do domu. Czy te wpłaty będą potrzebne na inny cel - np.: transport?[/QUOTE] Byłabym wdzięczna gdybyś dalej mogła prowadzić wątek. Wyjaśnienie masz w pw, które próbuje napisać od pół godziny, przystawiając co chwilę do misk chorą szczurę która zapomina że powinna jeść :( (nowotwór mózgu) Rozliczenie przygotuję, jak tylko będę miała wszystkie wpływy i wydatki. Narazie nic się nie zmieniło, bo nie było nowych wpłat ani wypłat. Trzeba zwrócić Astaroth za wizytę u weterynarza i leki, ale może to razem z opłatą za hotel? Jeśli my wieziemy Sabę, to 1 lutego zwolni się miejsce w hotelu. A jeśli przyszli opiekunowie sami się zdecydują, to może wcześniej. Wtedy też chyba sami sfinasują swój przejazd. Nie mam jeszcze wpłat z bazarków, ale te powoli dochodzą na konta osób prowadzących bazarki.
-
[quote name='hop!']Ajlii, jeżeli chcesz mogę dalej prowadzić wątek, ale będziesz musiała przygotować ostateczne rozliczenie, bo wymaga tego regulamin. Nie wiem, jak stoicie z kasą. Zdaje się, że nie doszła wpłata od salo - 30 zł. 28 stycznia kończy się miesiąc pobytu Saby w hotelu - czyli osoby, które deklarowały stałe wpłaty powinny przelać kasę za kolejny miesiąc. Z kolei 1 lutego odwozicie Sabę do domu. Czy te wpłaty będą potrzebne na inny cel - np.: transport?[/QUOTE] Byłabym wdzięczna gdybyś dalej mogła prowadzić wątek. Wyjaśnienie masz w pw, które próbuje napisać od pół godziny, przystawiając co chwilę do misk chorą szczurę która zapomina że powinna jeść :( (nowotwór mózgu) Rozliczenie przygotuję, jak tylko będę miała wszystkie wpływy i wydatki. Narazie nic się nie zmieniło, bo nie było nowych wpłat ani wypłat. Trzeba zwrócić Astaroth za wizytę u weterynarza i leki, ale może to razem z opłatą za hotel? Jeśli my wieziemy Sabę, to 1 lutego zwolni się miejsce w hotelu. A jeśli przyszli opiekunowie sami się zdecydują, to może wcześniej. Wtedy też chyba sami sfinasują swój przejazd. Nie mam jeszcze wpłat z bazarków, ale te powoli dochodzą na konta osób prowadzących bazarki.
-
Zdjecia wysłała chyba Astaroth, bo ja nie widziałam Saby od tygodnia. Ucho wygląda kiepsko, ale podobno jest już lepiej, bo tworzy się już nowa, zdrowa tkanka. W kwesti Krakowa: udało się skontaktować z Panią chętną na adopcję. Mój mąż wpadł na to, że nr musiał zachować się w bilingu telefonicznym. Więc tym sposobem jesteśmy już po kolejnej rozmowie. Pani nadal chce adoptować Sabę. Ma dom w miejscowości pod Krakowem, mieszka z mężem i kotem. Jest wykładowcą na wyższej uczelni. Zaprasza na wizytę przed adopcyjną. Spróbuje też namówić męża by razem przyjechali po Sabę do hoteliku. Co do wizyty przed-adopcyjnej. Mój mąż napisał pw do jednej z osób, które poleciła Hop!, ale odmówiła z powodu odległości. Będzięmy więc prosić pozostałe osoby, może mają lepszy dojazd. W sumie nie jestem na 100% przekonana co do konieczności przeprowadzenia tej wizyty. Szczególnie że Pani zgadza się na nią, wiedziała też od początku że sami przywieziemy sunię, więc i obejrzymy warunki. Poprzedni dom był bardzo dobrze sprawdzony. Znajomi mojej mamy bywali tam często, znali zwierzaki i podejście opiekunów. Warunki też były rewelacyjne, byłam tam gdy już odbieraliśmy Sabę. Wizyta przed adopcyjna wypadła by super... ale suka wróciła. Wszystko i tak wyjdzie w praniu... Z uwagi na leczenie ucha, wyjazd Saby został przesunięty na 1 lutego. Saba będzie po kontrolnej wizycie u weterynarza i mam nadzieję że bedzie już dobrze. Co do prowadzenia wątku... Ja nie mam do tego "ręki", bo mój ostatni psi "wątkowicz" został już u nas na zawsze. Z drugiej strony zdaje sobie sprawę, że tak jest łatwiej, bo to ja mam dostęp do konta i na bieżąco jestem z każdą nowością w sprawie Saby (leczenie, poszukiwania domu, transport). Tyle że ja nie umiem przewidzieć jak z wyrobię czasowo, bo znów zaczyna mi się okres choroby u szczuractwa, i ich wizyty u wetów, podawanie leków, karmienie chorowitków jest dla mnie priorytetem. Mam też nadzieję że wątek Saby za chwilę szczęśliwie się zakończy :) W każdym razie - Hop! - dziękuję za pomoc, stworzenie wątku i zorganizowanie wszystkiego, bo bez tego nie dalibyśmy na tamtą chwilę rady...
-
Tutaj jubu - mąż ajlii. Nawiązałem kontakt z panią z Krakowa. Podtrzymuje chęć przygarnięcia Saby. Obawiają się z mężem jej spotkania z kotem, ale są pełni nadziei. Po konsultacji z panią (opowiedziałem o leczonej łepetynie) przesuneliśmy transport na dzień 1 lutego. Pani z Krakowa bez problemów zgodziła się na wizytę przedadopcyjną. Zaprasza.
-
Narazie czekamy na kontakt tej pani z Krakowa. W sumie to był jedyny sensowny telefon w sprawie suni, bo pozostałe osoby albo rezygnowały kiedy okazywało się że Saba nie jest w Poznaniu/Katowicach/Krakowie, albo miały podjechać i obejrzeć sunię... i nie pojawiały się. Ale jeśli pani z Krakowa nie odezwie się do soboty, to zaczynamy poszukiwania domku od nowa... W tej chwili Saba nie nadaje się chyba do adopcji, bo bierze antybiotyk. Poprzedni albo za słabo zadziałał, albo obniżył odporność suce i dlatego złapała nową bakterię. W Warszawie mamy dobrych weterynarzy, którzy znają sunię od początku (szczepienie, sterylka) i leczą ją po najnizszych możliwych cenach, i także na kredyt. Do tego jeden z weterynarzy daje się namówić na wycieczkę do hotelu w razie potrzeby, bez dodatkowych kosztów typu wizyta domowa i kosztu dojazdu.
-
No i mam problem... Szlak mi trafił telefon :((( Straciłam wszystkie dane niezapisane na karcie - w tym numer do Pani z Krakowa, która chciała adoptować Sabę. Nr zapisał się w pamieci telefonu, zamiast na karcie, i przepadł razem z aparatem. Musze więc czekać aż Pani się odezwie do nas... Wtedy będę prosić o pomoc w wizycie przed-adopcyjnej. Nie wiem czy zdążymy ze wszystkim przed sobotą. Ale i tak Saba ma znów problem z łepetynką i uchem. Rozmawiałam dziś z Astaroth i weterynarzem który leczy sunię. Saba dostała antybiotyk :( Więcej to chyba Astaroth może napisać...
-
Przyszło 20 zł od li1 :) dziękujęmy :) Saba może jechać do Krakowa w sobotę. To jedyny wolny dzień mojego męża w najbliższych tygodniach, kiedy może jechać w taką długą trasę. Jeśli nie ta sobota, to dopiero druga połowa lutego wchodzi w grę. No i nie wiem jak mam zrobić ze sprawdzeniem domu. Mam w Krakowie znajomych zaszczurzonych, ale na psią wizytą przed-adopcyjną nie wiem czy się zgodzą. Szczególnie że dom jest pod Krakowem, a oni nie są zmotoryzowani. Czy znacie kogoś z Krakowa lub okolic, kto mógłby zrobić wizytę przed-adopcyjną? W kwestii finasów: w tej chwili na Sabę jest na koncie 252 zł. Bedę jeszcze wpływy za bazarków, chyba 260 zł (ale napiszę jak znajdą się na koncie) Z tego musze zapłacić za hotel do przyszłego piątku włącznie (143 zł) i oddać znajomym kasę którą pożyczyliśmy na zawiezienie Saby do tamtego domu za Toruń (247 zł). Przywiezienie Saby z powrotem sama już sfinasuję, ale na kolejny transport nie stać nas już (do Krakowa to koszt ok. 270 zł). Ekonomicznie wychodzi puszczenie Saby w sobotę do nowego domu (cena paliwa nie spadnie, a dochodzą kolejne dni w hotelu). Sabę musi obejrzeć jeszcze weterynarz, bo paprze się ucho tak samo jak wcześniej głowa. W tej chwili weterynarz zalecił stosowanie ozonelli (koszt ok 20-30 zł, muszę zwrócić Astaroth jeśli kupi). Jeśli to nie pomoże, to kolejny antybiotyk :( My się tu zamartwiamy o wszystko, a sunia siedzi sobie w holetu i ma wszystko w głębokim poważaniu... :eviltong: Bardzo się jej podoba jazda samochodem, a szczególnie włażenie na półkę z tyłu. I znów twierdzi że nie umie chodzić na smyczy.
-
No więc Saba znów w Warszawie - przywieźliśmy ją dzisiaj w nocy. Szczęście było faktycznie bardzo krótkie. Strasznie szkoda, bo warunki były świetne. Problem w tym, że Saba nie dostała szansy na to by pokazać że jest fajnym i ugodowym psem. Jak pisałam wcześniej, w domu mieszka goldenka. Od początku atakowała Sabę, no i Saba w końcu pokazała też jej zęby. Niestety, ani wtedy, ani wcześniej (gdy pierwszy raz goldenka ugryzła Sabę), żadna nie została skarcona. I obie słowa "biedne pieski, pogryzły się, pokażcie czy łapcie nie bolą" potraktowały jako zachęcenie do takich zachowań. Niestety, koty obraziły się też z powodu nowego psa w domu i zastrajkowały zanieczyszczając sypialnię. No i Saba nie popisała się, bo jak kot wlazł na drzewo, to siadła pod drzewem i gapiła się na niego... Wogóle suka nudziła się strasznie w domu i zaczeła np. włazić po schodach na górę... Oczywiście mąż proponował, by Saba dostała kilka dni na "dotarcie" się. By koty sprały ją po nosie, a goldenka przestała być zazdrosna. I rozmowę telefoniczną, z zaprzyjaźnioną weterynarz, która może udzielić kilka rad... Niestety, odpowiedź była jedna: "prosze ją zabrać"... Ale mam nadzieję że Saba dostanie jednak szansę na swój dom... Po ukazaniu się jej zdjęcia w gazecie, zadzwoniła pewna pani z Krakowa. Niestety, dosłownie chwilę wcześniej na Sabę zdecydowały się tamte panie. Ale pani z Krakowa dzwoniła jeszcze kilka razy, pytając czy Saba już dojechała do domu, czy napewno tam zostanie itp, bo ona nadal chętna na nią. Wczoraj mój mąż długo z nią rozmawiał, m.in. powiedział o powodach nieudanej adopcji. Tamta pani jest nadal chętna na Sabę, szczególnie że przypomina jej nieżyjącą już sunię, a w domu jest tylko jeden młody kot i żadnych innych psów. Więc może to jest ten nowy domek Saby? Lamia, u Astaroth w hotelu była piękna sunia Kiara. Pojechała do Łodzi, ale po kilku dniach pani zrezygnowała z adopcji i sunia miała wrócić. Kiara jest bardzo miła, spokojna i śliczna. Może już wróciła do holetu i znów czeka na swojego człowieka?
-
Bo i przysłowiowe 4 litery... Saba wraca do hotelu :((((( Napiszę wiecej jutro.
-
A teraz uwaga... SABA JUŻ W NOWYM DOMKU !!!!!!!!!!!! Pojechała dziś rano. Mąż oczywiście obejrzał dokładnie dom, teren, inne zwierzaki i nowe opiekunki Saby. I zdecydował że Saba może tam zostać :) W sumie dom był znaleziony przez przyjaciół mojej mamy - też psiarzy, którzy zaręczyli że owe panie naprawdę dobrze zajmują się swoimi zwierzakami. A teraz trochę o nowym domku: jest to ładny, mały dworek. Otoczony dużym terenem, z solidnym płotem (mąż sprawdził). Oprócz Saby jest tam goldenka, kilka kotów i 6 kóz. Opiekują się nimi 3 panie, które nie pracują już zawodowo i mają dużo czasu dla zwierzaków. I dużo serca, bo sunię która odeszła niedawno, woziły do Warszawy (ponad 250 km w jedną stronę) na rezonans i do specjalistów. Ratują nawet myszki, które kociska znoszą do domu w ilościach hurtowych. A Saba... Przejechała spokojnie, bo ona lubi jazde samochodem. Ale wysiąść już nie chciała, później ciągneła w stronę samochodu. Dopiero spuszczona ze smyczy zaczeła zwiedzać i hasać po terenie. Na "dzień dobry" goldenka nawarczała na Sabę, a potem wogóle się pobiły. Goldenka jest zazdrosna i ogólnie niezadowolona narazie (strasznie przeżywała śmierć swojej poprzedniej towarzyszki). Ale wygląda na to, że będzie ok i panny się zaprzyjaźnią. Oczywiście Saba zdziwiła się na widok kóz i nawarczała na nie na wszelki wypadek. Kotów wogóle nie zauważał, prócz jednego który na nią nasyczał. I biedna psina miała ochotę sie schować... I to tyle z relacji mojego męża... W każdym razie wygląda na to, że Saba ma dom :))) Jeśli nic się nie zmieni, to za kilka dni rozlicze się z pieniedzy. Musze dopłacić za hotel i oddać pieniądze za benzynę (wyszło 247 zł), które musieliśmy pożyczyć od znajomych (nasze pensje jeszcze nie przyszły). Będą też wpływy z bazarków z forów szczurzych. Proponuję fundusze Saby przekazać na kundelkową skarbonkę, by posłużyły innym psiakom. Może tak być? No i oczywiście wszystkim dziękuję za pomoc Sabie :))) Hop! za zorganizowanie wątku, pozostałym cioteczkom za wsparcie duchowe i finansowe. I wielu osobom z kręgów psiarzy i zaszczurzonych za wsparcie... DZIĘKUJĘ :)))
-
Niech ten paskudny śnieg przestanie padać!!! Wczoraj Saba nie pojechała bo miało padać, a po niedzieli - kiedy pługi nie jeżdżą - miało być nieprzejezdnie. A dziś co?? Zaklinajcie ten śnieg, żeby przestał dziś padać i pozwolił Sabie bezpiecznie dotrzeć do nowego domku...
-
Devona - przepraszam, faktycznie zapomniałam... AleksandraF - wpłaty do Zebry, bo to Ona ma rzeczy. Jeśli zacznie się wpłacanie po kawałku na konto SPS i na konto Zebry, to będzie straszny bałagan. Strasznie się cieszę, że są pieniądze na pomoc Sabie. Ale mam wielką, wielką nadzieję, że Saba już pojutrze zamieszka w nowym domu, i pozostanie tam na zawsze...
-
Jutrzejszy transport Saby odwołany z powodu śniegu :( Najbliższa możliwość - 13 stycznia, o ile warunki się poprawią. Trzymajcie kciuki nadal... Żadnych nowych wpłat na dzień dzisiejszy nie ma.
-
Sprawdzę znów konto, jak tylko wróci mąż (on ma komórkę na którą przychodzą hasła i info o przelewach). Na dzień dzisiejszy to chyba jedyne wydatki - hotel i leczenie, jeśli jakieś pojawią się to Astaroth poinformuje o tym na forum. Ale głowa sabowa ładnie się goi, więc możliwe że już nie trzeba będzie wozić psicy do weterynarza. Obecnie są prowadzone dwa bazarki (na dogo i SPS), więc dojdzie jeszcze jakaś suma. Ale mam nadzieję że domek okaże się ok, i pieniążki zasilą inną bidę psią :)
-
Doszły wpłaty od paros - 50 zł oraz psiareczki78 - 15. W sumie wpłynęło 370 zł. Dziękujemy. Dzisiaj przelałam na konto Astaroth 182 zł. Jest to opłata za hotel do 11 stycznia włącznie.
-
Przyszły 2 sms z informacją o przelewie na kwotę 15 i 50 zł. Myślę że to te wpłaty. Jutro wieczorem siądę i podliczę wszystko, i zrobię przelew Astaroth. Rozmawiałam z Astaroth o głowie Saby - "skorupa" odpadła i pod nią jest gojące się miejsce. Ale więcej może napisać Astaroth. Jeśli będzie coś sie złego działo, mamy zaprzyjaźnionych wetów, więc Saba nie zostanie bez pomocy. Czy jest dom dla Saby okaże się dopiero 11 stycznia. Na dzień dzisiejszy dom jest aktualny, ale wszystko może się zmienić jesli Saba źle zareaguje na koty i kozy...
-
Mój mąż dziś w pracy i rozgląda sie za szpicem. Ale nie ma psa... może jest już w schronisku. Za to przychodzi mały kundelek, ten kumpel Saby i chyba jej szuka. Wczoraj rozmawiałam z Astaroth, być może jutro będzie musiała pokazać Sabę weterynarzowi :(
-
Trzymajcie mocno kciuki !!! Jest szansa na dobry domek dla Saby!!!
-
[quote name='hop!']Czy były telefony w sprawie Saby?[/QUOTE] Tak, kilka osób dzwoniło i pisało sms. Prawie wszystkie osoby były spoza Warszawa (Katowice, Poznań itp). Jedna osoba potrzebowała psa do stróżowania, a Saba to wielka przytulanka... Jedna osoba dostała namiary, gdzie może poznać Sabę, a do kolejnej muszę oddzwonić na dniach bo dziś z powodu problemów z zasiegiem nie udało się dogadać. Czyli narazie nic konkretnego... wstepnie zainteresowane są dwie osoby, które znalazły ogłoszenie w metrze i jedna osoba "zwerbowana" wśród znajomych. Bo ofert typu "pies do przedszkola" nawet nie rozpatruję... (siedzę w tej branży i wiem że dziś przedszkole jest, a jutro zdycha... a pies powinien mieć opiekuna do końca życia). Najsmutniejsze były telefony w sprawie zaginionego psa, a właściwie rozpaczliwe próby potwierdzenia że Saba jest zaginionym przyjacielem rodziny. I choć nie zgadzała ani wielkość psa, ani miejsce znalezienia, to było czuć opiekunowie desperacko pragną by to jednak był ich cudem odnaleziony pies... że może jednak, bo "imię to same" albo "tak trochę przypomina". Przykre to strasznie, ale przywraca wiarę w ludzi...
-
[quote name='ajlii']Na dzień dzisiejszy mam takie wpłaty: dorota1 - 30 zł AnnaA - 40 zł hop! - 20 zł hop! - 30 zł (od sąsiadki) OBRACZUS87 - 70 zł MIMIŚ - 15 zł poker - 30 zł opiekun Saby z jednostki - 20 zł Serdecznie dziękuję :-)[/QUOTE] Dzisiaj przyszło jeszcze 50 zł od mysza1. Dziękuję serdecznie :)))
-
[quote name='Awit']A co będzie z tym szpicem?[/QUOTE] Nie wiem :( Dziś mąż dzonił ok 22 - mówił że nie wdział dzisiaj jeszcze tego szpica. Teren jest bardzo rozległy, może gdzieś się zakamuflował, albo dogadał ze zdziczałymi psami. Albo został złapany przez pracowników schroniska. W każdym razie mąż będzie się rozglądał. Narazie nie może go nawet karmić, żeby pies nie pałętał się za blisko zabudowań i nowa firma nie postanowiła znów pozbyć się kłopotu :(