Jump to content
Dogomania

ajlii

Members
  • Posts

    3153
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ajlii

  1. A Kazio wlazł wczoraj na strych........ i trzeba było go ratować ;) Kiedyś już próbował, doszedł do połowy schodów. Musiałam go znosić (jakieś 35 kg psa), bo nie umiał zejść. Po tej przygodzie bohatersko już tylko wspinał sie na trzy pierwsze schodki... do czasu.... Wczoraj panny (biegające po kręconych schodach w tą i z powrotem), otworzyły dzwi na oścież i chyba zachęciły Kazia do wejścia na górę. Więc Kazio władował się, prawie do końca schodów... i tak został. A trzy paskudne żółte suki biegały pod nim, przeciskały się miedzy Kazie i ścianą... i miały paskudy radochę z takiej "przeszkody" :/ Trzeba było go więc ratować...... i ściagać na dwie pary rąk ze schodów... Biedny, strasznie to przeżył - aż kupę zrobił. Ale już "uratowany" dostał taką porcję pieszczot i przytulania, że zaczełam się obawiać czy świadomie nie powtórzy swojego wyczynu...... W każdym razie - muszę kupić kolejną bramkę ;) A przy okazji tej "przygody" naszła mnie taka refleksja o Kaziu - w kontekście Jego przyszłego domu. Kazio nie umie chodzić po schodach. Jeszcze jakoś wejdzie, ale nie umie zejść. Nie potrafi wycofać się, jeśli gdzieś się wpakuje (nie umie iść do tyłu). Ogólnie jest bardzo słabo skoordynowany. Potrafi się potknąć na prostej drodze. Nie umie stanąć na tylnich łapach. Nie potrafi biegać - tylku trucht, podbieganie. Nie skacze. Na kanapę juz wchodzi, ale bardzo niezgrabnie. O ile wcześniej myślałam że to kwestia zagłodzenia, problemów ze stawami (powłóczył nogami). Ale po kuracji Malibo57 Kazio obecnie chodzi ładnie, lekko i całkiem prawidłowo stawia łapy. Odżywiony też jest - to kawał wielkiego, pięknego psa - z ładną tkanką tłuszczową już :) (a pamietam dzień kiedy go zbierałam spod płota...) Teraz mam wrażenie, że Kazio ogólnie wcześniej nie miał lekkiego życia. Może żył w kojcu? Na łańcuchu? Bo te wszystkie problemy z koordynacją wynikają moim zdaniem z tego, że nie miał wcześniej normalnej aktywności i mieśnie, stawy nie są tak "wyćwiczone" jak u przecietnego psa. W każdym razie - spróbujemy popracować trochę nad kondycją Kazia. Ale Jego przyszły dom nie może mieć schodów (nawet jak się nauczy chodzić, to obawiam się że będzie spadać).
  2. Brak słów po prostu...... Myślałam że rasowe psy są bardziej "szanowane" i mniej narażone na ludzkie okrucieństwo niż kundelki.... Magdysko, łap pw. Dodam tylko że Bochnar ma nowego kolegę. Ma na imie Kasztanek.... i jest starym pluszowym koniem na biegunach :DDD Bochnar jest nim zafascynowany!
  3. Hrabia miał wczoraj trochę gorszy dzień, ale dziś od rana humor dopisuje. No może trochę zepsuł Mu nastrój jeden biszkopt, który podstępnie nabił się na Jaśkowy kieł... W końcu został wypluty ze wstrętem, ale Jaśko obraził się wogóle na biszkopty. Trudno, będziemy próbować z chlebkiem ;) Jubu ma nowy patent na karmienie Jasia... Otóż Hrabia je ładnie puszkę (oczywiście łyżeczką) w zamian za... masaże łapek. Trochę masowania, trochę przełykania :))) Oczywiście czas posiłku znacznie się wydłuża... ale cóż... mniejsze plucie jest warte każdego poświecenia ;) Waderciu :)))) A już się martwiliśmy....... dobrze że już jesteś :) Jest już wątek Twojej nowej podopiecznej?
  4. Franuś czuje się dobrze :) Już w piątek wieczorem, jak leki rozkurczowe zaczęły działać, to Franek wstał, chodził, kręcił się po kuchni i dawał do zrozumienia że jest głodny. Ale posiłek dostał dopiero w sobotę rano. I do wczoraj jadł papkę z piersi z kurczaka z ryżem i marchewką. Zachwycony był ilością porcji, trochę mniej ich objętością ;) Dziś już powoli ma wprowadzaną suchą karmę, ale chyba jeszcze go trochę podkarmię gotowanym kurczakiem. Będę dziś rozmawiać z lekarzem weterynarii na temat dalszej diety Frania. Ale myślę że kryzys chorobowy już mamy zażegnany.
  5. Jasne. Myślę że przynajmniej dwa dni Franio będzie jadł gotowane jedzenie, a potem zobaczymy. Rozmawiałam z weterynarzem o tym siusianiu w domu. W poniedziałek zawiozę mocz do badania. Dziś próbowałam złapać, ale Franio zdążył wysikać się na podłogę jednym "chlustem" zanim cokolwiek dało się podstawić.
  6. A więc w poniedziałek dzwonię do dr Bałucińskiej :) Jasio od rana ma wyśmienity humor :) Uszy mu dosłownie tańczą, podbiega sobie dla przyjemności, macha ogonem... Dziś zastanawialiśmy się z weterynarzem - steryd? dziura w głowie? (która zresztą już zarasta :/). W każdym razie, coś Jasiowi bardzo poprawiło samopoczucie. Nadal je sam: rano trochę chlebka (ze 2-3 kromki prosi), a po południu porcja dzienna karma na jeden raz (a czasem i więcej). A! I Jaś dzisiaj zażyczył sobie GRYZAKÓW! Nie ważne jakie - byle dało się pożuć i spożyć :)
  7. Franuś dziś trochę niedomaga... Wczoraj już gorzej jadł, jakby nie miał apetytu (przynajmniej nie jak zazwczaj). Ale jak dziś zaczął się pokładać i zwymiotował po śniadaniu, to już nie było na co czekać. Pojechaliśmy od razu do weterynarza. Obawiałam się że jeśli wymioty się nasilą to Franek się szybko odwodni, albo coś się dzieje w tym woreczku żółciowym. Franuś został zbadany. Jest trochę wzdęty brzuszek i lekko bolesny. Dostał od razu leki rozkurczowe i przeciw-wymiotne. Prawdopodobnie to jakieś podrażnienie żołądka. Mamy przepisane leki osłonowe na żołądek (alugastrin, ranigast i nospę), oczywiście obserwować Frania i karmić małymi porcjami. Natomiast już po powrocie do domu, Franek zdecydowanie lepiej się czuje - leki zaczęły działać. Teraz poszedł spać. Nic w sumie groźnego, ale wystraszyłam się bo Franek ma swoje lata i każda niedyspozycja może być początkiem czegoś naprawdę poważnego. Ale wygląda na to że będzie dobrze. Doszła dziś karma vitake i wpłata od Magdyski - także zapłaciłam przy odbiorze :)
  8. Kazio reprezentuje wyższy poziom rozwoju cywilizacyjnego, niż niestety spora część naszego społeczeństwa.... I zauważyłam, że potrafi często wydobyć z człowieka to co najlepsze. A przynajmniej każe mu się zastanawić nad sobą i swoim postępowaniem. Bowiem Kazio potrafi... zawstydzić...
  9. Gorzej jak śnieg będzie leciał z Rudolfowego nieba.... Biedny pies nie nadąży oszczekiwać :(
  10. A Jasio przed chwilą przyszedł żebrać pod lodówką............. :) Chlebek razowy - ok. Biały, nie... Hrabia nie życzy sobie... ;) Mam wrażenie że do nacięcie głowy i duuuży odpływ wydzieliny bardzo mu pomogło.
  11. Iskra powoli, acz konsekwentnie, zabija kanapę.... wypruła gąbkę już połowy...............
  12. Pan Pies plącze się rano po salonie... W sumie sam nie wie co sam ma ze sobą zrobić: wleźć pod stół? za szafkę? zajrzeć za kanapę? Pałęta się - łapa za łapą, mina znudzona, uszy dyndają byle jak... I nagle słyszy głos Jubu: "chodź no tu, pierwotniaku!". I w jednej sekundzie klata do przodu, łapy wyprostowane, głowa do przodu, wzrok skupiony. I biegiem do przedopokoju! Nawet uszy jakoś rytmiczniej mu podskakują...
  13. Polar to ciekawa sprawa. Pamietam moją radość z 15 lat temu, gdy okazało się że zimą można chodzić w polarku (grzeje) i kangurce (nie przewiewna). I jest super :) Polarek Jaśkowi się przyda. Sweterek też trzeba będzie mu sprawić, na chłodniejsze dni. Wełniany też będzie przewiewny, ale naturalnie będzie grzał. W sumie Jaś nie chodzi obecnie na dalekie wędrówki, tylko przy domu i ewentualnie do weterynarza. Natomiast co do badań - mam nowe Jaśkowe wyniki. Znów wzrost leukocytów: 75 tys... czyli o 4 tys więcej niż ostatnio. W sumie nawet mnie to ucieszyło, spodziewałam się dużo gorszego wyniku (uwierzycie że tak sie bałam tych wyników, że zostałam w samochodzie i posłałam po nie męża???). Natomiast co to reszty - Jasio ma anemię. Co nie jest dziwne, biorąc pod uwagę ile krwi traci razem z tą wydzieliną i jak kiepską ma dietę (choć wczoraj zjadł prawie 300 gr suchej karmy na raz). Mamy zalecenie podawania mu preparatu z żelazem i wit z grupy B. Malibo - proszę Cię tu o pomoc. Czy możesz coś doradzić??? I myślę że nie ma na co czekać - będę umawiać wizytę u dr Bałucińskiej. Jaśka trzeba wspomóc niekonwencjonalnie, bo sam bardzo walczy. A mam wrażenie że tradycyjna medycyna weterynaryjna jest poniekąd bezradna w Jego przypadku... Choć tu muszę przyznać, że do weterynarzy Jasio ma wyjątkowe szczęście. Trafia na lekarzy, którzy bardzo chcą mu pomóc i dzięki temu nadal żyje i ma się całkiem dobrze jak na Jego problemy zdrowotne. Nie wiem tylko czy już umawiać, czy po kolejnych badaniach krwi (ma podany steryd, żeby sprawdzić czy leukocyty spadną).
  14. Magdysko - wpłata za hotelowanie Frania dotarła. Dziękuję :) Na karmę jeszcze nie, ale bez stresu. Dotrze pewnie po południu lub jutro. Kurier nas wczoraj zaskoczył baaaardzo. Bo też szła dzięki Malibo karma z rabatem - dla Bochnarka i Kazana. Zamówienie jednego dnia, i to wcale nie bladym świtem... następnego dnia rano już kurier pukał z paczką :)
  15. No właśnie nie mam nr do Waderci :( Właśnie patrzę na to wyprawiają moje dziadki :) I Jaś i Franek od rana w doskonałym humorze! Wymiary Hrabiego: długość od karku do nasady ogona - 62 cm obwód klatki (w najszerszym miejscu) - 62 cm obwód szyi - 40 cm Podziękuj Taks od nas :)))
  16. Magdysko - Taks ma polar, czy trzeba by podesłać? Myślę że możemy zamówić :) Noemi! Jak tam Twoje pannice? I czy ktoś wie gdzie się podziewa Wadercia...? Nie ma wieści o Jej sunii... martwie się...
  17. Naprawdę nie wiem co może być przyczyną tego siusiania w domu. Franio więcej nie pije niż normalnie. Mocz też na podłodze wygląda ok - jasny, bez krwi czy śluzu. W nocy mam wrażenie że wytrzymuje, najwyżej jedna-dwie kałuże są. Ale w dzień to potrafi dosłownie co godzinę wstawać i wylewać z siebie sporą ilość moczu. I co dziwne, to nie jest tak że cały dzień regularnie, tylko przez kilka godzin takie susianie i resztę dnia normalnie wytrzymuje od spaceru do spaceru. Szczególnie że dzwi nadal są otwarte przez kilka godzin dziennie i Franio może spokojnie wyjść na podwórko (jak robił to dotychczas). Rozmawiałam z weterynarzem - radził zacząć od badania moczu, bo możliwe że to zwykła infekcja. Mogę zbadać mu poziom cukru w domu (mam glukometr) i skonsultować wyniki z weterynarzem. Z prostatą Franio nie miał problemów... Ja się zastanawiam czy to nie jest kwestia demencji po prostu... Takiego "zapominania" o zachowaniu czystości, możliwości wyjścia na dwór. Magdysko - w sumie dla mnie bez różnicy, czy będzie 1 czy 2 worki. Mam miejsce na przechowywanie ;) Do tego fajnych kurierów, którzy duże paczki to sami ochoczą wnoszą do domu.
  18. W opisie rasy Pana Psa jest info, że to pies który samodzielnie rozwiązuje problemy... Tak mi dziś powiedział Jubu, gdy opowiadałam mu wczorajsze nocne przygody Pana Psa :) A więc... Pan Pies spał sobie smacznie na swojej kanapie. Rozciągniety, zrelaksowany. A ja mu podstępnie weszłam do pokoju i zapaliłam światło! Spojrzał na mnie z wyrzutem, pomruczał. Niestety, nie zrozumieliśmy sugestii Pana Psa- ani ja, ani lampa - i uparcie terroryzowaliśmy go światłem. Musiałam zająć się swoimi sprawami, więc nie patrzyłam na Pana Psa... Po chwili jednak, gdy sie odwróciłam...... Pan Pies leżał z głową wciśniętą pod stertę poduszke i poszewek! Sam sobie rozwiązał sprawę nocnego oświetlenia :)
  19. Ja bym sama zrobiła dla Jaśka sweterek, mam nawet fajny wzór... I w końcu jestem instruktorem rękodzieła. Ale mam problem z dłońmi, nie zawsze daję radę dziergać :( Przepraszam, Jasiu... Sweterek dla Jasia musi być z włóczki z dodatkiem wełny - żeby grzała i "oddychała". Z Malibo omawiałyśmy już to, na przykładzie ślicznych sweterków dostępnych w necie. Które owszem śliczne, ale nie grzeją - za to zaparzają i mechacą się strasznie. Do tego po jednym praniu byłyby jak szmata, a Jasio brudzi się bardzo (i to nie tylko wydzielina, ale ogólnie to mała kochana fleja jest).
  20. Ja wszystko rozumiem: kryzys, praca nie leży na ulicy i nie ma co wybrzydzać... Ale Fancia to mogłaby by modelką zostać. Albo zawodową niańką (ma doświadczenie ze szczeniakiem i Julką). Ewentualnie osobistym grzewczym poduszek w łóżku. A nie podwórka pilnować... też pomysł!
  21. Malibo57 - niezły rabat :) Magdyska - skąd miałaś próbki? też bym chętnie "przetestowała" tą karmę, wygląda obiecująco...
  22. Hrabia Jasio wczoraj niestety wylądował w lecznicy... przedwczoraj wieczorem i wczoraj miał takie epizody z trzęsieniem się. Ale nic w sumie nie dzieje... możliwe że po prostu trochę już marznie, w końcu pogoda średnia o Jasio nie ma praktycznie tkanki tłuszczowej... Do tego zamknęły się wszystkie otwory na głowie Jasia, przez które szła wydzielina. Od razu miał pobraną krew na morfologię i podany steryd. Za tydzien powtórka i za 2 badanie poziomu leukocytów (tak wczoraj zaproponował weterynarz). No i Jaśkowi trzeba było zrobić nową dziurkę w głowie... tylko tym razem skalpelem, żeby był lepszy odpływ. Mnóstwo tego świnstwa się wylało... Skrzepy, jakieś kawałki śluzu, ciemna krew. Weterynarz oczyścił co sie dało, ale zostały i tak jakieś przerosty, zgrubienia. Wiec głowa Jasia może nie jest już tak płaska jak była kiedyś, ale zdecydowanie się zmiejszyła ta narośl. I dziś nadal wypływa... Jaś wogóle jest strasznie dzielny i nic nie robi na nim wrażenia. Na stole w lecznicy śpi, a wyprowadzany z gabinetu zapiera się i koniecznie chce wrócić.... ;) Natomiast od rana znów apetyt i poszukiwania po podłodzie ulubionych biszkopcików... (właśnie się skończyły i Jubu poleciał kupić kolejną paczkę). Przez dwa dni Jasia obserwowała weterynarz, która przyjechała w odwiedziny do nas i obejrzeć nasze zwierzaki (przede wszystkim szczurki, ale i psie wyniki także czytała). Zna Jasia od początku, była na pierwszej wizycie domowej u nas (koniec marca). I choć widzi zmiany w Jasiu, to mówi że On nie sprawia wrażenia psa cierpiącego - to bardzo schorowany, chudziutki pies... ale żyjący sobie spokojnie, we własnym rytmie i cieszący się tym swoim zwyczajnym, psim życiem w domu. O tym samym cały czas rozmawiamy z naszym łódzkim weterynarzem - jak pomóc Jasiowi, by Jego życie było jak najdłuższe i zarazem w jak najlepszym komforcie. I dziękuję Wam wszystkim że nam pomagacie... Jasiowi i mi... Że Jasio nie jest zapomnianym psem, że ma przyjaciół - ludzi którzy się Niego troszczą, pytają, czekają na wieści... I dziękujemy za życzenia i pozdrowienia na FB :)))
  23. Pan Pies wczoraj zażyczył sobie ułożenia poduszek! Znów robiliśmy małe przemeblowanie psich posłań. Bochnar, który ostatnio sypiał na kanapie w mniejszym psim pokoju/psiej kuchni, wywędrował do salonu. Oczywiście razem ze swoimi poduszkami. I niestety, okazało się, że wykładzina dywanowa nie jest tak fajna do przesuwania poduszek... Więc Pan Pies zaczął marudzić: jęczał, mruczał, powarkiwał... i chodził wokół tym poduszek. W końcu Jubu wziął te Bochnarkowe poduszki, ułożył obok siebie i patrzył jak Pan Pies z ulgą na pysku układa się na nich :) Bo przecież od początku o to psu chodziło... poduszki mają leżeć jedna obok drugiej! Bo tak jest widocznie wygodniej... :D
  24. Znajdź Lenę na obrazku. Podpowiedź: ma ksywę "krokodylek"... [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/--Uhnv0lmjuY/TooS46vWhoI/AAAAAAAABOA/DS8TETSvL2c/DSC00030male.jpg[/IMG]
  25. Iskra: "Całe życie z wariatami... ehhhh..." [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-56Sd-rPG1SA/TooS4b74IyI/AAAAAAAABN8/0IA7lOP0B9g/DSC00029male.jpg[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/--Uhnv0lmjuY/TooS46vWhoI/AAAAAAAABOA/DS8TETSvL2c/DSC00030male.jpg[/IMG]
×
×
  • Create New...