Jump to content
Dogomania

ajlii

Members
  • Posts

    3153
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ajlii

  1. Temat akupunktury można chwilowo odłożyć. Franuś rozchorował się. W sobotę miał spadek formy, wieczorem zaczął gorączkować (39,7 C). Po konsultacji telefonicznej z weterynarzem pojechaliśmy do lecznicy całodobowej - wysoka temperatura jest w niebezpieczna dla psa w tym wieku. Franuś został zbadany, osłuchany, ale nic nie stwierdzono prócz podwyższonej temperatury. Dostał leki p/c bólowe i p/c gorączkowe. Na moje pytanie co Mu jest dostałam odpowiedź: "Nie ma tu żadnej jednostki chorobowej. Po prostu starość". Niestety, okazało się to nieprawdą... W niedzielę cały dzień Franio czuł się wyśmienicie - humor, apetyt. Normalna temperatura. Wieczorem zaczął mieć dreszcze, ale ustały po ciepłym posiłku. Zaczął też lekko utykać na prawą przednią łapkę. Zdecydowaliśmy że pojedziemy w następnego dnia do weterynarza który zna Frania. Dziś od rana Franio utykał coraz bardziej na przednią łapkę. Po godz. 12 zaczął lekko pokasływać. Pojechaliśmy tak by trafić na sam początek dyżuru weterynarza. W drodzie Franio zaczął coraz ciężej oddychać, kasłać i rzęzić. W lecznicy Franio został dokładnie zbadany. Podwyższona temperatura (39,2 C). Zostało stwierdzone zapalenie płuc (przy czym w sobotę wieczorem Franio był osłuchiwany przez weterynarza i nic się wg niego nie działo w drogach oddechowych :/). Franio dostał leki, w tym antybiotyk. Jutro mamy go znów pokazać lekarzowi. Sprawa łapy na którą utykał - nie ma żadnego medycznego powodu bólu. Prawdopodobnie ją nadwyrężył (ma przekrzywiony łepek co przekłada się na nieprawidłową postawę). Na dzień dzisiejszy nie możemy się wybrać w dłuższą podróż z Franiem. Trzeba go wyleczyć i zastanowić się nad wzmocnieniem odporności. Natomiast co do spraw podnoszonych na wątku: 1) chudniecie Franka O tym że Franio traci na wadze informowałam na wątku od dawna. Spotkało się z to z "odpowiedzią" od ówczesnej osoby decyzyjnej, polegającą na: a) ignorowaniu tematu b) zmianie karmy z dobrej jakościowo na kosztującą w hurcie 64 zł/15 kg (skład do poczytania: http://www.nutranuggets.pl/NUTRA-NUGGETS-LiteSenior-for-Dogs,4,4 ) c) pretensjami do weterynarzy bo zlecają badania w celu ustalenia co Franiowi dolega (kwestia pechęrzyka zółciowego chociażby). Franio obecnie waży 13,2 kg (waga z wczoraj). W II połowie czerwca ważył 15,4 kg - już wtedy informowałam że ma niedowagę. Franio je od początku pobyty u mnie dziennie dawkę suchej karmy przeznaczoną na psa 20-kilowego. Dodatkowo dostaje puszki karmy NTS od Malibo oraz dodatki w postaci gotowanego mięsa z kurczka/indyka ode mnie. W wynikach badań krwi i moczu nie ma żadnej wyraźniej przyczyny utraty wagi. Badanie kału w kierunku pasożytów dało wynik ujemny. 2) akupuntura Temat akupunktury i jej wpływu na Frania został omówiony z dr Bałucińską. Samo działanie akupunktury ma polegać na regulowaniu organizmu Frania i leczeniu go jako całości. Nie da się tu stosować zasady: dziś wyleczymy woreczek zółciowy, jutro prostatę a za miesiąc weźmiemy się za coś innego. Natomiast spodziewane efekty u Frania wg Pani Doktor: 1) lepsze ukrwienie mózgu 2) polepszenie pracy dróg zółciowych, woreczka, wątroby 3) regulacja układu trawiennego 4) odbudowa masy ciała 5) zaprzestanie stosowania encortonu lub zmiejszenie dawki Akupunktura może także działać p/c bólowo i podnosić ogólną odporność organizmu. Sama nie mam doświadczeń z akupunkturą. Widziałam jednak jej efekty: na dwóch psach i jednym człowieku. Mnie to przekonuje, szczególnie przy braku metod innego leczenia/wspomagania. Natomiast Moniko z Katowic - nie mam najmniejszego zamiaru przekonywać Cię do akupunktury, ani wogóle leczenia Frania. Szczególnie że do dziś czuję niesmak po naszej korespondencji mailowej z czerwca br. Gdzie musiałam Cię przekonywać i prosić o pozwolenie wykupienia Franusiowi niezbędnych leków! Bo przy polityce na forum "wszystko dla kochanego Franeczka", otrzymywałam maile z zakazem wykupywania leków. Przypomnę że były to m.in. antybiotyk do oczu, aniprazol do kontynuowania odrobaczania, maść na świerzb w uszach, osłona przy leczeniu antybiotykiem. Dlatego moje zaufanie w kwestii "dobra Frania" jest wobec Ciebie mocno ograniczone. 3) encorton Przypomnę że encorton został przepisany Franiowi przez neurologa, na podstawie badania neurologicznego. Także dwóch weterynarz poproszonych o konsultację, po obejrzeniu Frania podtrzymało stosowanie encortonu. [quote name='Monika z Katowic'] I myślę, że to nie kwestia poprzedniej karmy (którą wybrali DARCZYŃCY) tylko nieustannego i uporczywego zatruwania psa Encortonem! A teraz krótkie pytanie - na które oczekuję odpowiedzi: Kto zatruwa psa encortonem? Weterynarz który przepisał ten lek...? Pierwszy konsultujacy weterynarz który podtrzymał stosowanie leku? Drugi konsultujący weterynarz którzy także nie zdecydował się na odstawienie encortonu? Czy też ja - realizując zalecenia weterynarzy...? Czekam na odpowiedź. Od dawna jestem obarczana odpowiedzialnością za decyzje (bądź ich brak) podejmowane przez ciało zbiorowe, które do tej odpowiedzialności się nie poczuwa. Czyni się mnie odpowiedzialną za decyzje lekarzy - sposób leczenie, zalecanie badania, przepisywane leki. Oraz za decyzje darczyńców, na podejmowanie których nie mam żadnego ani wpływu, ani nawet informacji o "grupowym" ich podejmowaniu. Decyzje które ponadto bywają sprzeczne z moim doświadczeniem i codzienną obserwacją psa bądź też zaleceniami weterynarzy mającymi bezpośredni kontakt z Franiem. A przede wszystkim jestem obarczana odpowiedzialnością za to, że stan zdrowia Frania nie pozwala na realizowania utopijnej wizji radosnej starości uratowanego pieska. Starości bez chorób wynikajacych z wieku. Starości której nie towarzyszy ból, spadek formy, zmiejszenia sie wydolności i sprawności organizmu. Starości, która nie wymaga leków, wspomagania, odpowiedniego karmienia, opieki weterynaryjnej. Nie rozumiem dlaczego kładziony jest taki nacisk na "spokojną, radosną starość"... a jednocześnie są podnoszone protesty przy propozycjach podejmowania działań, które mogą mu zapewnić komfort i poprawić samopoczucie? Jak można oczekiwać że starszy pies z problemami zdrowotnymi, bez leczenia i wspomagania, będzie grzał kości na słoneczku i cieszył się spacerkami? To nie jest realne niestety. Albo diagnozujemy i leczymy to co możemy. A czego nie możemy wyleczyć, monitorujemy w celu wyłapania momentu gdy ból i/lub dyskomfort będzie trzeba łagodzić za pomocą leków. Wspomagamy. Odżywiamy. Odpowiadamy na specyficzne potrzeby starego psa. Realizujemy wizję spokojnej, komfortowej psiej starości którą właśnie zapewnia odpowiednie leczenie i wspomaganie. Albo dajemy sobie spokój. I w imię "spokoju" który tak przecież Franiowi jest potrzebny, pozwalamy cierpieć, odczuwać ból dyskomfort, dezorientację... w imię niestresowania go badaniami czy leczeniem. Taka sytuacja jest dla mnie nie do zaakceptowania. [quote name='Czarodziejka']Po każdej takiej kilkusetkilometrowej podróży pies wróci zmordowany i odwodniony, bo przecież wiadomo, że w takiej sytuacji psy raczej nie jedzą i nie piją wiele. Jedzenie jest nawet niewskazane, bo grozi wymiotami, a one z kolei osłabiają serce...Coś mu się poprawi, a i wiele ubędzie. Czyli constans.... Rozumiem Twój punkt widzenia. Nie upieram się przy akupunkturze jako jedynej metodzie wpomagania, choć upatruję tu dużą szansę na poprawienie zdrowa Frania. Szczególnie że tradycyjna medycyna weterynaryjna zdaje się nie mieć już zbyt dużo do zaoferowania. Natomiast Franio jest jednym z nielicznych psów, które doskonale znoszą podróże. Przez większość czasu śpi. Może jeść bezpośrednio przez jazdą, pić na każdym postoju. Nie wymiotuje. Nie denerwuje się jazdą. [quote name='hebanowa']Psiaki kochają zwłaszcza rutynę życia ,stres ma działanie wyczerpujące i obniża odporność generalnie. Nie wydaje mi się ,żeby kolejne podróże ,które kojarzą się Frankowi tylko z jeżdżeniem do weta , z bólem i szarpaniną były dawką przyjemności dla Franeczka ,raczej to będzie silnie stresowy bodziec dla tego psiaka. Chyba mamy inne standarty w kwestii obsługi weterynaryjnej :/
  2. A Jaśko czuje się dobrze :))) Je sam, suchą karmę oczywiście. Dwie różne na jeden posiłek prosi. I chleb z masłem co rano - nawet 4 kromki śniadanie... Ma dobry też dobry humor. Uczestniczy w "życiu grupowym" psów, które zgodnie i porozumieniu przechadzają się po całym domu...
  3. Jasiek nas znowu zaskakuje - tym razem dobrym humorem i samopoczuciem :) Dziś rano bawił się chlebem (chodzi z kromką w paszczy, podrzuca sobie, mamle...). Potem przyszedł i powiedział że chce suchej karmy. Zjadł prawie 2 całe porcje dziennie na jedno posiedzenie. Później poszedł do Jubu i kazał się przytulać ;) Przez pół dnia sobie dreptał z innymi psiaki. Ze względu na pogodę (ładnie, ale mimo wszystko zimno), większość czasu spedził w domu. Po południu poszedł na długą drzemkę. A teraz właśnie je kolację... oczywiście łyżeczką :)
  4. Wróciliśmy... Pan Pies dzisiaj wstał po popołudniowej drzemce z przekrzywioną głową... Gdy chciałam zajrzeć do prawego ucha, pokazał mi zęby. W końcu pozwolił się obejrzeć i niestety - paskudnie to wyglądało. Pojechał więc od razu do lecznicy. Diagnoza: stan zapalny. Dostał kropelki z antybiotykiem, zastrzyk p/c bólowy i p/c świądowy oraz zalecenia codziennego płukania uszek. Za dwa tygodnie do kontroli. I muszę przyznać że z Pana Psa jest niezły twardziel. Uszy ma czyszczone co tydzień (zbiera mu się wydzielina), w zeszłą sobotę nic się nie działo złego. Wczoraj wieczorem tulił się do mnie i ocierał głową - prosząc o swoją wieczorną kanapkę ;) A Jubu wczoraj go miział i targał po całej łepetynie, uszach... Nic nie pokazywał że boli, albo że coś jest nie tak... Teraz już chodzi zadowolony z siebie i cieszy się dodatkowymi smakołykami na pocieszenie :)
  5. [quote name='ataK']Norka miewa się dobrze, tylko się nieco zasiedziała ;) Nie było żadnych chętnych... Jak tak dalej pójdzie, to zaczynamy się z Szami przymierzać do sterylki...[/QUOTE] I nadal nic? Nikt nie chce takiej ślicznej Noreczki...? ehhhh... AtaK, ile u Was kosztuje sterylka? Pomyśleć że dopiero co takie maleństwa były, a już trzeba myśleć o sterylizacji... Masz może aktualne zdjecie Norki? Ciekawe czy pdobieństwo do husky wyjdzie. Bo Lenka choć żółta, to rysy ma całkiem całkiem...
  6. Kazio namietnie wchodzi do spiżarni i buszuje w niej. Wychodzi też bez problemu... I zastanawiam czy to efekt igiełek... czy tego że w końcu w niej posprzątałam.... ;)
  7. Osiołek miewa się dobrze :) Dużo spaceruje, i z wielką przyjemnościa :) Dogaduje się świetnie ze wszystkimi, choć ma już swoich ulubionych kolegów...
  8. Lenka była reklamowana w okolicy, ale nie znalazła domu :( Dwa domki były nią bardzo zainteresowa, ale w jednym kot postawił veto, a w drugim mąż przyszłej opiekunki :((( Nic, to zaczniemy ją ogłaszać na całą Polskę... Z "moich" szczeniorków na DT, tylko jeden znalazł dom w Warszawie - pozostałe rozjechały się po całej Polsce. Może i na Lenkę czeka dom gdzieś dalej...
  9. To zupełnie jak Franusia. Ubrany w szeleczki (takie porządne, miękkie) dostaje drgawek... A Pan Pies znowu oszukuje w sprawie kolacji. Zje swoją porcję i za chwilę mlaska, mruczy i mówi że zaraz się przewróci z głodu.... ;)
  10. Inflamex zaczął szybko pomagać... Rudy znowu biega, skacze i ma wyśmienity humor :))))
  11. Fantusia miewa się dobrze ;) Bystry z Niej owczarek. Jak wychodzimy do ogrodu, to siada koło mnie (gdzie tylko przystanę) i bacznie lustruje okolicę. Cudna jest z tymi bursztynowymi oczami... Trochę pracujemy razem. Uczymy się sztuczek, ładnego chodzenia itp. Nie wiele nam z tego wychodzi... ale generalnie jest dobra zabawa. Fanny uwielbia spełniać oczekiwania człowieka, współpracować, robić coś razem :) Byle sensownego, bo ganianie za piłkę nudzi Ją szybko. Dużo więcej radochy mam wrażenie że sprawiło Jej wspólne porządkowanie gałęzi z podcinania drzew... normalnie je zaganiała na stertę i pilnowała by się nie rozlazły ;)
  12. Iskru mnie zdumiewa codziennie... Dziś przyszła rano do mnie do łóżka. Poprzytulała się, powtulała. Gdy chciałam wstać, mówię do Iskry: "idź no sprawdź co się dzieje w kuchni"... a Iskra jak z procy wyskoczyła z łóżka i biegiem do kuchni. Zatrzymała się na progu, przysiadła na tyłku, zaczęła przebierać przednimi łapkami i robić miny do Jubu. A potem przyleciała do mnie... Moje kochane, cudne, mądre psisko :)))))))) Dziś dostała też kromkę chleba. Poszła sobie pociamkać w kąt. A potem wróciła ze skórką w pysku i teatralnie wypluła ją na Jubu. No przecież jak mógł dać Jej takie coś do jedzenia! Iskrze się tylko miękkie należy ;))))
  13. Tak, pani doktor określiła liczbę zabiegów - 10. Jeden zabieg na tydzień. Już ze zniżką czyli 50 zł. Z domu do lecznicy i z powrotem mam dokładnie 268 km. Magdysko, decyzję trzeba podjąć jakoś do początku przyszłego tygodnia. W poniedziałek dzwonie do pani doktor i umawiam mojego Kazana na wizytę. Mogę zabrać Frania na pierwszą sesję igiełek - paliwo na ten wyjazd stawia Kazan.
  14. Pomyślimy jeszcze o wspomagaczach. Policzymy się tylko z finansami, bo Jaśkowe badania i leki dużo kosztują. Narazie Jaś dostaje żelazo przepisane przez dr Bałucińską. I nano srebro od Malibo. Od wczoraj dostaje jeszcze antybiotyk... Tak naprawdę ja już nie wiem co robić, jak pomóc Jasiowi. Nie wiem jak opanować leukocytozę. Nie wiem jak odbudować Jego organizm. Mam już naprawdę czarne myśli. Łapię się na tym, że zastanawiam się że to silne serduszko Jasia nie jest czasem Jego przekleństwem. I Jaśka wola życia - bo On się nie poddaje. Drepcze sobie po domu, żebrze o chleb i biszkopty... Podrzuca sobie jedzenie, bawi się nim :) Wychodzi sam do ogrodu. Szuka sobie poduszek żeby położyć się na miekkim. Kilka dni temu przyszedł do Jubu i poprosił o głaskanie po brzuszku... Mój kochany Jasio...
  15. Pan Pies wyszedł dziś do ogrodu i powiedział że jest zimno. Za nim wyszedł Jubu, i stwierdził to samo. Wrócił więc po kurteczkę Bochnara. Pan Pies na widok Jubu z kurtką bieeeegiem przez cały ogród. Zastanawiamy się czy ucieszył się na widok swojego przewodnika czy kurtki...? ;)
  16. I jeszcze jedno - badanie moczu Frania. Nie ma stanu zapalnego, a niczego co by powodowało posikiwanie w domu. Czyli raczej demencja niestety. Ale pojawiły sie w moczu plemniki (nie było ich w poprzednim badaniu). Co niestety sugeruje problem z prostatą. Do omówienia z lekarzem na wizycie. W przyszłym tygodniu jadę z Kazanem do dr Bałucińskiej. Mogę też zabrać Frania. Oprócz akupunktury omówimy też prostatę. Chciałam ich umówić na piątek, ale niestety nie ma miejsc.
  17. Wyniki krwi nie są dobre - leukocyty 85 tys. Spada hemoglobina i hematokryt. Ale rosną czerwone krwinki. Już po konsultacjach z weterynarzami - mamy podać unidox. Mysza1 - próbowaliśmy karmić Jasia gotowanym jedzeniem. Nie chce i już. Tylko biszkopty, chleb i rozmoczona sucha karma lub puszka podawana łyżeczką.
  18. Franuś dostał igiełkę na lepsze ukrwienie mózgu. Co dało efekty dość zaskakujące ;) Jeśli akupunktura ma pomóc Franiowi w lepszym funkcjonowaniu - wspomóc koncentrację, zapobiec wypadania języczka, chwianiu się i przewracanu i być ew. alternatywą dla sterydu - to myślę że warto. Nawet jeśli później zamiast jednego Franusia pod nogami mam dosłownie trzy Franusia, do tego przewracające mi meble i grzebiące w szafkach...
  19. Mamy wyniki posiewu Jaśka... rozmawiałam już z weterynarzem, który Jasia zna od początku i widuje co jakiś czas. Musze jeszcze go skonsultować z lekarzem, który go leczy na miejscu, żeby ustalić plan leczenia. I z dr Bałucińską. Wynik posiewu mykologicznym - nie stwierdzono komórek drożdżopodobnych. Wynik badania bakteriologicznego - Staphylococcus intermedius i Klebsiella sp. Dobre wiadomości są takie: - możliwe że nie pojawi się już candida glabrata w hodowli (i to się dosłownie modlimy teraz - wyniki hodowli za 2 tygodnie) - staphylococcus intermedius to gronkowiec bytujący u ludzi i psów, nie jest niespodzianką że się pojawił w wymazie; szczególnie że Jaś ma obniżoną odporność obecnie - klebsiella sp. - czyli nie wiadomo jaki dokładnie rodzaj - obie bakterie są wrażliwe na wiele substancji, które nie wchodzą w interakcje z ketokonazolem Złe są takie... nadal pozostaje rozrastajacy się twór w jamie nosowej Jasia. Z dużym prawdopodobieństwem to jednak nowotwór, tylko łagodny i powoli się rozrastający - Jaś co zaskakujące dla weterynarzy nie ma problemów z oddychaniem i zaburzeń krążenia w obrębie głowy. A grzybica układowa to tylko dodatkowy problem był. Narazie jeszcze czekamy na wyniki badania krwi i będziemy ustalać co dalej... Ja mam tylko nadzieję że ta leukocytoza jeśli nie zmiejszyła się po sterydzie, to jest wynikiem zakażenia bakteryjnego. Płukanie srebrem przynosi efekty. Zmniejszyła się ilość wydzieliny i głowa jest prawie płaska. Pierwsze dni leciały skrzepy i krew, obecnie tylko wydzielina. Natomiast jest ciągle problem z dziurką na głowie Jasia - zarasta błyskawicznie. Teraz doszedł nam jeszcze jeden problem - Jaśkowe stawy. Mam wrażenie że wraz z pogorszeniem się pogody, Jaś ma problemy ze sprawnym poruszaniem się. Wstaje dosłowienie "połamany", dopiero jak się rozrusza to chodzi normalnie.
  20. Ja mam dziki plan obszycia wszystkich naszych psiaków... Jubu jeszcze nic o tym nie wie :D
  21. Dziś już zgodnie i w porozumieniu Falek i Bochnar spacerują po ogrodzie :) Falcio zaprzyjaźnił się kompletnie ze wszystkimi moimi szkodnikami... Nawet z Kazanem - wczoraj ujadały sobie we dwóch stadnie :/ A jak chciałam rozgonić towarzystwo, to Kazan zaprezentował mi cały garnitur zębów... w uśmiechu. Franio - to już klasyka przyjaźni. Na disneyowską bajkę by się nadawało :) Nawet Jasiunia szturcha i daje buziaki...
  22. Byliśmy znów na badaniach krwi (sprawdzenie, czy leukocyty spadają po sterydzie), na rtg głowy i sterydzie. Na rtg wyszły zmiany na kościach czaszki, choć są one całe. Widać też ten twór w nosie... duży jest :( Rozmawialiśmy też o możliwościach operacyjnego leczenia Jasia - a dokładnie o opcji zniszczenia śluzówki która produkuje tą patologiczną ilość wydzieliny. Decydować będziemy po wynikach... Rozmawialiśmy też o ew. odrobaczeniu Jasia, ale najpierw chyba badania kału jednak. Narazie bardzo prosze wszystkich o kciukza Jasieczka........... żeby te leukocyty w końcu spadły....
  23. Więc najpierw proszę podziwiać Pana Psa! I Jego nową kurteczkę :) Oraz namiocik Bochnara... A teraz UWAGA - chwalę się mężem :))) Bo i kurtka i namiocik to Jego dzieła! Namiocik stanął już w zeszłym tygodniu. Prowizorka, ale Pan Pies zadowolony. W ulubionych krzaczorach, na głowę nie pada. A i podłoga jest, i śpiwór na niej (nie namaka przynajmniej). Inne psy też lubią tam posiedzieć :) Zaś kurteczka powstała wczoraj wieczorem. Z dwóch warst kodury i porzadnej, grubej ociepliny (Jubu pociął kołdrę... ). Chwilowo na agrafki, bo rzep trzeba dziś dokupić i doszyć. Ale Pan Pies zadowolony. I jest Mu cieplutko :))) A tu jeszcze kilka zdjęć: https://picasaweb.google.com/116264727816700694862/SesjaUbrankowaINamiocik?authuser=0&feat=directlink
  24. Żeby Franiowi zrobić zdjecie, trzeba by Go było chyba związać....... Z kilkudziesieciu - tylko 3 wyszły w miarę wyraźne. A i tak widać że Franio ciagle w ruchu. https://picasaweb.google.com/114314318797210704493/17Pazdziernika2011?authuser=0&feat=directlink
×
×
  • Create New...