Jump to content
Dogomania

Chesti

Members
  • Posts

    325
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Chesti

  1. Śliczna z niej Dama <3 I pięknie się uśmiecha :) Arty robione w PS czy w jakimś innym programie? Coraz częściej widzę u innych takie cuda i sama mam ochotę spróbować, ale nie wiem jeszcze co i jak :) Te Twoje - super!
  2. My akurat znaleźliśmy tylko jedno. Coś w rodzaju dużego korpusu z kurczaka, fioletowego w środku :/ Ciężko to było zabrać ze sobą, zwłaszcza, że do domu jakieś 2km no i strach bo cholera wie czym to nafaszerowali. Wróciliśmy jeszcze tego samego dnia, ale już bez psów i wyposażeni w łopatę. TŻ zakopał mięcho w ziemi. Więcej nie znaleźliśmy, ale to duuuuuży teren i nie ma takiej opcji, żeby wszystko przeszukać. Jak mieszkałam na osiedlu to też kości zbierałam :P Na ciebie też ludzie dziwnie patrzą? :D
  3. Ech, nie pozostaje nic innego jak się uodpornić na takich ludzi :( I chamskim trzeba być, oj tak. Ja już dawno temu przestałam się czaić i sobie "lecę" do takich bez żadnych skrupułów. Ileż razy usłyszałam, że jestem bezczelną i chamską gówniarą :D Zwłaszcza, jak przez 5 lat mieszkałam w mieście na osiedlu. Oj tam to się działo ;) Na wsi jest lepiej, bo tu 95% psów nigdy swojego podwórka nie opuszcza. Oczywiście lepiej dla nas, nie dla tych biednych sfrustrowanych zwierzaków :/ A wiesz, że jak pisałaś o tym, że jedziesz po świnie to pomyślałam o takich typowych świniach? Hahaha :D Nawet miałam Ci pisać, że przyjadę na głaskanko. Hahahaha no sama z siebie się śmieję teraz :) A maluchy fajne, jako dziecko miałam morskie świniaki i miło wspominam.
  4. Oj tam oj tam ;) Bo to taki spontan był :) Te górki są tam faktycznie niezłe. Byliśmy kilka razy bez psa i wtedy to na mnie wrażenia specjalnego nie zrobiło. Ale z parowozem na smyczy to już zupełnie inna bajka :D Aż strach pomyśleć co to będzie jak Zeusa w góry zabierzemy. Mogę nie wrócić w jednym kawałku ;) Tfu, tfu... Z mięchem tragedia. Psy na linkach, albo w kagańcach obowiązkowo :( ale mnie tych dzikusów najbardziej żal :(((( bo ich nikt nie ochroni, nie dopilnuje. Ludzie są beznadziejni :(((( Olimpijko postaram się pomóc w miarę możliwości.
  5. Hehehe :) Bo my chyba mamy inne pojęcie luźnej smyczy ;) Tzn ja mam. Luźna w przypadku Zeusa, oznacza tyle, że nie jestem zmuszona trzymać smyczy w dwóch rękach ryjąc przy tym ziemię butami, a on nie ciągnie jak parowóz charcząc jak jakiś gruźlik ;) Nie wymagam od psa łażenia przy nodze i to jeszcze w lesie, zwłaszcza że to bigl przecież :) Ale jestem zdania, że to człowiek wyprowadza psa, a nie odwrotnie. Jeśli ja chcę się zatrzymać, skręcić, iść swoim tempem czy cokolwiek, to on ma się temu poddać bez walki. Czuje, że mocno napiął smycz to ma odpuścić, a nie ciągnąć z jeszcze większym impetem. I Z. to potrafi... już... choć jak widać nie do końca :P Dla mnie smycz może sobie być napięta, szczególnie wtedy kiedy idzie z nosem przy ziemi, ale gdybym pozwalała na ciągnięcie to musiałabym chyba cały czas biegać. Od ciągania są sanki, a nie ja. Zwłaszcza, że planujemy w tym roku wycieczki rowerowe (pies przy rowerze, a nie przed) i takie jego ogarnięcie się w temacie to już mus niestety.
  6. Zeus zwiedził dzisiaj las w Czernej. Kilka razy wylądowałabym dzięki niemu w strumyku, kilka razy mało co nie zjechałabym na d... z kamienistej góry pokrytej suchymi liśćmi. A wszystko dlatego, że łaciaty uznał iż zasada - luźnej smyczy - na dzisiejszym spacerze nie obowiązuje ;) Totalny regres w tej kwestii, ale damy radę (mam nadzieję ;)), póki co uznaję, że ta przeprawa przez strumyk tak go nakręciła bo pierwszy raz miał okazję wleźć do głębszej wody i oszalał z radości. Z tego wszystkiego nawet nie wyciągnęłam aparatu, ale płakać nie będę - bo cieszę się że moje lustereczko wróciło do domu całe i zdrowe :P
  7. Hehehe taaaa... dodać jeszcze "kradnie ze stołu i olewa przywołania" i mamy pełny obraz bigla ;) A jak młody bigielek? Dogadał się z weimarem? Dzięki :* Dziękujemy! Mnie ta żywiołowość bardzo pasuje. Ale tak, to zdecydowanie trzeba lubić będąc właścicielem łaciatego :)))) Czasem mam wrażenie, że chodzę z dynamitem na smyczy ;) Szeleczki z bazarku od naszej zdolnej forumowiczki taks :) Dzięki!
  8. [*] Bardzo mi przykro :( Trzymaj się...
  9. A na terenie starej piaskowni trafiliśmy na takiego uroczego jegomościa ;) Zeus najpierw go nie zauważył, a później oczywiście wściekle obszczekał. Łabędź nie pozostał mu dłużny i na szczekacza nasyczał. Musieliśmy się szybko zmyć, żeby ptaszka nie prowokować ;)
  10. W niedzielę wybraliśmy się do lasu, a później na teren byłej piaskowni. Niestety bez Sońki, bo nie jestem w stanie ogarnąć dwóch psów w samochodzie. Niestety :( Panna nigdy nie była przyzwyczajana do samochodu, jechała nim raz - na sterylkę - więc siłą rzeczy nie wspomina tego miło. Ubolewam bardzo, bo lubię je mieć razem.
  11. Fajnie, że o nas pamiętacie :) W galerii cisza, bo wiosna przyszła i nawet jak już znajdę czas na dogo, to czasu na pisanie brakuje ;) U nas delikatnie mówiąc nie fajnie się porobiło... moje psy nie biegają już luzem na spacerach :( Pewni "fantastyczni ludzie" (przypuszczam, że myśliwi) postanowili wytruć lisy w okolicy. Na "naszych" łąkach leży zatrute mięso. Otruł się m.in 9-miesięczny husky, w wielu miejscach leżą otrute ptaki drapieżne... jest masakra :(((( Aż nie chce mi się pisać. Jestem zła, zła okropnie zła, wściekła i równie bezsilna. Ludzie są beznadziejni i totalnie bezmyślni. Tyle szczęścia, że mamy do dyspozycji ogródek gdzie psy mogą się wyszaleć, a ja nie muszę mieć oczu dookoła głowy. Spacery też oczywiście są, ale takie łażenie na linkach to żadna frajda. Zeusowy mantrailing też już leży i kwiczy, bo jak tu latać i chować się po krzakach skoro co chwilę można trafić na niespodziankę w postaci fioletowego mięcha :( Wrrrrrr! Zdecydowanie zbyt pięknie się nam to wszystko układało. Sobota upłynęła psom pod znakiem frisbee. Szaleją na punkcie talerzyka, a ja odkryłam, że zmarnowałam Sońkowy talent. Zeus nigdy nie będzie w tym żadnym mistrzem, za to Sonia... och gdybym odkryła to wcześniej ;) To mogło być coś... Na prawdziwe rzuty dla Zeusa jeszcze za wcześnie, a dla Soni za późno. Więc po rollerach i przeciąganiu się ze mną, zabawa zwykle kończy się tak: Uwielbiam je razem <3
  12. Dzięki gryf! A powiedz mi jeszcze, bardzo ją czuć? Bo u mnie śmierdziele odpadają ;)
  13. Foresto jest dostępna w internetowej hurtowni weterynaryjnej, ale chyba dość drogo wychodzi (106zł). A ja chciałam zapytać o Sabunol. Czytałam dobre opinie o kropelkach, a jak ze skutecznością obroży z tej firmy? Ktoś, coś?
  14. Współczuję i oczywiście mocno kciukam za małą. Dacie radę! Musicie i już! Finka jest w dobrych rękach. Proszę, nie dawaj sobie wmawiać jakichś głupot. Nie ma w tym niczyjej winy, po prostu życie jest tak porypane :( Trzymajcie się dziewczyny!!!!
  15. Z tego co kiedyś wyczytałam - Woza raczej szczyci się faktem, że ich wyroby są z całej skóry, a nie z mielonki. Vailet - koniecznie reklamuj. Takie coś można przełknąć na smyczy za 30zł, ale nie za 100.
  16. Też mi się to nasunęło :D Ech... pseudo yorki i ich właściciele... książki można pisać Na mojej ulicy też jest taki szczekacz-podbiegacz. Musimy minąć jego dom idąc na łąki. Pies (a w zasadzie suka) notorycznie przeciska się pod płotem i podbiega z jazgotem do psów idących na smyczy. Właściciele oczywiście nic sobie z tego tytułu nie robią, no bo po co (wcześniej mieli dobka, który tez uciekał, więc co się będą teraz przejmować yorczkiem). Szczekacz mnie wkurza strasznie, ale ja zawsze miałam grzeczne i ułożone psy, które nie reagują na zaczepki i nigdy nie mogłam liczyć na to aż się wreszcie któryś odwinie i chociaż postraszy. Teraz z Zeusem mam to samo, bo wszystkie inne psy są przecież taaaakie fajne. Sęk w tym, że Pańcia od yorka chyba nie za bardzo zna się na rasach i dzięki temu ostatnio, wracając ze spaceru - dostałam głupawki. Idziemy sobie grzecznie i leci do nas szczekacz. Myślę sobie - dzień jak co dzień. Ale nie... za pieskiem wybiega pani i się drze "Leeeejdi! Leeeejdi! Wracaj, chodź tu, do nogi, chodź, wracaaaaj!!!!!!". Oczywiście zero "przepraszam", wzięła psa na ręce i idzie do domu. Szok! Zmądrzała? Eeeee, gdzie tam! Słyszę jak idzie i mówi "Ty debilny psie! Do takich morderców to ty nie lataj! Taki to by cię zjadł!". Jeeeeeah... mam pita, albo innego asta :D ;)
  17. Nie dziewczyny. To nie eko :-P Nylon kaletniczy (pomarańczowy neon) naszyty na czarną taśmę.
  18. Beagle ponoć dojrzewają dopiero w wieku 2 lat więc czeka nas trochę pracy. Erykowa, coś tam mam ;) Choć ostatnio aparatu na spacery nie zabieram bo mi się nosić nie chce :P Od razu pochwalimy się guardami od Taks :) Są prześwietne, ale na taką mokro-błotną pogodę - porażka. Najzwyczajniej w świecie mi ich szkoda i muszę chyba poszukać czegoś co od spodu jest czarne :| A po takich szaleństwach... tzw. najlepsza pozycja do spania ever ;) Moja 6-latka mówi wtedy: "fuuuu Zeus weź to schowaj!" i przykrywa go kocykiem. Skąd u niej ta pruderia to nie wiem :P Słonko wyszło, idziemy z Łaciatym połazić.
  19. Hah, no właśnie... błoto na psie to nic, ale człowiekowi potrafi buty ściągnąć ;) Bleee Z. też nienawidzi ręcznika. Tzn. tak jak w przypadku Ermana, wycieranie ciałka jest jeszcze spoko, ale wycieranie łap to już jest znieważenie psa ;) Mimo (a może właśnie dlatego (?)) że łapy ma wycierane prawie codziennie.
  20. Nooooo... powiem Ci, że jak wczoraj rano wyszłam z psem i zobaczyłam tą biel to pierwsze pomyślałam o Tobie :D Dziś jest tak syfiaście, że latanie po polach odpada :| Co najwyżej możemy sobie podreptać dróżką między polami... ech
  21. Witajcie :D Piękne dziewczyny! Też czekam na więcej :)
  22. Ooooo Będkowska - znamy i lubimy :) Z psem jeszcze nie byliśmy i też się zastanawiałam czy wolno. Fajne foty, a najfajniejsze pointery <3 <3 <3 :D
  23. Witaj lucky :) Zapraszamy :D W przypadku Zeusa zabawki nie zdają egzaminu. Tzn. on ogólnie wszelkie zabawki uwielbia, ale korzysta z nich tylko w obecności panciostwa. Jeśli zostaje sam to po prostu idzie w kimę. Do tej pory nie niszczył pod naszą nieobecność (lekko podrapanych drzwi i ściany obok drzwi nie liczę, bo to dzieje się raczej tylko w momencie kiedy jeszcze nas słyszy za drzwiami), kiedy wracamy do domu zazwyczaj jest spokój, a pies wita nas rozespany podnosząc się z legowiska. Na początku zostawiałam mu zabawki i gryzaki, ale znajdowałam je dokładnie w tym samym miejscu w którym położyłam - zupełnie nieruszone. Zaczynał się bawić wszystkim na raz wtedy kiedy miał nas już przy sobie, zupełnie jakby mówił "Patrzcie, patrzcie jak pięknie się wszystkim bawię". I to nie jest tak, że ktoś musi się bawić razem z nim, bawi się sam, ale przy nas. Teraz zostawiam mu jedną, góra dwie zabawki. W piątek zostawiłam gryzak i piłkę i tak się zastanawiam czy to ta piłka nie była punktem zapalnym... leżała w kuchni (więc się bawił, albo przynajmniej ją przeniósł) wśród tej rozprutej podłogi i nie wiem czy w ferworze zabawy nie przesunął wykładziny, ta wylazła spod listwy i piesek miał już za co chwycić. Hmmmm... Ale ogólnie spoko, doskonale zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że wzięcie młodego bigla pod dach wiąże się ze zniszczeniami (w moich wyobrażeniach nawet większymi niż w rzeczywistości). A ja ogólnie odporna psychicznie na to jestem i zawsze byłam skłonna więcej wybaczyć zwierzakom niż ludziom :-P TŻ też się jakoś szczególnie nie ekscytuje, jeśli pierwszy znajdzie jakiś "dowód zbrodni" to słyszę zwykle hasło "Pani cię zabije" ;) No i pani zabija... potokiem niecenzuralnych słów ;) Zeus za 1,5 tygodnia kończy 10 miesięcy. Więc do biglowego charakterku dochodzi jeszcze faza głupienia i trochę to po nim niestety widać. Komendy się trochę pieskowi pozapominały, na spacerach linka częściej musi być w ręce bo postanowił sprawdzać naszą cierpliwość i wybierać na które przywołanie sobie przyjdzie, a na które nie. Musimy przetrwać i się nie dać... innej rady nie ma ;)
  24. Dzięki dziewczyny! nadira, strzał w dychę! Tylko, że teraz to ja majątek stracę, bo tyle wzorów mi się podoba :D
  25. Też nam dolało. Łaciaty oczywiście niewzruszony ( bo póki nie ma wiatru to każda pogoda jest świetna ;)) a ja klęłam ile wlezie. Deszcz to jeszcze pikuś, najgorsze jest błoto. Hahahahaha i wszystko w tym temacie :D
×
×
  • Create New...