Jump to content
Dogomania

Chesti

Members
  • Posts

    325
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Chesti

  1. Zgadzam się. Amortyzator jest tragiczny. Ja jej używam jako "rączki" do linki bo jest mega wygodna i leciutka.
  2. Ale cudnie <3 Ja też kcem!
  3. To git :) A może iść więcej osób z jednym psem? Tzn. wiem, że w rodzinnej tak, ale w tych innych kategoriach?
  4. Smycz ze stonki? Mamy taką samą :]
  5. Oooo widzisz :) A Wy będziecie? :)
  6. Z tymi krótkowłosymi, to tak jak pisze kropi. Sierść jest absolutnie wszędzie. W dodatku beagle np. "sypią się" przez cały rok. Koszmarek ;]
  7. A gdzie tam! Cielaki zepniemy razem, do nich podczepimy dziewczyny :P Jak szaleć to szaleć :)))) Cała czwórka pójdzie szybko spać :P Na rolki jeszcze nie wpadłam, ale sanki były. Moje dziecko zrobiło pięknego fikołka :)
  8. Haha czad :D I obie oczywiście szczęśliwe z tego powodu, że pies je włóczy :P
  9. Hahahaha albo wy nas :P
  10. A dziękuję :) Mati jest z końca lipca. No ja myślę, że tego nie zrobisz psu... i sobie :> Strach się bać czego się jeden od drugiego nauczy. Dobrze, że córki mamy grzeczne :P Ano ;) Biedny pieseczek, taką krzywdę zrobić. Muszę się poprawić ;)
  11. helooooł, no to ja nie wiedziałam że zapraszasz :PPP ;D Pomyślimy, zobaczymy. Można by się wtedy gdzieś spiknąć na szlaku :))
  12. Taka sobie sytuacja z dzisiejszego popołudnia. Zeus jest na barfie, więc większe kąski (kości, korpusy) daję mu w ogrodzie. Dziś zbierało się na burzę, pies głodny. No to myślę sobie - dostanie kość na balkonie. Nie był tym faktem zachwycony i za wszelką cenę próbował wnieść gnata do domu. Zamknęłam drzwi balkonowe (o ja wredna) i poszłam robić kawkę. Hmmmm... pieseczek chyba bardzo nie chciał jej tam zjeść... Fota już po próbie reanimacji tego co zostało Niewiniątko... A ja tą kocimiętkę z ziarenek wyhodowałam :( Posiałam 2 lata temu. Dopiero pierwszy raz zakwitła. Utłukę go kiedyś ;)
  13. Hahah kot widzę zachwycony :D :P Mój też robi taką minę jak psa bierze na czułości :)
  14. Piękne te foty w rzepaku :) Ale to: No "miszcz" po prostu hahaha :D Śliczne <3
  15. Posłałam ci screena na PW
  16. Dzięki kropi :* No nie mam. Ja mam od razu "urodziny" w podstawowych informacjach. Hah! Czyli nie jestem ślepa, tylko mam profil wybrakowany :PPPP
  17. Hahaha nie wątpię :D
  18. Hahaha! Dostałam głupawki :D :D :D Super fotorelacja :) Ja coraz częściej myślę o DT. Oczywiście nie takich hardcorach jak Wasz ostatni, ale coś, gdzieś by się przydało zacząć ;)
  19. Dzięki dziewczyny :) Z aparatem to jest tak, że mamy lepsze i gorsze dni. Czasem przez tydzień, dzień w dzień trzaskam foty... a później stwierdzam, że eeeee, nie ładne, no beznadzieja, nie umiem... i lustro leży przez miesiąc, a ja się zastanawiam czy go nie sprzedać :P Nie mówiąc już o tym, że ta puszka jest cholernie ciężka i nie chce mi się jej taszczyć na spacerach, szczególnie że pies na lince bo mu się obudził super instynkt myśliwski o_O Ale staram się staram :P I sprzedać nie sprzedam, mimo wszystko ;) A nad morzem nas dopadaj :)))) Proszę bardzo :D Nawet lanie zniosę :> Zeus, Shadow, Barko i Lucyna... ale by była ekipa :D
  20. Ostatnio znów przepraszam się z aparatem i zabieram go na niektóre spacery. W zeszłym tygodniu poszliśmy "na bobry", czyli do pobliskiego lasu, gdzie ewidentnie zamieszkała przynajmniej jedna bobrza rodzinka. Oczywiście nie zobaczyliśmy żadnego zwierzaka, ale można było pooglądać ślady ich działalności. Psy zawsze są mocno zafascynowane tym miejscem więc często tam zaglądamy. Łaciaty przy jednym z powalonych drzew (miał usiąść tak, żeby było widać pień... no ale gdzie tam ;)) Innego dnia pojechaliśmy na spacer do wioseczki, gdzie znajduje się mały rezerwat z ponad 200-letnimi bukami. Niestety okazało się, że w większości buki wyglądają już tak :( Las niesamowicie klimatyczny i urokliwy. Ale aż żal patrzeć na te martwe lub umierające drzewa :( Trochę pospacerowaliśmy i trzeba było ruszać dalej, bo las malutki. "Oni już tam, my tu... matka no chodź!" ;) Pojechaliśmy kawałek dalej, żeby połazić po naszej ukochanej puszczy. Zwykle sporo tam ludzi, psów, rowerów. A teraz jak na złość pustki. Nici z socjalizacji. Moja córka wykorzystała to na swój ulubiony sposób - bo przecież nie ma nic tak bardzo satysfakcjonującego dla prawie ośmiolatki, jak prowadzenie psa :) Było więc tak... Była gleba, ale z uśmiechem... Były reprymendy... Ale (ku mojemu zaskoczeniu) większość spaceru przeszli tak... Dumna jestem z moich dzieci :>
  21. Super :D U dziecka już zaszczepiłam miłość do gór, w przyszłym roku przyjdzie kolej na psa :)
  22. Popieram, bo ja nie mam :P
  23. Dzięki dziewczyny :* Utwierdzacie mnie w moim własnym przekonaniu :) W zeszłym roku (jechaliśmy do Szczawnicy) dochodziła kwestia tego, że bylibyśmy "uwiązani" ze względu na psa. Nawet promenadą można iść z psem tylko kawałeczek, nie mówiąc o chodzeniu po górach gdzie wejść nie można wcale. Ale już będąc na wakacjach cały czas żałowaliśmy, że Łaciaty nie pojechał. Oj ile ja się nasłuchałam wyrzutów od męża i córki. Wszyscy byliśmy już wtedy gotowi zrezygnować z łażenia po górach, co akurat każde z nas bardzo lubi. W tym roku planowaliśmy już wyjazd pod psa. Nie ma takiej opcji, że nie pojedzie. Ostatnie kilka miesięcy pracujemy z Zeusem pod kątem wyjazdu wakacyjnego. Mimo, że mamy duży, dziki teren spacerowy tuż koło domu - często jeździmy na spacery w bardziej zaludnione i zapsione ;) miejsca. Zwłaszcza, że Zeus przez poprzednich właścicieli był przyzwyczajony do jeżdżenia samochodem... na kolanach pasażera. Oj trochę nam zajęło, żeby nauczyć go spokojnego, normalnego podróżowania. Nadal nie jest idealnie, ale do przeżycia. Jak przejedzie tyyyyle kilometrów, to mam nadzieję, będziemy blisko ideału :P Problemem nadal są obce psy, choć i tu widać lekką poprawę bo Z. zaczął olewać ujadające ONy u sąsiadów i przechodzimy koło nich już bez pyskówek z jego strony. Co prawda nie są to psy, przechodzące obok na smyczy, ale widać światełko w tunelu :) A z tym ogarnięciem się na wyjeździe... no cóż... podróże kształcą :) Moja córka na pierwszych wakacjach nauczyła się chodzić, na innych przestała wymawiać "t" zamiast "k", a na jeszcze innych zaczęła wymawiać "r"... w zasadzie z każdego wyjazdu wracała z nową umiejętnością. Nie porównuję dziecka do psa, ale uważam, że ewidentnie jest tu coś na rzeczy. I mam nadzieję, że ten wyjazd faktycznie wyjdzie psu (i nam:)) na dobre.
  24. I faktycznie można bez problemu wejść z psem na szlak?
  25. Ragnar, my jedziemy w tym roku do Pobierowa. Ośrodek Polo (drewniane domki, pies mile widziany - bez dopłaty), wejście na "psią plażę" po przejściu dwóch krótkich uliczek. Dogomaniacy jeżdżą też do Kotwicy Morskiej w Pobierowie, ale nas nie chcieli tam przyjąć z psem (do pokoju w domku Lux), do domków campingowych przyjmują z psami bez problemu. Ale polecić (lub nie ;)) będę mogła dopiero w lipcu, po powrocie ;)
×
×
  • Create New...