U Saruśki wszystko w porządku, tylko pogoda nie dopisuje. Plucha, wilgoć w powietrzu, aż się małpiszonkowi wychodzić nie chce. To znaczy w mieszkaniu jest przeogromna radość na wyjście. Wszystko się jednak zmienia gdy wyjdziemy z bramy. Od razu przylepiamy uszyska do głowy, drepczeny szybko załatwić najpilniejsze sprawy i szybciutko do ciepłego domu :)
W przyszłym tygodniu jedziemy z Saruśką na "przegląd". Lekarz sobie małpiszonka obejrzy i zrobimy badania krwi, żeby zobaczyć czy na pewno suczydło jest zdrowe (to znaczy na pewno jest zdrowe, innej możliwości nie widzę, ale dobrze się przekonać u weta :) )
A z czasem faktycznie ostatnio nienajlepiej, ale komu go nie brakuje.