A wczoraj wieczorkiem Saruśka bardzo się przestraszyła.
Bawiliśmy się piłką i małpiszonek bardzo się rozbrykał, latała po całym pokoju piszcząc piłeczką w niebogłosy :) i zaplątała sobie łapkę w narzutę łóżka, która się zsunęła.
Zaczęła piszczeć, położyła się i tylko patrzyła na nas żeby ją wyplątać. Na szczęście nic się suczydłu nie stało. W nagrodę dostała ciastko, a później wróciliśmy do zabawy.
W zeszłym roku choinka stała na podłodze, ponieważ Saruśka wyglądała na spokojną sunię. Teraz, dla jej bezpieczeństwa, choinka stanie na szafce. Zawsze bezpieczniej przy wariactwach ludziowo-psich;)