Teraz to już widać na 100%, że dla Saruśki jesteśmy jej stadem :)
Normalne, że małpiszonek nie lubi zostawać sam, kto by lubił;)
Jak zostaje sama to tak smutno patrzy jak zamykamy drzwi.
Od jakiegoś czasu zauważyliśmy, że Sara nie przepada jak "stado" jest niekompletne. Jak siedzimy wszyscy razem suczydło łazi, czasem się bawi, czasem śpi - różnie.
Jak jedno z nas wyjdzie to Saruśka kładzie się przy drzwiach i czeka. Najfajniej jest gdy małpiszonek usłyszy, że druga osoba wraca. Podbiega do drzwi i widać, że nie może się doczekać, ogon mało się nie urwie :loveu: